Wojciech Czeski | czwartek, 28 Sie, 2014 | komentarze 2

Muzykoterapia

Rock to hałaśliwa muzyka dla szerokiej publiczności, muzyka poważna z kolei to większe opanowanie i wyzwanie dla pojedynczego odbiorcy.

„Rock and roll to nie filharmonia, tylko moc i charyzma” jak twierdzi lider zespołu Pasaż Mały, który koncertował 7 lutego tego roku w Mosińskim Ośrodku Kultury. Pisząc recenzje z koncertów tamtego wieczoru wykorzystałem nawet powyższe motto jako tytuł całego mojego tekstu. Zrobiłem to jednak po to, by wyrazić rodzącą się we mnie postawę sprzeciwu wobec…muzyki rockowej.
Zanim przejdę do meritum sprawy, chciałbym wykazać, dlaczego cytowane przeze mnie zdanie uważam za trafne spostrzeżenie, niekorzystne dla rock and rolla. Po pierwsze, czy w filharmonii nie ma mocy i charyzmy? Po drugie, faktycznie rock and roll to nie filharmonia, ponieważ brak mu ogłady, precyzji i profesjonalizmu. Muzyka klasyczna musi być wykonywana perfekcyjnie przez profesjonalistów, co wcale nie jest wymagane w muzyce rockowej. Wreszcie cel obydwu – rock to hałaśliwa muzyka dla szerokiej publiczności, muzyka poważna z kolei to większe opanowanie i wyzwanie dla pojedynczego odbiorcy. Nie są to sądy wartościujące, tylko próba obiektywnego opisu tego, jak się rzeczy mają. Nie chcę być na początku źle zrozumiany – nie zamierzam wykazywać wyższości jednego gatunku nad drugim w ramach swoiście pojmowanego snobizmu. Zamierzam podzielić się spostrzeżeniem dotyczącym zbawiennych skutków, jakie niesie za sobą porzucenie słuchania muzyki rozrywkowej na korzyść muzyki klasycznej.

Sam wielkim znawcą tego gatunku nie jestem – praktykuję codzienne słuchanie muzyki symfonicznej dopiero od pół roku. Słuchanie jej niesie ze sobą niesamowite wyciszenie oraz uporządkowanie myśli. W obliczu tak wyrażonego piękna dostrzec można łatwo miałkość muzyki rockowej. Sam zacząłem dostrzegać pewien istotny paradoks – rock and roll był bowiem od początku pomyślany jako muzyka kontestatorska, buntownicza. Wpisała się jednak idealnie w logikę szarej codzienności naszych czasów – pełna jest hałasu, nierzadko prymitywnych tekstów i banalnych rozwiązań. Stała się po prostu podobna do tego świata, a nie inna od niego, stąd trudno mówić o jakimkolwiek buncie. Ktoś może się oburzyć i stwierdzić, że przecież porusza tematy tabu i unaocznia skrywane problemy. Jakie w dzisiejszych czasach mogą być jednak tematy tabu, gdy już samo to słowo straciło swoje znaczenie? Tutaj właśnie widziałbym sedno całego problemu – muzyka rockowa jako wyraz buntu, szokowania trudnymi tematami. Gdzieś jednak podział się prawdziwy cel, który powinien stać za wytworami ludzkiej kultury (w tym i muzyki) – uszlachetnianie człowieka w zachłyśnięciu się pięknem. Nieustanną pogoń za tym celem dostrzegam w urokach muzyki klasycznej.

Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie wyrażam niezbyt popularne sądy, które mogą prowadzić nawet do zdecydowanego sprzeciwu. Wsłuchanie się w harmonię muzyki klasycznej może nie być prostym zadaniem dla współczesnych słuchaczy skupionych na szybkim tempie otaczającej nas rzeczywistości. Poświęcenie uwagi na symfonię klasycznych dźwięków może być jednak lekarstwem na ów owczy pęd współczesnej cywilizacji, na jej nieustanny hałas i chaos zarazem. Dlatego szczerze zachęcam do zatrzymania i rozpłynięcia się w pięknych dźwiękach jakieś symfonii, koncertu czy innej klasycznej formie muzycznej. Pojawiający się na początku opór (“to muzyka dla nielicznych, dla mnie zbyt trudna”) łatwo przełamać przez uświadomienie sobie pozytywnych skutków tego typu “terapii”. Warto po prostu wymagać od siebie i nie zasłaniać się wymówkami, że “dla mnie to za trudne”. Skąd mamy wiedzieć, skoro nawet nie spróbowaliśmy?

PS Gdy już zagłębimy się w piękno klasycznych dźwięków, polecam wsłuchać się w harmonię i tajemnicę chorału gregoriańskiego, moim zdaniem najpiękniejszego gatunku muzycznego stworzonego przez człowieka. To jednak temat na zupełnie inny artykuł.

Wojciech Czeski

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 6.4/10 (Głosujących: 24)
Muzykoterapia, 6.4 out of 10 based on 24 ratings

Wojciech Czeski

Autorem wpisu jest: Wojciech Czeski, dziennikarz Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Komentarze (2)

  • Dorota
    czwartek, 4 Wrz, 2014, 14:24:27 |

    Panie Wojtku, widać, że się Pan nie zna ani na jednej ani na drugiej muzyce !. Muzyka poważna to nie tylko harmonia!. Proszę zauważyć, że obecne trendy w tym gatunku idą w kierunku urozmaicenia dysharmonicznego tego poukładanego jak Pan pisze rodzaju. Wszystko zależy od gustów oraz stanu “duchowego” dzisiejszego twórcy i odbiorcy.Można być melomanem jak i słuchać ciężkiej rockowej muzyki czerpiąc z każdej pozytywy.Proszę również nie mylić prawdziwej muzyki rockowej z chłamem wrzucanym z nią do wspólnego worka!To są całkiem różne światy! Zrobił Pan również bardzo nie właściwe porównanie hałasu, chaosu……Nie zgadzam się i jest mi przykro, ze tak negatywnie Pan postrzega muzykę rockową jak i ludzi jej słuchających (jedno z drugim jest związane). Osobiście skończyłam szkołę muzyczną i znam świetnie dzieła “starych” i “nowych” kompozytorów. Podziwiam Pendereckiego, ale i Chopina, których rozdziela niesamowita przepaść w Pana ulubionej harmonii.Jestem również fanką brzmienia rockowego – metalowego . Zaręczam w niczym to nie koliduje, wręcz poszerza horyzonty. Dodałabym ,że uzupełnia braki w jednej drugą.A czy istnieje wyższość jednej nad drugą….? W jakimś stopniu tak, tej pierwszej. Zawsze była, jest i będzie największa dla nas.Za 100 może 200 lat dzisiejszą rockową tak samo zinterpretują przyszłe pokolenia jako tą największą….Pozdrawiam :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +1 (Głosujących: 1)
  • stary mieszkaniec
    czwartek, 4 Wrz, 2014, 21:58:24 |

    @ Dorota — Z całym szacunkiem dla fachowego opisu walorów obu gatunków muzyki, lecz jak dobrze zrozumiałem autora to bardziej można dostrzec podkreślenie walorów muzyki poważnej niż rocka w kontekście MUZYKOTERAPII.Inną sprawą jest odbiór ale jak Pani sama zauważa to indywidualna sprawa twórcy i odbiorcy.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: 0 (Głosujących: 0)

Skomentuj