sty
29

Sztuka cudow­nie zaangażowana

Nie wszy­scy wie­dzą, że od ubie­głego roku Łukasz Kuro­pa­czew­ski, świa­to­wej sławy wir­tuoz gitary kla­sycz­nej jest miesz­kań­cem Pusz­czy­kowa. Miło­śni­kom gitary mistrza nie trzeba przedstawiać.

Łukasz Kuropaczewski Wystę­po­wał z gorąco przyj­mo­wa­nymi reci­ta­lami w wielu kra­jach świata, w Car­ne­gie Hall, Royal Festi­val Hall, czy Con­cert­ge­bouw; od Japo­nii po Panamę. Wszę­dzie ma swo­ich fanów. Jest współ­za­ło­ży­cie­lem i dyrek­to­rem arty­stycz­nym Pol­skiej Aka­de­mii Gitary. Stu­dio­wał u Maestro Manu­ela Bar­ru­eco w The Johns Hop­kins Uni­ver­sity w Bal­ti­more, w USA. Mistrzow­skie lek­cje i kursy pro­wa­dzi pod­czas wielu festi­wali w Euro­pie, a także na uni­wer­sy­te­tach w Euro­pie i obu Ame­ry­kach. Jest wykła­dowcą Aka­de­mii Muzycz­nej w Pozna­niu, gdzie pro­wa­dzi mię­dzy­na­ro­dową klasę gitary.

Spo­tka­nie przy kominku

Mówią o niej z czu­ło­ścią – Bab­cia Kry­sia. Dr Kry­styna Pio­trow­ska jest wielką wiel­bi­cielką talentu arty­sty i przy­ja­cie­lem Pol­skiej Aka­de­mii Gitary. Uważa, że to, co potrafi wydo­być z instru­mentu pan Łukasz jest nie­by­wałe. On sam zresztą twier­dzi, że gitara potrafi szep­tać, krzy­czeć, płakać…

W stycz­niowy, desz­czowy wie­czór dr Pio­trow­ska zgro­ma­dziła w swoim pusz­czy­kow­skim domu ludzi, któ­rzy potra­fią spra­wić, że sztuka cudow­nie anga­żuje się spo­łecz­nie. Piękną więź i zaży­łość łączącą panią domu z gośćmi widać było już od progu.  — Pani Kry­styna jest dla nas takim dobrym duchem, pomaga orga­ni­zo­wać kon­certy, czyni to z wielką kul­turą, cie­płem i uczu­ciem, jest naszym anio­łem, bar­dzo ją kochamy, mówią jeden przez dru­giego i roz­cho­dzą się po miesz­ka­niu z miłą swo­bodą, wesoło roz­ma­wia­jąc. Łukasz Kuro­pa­czew­ski wędruje do kuchni na poszu­ki­wa­nie cia­sta (jak się potem oka­zało, wie­dział, co robi, bo mazu­rek pani Kry­styny jest dosko­nały), jego żona Mag­da­lena nakrywa do stołu, a Prze­my­sław Kie­li­szew­ski, mena­dżer mistrza gitary i dyrek­tor Pol­skiej Aka­de­mii Gitary – pali w kominku. Na stole cze­kają już pier­niczki w kształ­cie gitary.

  — Pozna­li­śmy się 11 lat temu, przed wyjaz­dem Łuka­sza do USA, opo­wiada dr Kie­li­szew­ski. — Festi­wal gita­rowy będziemy w tym roku orga­ni­zo­wać po raz piąty. A zaczęło się tro­chę przez przy­pa­dek. Nauczy­ciel Łuka­sza – prof. Piotr Zale­ski, który orga­ni­zo­wał przez 17 lat w Szczaw­nie Zdroju naj­waż­niej­szy kurs gitary kla­sycz­nej w Pol­sce, zwie­rzył się, że jest już zmę­czony tym kur­sem i chęt­nie prze­ka­załby pałeczkę Łuka­szowi. Zapro­po­no­wa­li­śmy, by tę ini­cja­tywę prze­nieść do Wiel­ko­pol­ski. W przed­się­wzię­ciu tym uczest­ni­czy także dr Mar­cin Popraw­ski, który podob­nie jak Prze­my­sław Kie­li­szew­ski jest zna­nym dzia­ła­czem i bada­czem kul­tury w Pozna­niu. Grupa przy­ja­ciół posta­no­wiła roz­wi­nąć kurs, bo doszła do wnio­sku, że szkoda byłoby zaprze­pa­ścić taką tra­dy­cję. Tak powstała Pol­ska Aka­de­mia Gitary – mię­dzy­na­ro­dowy kurs z praw­dzi­wego zda­rze­nia, roz­wi­nięty w ogromny Festi­wal, któ­rego ideą jest pre­zen­to­wa­nie i upo­wszech­nia­nie muzyki na naj­wyż­szym pozio­mie. Wspiera ją Sto­wa­rzy­sze­nie Wiel­ko­po­lan Bona Fide.  — Oprócz pracy zawo­do­wej chcemy robić coś dobrego, nie tylko zara­biać pie­nią­dze, dla­tego sie­dem lat temu zało­ży­li­śmy sto­wa­rzy­sze­nie Bona Fide, wyja­śnia dr Kie­li­szew­ski. – Obok dzia­łal­no­ści cha­ry­ta­tyw­nej, orga­ni­zo­wa­li­śmy spo­tka­nia z cie­ka­wymi ludźmi, by się roz­wi­jać. Jako trze­cie posta­no­wi­li­śmy pro­wa­dzić dzia­łal­ność kul­tu­ralną, edu­ka­cyjną — Aka­de­mię Gitary. Nie jest to wiel­kie sto­wa­rzy­sze­nie, liczy kil­ka­dzie­siąt osób około czter­dzie­sto­let­nich, które oprócz tego, że pro­wa­dzą duże firmy, albo w nich pra­cują, a także pra­cują na uczel­niach (nie­długo będziemy mieć w naszym gro­nie dru­giego pro­fe­sora), mają potrzebę dzia­łać społecznie.

Aka­de­mia od razu zaczęła dzia­łać na sze­roką skalę 

- Łukasz ma nie­sa­mo­witą markę na świe­cie. W środo­wi­sku muzycz­nym i gita­ro­wym jest bar­dzo roz­po­zna­walną posta­cią. W Aka­de­mii Muzycz­nej w Pozna­niu stu­diuje u niego m.in. zna­ko­mity Bia­ło­ru­sin – Igor Dedu­senko, stu­dent z USA na sty­pen­dium Ful­bri­ghta, był stu­dent z Azji, a w przy­szłym roku z Wiel­kiej Bry­ta­nii. Jest też czo­łówka pol­skiej mło­dzieży. W tym roku posta­no­wi­li­śmy zor­ga­ni­zo­wać w Pozna­niu kon­kurs gita­rowy naszych marzeń, pro­mu­jący auten­tyczne oso­bo­wo­ści. Sądzę więc, że tym bar­dziej Poznań i Wiel­ko­pol­ska utwier­dzą się w ran­kingu naj­waż­niej­szych miejsc gita­ro­wych w Euro­pie. Cie­szę się, że możemy dzia­łać razem z Łuka­szem i naszym przy­ja­cie­lem Mar­ci­nem Popraw­skim, z któ­rym pra­cuję na Uni­wer­sy­te­cie w Insty­tu­cie Kul­tu­ro­znaw­stwa. Dla nas festi­wal jest też polem badaw­czym, jeśli cho­dzi o kul­turę małych miast. Celowo orga­ni­zu­jemy go w mniej­szych ośrod­kach, odkry­wa­jąc siłę lokal­nych spo­łecz­no­ści, entu­zjazm i radość ludzi z tego, że przy­jeż­dżają tam zna­ko­mici arty­ści. A dzięki Łuka­szowi, zapra­szamy do Pol­ski naprawdę wybit­nych muzy­ków, któ­rzy – jak Los Ange­les Guitar Quar­tet, David Rus­sell czy Pepe Romero, biorą udział w naszych kon­cer­tach wła­śnie ze względu na niego.

Kon­certy (w ubie­głym roku odbyło się ich 50) są w więk­szo­ści bez­płatne. Formą ekwi­wa­lentu, jeśli wdzięczny odbiorca zechce pomóc, jest moż­li­wość daro­wi­zny na rzecz dzieci nie­ule­czal­nie cho­rych w Wiel­ko­pol­sce poprzez sto­wa­rzy­sze­nie Bona Fide.  Przed każ­dymi świę­tami człon­ko­wie Bona Fide orga­ni­zują akcję przy­go­to­wy­wa­nia 120 paczek i roz­wożą je cho­rym dzie­ciom. Naj­więk­szym darem i nagrodą jest dla nich to, że mogą te paczki sami dostar­czać. Są także gotowi słu­żyć pomocą wszyst­kim, któ­rzy chcie­liby się do nich przy­łą­czyć. Uwa­żają, że w tych cięż­kich cza­sach należy docie­rać do naj­bar­dziej dotknię­tych biedą i cho­robą dzieci, do ich rodzin, i chcą, żeby ich sto­wa­rzy­sze­nie było swego rodzaju zapal­ni­kiem w pomocy potrze­bu­ją­cym dla lokal­nych spo­łecz­no­ści. Czy im się uda? Moi roz­mówcy zgod­nie wyznają, że mają wielką nadzieję na pobu­dze­nie do dzia­ła­nia na rzecz cho­rych dzieci lokal­nych środo­wisk, rów­nież czy­tel­ni­ków Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Pokora i otwarte serca

Na święta Bożego Naro­dze­nia Łukasz Kuro­pa­czew­ski odwie­dził m. in. rodzinę w Roga­linku. Był wzru­szony pokorą, pięk­nem wewnętrz­nym i otwar­to­ścią ludzi. — W Roga­linku, z któ­rego pocho­dzi moja żona* mieszka ciężko chory chło­piec, opo­wiada.  — Jeź­dzi­li­śmy tam z Magdą na waka­cje (teraz z Pusz­czy­kowa mamy już bli­sko), bo bar­dzo lubimy te oko­lice i przy­jaź­nimy się z miesz­kań­cami. Człon­ko­wie rodziny tego chłopca pra­co­wali w szkole zało­żo­nej przez pra­dziad­ków Magdy. Znamy ich od dawna — Magda od dziecka. To dobrzy, cie­pli ludzie. I kiedy Przemo Kie­li­szew­ski zapro­po­no­wał mi roz­wo­że­nie paczek Bona Fide, pomy­śle­li­śmy o naszym przy­ja­cielu z Roga­linka, któ­rego posta­no­wi­li­śmy odwie­dzić. Po wyj­ściu zadzwo­ni­łem poru­szony do Przema, żeby podzie­lić się z nim wra­że­niami. Powie­dział mi: „kiedy zawo­zisz paczkę, zawsze wię­cej dosta­jesz niż dajesz”. Fak­tem jest, że prócz wra­żeń, otrzy­ma­li­śmy mako­wiec i pierogi … :)

Bona Fide Sto­wa­rzy­sze­nie Wiel­ko­po­lan, ul. Kutrzeby 14/4, 61–719 Poznań

Numer rachunku ban­ko­wego: 42 1090 1447 0000 0001 0456 4036, tytuł: „Akcja paczka”

* Mag­da­lena Kuro­pa­czew­ska, absol­wentka ASP w Pozna­niu, gra­fik, nauczy­ciel rysunku i malar­stwa. Jej pra­dziad­ko­wie — Leon i Kinga Kostrzew­scy przed wojną zało­żyli w Roga­linku szkołę pod­sta­wową. Wujek Mag­da­leny Kuro­pa­czew­skiej – prof. Andrzej Kostrzew­ski (prof. zw. dr hab. UAM, były dzie­kan Uni­wer­sy­tetu, jeden z naj­wy­bit­niej­szych geo­lo­gów i podróż­ni­ków w Pol­sce) wybu­do­wał tam dom rodzinny.

Elż­bieta Bylczyńska

Autor: redakcja. Kategoria: Kultura i sztuka

Tagi:

Trackback from your site.

Komentarze (2)

  • w
    Styczeń 31, 2012 at 8:16 pm |

    Zapra­szamy. To wogule piekna oko­lica. Pusz­czy­kowo, roga­lin, it’d. Zapraszamy:-)

  • poznaniak
    Styczeń 29, 2012 at 6:31 pm |

    Pusz­czy­kowo niby mała mie­ścina pod Pozna­niem, a arty­stów i innych sław widzę co nie miara! Muszę w końcu odwie­dzić te wasze piękne zie­mie i zoba­czyć co tam tak ludzi ciągnie!

Skomentuj