Elżbieta Bylczyńska | piątek, 17 maj, 2013 | Liczba komentarzy: 8

Pilnie strzeżona tajemnica w starym domu „z duszą”

Takie umiejętności to rzecz dzisiaj prawie niespotykana, a w dodatku objęta tajemnicą, której się strzeże. Pozłotników w Polsce jest zaledwie kilku. Maria Jaśkiewicz (z domu Łoza) jest jednym z nielicznych mistrzów w tym zawodzie. Urodziła się w Mosinie, mieszka i tworzy w starym domu z ogrodem, położonym w centralnym punkcie miasta przy ul. Sowinieckiej, koło poczty.

Pozłotnik z Mosiny

Przeczytaj też reportaż z 2008 roku zatytułowany: Sztuka w złocie zaklęta

[singlepic id=754 w=320 h=240 float=left]W lokalnym środowisku znana jest ze swoich umiejętności odnawiania wnętrz, mebli, pięknie rzeźbi, maluje i rysuje. Równie wymowna jest jej grafika. Jest też mistrzem w dorabianiu i odnawianiu starych ram do obrazów i luster. Zimą pracuje w domu, o którym mówi się, że ma duszę, latem w ogrodzie.

W jej ogrodzie zostały odnowione barokowe rzeźby poznańskiej Fary – na czas renowacji przewieziono do Mosiny ołtarze Męczenników Jezuickich i św. Rozalii. Tutaj nad nimi pracowała. Odnowiła też boczne ołtarze bazyliki w Świętej Lipce – zabytek klasy zerowej.

- Odnawianie złotych elementów zabytków nie jest tylko malowaniem pędzelkiem, jak myśli większość ludzi, mówi pani Maria. – To żmudna praca, na którą składają się 23 czynności.

W latach 90. ub. stulecia zaproszono ją do Petersburga, razem z mistrzem pozłotnikiem z Krakowa – Marianem Drobnym, do odnowienia i konserwacji kopuły barokowej cerkwi Wniebowstąpienia Pańskiego przy Newskim Prospekcie. Od czasu powstania cerkwi przed 250 laty nikt kopuły nie odnawiał. Polscy pozłotnicy zrobili to jako pierwsi.

- Pojechałam do Petersburga także po to, żeby się sprawdzić i oczywiście wiele nauczyć od mistrza Mariana. Miałam ogromną satysfakcję, że mogłam pracować z takim człowiekiem, na naszą pracę nie było reklamacji, a minęło ponad 20 lat. W tym zawodzie jest pewien knyf, jeśli się go nie zna – efektu nie będzie. To właśnie przekazał mi mistrz. Ucząc mnie powiedział tam w Petersburgu: „Przekazałem ci wielką tajemnicę”. Spotkał się za to z dezaprobatą swojego środowiska…

Tajemnica dotyczy starych złoceń zewnętrznych.

- Jest to właściwie kilka rzeczy, z których jedna jest podstawowa i ma największe znaczenie, wyjaśnia artystka. – Tą tajemnicę przekazuje się z pokolenia na pokolenie. Nikogo już pewnie nie nauczę tego zawodu, bo na to trzeba lat. Nie mam komu przekazać tej wiedzy…Szkoda.

Złocenia w Polsce

W Polsce dużo złoceń w zabytkowych obiektach wymaga odnowy i konserwacji. Nie ma niestety na to nie tylko funduszy, ale i woli zajmowania się zabytkami. Poza tym pani pozłotnik z Mosiny nigdzie się nie reklamuje i nieliczni są tylko poinformowani, że posiada tą cenną, tajemną wiedzę o złoceniach.

W 1978 roku Maria Jaśkiewicz wykonała od podstaw złocenia sztukaterii i boazerii na Zamku Królewskim w Warszawie – w Sali Rady i w Sali Koncertowej (najczęściej w telewizji  pokazywanych). W ramach konserwacji zabytków odnawiała też złocenia w Teatrze Wielkim. W Katedrze Poznańskiej odnowiła nagrobek Górków z okresu renesansu.

