Wojciech Czeski | wtorek, 15 Mar, 2011 |

Spod znaku „Małego Skrzydła”

Nie będzie chyba zbytnią przesadą porównanie przebiegu tegorocznych, jubileuszowych Ogólnopolskich Dni Artystycznych z Gitarą w Mosinie do akcji rodem z filmu Alfreda Hitchcocka: na początku trzęsienie ziemi, a później nieprzerwanie rosnące napięcie. Jak bowiem inaczej opisać tegoroczny muzyczny festiwal, który otwierał uznany w Europie gitarzysta Jarosław Śmietana, a zamykał bardzo wysoko ceniony zespół Raz, Dwa, Trzy? Porównanie to jednak będzie miało sens tylko wtedy, gdy za rosnące napięcie uznamy twórczy natłok artystycznych emocji, które z dnia na dzień sięgały zenitu.

Ogólnopolskie Dni Artystyczne z Gitarą w Mosinie 2011

Otwarcia V Ogólnopolskich Dni Artystycznych z Gitarą dokonał znakomity gitarzysta Jarosław Śmietana. Swój występ rozpoczął od pochwał na temat naszego miasta, w którym najbardziej spodobały mu się tutejsze dziewczyny oraz…sklep rybny. Tym zaskakującym stwierdzeniem, jak to się mówi, „popłynął”, po czym przeszedł do zalania publiczności oceanem fascynujących dźwięków. Śmietanie towarzyszył bardzo zgrany i zaprawiony w muzycznych bojach zespół w składzie: Paweł Tomaszewski (klawisze), Marcin Lamch (kontrabas, gitara basowa) oraz Adam Czerwiński (perkusja, instrumenty perkusyjne). Panowie popisywali się swoim jazzowym wyczuciem przechodzącym od czasu do czasu w szał instrumentalnej ekwilibrystyki, sprawiającej im wyraźną przyjemność. O fakcie tym niech świadczy średnia długość granych przez nich utworów – osobiście udało mi się obliczyć, że wynosiła ona około 10 minut. Stąd też na rozbudowanym koncercie udało im się zagrać zaledwie kilka kompozycji. Dominowały utwory Jarosława Śmietany, jednak nie zabrakło również ciekawych interpretacji piosenek innych artystów. W hołdzie złożonym Jimiemu Hendrixowi artyści zagrali między innymi jego utwór „Little Wing” w niezwykle porywającej aranżacji. Była ona jeszcze subtelniejsza, niż wykonanie nieżyjącego już wirtuoza, a w środku wyewoluowało z niej wspaniałe solo gitarowe. Na szczęście maestro zabieg ten w trakcie wykonywania utworu powtórzył. Znakomicie wypadła także instrumentalna interpretacja piosenki „Pamiętasz była jesień” z filmu „Pożegnania” Wojciecha Jerzego Hasa, którą Śmietana nazwał jedną z najwybitniejszych polskich ballad. Małe zamieszanie wzbudziła zapowiedź utworu, który według gitarzysty ma dwa tytuły – „Rób tak jak Edward” oraz „Nie rób tak jak Edward” (w domyśle chodziło o towarzysza Gierka). Wybór tytułu artysta pozostawił publiczności. Cóż, mimo, iż daleki jestem od popierania poczynań pierwszego sekretarza, to zespół swoją grą przekonał mnie zdecydowanie do pierwszego wariantu tytułu wykonywanego utworu.

Drugi dzień gitarowego festiwalu otworzył poznański zespół Mystic Circus, jeden ze zwycięzców tegorocznego Przeglądu Kapel Gitarowych. Było to bardzo mocne otwarcie – sekstet ten popisał się porządnym, progresywno-metalowym brzmieniem, ze zmianami tępa i bardzo dynamiczną grą perkusisty Kacpra Stachowiaka. W trakcie występu ściany MOK-u drżały od kanonady zróżnicowanych i przytłaczających dźwięków. Ten dobrze zapowiadający się zespół jest kolejnym dowodem na to, że w Polsce jak grzyby po deszczu rosną nowe grupy grające muzykę progresywną. Występ Mystic Circus podbudował wiarę w potencjał młodych polskich grup grających ten specyficzny rodzaj muzyki.

Po przerwie technicznej na festiwalowej scenie zagościł na dłuższy czas bluesowy zespół J.J. Band w składzie: Jacek Jaguś (gitara, śpiew), Bartosz Niebielecki (perkusja), Rafał Kassaraba (gitara basowa), Bartosz Łęczycki (harmonijka ustna) oraz Piotr Michalak (instrumenty klawiszowe). Zagrali kilka własnych kompozycji, by szybko przejść do najważniejszej części swojego występu – piosenek zespołu Breakout. Zaskoczyła bluesowa interpretacja jazzowego „Na drugim brzegu tęczy”, w którym zamiast saksofonu prym wiodła harmonijka ustna. Z kolei „Ona poszła inną drogą” wydawała się być jeszcze bardziej bluesowa od wersji Tadeusza Nalepy. Może to przez fakt, że zespół wplótł w nią fragment motywu piosenki „Sunshine of Your Love” legendarnej grupy Cream? Gwoździem programu było z kolei przejmujące i perfekcyjne wykonanie utworu „Co się stało kwiatom”. Paradoksalnie to właśnie owa smutna piosenka była najjaśniejszym punktem tego pełnego wigoru występu. Na scenie pojawił się także mieszkaniec Mosiny, Jędrzej Szczepaniak, laureat konkursu harmonijkowego Harmonica Bridge, by przez chwilę wspomóc zespół w jego muzycznych szaleństwach. Największą niespodzianką wieczoru był sam finisz występu: na bis J. J. Band zagrał…”Little Wing” Jimiego Hendrixa, który dzień wcześniej na mosińskiej scenie wykonał zespół Jarosława Śmietany. Warto dodać, że również i ta interpretacja „Małego Skrzydła” była wyjątkowo apetyczna.

Ostatni dzień gitarowego festiwalu licznie zgromadzonym widzom umilił zespół Raz, Dwa, Trzy. W niemalże hipnotycznym występie grupa zaprezentowała od lat doceniane przez słuchaczy walory: znakomite połączenie subtelnego instrumentarium z magicznymi, poetyckimi tekstami. Wydaje się, że dodatkowo o fenomenie grupy stanowi perfekcja wykonania i doskonały warsztat muzyków zaprezentowany podczas występu. Cały koncert miał typową kameralną oprawę: nastrojowe światła, odczuwalna więź między zespołem a publicznością oraz kojąca uszy muzyka. Dodatkowo anegdoty opowiadane przez Adama Nowaka były doskonałym uzupełnieniem tego tętniącego energią seansu pobudzającego nieużywane na co dzień części serca (parafrazując słowa wokalisty zespołu z tamtego wieczoru). Grupa zagrała kilka najbardziej znanych utworów ze swojego repertuaru – „Trudno nie wierzyć w nic”, „Talerzyk 2000”, „Jutro możemy być szczęśliwi” czy „Tak mówi Pismo”. Zabrakło niestety elektryzującej „Czarnej Inez”, ale w zamian zespół popisał się pasjonującym wykonaniem ballady „Pod niebem”. Publiczność przyjęła grupę „Raz, Dwa, Trzy” niezwykle ciepło – zespół bisował dwa razy, z czego na drugi bis wyszedł tylko śpiewający przy akompaniamencie gitary Adam Nowak. Opowiedział także dowcip o dwóch kontrabasistach: młodszy z nich grał niezwykle szybko i dynamicznie wiele dźwięków, a drugi, starszy, grał tylko dwa dźwięki. Spytany, dlaczego dostaje większe brawa od tego młodszego, odparł: „Bo on dopiero szuka właściwych dźwięków, ja już znalazłem”. Postawa starszego kontrabasisty doskonale oddaje treść niedzielnego koncertu zespołu „Raz, Dwa, Trzy”.

Carlos Ramirez

Podczas tegorocznych Dni Artystycznych Z Gitarą nie zabrakło także innych atrakcji: warsztatów gitarowych prowadzonych przez Carlosa Ramireza, Jarosława Śmietanę oraz Jacka Jagusia, warsztatów basowych z Wojtkiem Pilichowskim, wykładu Dionizego Piątkowskiego o wielkich gitarzystach jazzu, wystawy „Wielcy gitarzyści na płytach winylowych” Roberta Ratajczaka oraz tradycyjnych już improwizacji w Klubie Festiwalowym. Warto na koniec dodać, że koncert J. J. Band był nagrywany przez poznański ośrodek TVP, a następnie został dnia 4 kwietnia przez nią wyemitowany, co świadczy o coraz większej sile przebicia Ogólnopolskich Dni Artystycznych z Gitarą.

Wojciech Czeski

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.7/10 (Głosujących: 16)
Spod znaku „Małego Skrzydła”, 7.7 out of 10 based on 16 ratings

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj