Audycja: Puszczykowski Gutenberg
Redakcja GMP | poniedziałek, 3 Lut, 2014 |

Kącik Eleganta z Mosiny – dialog trzech znajomych z Poznania

Mini dialog trzech znajomych z Poznania: Mariana, Michała i jego żony:

Marian: – Z tego co ja wiem, to był jakiś krawiec, który lubił się ładnie i starannie ubrać. Nie, chyba źle powiedziałem, w jego przypadku możemy mówić śmiało, że lubił się wystroić, nawet żartując powiem, że wystroić przez duże „W”. O tyle jest istotne takie nazwanie tego, co robił, bo przecież wszyscy jakoś się ubieramy, czy inaczej mówiąc, zawdziewamy na siebie odzież, a ten facet czynił to w sposób charakterystyczny dla siebie tylko. No i właśnie tak odświętnie, można powiedzieć, wystrojony, stawał przed kościołem i wszystkim się kłaniał. Normalnie jak ludzie go mijali, wtedy on wszystkich pozdrawiał, przy tym był taki zadowolony z tego, co robi, widać, że miał prawdziwą uciechę. Taki charakter no i tyle.

Żona Michała: – Tak musiało być, bo nawet kiedyś czytałam o tym w waszej lokalnej prasie, a więc może się zgadzać. O ile dobrze pamiętam, żebym teraz nie skłamała, pisali o nim właśnie tak, jak przed chwilą mówiłeś, że elegancko ubrany kłaniał się ludziom, kiedy wychodzili z kościoła. Ważne w tej historii jest to, że był on z zawodu krawcem. Nawet o ile się nie mylę, żyje jeszcze jego rodzina.

Michał: – Ja pierwsze słyszę taką historię. Bo według mnie tutaj nie chodziło o jednego krawca, tylko o więcej krawców, że ich było wielu w całym miasteczku. Oni właśnie szyli najlepsze garnitury, a zwłaszcza dla poznaniaków. To, co wy opowiadacie nie ma żadnego składu i ładu, zupełnie bez sensu.

Marian: – A właśnie, że ma! Posłuchaj tylko. Jemu chodziło chyba o to, że zawsze starał się być modnie ubrany, zawsze na czasie. Rozumiesz? Te wszystkie nowości w męskich strojach bardzo starał się mieć pierwszy, kapujesz, zaraz je musiał mieć i właśnie tym najbardziej lubił zaskakiwać wszystkich. Zwracał na siebie w ten sposób uwagę, wyróżniał się. A że do tego był dobrym krawcem, więc z łatwością dla siebie szył wszystko, co tylko gdzieś podpatrzył. Wszyscy znali go właśnie głównie z tego.

Michał: – No tak, teraz rozumiem, dlaczego, jak mówiłeś, wszystkim przed kościołem się kłaniał. Jasne jak słońce! Wystroił się, pewnie do tego uczesał się na tę no, brylantynę i kiedy się grzecznie kłaniał, wtedy wszyscy się na niego patrzyli. Musieli patrzeć, bo komu tam chce się mówić tyle razy „dzień dobry”, a wiesz, jak mi ktoś mówi „dzień dobry”, wtedy zawsze na niego muszę spojrzeć, no nie. Prawda, prawda. Jednym słowem lubił się pokazać.

Marian: – To był pierwszy elegant z Mosiny, pasuje jak ulał do tej całej historii!

Żona Michała: – A wiecie jak kiedyś było. Rodziny duże, liczne potomstwo i normalnie z czasem w różny sposób ze sobą powiązane, skoligacone. Najpierw zaczęli mówić, że to był nasz wujek, albo kuzyn mamy, a im dłużej to trwało, im więcej czasu upływało, zmieniało się na dziadka. Wiadomo, że w rodzinie najbliższy jest dziadek i tak podobno zostało do dziś. Nasz dziadek – mówi wielu w Mosinie – był pierwszym elegantem.

Roman Czeski

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.5/10 (Głosujących: 18)
Kącik Eleganta z Mosiny - dialog trzech znajomych z Poznania, 7.5 out of 10 based on 18 ratings
Napisano przez Redakcja GMP Posted in Felieton, Mosina

Tagi:

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj