Audycja: Puszczykowski Gutenberg
Magda Krenc | wtorek, 4 Paź, 2011 |

Alternatywa dla molochów

Z pracą bywa krucho. Po przewertowaniu stosu ogłoszeń o roznoszeniu ulotek, promocjach w supermarketach, telemarketingu, a nawet szeregu ogłoszeń „AAAtrakcyjne panie zatrudnię”, można popaść w załamanie nerwowe i dojść do wniosku, że jesteśmy beznadziejnym przypadkiem na rynku pracy. Ale i dla nas jest jeszcze jakaś nadzieja – III sektor. Tylko, co to takiego i jakie szanse daje absolwentom i studentom na rynku pracy?

III sektor

Mianem III sektora nazywane są zbiorczo organizacje pozarządowe, których celem jest realizowanie założeń społecznych określonych w statucie, bez nastawienia na zysk. Dlatego właśnie większości Polaków praca w takiej organizacji kojarzy się wyłącznie z wolontariatem, skierowanym głownie dla licealistów czy studentów. Nieprawda! Fundacje i stowarzyszenia również muszą zatrudniać osoby, by w ten sposób mieć grupę osób, które oddadzą się bez reszty danemu organizmowi społecznemu.

W Polsce sprawa zatrudnienia w organizacjach pozarządowych wciąż kuleje – u nas pracownicy tych struktur stanowią ok. 1% wszystkich zatrudnionych, a całkiem niedaleko, bo w Zachodniej Europie, odsetek ten sięga 5 %. Według badań przeprowadzonych przez AIESEC ponad 8 % studentów jest zainteresowanych pracą w tym sektorze gospodarczym. Mamy chęci, mamy potencjał – więc co blokuje perspektywy młodych?

MINUS: Często niższe zarobki niż w sektorze komercyjnym.

Ci, dla których zaangażowanie w pracy musi być bardzo wysoko wycenione i nagrodzone wysoką pensją, nie będą zachwyceni III sektorem. Jeżeli oczekiwania studenta względem dochodu w swojej pierwszej pracy oscylują wokół kwoty 2300 zł brutto, może szukać swojego miejsca w pozarządowych strukturach. Jeśli ktoś ma bardzo wysokie wymagania wobec zawartości swojego portfela po przepracowaniu pierwszego miesiąca, nie ma tutaj czego szukać.

MINUS: Problemy ze stabilnością zatrudnienia.

Są organizacje nie do ruszenia, takie jak Greenpeace, Amnesty International czy PAH. Pracując u największych, możemy mieć pewność zatrudnienia na podstawie umowy o pracę w dłuższej perspektywie. Zdecydowanie gorzej mają się małe fundacje i stowarzyszenia, których utrzymanie zależne jest od otrzymanych grantów czy realizowanych projektów. Według badań GUS z 2010 roku w Polsce zarejestrowanych jest około 84 tysięcy stowarzyszeń i 10 tysięcy fundacji. Niestety, szacuje się, że 25 – 40 % z nich nie jest już aktywnych. Zakończyli działalność, a co za tym idzie – musieli zwolnić ludzi.

PLUS: Wylęgarnia profesjonalistów.

Znajdziemy stowarzyszenia, w których model zarządzania i rozplanowanie pracy woła o pomstę do nieba. Ale takich organizacji w tej chwili jest już coraz mniej, a za tym idzie wykształcenie pracownika kompetentnego, nie obijającego się i dążącego do celu. Zarządzanie taką organizacją przypomina komercyjną firmę – każdy ma zlecone zadanie i wie, co musi zrobić w określonym czasie. Pracownik tak nakierowany i ukształtowany przez III sektor jest później cennym nabytkiem w innej pracy, nawet o zupełnie innym charakterze. W końcu są cechy, które przydadzą się w każdym zawodzie.

PLUS: Mam misję!

Robienie czegoś tylko po to, by poszerzyć zawartość swojego portfela, pozbawiając się przy tym satysfakcji z wykonanej pracy, to żadna frajda. Ale pracować po coś więcej niż pieniądze – to dopiero coś! Żadna inna praca nie da takiej satysfakcji i radości z wykonanego zadania jak spełnienie kolejnego punktu z szeregu misji, jakie zakłada w statucie organizacja. Robię coś w jakimś celu, nie tylko dla siebie: to jest właśnie definicja dobrej pracy!

PLUS: Zakładam organizację = zakładam własną firmę.

Struktura nowoczesnego stowarzyszenia opiera się na schematach firm komercyjnych. Zakładanie własnej organizacji jest bardzo podobne do rozkręcania zwykłej firmy. Pójście „na swoje” to wielka szansa dla najbardziej ambitnych i zdeterminowanych, by zrealizować własną wizję swojego przyszłego życia i ścieżki kariery. Trzeba być elastycznym w pozyskiwaniu źródeł finansowania i nie skupiać się na jednym grancie czy projekcie – bo jeśli coś nie wypali, zostaniemy na lodzie.

Miejmy nadzieję, że praca w III sektorze gospodarki stanie się dla dzisiejszych absolwentów alternatywą na rynku pracy. Korporacje i molochy zatrudniające setki i tysiące osób sprawiają, że pracownik staje się jednym z szarych pionków w hierarchicznej strukturze zatrudnienia. Organizacje pozarządowe sprawią, że możesz być kolejnym ważnym ogniwem, bez którego zapału, pomysłów i zaangażowania całość może upaść.

Zainteresowany? Więcej informacji na stronach:

www.pracujw.org

www.osektorze.ngo.pl

www.youngpro.pl

Magdalena Krenc

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.5/10 (Głosujących: 18)
Alternatywa dla molochów, 7.5 out of 10 based on 18 ratings
Napisano przez Magda Krenc Posted in Aktualności, Felieton

Tagi:

Magda Krenc

Autorem wpisu jest: Magdalena Krenc, dziennikarka Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj