Opuszczony budynek obok zabytkowego młyna przy ul. Kolejowej w Mosinie znów przypomina o sobie. Tym razem sypiącym się dachem. Jak ostrzegają mieszkańcy, dachówki spadają wprost na ulicę i chodnik.
– Proszę o ostrożność, gdyż z dachu zabytkowej kamienicy koło młyna spadają dachówki wprost na chodnik jak i na ulicę – alarmuje pan Marcin, publikując zdjęcia w mediach społecznościowych. Jak ukazują zdjęcia, rozbite dachówki rozrzucone są w bezpośrednim sąsiedztwie budynku.
Przypomnijmy, w przeszłości, z powodu ryzyka katastrofy budowlanej, starosta zmuszony był wykwaterować mieszkańców budynku mieszkalnego. Nieruchomość została w ubiegłym roku sprzedana prywatnemu właścicielowi za blisko 600 tysięcy złotych.
Ponadto, należący w przeszłości do tego samego kompleksu zabytkowy młyn, w marcu 2024 r. ucierpiał w pożarze. Jest własnością Skarbu Państwa i zarządzany przez starostę poznańskiego. Decyzją starostwa, planowany jest jego remont.
Budynek, wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku, był kiedyś parowym młynem, później przekształcony na wytwórnię pasz dla zwierząt. W jego obrębie powstał także dom mieszkalny. W roku 1939, właściciel kompleksu Jan Frąckowiak, znalazł się wśród 15 obywateli rozstrzelanych 20 października na rynku w Mosinie.


Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Obraz nędzy i rozpaczy, a teraz jeszcze chcą
nam zabrać godło.
Na wschodzie naszego pięknego kraju
mieszkańcy chyba nie mają takiej cierpliwości…
Kto nam chce zabrać godło Polski?