Audycja: Puszczykowski Gutenberg
Elżbieta Bylczyńska | wtorek, 4 Paź, 2011 | 1 Komentarz

Mikołaj żyje, mimo tej strasznej choroby

Wczoraj rozmawiałem z onkologiem – podjęliśmy decyzję, że Mikołaj chemię dalej musi brać, żeby rak się nie rozrastał. Mikołaj Stelmach z Mosiny walczy dwa i pół roku z chorobą – rakiem kości.

Mikołaj Stelmach

Kilkakrotnie pisaliśmy już o nim na łamach, o wspaniałej akcji mieszkańców Mosiny i Puszczykowa, wspierającej leczenie. Leczenie w Chicago finansują ludzie dobrej woli. W Polsce nie podjęto się walki z chorobą… Kiedy trafił do USA lekarze amerykańscy orzekli, że potrzebna jest amputacja nogi ze względu na ogromne już ognisko choroby.

Ojciec Mikołaja – Andrzej Stelmach przebywa w Chicago razem z synem, mieszkają w domu zakonnym Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego. Modlą się za niego wspólnoty – meksykańska, filipińska i polska. Mikołaj bardzo cierpi.

– Kiedy się budzimy i widzimy jeden drugiego – cieszymy się… To znak, że Pan Bóg darował nam jeszcze jedną chwilę życia, którą trzeba uświęcić, powiedział w telefonicznej rozmowie pan Andrzej. –  Są dni pełne rozpaczy, ale są i lepsze…Straszne chwile przechodzi Mikołaj, a końca choroby nie widać…Ma przerzuty w płucach, ale nie można operować…Transplantacja płuc w przypadku raka jest niemożliwa. Żeby chemia mogła zadziałać potrzebny jest cud…

Jest to jeden z najbardziej złośliwych nowotworów. Lekarze nie są w stanie znaleźć środka, który do końca zabiłby raka.

Jeszcze w połowie czerwca tak do nas pisał Mikołaj:

List od Mikołaja

Po miesiącu pobytu w szpitalu zostałem wypuszczony do domu. Jestem szczęśliwy, gdyż ostatnie dni były ciężkie. Nie mogłem przespać żadnej nocy.
W maju minęły dwa lata od wykrycia choroby. Miało być znacznie krócej, a jeszcze nie widać końca. Zdaję sobie sprawę z powagi mojej choroby, dlatego dzielnie znoszę kolejne cierpienia. Jestem już po kolejnej operacji. Tym razem lekarze usunęli mi pozostałości rakowe, które nadal znajdowały się w miejscu po amputacji. Wszystko się zagoiło prawidłowo. Wciąż odczuwam ogromny ból w tym miejscu, rana jest bardzo duża i jeszcze jest spuchnięte, nie biorę środków przeciwbólowych. Byłem zmuszony je odstawić, aby mój organizm zaczął funkcjonować. Po całym miesiącu leżenia jestem bardzo słaby. Dostałem paraliżu lewej dłoni, co bardzo utrudniło mi poruszanie się. Dojście do łazienki sprawia mi wiele problemów, ale nie poddaję się i trenuję, aby jak najszybciej powrócić do dobrej kondycji. Ta mi będzie teraz szczególnie potrzebna, bo czeka mnie kolejna operacja płuc. Jest to jedna z najbardziej bolesnych operacji, więc chcę być w dobrej formie, aby potem szybko podnieść się i wziąć kolejny cykl chemii. Do tego są straszne upały. W dniu, w którym opuszczałem szpital temp. sięgała 40 st. C. Dla mnie to ciężkie do zniesienia.
Wciąż pozytywnie patrzę w przyszłość i wierzę, że leczenie wkracza w decydująca fazę. Bardzo dziękuję, że wspieracie mnie ofiarną modlitwą i odczuwam tę Waszą modlitwę codziennie, szczególnie, gdy przychodzą ciężkie chwile i cierpienia. W tych trudnych chwilach bardzo dziękuję, że jesteście nieustannie ze mną. Razem z Wami pokonam wszystko.

Serdecznie pozdrawiam wraz Tatą z Chicago

Pamiętam O Was w moich modlitwach. Mikołaj

A oto e-mail z 26 września tego roku:

DRODZY PRZYJACIELE
Wiemy, że jesteście przy nas cały czas i trwacie w nieustannej modlitwie w intencji uzdrowienia Mikołaja. Ostatnio trudne chwile, jakie jest nam dane przeżyć jeszcze bardziej
mobilizują nas do jedności na modlitwie, do ofiarowania naszych cierpień, ufając naszemu Panu Jezusowi, że do Niego należy czas i miejsce uzdrowienia Mikołaja. Dlatego też została podjęta  nowenna o wyniesienie na ołtarze sługi Bożego Bogdana Jańskiego, założyciela
Zgromadzenia Zmartwychwstania Pańskiego i o cudowne uzdrowienie z choroby
nowotworowej Mikołaja, za jego wstawiennictwem.
Drodzy przyjaciele prosimy Was, włączcie się do nowenny w dowolnym dla Was czasie i miejscu, zachęcajcie Wasze grupy modlitewne, w których zbieracie się do wspólnej modlitwy o podjecie nowenny we wspólnotach.
Kochani mimo różnych trudności życiowych, które Was dotykają, wzywam Was i błagam – zjednoczcie się na modlitwie i wierzcie tylko, że to, o co poprosicie na modlitwie spełni się, bądźcie pokorni i cierpliwi.
Poniżej modlitwa o szczególną łaskę przez wstawiennictwo Bogdana Janskiego:
Bądź uwielbiony miłosierny Boże, który w swojej bezwarunkowej miłości odnalazłeś Bogdana Janskiego na pogmatwanych ścieżkach jego życia i przemieniłeś go  w jawnego pokutnika oraz apostola miłości i duchowego zmartwychwstania. Za jego wstawiennictwem wysłuchaj mojej modlitwy i udziel mi łaski (przedstaw Bogu swoją prośbę…),o którą Cię z ufnością prosze. Pozwól ponadto, dobry Panie, byśmy mogli czcić sługę Twego Bogdana, na ołtarzach dla większej chwały Twojej. Amen.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Podjęta modlitwa nowennowa, trwa przez 9 dni w łączności z wszystkimi modlącymi się na całym świecie w tej intencji. Do modlitwy można dołączyć, wybrane swoje modlitwy, jak jedną z części tajemnic różańca świętego. Jako dopełnienie modlitwy, można dołączyć jakąś formę umartwienia, a szczególnie Was prosimy w tej intencji o przystąpienie do Sakramentu
Pojednania i do Komunii Świętej.
Prosimy prześlijcie ta prośbę wszystkim tym, którzy pragną się modlić razem z nami.
Zachęcamy do odwiedzin strony internetowej poświęconej Mikołajowi www.mikolaj-stelmach.pl
Drodzy przyjaciele, dziękujemy za wszystko, za Waszą pamięć i modlitwy. Doskonale wiecie, że to wasze modlitwy pozwalają nam tu przetrwać ten trudny czas.
Pozdrawiamy Was serdecznie z Chicago, zawsze pamiętający w naszych modlitwach. Niech Pan Bóg wszystkim błogosławi.

Mikołaj i Andrzej

Smutny miał głos pan Andrzej. W odpowiedzi na ten e-mail poprosiłam go o kontakt. Zadzwonił w poniedziałek rano, trudno opisać tą rozmowę…Nie wiem, czy potrafiłabym tak pięknie cierpieć…Ale wiem, że jest to jedno z najpiękniejszych świadectw wiary i zawierzenia Panu Bogu…

Elżbieta Bylczyńska

Pomoc można ofiarować na konto Stowarzyszenie Pomocy Potrzebującym im. Św. Antoniego, Mosina, ul. Kościuszki 1. Nr konta: 31 9048 0007 2001 0000 3694 0001 z dopiskiem „Dla Mikołaja”.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.6/10 (Głosujących: 19)
Mikołaj żyje, mimo tej strasznej choroby, 7.6 out of 10 based on 19 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Komentarze (1)

  • Gość
    sobota, 10 Gru, 2011, 16:59:15 |

    trzymaj się mikuś .dużo zdrówka .kolega marcin.modlimy się za ciebie

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: 0 (Głosujących: 0)

Skomentuj