Wojciech Czeski | wtorek, 26 Lut, 2013 |

To nie jest kapitalizm w swojej właściwej postaci

Jesteśmy w trakcie obchodów 150-lecia wybuchu Powstania Styczniowego. To podniosłe wydarzenie pozwala na docenienie bohaterstwa walczących insurgentów, ale skłania też do refleksji na temat idącej za tym nieprzemyślanej politycznej organizacji i kalkulacji. Powstanie to było idealną ilustracją polskiego „jakoś to będzie”, czy „zwycięstwa moralnego”. Warto dokonać rzetelnej korekty rodzimego patriotyzmu poprzez krytyczne spojrzenie na ten niefortunny „hurraoptymizm” organizacyjnego chaosu.

Adam Heydel

Doskonałą do tego okazją jest niemniej ważne wydarzenie tego roku – wydanie „Dzieł zebranych” polskiego ekonomisty międzywojnia, Adama Heydla. Ważne nie tylko dlatego, że długo oczekiwane, ale przede wszystkim ze względu na zawartość dwóch opasłych tomów, wydanych staraniom Instytutu Misesa. Trzeba powiedzieć, że sporo pracy włożyli współpracownicy Instytutu w wydanie tej niezwykłej publikacji – trwające do ostatniej chwili przed wydaniem kwerendy bibliotecznej, odnajdywanie różnych „białych kruków” świetnie ukoronowały tę publikację. Lektura „Dzieł zebranych” owocuje w trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość oczami wybitnego polskiego ekonomisty, umiejętnej oceny naszych szans i parkosyzmów. Czyli tym, czego zdaje się brakować podczas kolejnych rocznic nie do końca przemyślanych wydarzeń.

    Tyle tytułem nieco przydługiego wstępu. Co do meritum sprawy – Adam Heydel był postacią nieprzeciętną. Polski profesor ekonomii z Krakowa, wychowany w tradycji patriotycznej był obrońcą wolnej gospodarki, ale bez zaprzęgania do tej obrony patetycznych frazesów i dogmatycznych uproszczeń. Pięknie opisał go inny polski ekonomista, Ferdynand Zweig: „Interesowało go wszystko. Wieś, koń, polityka, sztuka, filozofia i ekonomia. Jednakże dwie jego prawdziwe pasje to były: sztuka i ekonomia. Mam wrażenie, że długo się wahał, gdy miał wybierać  pomiędzy sztuką i ekonomią. A jego działalność nawet w ostatnich latach wskazywała, że ciągle dzielił się między jedną i drugą.” Faktycznie, był to prawdziwy człowiek renesansu. Znakomicie znał się na malarstwie, szczególnie na dziełach Jacka Malczewskiego, któremu poświęcił jedną ze swoich książek. Twórczość Heydla to erudycja, elokwencja i zwięzłość wywodu, a także cnota wstrzemięźliwości w osądzie, gdy nie był czegoś do końca pewny.

    W pierwszym tomie „Dzieł zebranych” zabiera nas krakowski profesor na liczne podróże po swoich ekonomicznych rozprawach. Odsłania przed nami wiele ciekawych  przemyśleń, ubierając je w zrozumiały, prosty język. W cyklu „Ekonomia polityczna” wykłada najważniejsze pojęcia z zakresu nauki o gospodarce w taki sposób, że rozjaśnia wiele wątpliwości, jakie może mieć błądzący w meandrach wiadomości dzisiejszy widz i konsument kultury i nauki. Może to zabrzmi zbyt patetycznie, ale przewracając kolejne kartki jego dzieł, ma się wrażenie obcowania z przedstawicielem prawdziwej inteligencji, której ciągłość i etos brutalnie zerwała bolszewicka nawała. Faktem jest natomiast, że poglądy i dzieła Adama Heydla były przez dłuższy czas poddane ostracyzmowi, w związku z czym trzeba je dzisiaj wyciągać z otchłani zapomnienia. Zwłaszcza, że są ku temu bardzo znamienne okoliczności. Weźmy chociażby szalejący w latach 30-tych wielki kryzys gospodarczy. Heydel przebywał w Stanach Zjednoczonych jako stypendysta Fundacji Rockefellera i podziwiał solidne podstawy tamtejszej gospodarki. Potrafił dobrze rozpoznać przyczyny i objawy szalejącego wtedy kryzysu, który rozpoczął się krachem na nowojorskiej giełdzie. Pisał tak: „Kryzys nie wynikł z tego, że kapitalizm jest zły i jako system się skończył, ale stąd, że nie jest on kapitalizmem w swojej właściwej postaci”. Piękne słowa, które są aktualne również dzisiaj w obliczu „walki z kryzysem”.

    Heydel brał udział w słynnych seminariach Ludwiga von Misesa, stąd tak wiele jego celnych obserwacji i korzystanie z dorobku tzw. szkoły austriackiej. Krakowski ekonomista był prawdziwym humanistą, który w gospodarce widział przede wszystkim człowieka, a nie cyfry. Krytykował rządy sanacji, za co przez jakiś czas był odsunięty od funkcji dydaktycznych. Był więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, a później w Auschwitz, gdzie został rozstrzelany 14 marca 1941 roku. Zapamiętamy go jednak nie jako męczennika, ale jako wybitny umysł, który pozostawił po sobie wiele dobrego. Jego dzieła warto szerzej propagować, ponieważ zawierają w sobie wiele ciekawych przemyśleń nie tylko na temat ekonomii. To kopalnia przenikliwych spostrzeżeń na temat rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Ich lektura okazać się może lekcją nowoczesnego patriotyzmu opartego na wartościach i zdrowym rozsądku. Heydel starał się udowodnić, że budowanie wolnej gospodarki przyczyni się do wzmocnienia ekonomicznego narodu, upatrując w jej obronie realizowanie prawdziwej miłości do Ojczyzny. Jego dzieła to także lekarstwo na szerzące się dzisiaj ekonomiczne mity. Fakt, że pomimo ich obalenia kilkadziesiąt lat temu, nadal powracają, jest doskonałym powodem do zapoznania się dorobkiem krakowskiego patrioty i ekonomisty.

Adam Heydel

Adam Heydel

Wojciech Czeski

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.4/10 (Głosujących: 23)
To nie jest kapitalizm w swojej właściwej postaci, 8.4 out of 10 based on 23 ratings
Autor: Wojciech Czeski Kategoria: Aktualności

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj