Wojciech Czeski | sobota, 29 Wrz, 2012 |

Leon Lech Beynar – zamienił bagnet na pióro

Być może niewiele rodaków kojarzy postać niejakiego Leona Lecha Beynara. Olśnienie następuje, gdy przypomnimy o pseudonimie, pod jakim tworzył: Paweł Jasienica. Żołnierz AK, publicysta „Tygodnika Powszechnego”, ale najbardziej znany jako pisarz historyczny. Niezwykłość Jasienicy oraz piękno jego umysłu ujawnia się podczas odkrywania jego głębokich przemyśleń.

Leon Lech Beynar

Walczył krótko jako „żołnierz wyklęty” u boku majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, by później zamienić bagnet na pióro. Jego dzieła historyczne jak nic uderzały w słusznie miniony ustrój za pomocą nieraz ukrytych, głębokich aluzji. Był autorem fenomenalnych dziejów Polski wydanych w poszczególnych tomach: „Polska Piastów”, „Polska Jagiellonów” oraz „Rzeczpospolita Obojga Narodów”. Trudno nazwać je dziełami ściśle naukowymi, choć ich objętość zdaje się mówić co innego. Autor całego cyklu starał się, oprócz prezentacji faktów, przedstawić swój niemarksistowski pogląd na nasze rodzime dzieje.  Już sam fakt przeciwstawienia się oficjalnej propagandzie w nauczaniu historii stanowi ważny i ich może niedoceniony atut. Nawet dzisiaj w niektórych podręcznikach akademickich do nauczania historii spotkać można naleciałości marksizmu; książki Jasienicy są od niego wolne. Mogą stanowić doskonałe kompendium dla zainteresowanych, ale nie aspirują do bycia literaturą naukową dla żaków, choć ci również chętnie się w nich zaczytują. Jasienica to bowiem swego rodzaju popularyzator historii, ale także jej odważny interpretator.

Dzieło „Rozważania o wojnie domowej

Mniej może znanym jest jego ostatnie dzieło, „Rozważania o wojnie domowej”. Ten zwięzły esej historyczny traktuje o tak zwanych wojnach wandejskich – jednym z najkrwawszych epizodów rewolucji francuskiej. To powstanie obrońców monarchii i Kościoła miało miejsce w latach 1793-1794. Jasienica nie znał wprawdzie wyników wnikliwych badań historyka francuskiego Reynalda Sechera na temat Wandei, ale popisał się on głębokimi przemyśleniami i znajomością tematu. Na początku eseju zaczyna on od opinii swojego francuskiego znajomego, Jakuba Baroche. Porównywał on sadyzm obozów koncentracyjnych drugiej wojny światowej z krwawym tłumieniem wandejskiego powstania. Nie uważał  bynajmniej, by okrucieństwa totalitaryzmu przekroczyły zbrodnie rewolucjonistów w departamencie Wandea. Bardzo mocne słowa, zwłaszcza dla osób mających nieco inny obraz rewolucji, ale jeśli zagłębić się w temat, trudno nie przyznać ich autorowi racji. To właśnie w kontekście tłumienia powstania padło po raz pierwszy słowo „ludobójstwo”, a rozkazy rewolucyjnych katów mówiły same za siebie: zniszczyć Wandejczyków za to, że są Wandejczykami. Nie chcę przytaczać szczegółów tych okrutnych zbrodnii rewolucji francuskiej – zainteresowanych odsyłam do poszukania choćby w Internecie.

Temu wszystkiemu uważnie przyglądał się Jasienica. Opisywał krajobraz dzisiejszej Wandei, zabierając czytelnika na swego rodzaju sentymentalną podróż. Stara się wprowadzić czytelnika w klimaty epoki schyłku XVIII wieku. „Najbardziej liberalna republika dzisiejsza wydałaby się ludziom ówczesnym domem niewoli; stary porządek był po prostu naszpikowanymi niepojętymi dla nas wolnościami” – pisze. Kolejne zdanie z tego fenomenalnego eseju, które szokować może nawet wychowanego na niemarksistowskich podręcznikach młodego człowieka. Ta ostra jak brzytwa myśl jest jednym z najjaśniejszych punktów twórczości Jasienicy. Prowokuje do myślenia, zmusza wręcz do postawienia retorycznego pytania: czy trzeba było posłać na okrutną śmierć setki tysięcy ludzi po to, by stworzyć reżim brutalniejszy od obalonego? Wreszcie udowadnia Jasienica, że to mający gęby pełne wolności i praw człowieka rewolucjoniści byli okrutnymi tyranami, a stający w obronie „starego porządku” Wandejczycy byli prawdziwymi obrońcami wolności. Bardzo ponadczasowe stwierdzenie, wyraźnie nawiązujące do realiów komunistycznych.

„Rozważania o wojnie domowej” to popis erudycji i trzeźwości umysłu autora. To również kopalnia kapitalnych przemyśleń, które Jasienica nieraz wyrażał w formie sentencji. „Niewiele krajów potrafiło się zabezpieczyć przed przywódcami nie żywiącymi wątpliwości, że prawdziwa historia zacznie się dopiero od nich” – kolejny cytat na temat rewolucjonistów francuskich, który wyraźnie nawiązuje do komunizmu. Trudno zresztą pozbierać wszystkie przenikliwe myśli, które pojawiają się w eseju Jasienicy. Polecam szczerze wszystkim, niezależnie od wieku lekturę tego wciągającego dzieła. Kończąc, posłużę się jeszcze raz cytatem z opisywanej książki. „W niektórych epokach historii zamiar życia w spokoju staje się programem wywrotowym”. Mocne i aktualne do dzisiaj.

Wojciech Czeski

Więcej o żołnierzach wyklętych:

Kim byli „żołnie­rze wyklęci” i jak można wytłu­ma­czyć feno­men ist­nie­nia pod­ziem­nych oddzia­łów woj­sko­wych tak długo po zakoń­cze­niu wojny?

O „żołnie­rzu wyklę­tym” z Mosiny

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.4/10 (Głosujących: 17)
Leon Lech Beynar - zamienił bagnet na pióro, 7.4 out of 10 based on 17 ratings
Napisano przez Wojciech Czeski Posted in Felieton

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj