Elżbieta Bylczyńska | sobota, 3 kwi, 2010 |

Słońce w chmurzastym berecie

Właściwie dwa słońca, na dwóch różnych obrazkach: jedno ma na głowie berecik z chmurki, drugie czapeczkę. I beret i czapka są bardzo niebieskie. Rzecz dzieje się w Rogalinku, i żeby było naprawdę niesamowicie – między dachami domów widać bociana lecącego z uśmiechniętym niemowlęciem w dziobie. No cóż wiosna…

Sylwia Taciak

[singlepic id=391 w=320 h=240 float=left]Sylwia Taciak, bo to ona jest autorką tych pięknych obrazków namalowała je w Pracowni Artystycznej pod Patronatem Towarzystwa Przyjaciół Dębów Rogalińskich, którego prezesem jest Lucyna Smok. Do pracowni w Rogalinku uczęszczają wszyscy, którzy są artystami amatorami, chcą nimi zostać lub pragną namalować choć jeden obraz w życiu. Rogalinek przyciągnął także wielu amatorów z Poznania. Pani Lucyna Smok każdemu udzieli rady, odsłoni tajniki sztuki, pokieruje i poprowadzi poprzez tajniki sztuki począwszy od małego pędzelka, poprzez farby, sztalugi i ramy. Zajmuje się tym z wielkim powodzeniem od dziesięciu lat – wyrażają to prace członków pracowni.

Kiedy wchodzi się do pracowni…

Żeby oddać atmosferę trzeba powiedzieć tak: już na schodach, prowadzących do pracowni można utknąć z powodu dębów rogalińskich, które nie rosną tam oczywiście, ale fascynują z obrazów, wiszących na ścianach. Mosinianie mieli okazję podziwiać je w ubiegłym roku na wystawie w Miejskim Ośrodku Kultury (dziewiątej dorocznej wystawie). Sama pracownia to właściwie warsztat i jednocześnie wystawa z wszechobecnym zapachem farb i terpentyny. Tylko w chwilach parzenia kawy pachnie jak w domu, bo dba się tu o wszystkie potrzeby swoich podopiecznych. Zdarzają się i tacy zapaleńcy, którzy zaczynają rano o dziewiątej, a wychodzą stąd o godzinie dwudziestej i później.

W pracowni

Artyści pochylają się nad sztalugami, na chwilę odrywając tylko wzrok od pracy. Sztuka pochłania ich bez reszty…

Na ścianach wiszą obrazy i ikony. Prace niedokończone umocowane są na sztalugach. Pozostałe, którym zabrakło miejsca na ścianach stoją na podłodze. Wzrok przyciąga wizerunek Jezusa z Całunu Turyńskiego, inny niż ten znany, stonowany w kolorach, raczej szarych, smutnych. Na sztalugach stoi prawie już skończony obraz, w całkiem innej tonacji. Mocne miejscami barwy – pomarańcz, żółć i czerwień wydobywają z wizerunku Chrystusa coś, co każe patrzeć i… nie tylko patrzeć. Maluje go Wanda Bartmińska, ceniona autorka znanych już dobrze w Poznaniu (sprzedawanych w księgarni Św. Wojciecha) obrazów i ikon.

Znana piosenkarka – Eleni, tam właśnie zakupiła anioła pani Wandy, a teraz zamówiła wizerunek Matki Bożej, który schnie właśnie na sztalugach, i który namalowała dla niej Joanna Olejniczak.

Do pracy przy dużym stole zasiada Sylwia. Zanim zabierze się do malowania, pokaże mi swoje prace. Oglądamy je razem. Jestem naprawdę zaskoczona i próbuję to wyrazić. Świetnie jednak wyręcza mnie pracująca przy sztalugach Joasia Olejniczak:

- Ja o Sylwii mówię zawsze, że jest to nasz Nikifor nr 2.

Joanna Olejniczak pracuje nad obrazem Czarnej Madonny, która pojedzie z nią latem do Medjugorie.

[singlepic id=389 w=320 h=240 float=right]- Tam zostanie i ja będę do Niej przyjeżdżać. – wyjaśnia – Ludzie przywożą do Medjugorie różne rzeczy z całego świata, więc postanowiłam i ja coś stworzyć. Najpierw miała to być Matka Boża Medjugorska, ale potem pomyślałam, że namaluję naszą polską Czarną Madonnę i Ją podaruję Chorwacji. Bardzo się cieszę, że trafiłam do tej pracowni. Nadrabiam tutaj czas, bo mogłabym się gdzieś uczyć, ale nie wiem, jakie byłyby tego efekty. Lucyna jest świetnym nauczycielem – tak pięknie i cierpliwie tłumaczy, że wszystko jest się w stanie namalować, nawet, jeśli się w siebie nie wierzy. Trzeba tylko to kochać. Moim marzeniem zawsze było malowanie portretów. Nie wiedziałam, że potrafię…Dzięki Lucynie, która służy pomocą.

Ale pani Lucyna nie zgadza się na słowo pomoc.

- W momencie, kiedy pomagam malować zamykam artyście świat, on sam musi dojść do wszystkiego, ja tylko pokazuję krótszą drogę do osiągnięcia danego efektu.

I jak twierdzi Joasia jest to najlepsza metoda nauki.

- Ja tutaj przechodzę swoją wyobraźnię, wracam do domu zachwycona. Tutaj dostaje się coś, czego nigdzie się nie kupi, za żadne pieniądze. To jest wielka radość, tu dzieje się coś cudownego, a czas płynie tak jak trzeba. Jestem przeszczęśliwa.

Zobacz, jaki to jest piękny portret

[singlepic id=390 w=320 h=240 float=left]Jest ich wiele, autorstwa Lucyny Smok. Są fascynujące. Jest także duży Anioł, portret Jana Pawła II, pejzaże, kwiaty. Pani Lucyna pracowała w szkole w Rogalinku jako nauczycielka a później jako dyrektor tej szkoły. Teraz na emeryturze realizuje się dalej jako nauczyciel – jest instruktorem malarstwa. Jest bardzo ceniona, i za swoją twórczość, i za zaangażowanie w pracę z ludźmi. Można powiedzieć, że tworzy małą ojczyznę, która wygrywa z Poznaniem, przyciągając do Rogalinka poznaniaków. Wspaniała atmosfera do pracy, prawdziwie rodzinne stosunki, przyjaźń między członkami pracowni, humor, wycieczki, spotkania towarzyskie, wystawy, plenery – to wszystko sprawia, że jest to miejsce niezwykłe, magiczne i jak się okazuje przeszczęśliwe (dzięki Joasi Olejniczak możemy od dzisiaj wzbogacić współczesną polszczyznę o nowe słowo).

Warto dodać na zakończenie, że ci, którzy chcą malować mogą zgłosić się do pani Lucyny w każdej chwili, natomiast osoby, które chciałyby ze sztuką obcować także mogą odwiedzić pracownię w Rogalinku, przy ul Kościelnej 3. (www.pracowniarogalinek.getphoto.net).

Na koniec Joanna przypomina:

- Koniecznie napisz to, co powiedziałaś stając nade mną przy sztalugach.

- …

- Że mi zazdrościsz tej fascynacji tworzenia. Bo to właśnie najlepiej pokaże, co się tutaj dzieje i ile się czerpie z malowania.

Elżbieta Bylczyńska

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.9/10 (liczba ocen: 11 votes)
VN:F [1.9.22_1171]
Popularność: +3 (3 votes)
Słońce w chmurzastym berecie, 9.9 out of 10 based on 11 ratings
Podziel się ze znajomymi:

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj