Wojciech Czeski | piątek, 16 Wrz, 2011 |

„Zginęli śmiercią lotnika”

„Luki w historii spostrzega człowiek dopiero wtedy, gdy się wypełniają”

– powiedział niegdyś niemiecki dramaturg, Fryderyk Hebbel.

Józef Wojciechowski i Stanisław Przybylski

Jeśli jednak dostrzegamy je także, gdy je wypełniamy, to słowa te w pełni oddają wycinek z historii mojej rodziny, którym się aktualnie zajmuję. Chodzi konkretnie o zmarłego przed 83 laty mojego pradziadka, Stanisława Przybylskiego. Był pilotem wojskowym w stopniu plutonowego, służył w 3 Pułku Lotniczym w Poznaniu, w 31 Eskadrze Liniowej. 23 czerwca 1928 roku wraz z kapralem mechanikiem Józefem Wojciechowskim udali się samolotem Potez XV w lot służbowy, który dla obojga skończył się tragicznie. Zginęli w katastrofie lotniczej koło Łodzi w gminie Stęszew i zostali pochowani na cmentarzu wojskowym na poznańskiej Cytadeli. Jak podał „Kurier Poznański” z 25 czerwca 1928 roku: „do nieszczęśliwych przywołano natychmiastową pomoc lekarską i duchową ze Stęszewa”. Na temat okoliczności śmierci pradziadka krążyły w mojej rodzinie różne opowieści, lecz dopiero po przeszukaniu literatury przedmiotu i prasy z tamtego okresu, udało mi się ustalić więcej szczegółów. Dzięki tym pobieżnym badaniom wiedza rodziny wzbogaciła się o następujące fakty: dokładne nazwisko, stopień wojskowy oraz zdjęcie kaprala Wojciechowskiego, nazwa samolotu, którym lecieli, okoliczności wypadku oraz dokładny przebieg uroczystości pogrzebowych poległych lotników. Do tej pory moja rodzina miała jedno zdjęcie dziadka – drugie udało mi się odnaleźć w specjalnym tomie poświęconym poległym lotnikom Wojska Polskiego, wydanym w 1933 roku.

Poszukiwania poległego przodka

Dlaczego jednak dopiero teraz moja rodzina zaczęła intensywne poszukiwania poświęcone pamięci poległego przodka? Ma to ścisły związek z niedawną śmiercią mojej babci, Zofii Pieszak, która urodziła się już po tragicznym wypadku swojego ojca, plutonowego Stanisława Przybylskiego. Na parę tygodni przed śmiercią moja babcia chciała zobaczyć miejsce, w którym zakończył się ten feralny lot, ponieważ nigdy jeszcze tam nie była. Okazało się, że do dzisiejszego dnia w tamtejszym lesie zobaczyć można rów po lotniczej katastrofie. Mój ojciec obiecał babci, że zajmie się upamiętnieniem tego miejsca. I tutaj dochodzimy do sedna całej sprawy – nieopodal miejsca katastrofy postawiliśmy kapliczkę, która wykonał mój ojciec. Jej poświęcenie odbyło się 27 sierpnia. Pod kapliczkę rodzina zwozi kamienie, które ułożone na ziemi mają przypominać kurhan. Lokalizacja miejsca katastrofy zostanie naniesiona na mapy Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Cóż natomiast mogę powiedzieć o pradziadku oprócz tego, że był pilotem wojskowym?

Urodził się w 1902 roku i wedle rodzinnych opowieści, w wieku 16 lat brał udział w walkach o Lwów. Po lwowskich przeżyciach pracował w cegielni Perkiewicza w Mosinie, gdzie poznał Leokadię Frąckowiak, z którą wziął ślub w 1924 roku. Urodziły im się trzy córki: Krystyna, Karolina i Zofia. Ukończył szkołę wojskową dla lotników w Bydgoszczy w stopniu plutonowego. Służył w 3 Pułku Lotniczym w Poznaniu i odszedł z tego świata w 1928 roku podczas pełnienia obowiązków służbowych.

W dalszym ciągu staramy się wypełniać powstające z biegiem czasu luki w tej dramatycznej historii. Najbardziej zależy nam na nawiązaniu kontaktu z rodziną kaprala Józefa Wojciechowskiego. Najlepszym zwieńczeniem tych zmagań byłoby poinformowanie ich o powstającym miejscu pamięci w lesie koło Łodzi. Każda, nawet najdrobniejsza informacja będzie dla nas bardzo pomocna, dlatego prosimy o kontakt z Redakcją osoby, które są w stanie dołożyć kolejną cegiełkę do ułożenia muru pamięci o dwóch poległych lotnikach.

Pradziadek Stanisław Przybylski urodził się w Łodzi i rozbił się kilometr od miejsca swojego zamieszkania.

Wojciech Czeski

Zeszłorocznych wydarzeń ciąg dalszy – Otwarta księga historii

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.4/10 (Głosujących: 17)
„Zginęli śmiercią lotnika”, 7.4 out of 10 based on 17 ratings

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj