Elżbieta Bylczyńska | wtorek, 22 Kwi, 2014 |

To jest „być albo nie być” dla szpitala w Puszczykowie

Nie wybudowanie bloku operacyjnego spowoduje zamknięcie Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. O konieczności budowy nowego oddziału operacyjnego w puszczykowskim szpitalu z prezes szpitala, Ewą Wieją rozmawia Elżbieta Bylczyńska.

Elżbieta Bylczyńska: Wokół tematu wyprzedaży części majątku szpitala na działki budowlane od kilku miesięcy trwa w Puszczykowie dyskusja. Część mieszkańców niepokoi się, że teren zielony, zalesiony, otaczający szpital pójdzie w prywatne ręce, a działki innych właścicieli stracą na wartości przez zwiększenie podaży terenów pod budownictwo. Przy tym wszystkim, co znamienne, szpital postrzegany jest jako chluba miasta. Czy nie ma innego sposobu, żeby szpital wybudował salę operacyjną, ale bez wyprzedaży majątku?

Ewa Wieja: Każdy sposób uważam za dobry, jeśli pozwala pozyskać środki na coś, co jest bardzo potrzebne i bez czego nie będzie można dalej funkcjonować.

– A czy te środki ze sprzedaży majątku wystarczą na wybudowanie bloku operacyjnego?
– Wystarczą, jeżeli sprzedaż by się powiodła to byłaby akurat kwota, która nas zabezpieczy. Sprzedaż działek i lokali w hotelu to plus minus dwadzieścia kilka milionów zł. Jest to kompletnie dobra sytuacja dla właściciela, czyli Starostwa, bo może wtedy uzupełnić brakującą kwotę z budżetu Powiatu. Natomiast całej kwoty 30 milionów Powiat nie jest w stanie przeznaczyć na szpital w Puszczykowie.

– Roczny budżet Powiatu to ponad 200 milionów złotych…
– O budżecie trzeba byłoby rozmawiać ze Starostą. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że jednak my jesteśmy w pewnym małym regionie, powiat poznański to wiele gmin i wiele potrzeb. Spotykam się z zarzutami redaktorów innych mediów lokalnych, mówiących o tym, co miałyby z tego pozostałe gminy i setki tysięcy mieszkańców, którzy korzystają z usług innych szpitali? Nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy Starostwo byłoby w stanie taką kwotę przeznaczyć dla nas. Koszt budowy wyniesie ok. 30 mln zł.

Szpital w Puszczykowie

Szpital w Puszczykowie

– Proszę powiedzieć, dlaczego tak dobrze wyposażony w ostatnich latach blok operacyjny nie spełnia wymogów i jakie są to wymogi, kto je narzuca?
– Do budowy zmusza nas rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą (narzucony termin realizacji – 31.12.2016).
Dotyczy to nie tylko sali operacyjnej, ale również substancji wewnątrz budynku. Musimy wykonać remont w środku, dostosować sale, szerokość drzwi itp. Sama sala musi też spełniać nowe normy co do wielkości i wysokości. Ten koszt 30 mln nie dotyczy wyposażenia, mamy po części wymienione stoły operacyjne, oświetlenie. W ostatnich latach szpital wydał 2.200 tys. zł na wyposażenie m.in. sali operacyjnej.

– Od kiedy działa przepis o konieczności modernizacji bloków operacyjnych?
– Od lat, ale termin ich realizacji kilkakrotnie był przesuwany, bo szpitali po prostu nie było na to stać. Ale granicę tego czasu wyznacza początek roku 2017 i szpitale będą musiały się do tego zastosować.

– Załóżmy, że w Puszczykowie nie udałoby się wybudować tego bloku, co dzieje się dalej?
– Zakładamy, że nie pozyskujemy środków? To nie możemy dalej działać, nie możemy operować. Zostają oddziały nie operacyjne, czyli odpada 65 do 70 procent funkcji tego szpitala. Więcej, o ile dzisiaj możemy wykonywać małe zabiegi w gabinetach zabiegowych, to później będzie to zabronione. Nastąpi też spadek przychodów o dwie trzecie z NFZ, to będzie oznaczało także zwolnienia co najmniej o tyle samo, a zatrudniamy 650 osób. Poza tym pozostała kwota nie wystarczy na utrzymanie tak dużego obiektu. Może ewentualnie funkcjonować jako dom opieki długoterminowej dla osób starszych, ale musi być instytucja, która za to zapłaci. Dzisiaj NFZ finansuje tylko leczenie. Na takie usługi nie ma kontraktów.

– Czyli, jak by na to nie patrzeć, nowy blok operacyjny jest „być albo nie być” dla szpitala?
– Oczywiście. Poza tym Szpitalny Oddział Ratunkowy bez bloku operacyjnego funkcjonować nie może. Oznaczałoby to także zamknięcie SOR u. Myślę, że trudno by było znaleźć w Puszczykowie rodzinę, która w ostatnich latach nie skorzystała z pomocy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Podkreślę również kwestię personelu, który pracuje wiele lat. Są to ludzie, przebywający tutaj bez przerwy i mają oni poczucie, że ta substancja musi być odnowiona, a działalność prowadzona w lepszych warunkach.

– Czy jesteście w stanie zbudować ten oddział w ciągu dwóch lat?
– Tak, są takie technologie, że można to zrobić. Natomiast, jeśli nie zdobędziemy tych środków, nie dostosujemy szpitala do przepisów prawa, konsekwencją będzie brak zgody na działalność.

– Czy powstaje już projekt tego bloku?
– Jest na razie koncepcja, nie mogę wydać tak dużej kwoty, nie mając pewności, że blok powstanie. Sam projekt kosztuje 2 – 3 procent wartości obiektu. Byłoby to wyrzucenie pieniędzy.

– Szpital jest spółką prawa handlowego, która działa jak przedsiębiorstwo, musi wypracowywać zysk. Jaka jest gwarancja, że w przyszłości będzie rentowny? A jeśli nie, czy nie może być tak, że trzeba będzie ogłosić upadłość i sprzedać w ręce prywatnego inwestora z całym majątkiem i wyposażeniem?
– Powiedziałabym tak, tutaj właściciel jest publiczny, bo sto procent udziału ma Starostwo. O tym czy szpital może iść w prywatne ręce nie decyduje Starosta, lecz radni Rady Powiatu. Tą decyzję podejmuje kilkadziesiąt osób z samorządu. Sam Starosta nie może o tym decydować.
Prawo mówi, że w przypadku nierentowności długi szpitala pokrywa właściciel lub placówka zostaje postawiona w stan likwidacji.

Jaki jest stan finansowy szpitala obecnie? Przynosi zyski?
Powiem tak, szpital od jakiegoś czasu przechodził różne koleje losu i nie zawsze przynosił zyski, przynosił również straty. W tej chwili jesteśmy na pograniczu, jednak ma powiększony majątek o nowoczesne wyposażenie medyczne i wartość wielu kosztownych modernizacji na przestrzeni ostatnich lat. System zdrowia nie jest instytucją, którą będzie finansował bank. Załóżmy nawet, że wzięlibyśmy kredyt pod wartość tych działek, to byłoby dużo bardziej ryzykowne. Bo w razie problemów bank bez przeszkód przejmuje ten majątek. Dlatego właściciel nie chce iść taką drogą. Chce utrzymać funkcje lecznicze i uważam, że dopóki szpital jest w ręku publicznym, tak długo ma szansę rozwoju. Moglibyśmy sprzedać ten teren jako nieużytkowy, ale byłyby to o wiele mniejsze pieniądze, stąd wystąpienie do Rady Miasta o przekształcenie na działki budowlane. Moglibyśmy pójść tą drogą, sprzedać i potem nowy właściciel wystąpiłby o przekształcenie i to dopiero mogłoby się okazać niekorzystne dla miasta.

Wizualizacja bloku operacyjnego

Wizualizacja bloku operacyjnego

– Na koniec zapytam o oznakowanie terenu wokół szpitala jako terenu prywatnego, są tam tabliczki zakazujące wstępu. Mieszkańcy pytają, jaki jest to teren prywatny skoro właściciel – szpital jest publiczny, dlaczego nie mogą tam przebywać?
– Każdy szpital ogradza swój teren i nawet, jeśli jest to placówka publiczna to ma prawo do ochrony tego terenu. My nie ogrodziliśmy, bo to duży koszt, a jesteśmy obowiązani ten teren oznaczyć chociażby ze względów epidemiologicznych, tam ludzie nie powinni chodzić. Tam mieszczą się też nasze kolektory ściekowe. Osobną i ważną sprawą jest tutaj lądowisko dla helikopterów. Nie może być tak, że spacerują tam mamy z dziećmi, a chodzą nawet po płycie lotniska i ochroniarze muszą interweniować. Jesteśmy odpowiedzialni za ten teren. Na teren żadnego szpitala nie ma wolnego wstępu. Ostro tę sprawę stawia też lotnictwo, mające swoje przepisy. My mamy sygnał o lądowaniu krótko przed, więc w pobliżu nie mogą przebywać ludzie. Jesteśmy zobligowani by dbać o względy bezpieczeństwa. Strefa lądowania jest wielokrotnie dłuższa niż sama płyta lądowiska.Poza tym, gdyby było nas na to stać, chętnie oddalibyśmy miastu te tereny do zagospodarowania na przestrzeń wypoczynkowo – rekreacyjną.
Warto zaznaczyć, że liczba pacjentów z Puszczykowa i Mosiny ciągle wzrasta i to właśnie mieszkańcy najbliższych gmin mają najwięcej do stracenia. My wybieramy dobro większości. Oczywiście będzie to wywoływało niezadowolenie pewnej grupy ludzi mieszkającej w pobliżu, ale nie da się tego przeliczyć na uratowanie zdrowia i życia mieszkańców. Co będzie, jeśli szpital przestanie funkcjonować i zamknie oddział ratunkowy? Czy ktoś, kto hamuje dziś rozwój szpitala będzie miał odwagę odpowiedzieć na pytanie o szansę przeżycia okolicznych mieszkańców doznających zawałów, udarów, poszkodowanych w wypadkach, jeśli najbliższa placówka będzie w Poznaniu czy Śremie?

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.2/10 (Głosujących: 21)
To jest „być albo nie być” dla szpitala w Puszczykowie, 7.2 out of 10 based on 21 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Skomentuj