- Dużo wtedy było pracy, dlatego istniała możliwość nauczenia się tego zawodu. Pracowałam 20 lat jako pozłotnik, do momentu, kiedy tej pracy w Polsce dla nas zabrakło. Wszystko skończyło się w latach dziewięćdziesiątych. Żeby jakoś przeżyć skrobaliśmy stare okna do szpitali, ale na normalne życie pieniędzy nie starczało.

 

Sztuka w złocie zaklęta

Jest zawsze uśmiechnięta, pełna poczucia humoru i bardzo otwarta na ludzi.

- To ludzie mają wpływ na to, kim się staję i kim jestem. Przychodzą do mnie, przyprowadzają przyjaciół. Dzielą się pomysłami i oczekiwaniami.

Od lat uczestniczy w wystawach „Szeroko na Wąskiej” w Mosinie. Jej główną pasją jest sztuka. Jak sama mówi – tylko tym żyje.

Niedawno wykonała złocenia ramy obrazu Jezusa Miłosiernego „Jezu ufam Tobie”, przywiezionego do odnowienia przez polskich misjonarzy z Korei Południowej. Ramę do niego dorobił rzemieślnik ze Śremu. Sam obraz był odnawiany w Warszawie.

W ogrodzie pani Marii zielona herbata z opuncją smakuje wybornie. W ciepłe, majowe południe wynosimy z domu niektóre dzieła artystki, ustawiając je na tle zieleni w trawie. Niezbyt ostro świecące słońce wydobywa z płaskorzeźb niesamowite efekty. Kiedy powstawał pierwszy reportaż o pani Marii w jej pracowni przeważały dzieła sakralne. Skąd wziął się pomysł na tak odmienną tematykę?

- W tym roku głowa z pomysłami na nowo mi się otworzyła, śmieje się artystka. – Ale nie stronię od tematyki religijnej. Ogromny przypływ energii miałam w grudniu i styczniu. Powstały rysunki, obrazy, projekty i trzy akty, płaskorzeźby: Kobieta i Mężczyzna i dwie Kobiety. W tworzeniu aktów nie widzę nic zdrożnego. Ludzie często pytają, dlaczego akty kobiece. Odpowiadam, że ciało kobiety jest piękne, niektóre części można uwydatnić, inne zakryć. Staram się tworzyć dyskretnie, żeby to ciało wyglądało subtelnie. A jeśli chodzi o złocenia, wykańczam je swoją techniką pozłotniczą, przez co rzeźba zyskuje, wydaje się głębsza, bo załamuje się wszędzie światło. Wykorzystuję swój zawód do złocenia płaskorzeźb. Równie dobrze można byłoby to robić w kolorze, ale to każdy potrafi… Chciałam pokazać siebie. Oddać swoje uczucia. Interesuje mnie piękno, takimi chcę ludzi w swojej twórczości przedstawiać. Akt Kobieta i Mężczyzna został już sprzedany, ale na wystawę zostanie wypożyczony.

Wernisaż wystawy najnowszych prac Marii Jaśkiewicz pt. „Kobieta” odbędzie się 16 maja o godz. 18.30 w kawiarni Poema Cafe przy ul. Langiewicza 2 w Poznaniu. Prace będzie można oglądać przez dwa tygodnie.

Wystawa w Mosinie

Do tej pory w Mosinie artystka miała tylko jedną wystawę, w 2000 roku z malarzem Januszem Biernackim. Trochę dawno… I chyba dlatego jej siostrzenica, Agata Lubowicka wpadła na pomysł, żeby utworzyć latem wystawę we własnym ogrodzie.

- Bardzo mi się ten pomysł spodobał, nie musiałabym zabiegać o wystawianie swoich prac w galeriach, wystarczyłoby to tylko ogłosić i zaprosić znajomych. Ale do tego jeszcze długa droga… Mogłabym pokazać wszystko, co robię.

Tworzy przy pomocy techniki, którą sama wymyśliła.

- Jestem zafascynowana tą techniką. Jeśli chodzi o płaskorzeźby, czy elementy na ramie – podstawą wszystkiego jest rysunek. Najpierw rysuję, robię to odwrotnie niż rzeźbiarz. Potem nakładam specjalną masę, mieszaninę kleju, kredy (technika z pozłotnictwa), masa pod wpływem ciepła staje się miękka jak glina i można ją formować. Robi się elastyczna, a potem zastyga jak skała. Nakładam ją warstwowo, nie mogę tego robić zbyt szybko, bo popękałaby. Następnie rzeźbię. Technikę tą stosowałam kiedyś na ramach i bardzo się podobała. Najpierw były to elementy dekoracyjne i roślinne, potem powstawali ludzie i … uczucia.

Nie wszyscy artyści mają odwagę pokazywać swoje dzieła, stanąć przy nich i powiedzieć: ja to zrobiłem.

- Ja mam tą odwagę, chcę pokazać światu, co mam do powiedzenia, co mi w duszy gra.

Pracownia pozłotnicza:

Adres pracowni Marii Jaśkiewicz: Mosina, ul. Sowiniecka 2, tel. 500 197 60

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.9/10 (liczba ocen: 16 votes)
VN:F [1.9.22_1171]
Popularność: +8 (10 votes)
Pilnie strzeżona tajemnica w starym domu „z duszą”, 8.9 out of 10 based on 16 ratings
Podziel się ze znajomymi:

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Komentarze (8)

  • Małgosia
    wtorek, 21 maj, 2013, 8:37:31 |

    O niektórych artystycznych rzemiosłach niestety się zapomina. A szkoda, bo to niezwykłe mieć w sobie taką pasję i umiejętnie pokazać ją innym.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 4.5/5 (2 votes)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (from 2 votes)
  • Alina
    wtorek, 21 maj, 2013, 8:40:08 |

    Ja szukałam szewca, dobrego szewca. Takiego, jak przed wielu laty. Niestety, bez powodzenia. Już od dawna producenci idą w ilość a nie w jakość, dlatego często naprawa to koszt porównywalny do nowego zakupu. A stare, dobre rzemieślnicze zawody odchodzą w niepamięć.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 5.0/5 (2 votes)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (from 2 votes)
  • Janina
    wtorek, 21 maj, 2013, 8:44:40 |

    To prawda. Czy ktoś jeszcze oddaje pończochy do repasacji? Teraz całkiem niezłe można kupić za 20 zł więc zaganianym kobietom szkoda fatygi i czasu. Kolejna sztuka odchodząca w zapomnienie.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 5.0/5 (2 votes)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (from 2 votes)
  • mieszkaniec
    wtorek, 21 maj, 2013, 8:45:28 |

    Nie noście. Taniej i wygodniej :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 5.0/5 (2 votes)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (from 2 votes)
    • Małgosia
      wtorek, 21 maj, 2013, 8:47:34 |

      Co Ty możesz o tym wiedzieć ??

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 5.0/5 (1 vote)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +2 (from 2 votes)
  • XXX
    poniedziałek, 5 sie, 2013, 22:30:41 |

    Pierdoły od góry do dołu- żenujący artykuł. amatorka na najwyższym poziomie.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 1.0/5 (1 vote)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: -3 (from 5 votes)
    • Małgosia
      sobota, 5 paź, 2013, 22:42:51 |

      Sam jesteś żenujący, skoro nie potrafisz nawet przyznać się do własnego imienia.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Ocena: 5.0/5 (1 vote)
      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +3 (from 5 votes)
  • piotr bydgoszcz
    piątek, 4 paź, 2013, 18:46:14 |

    a ja wiem ze ta pani robi dobrą robote

    VA:F [1.9.22_1171]
    Ocena: 5.0/5 (1 vote)
    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (from 3 votes)

Skomentuj