lut
11

Roz­czo­chrany kos

Może będzie trudno w to uwie­rzyć, ale ptak potrafi – podob­nie jak pies – wymóc na czło­wieku coś, czego pragnie.

I robi to w spo­sób zdu­mie­wa­jący, z upo­rem, natręt­nie i wdzięcz­nie. Od czasu sil­nych mro­zów na moim tara­sie urzę­duje kos, który potrafi mnie „wysłać” do sklepu po swój przy­smak. Kiedy po raz pierw­szy zorien­to­wa­li­śmy się, że ptak jest głodny, oczy­wi­ście nasy­pa­li­śmy mu róż­nych zia­re­nek, wie­sza­jąc przy oka­zji sło­ninkę dla siko­rek. Kos dziub­nął nie­chęt­nie, usiadł na para­pe­cie, oglą­dał z bli­ska nasze wycią­gnięte dło­nie z czymś jesz­cze do jedze­nia, patrząc na nas uważ­nie. Nie ucie­kał, wręcz przy­sia­dał na brzuszku jak kura wyle­gu­jąca pisklęta, a piórka ster­czały mu na wszyst­kie strony. Wyraź­nie na coś cze­kał. Po pro­stu patrzył nam w oczy, jakby chciał coś prze­ka­zać. W końcu przy­po­mniało nam się, że ptaki lubią rodzynki. Oczy­wi­ście, o to wła­śnie kosi­kowi cho­dziło. Kiedy tylko wysy­pa­li­śmy mu rodzynki sfru­nął z para­petu i szybko z ape­ty­tem zabrał się do jedze­nia. Przy­le­ciał następ­nego dnia, dokład­nie o tej samej porze, usiadł na para­pe­cie i znowu ode­grał tą samą scenę z przy­sia­da­niem, popa­try­wa­niem, nie oka­zu­jąc stra­chu. Mało tego, co chwilę pod­fru­wał do drzwi bal­ko­no­wych zaglą­da­jąc do pokoju. Wła­ści­wie nie­mal sły­sze­li­śmy, jak pyta: a gdzie są rodzynki? W karm­niku były tylko zia­renka. No i trzeba było biec do sklepu, — nie potra­fi­li­śmy odmówić…

Któ­re­goś dnia kosik przy­pro­wa­dził całą bandę gło­do­mo­rów (rodzina, kum­ple?), mniej lub bar­dziej roz­czo­chra­nych, które cze­kały nieco dalej, aż przy­wódca wyże­brze od nas rodzynki.

I zaczęło się per­ma­nentne wymu­sza­nie dostaw rodzy­nek, sto­łówka na tara­sie upstrzona była czar­nymi roz­czo­chrań­cami, a inne ptaki dołą­czyły do pta­siego towa­rzy­stwa, łącznie ze sro­kami. Nie trzeba doda­wać, ile nas kosz­tuje to doży­wia­nie (paczka rodzy­nek to 3.50 zł).

Niech ta zima wresz­cie puści, bo pój­dziemy z tor­bami. Nie mogę się już docze­kać, co nam kosik zaśpiewa na wio­snę. Uwiel­biam kosa śpiewanie…

Autor: redakcja. Kategoria: Felieton

Trackback from your site.

Komentarze (1)

  • MK
    Luty 13, 2012 at 9:04 pm |

    Jak ładnie napisane!

Skomentuj