Redakcja GMP | sobota, 17 Maj, 2014 | 1 Komentarz

Czy Puszczykowo to miasto równych dla wszystkich zasad?

Mogę żyć w mieście, gdzie połowa ulic to zwykłe klepisko i na które po małym nawet deszczu lepiej się nie zapędzać. Wiadomo brak pieniędzy. Mogę żyć w mieście, gdzie ścieżek rowerowych jak na lekarstwo, gdzie nie brak miejsc zaniedbanych, o których wydaje się, że władze miejskie zapomniały. Wiadomo, brak pieniędzy. Ale sprawiedliwe, równe traktowanie wszystkich nic nie kosztuje.   Czy mieszkamy więc w mieście, gdzie wszyscy mieszkańcy mogą mieć poczucie, że traktuje się ich równo? Czy Puszczykowo to miasto gdzie obowiązują dla wszystkich równe zasady, którymi kierują się włodarze miasta? Czy w takiej samej sytuacji władze miasta postąpią tak samo w stosunku do mnie jak i do innego obywatela naszego miasta? Bo przecież tak być powinno. Nie wiem jak Państwo, ale ja zadaję sobie czasami takie pytania.

Ot, choćby ostatnia sesja Rady. Jakiś mieszkaniec zakupił świadomie działkę przeznaczoną pod drogę. Nie pasuje mu to i chce, aby zmieniono plan zagospodarowania dla tej jednej działki i przekształcono ją w budowlaną. Władze miasta chcą iść obywatelowi na rękę. Uchwalono właśnie, że miasto przystąpi do sporządzenia planu zagospodarowania dla jednej działki! Można powiedzieć: rządzą nami ludzkie Pany.   Ale rodzi się tu pytanie: czy każdy z nas, jeśli plan zagospodarowania mu nie pasuje, może liczyć na podobną przychylność władz miasta? Czy jeśli my złożymy wniosek, to władze miasta pójdą nam na rękę, zmienią dla nas lokalne prawo, wyłożą na to kilka czy kilkanaście tysięcy złotych, bo tyle plan zagospodarowania kosztuje? Niech każdy sobie na to pytanie odpowie.

Albo czy i dla nas naciągać się będzie prawo? Dlaczego piszę o naciąganiu prawa? Otóż zgodnie z Ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym art. 21.ust 1. koszty tworzenia planów zagospodarowania muszą być pokrywane z budżetu gminy. Zapisano tak w ustawie, aby nie było podejrzeń, że ktoś zapłaci sobie za korzystne dla niego rozwiązania. Wiedzą o tym i burmistrz, i radni. A w tym wypadku przewodniczący Rady Miasta – radny doświadczony, bo pewno z 20 letnim stażem i najwyżsi urzędnicy miejscy, głośno, nie krępując się, mówią publicznie podczas sesji RM, że plan ten sfinansuje właściciel działki poprzez darowiznę! Czyli jak sfinansuje, to znaczy, że będzie plan taki jaki chce, zgodnie ze starą zasadą, która mówi: kto płaci ten wymaga. Czyli co: w Puszczykowie masz kasę, to pod ciebie nawet prawo miejscowe stworzymy? A może tak tworzy się prawo w naszej gminie za rządów władzy „normalnych”, nie tylko w tym przypadku? Może i inne rozstrzygnięcia zapadają w ten sposób? Zgroza!

Inny przykład z ostatniej sesji: przychodzą strażacy i proszą o dofinansowanie na zakup nowego wozu. Nie będę opisywał szczegółów, bo pisał już o tym radny M. Krzyżański. Ale proszę o odpowiedź, co stało się takiego, że Rada Miasta dokonuje w ekspresowym tempie zmian w budżecie i dofinansowuje OSP, a w konsekwencji za chwilę decyzja ta niczym zakup „grzybka” na puszczykowskim rynku, spowoduje kolejne wydatki z budżetu miasta.   Czy rozumiem, że związek emerytów lub inne organizacje pozarządowe również mogą liczyć na podobne gesty ze strony władz miejskich?   Czy w naszym mieście nie brak innych, równie ważnych celów? Podobno brakuje środków na remont chodnika w okolicy szkoły nr 2, a tu dokonuje się szybkich wydatków, zapominając o starej mądrości, która mówi: co nagle to po diable. Czy aby nie jest to rodzaj odwdzięczenia się przez rządzącą większość wiernemu koalicjantowi w Radzie Miasta? Wybory wszak blisko, czasu mało.

Inna sprawa: czy płacicie Państwo podatki? Głupie pytanie. A czy zostaliście kiedyś zwolnieni z płacenia podatków? Drugie głupie pytanie. Ale u nas w mieście są jednak tacy, którzy zostają przez burmistrza z obowiązku tego zwalniani. I nie chodzi mi o osoby, którym przytrafiło się jakieś nieszczęście. Tych oczywiście władze wspierać powinny. Ale jest na przykład inwestor z ulicy Dworcowej, którego burmistrz zwolnił z podatku. Ten podatnik to osoba całkiem majętna, skoro chce budować na swoim terenie market. To osoba, która grozi władzom miejskim sądami, jeśli sprawy w mieście nie potoczą się wg jego oczekiwań. Ale pan burmistrz zwolnił go z podatku, uzasadniając to ważnym interesem publicznym. Jeśli ktoś zostaje zwolniony z zapłacenia kilku tysięcy złotych do miejskiej kasy, ze względu na ważny interes publiczny, to znaczy, że sprawa powinna być transparentna, zasady jasne i równe dla wszystkich. Bo może i ktoś z nas mógłby z takiego zwolnienia skorzystać. Na tym polega prawo. Te zasady jednak jasne nie są: burmistrz nie chce wyjawić, na czym interes publiczny (czyli nas wszystkich ) polegał, dlaczego zwolnił z podatku. A skoro zasady nie są jawne i przejrzyste dla każdego, to znaczy, że zwolnić można każdego, np. kolegę, jeśli jest tylko taka wola najwyższego w mieście urzędnika?

Inny obywatel naszego miasta kolega burmistrza i rządzącej w Radzie większości zwanej pieszczotliwie „normalnymi”, przez blisko dwa lata przewodniczył Radzie Miejskiej i pobierał co miesiąc dietę, choć wiedział doskonale, że z prawomocnym wyrokiem nie mógł pełnić funkcji. I co, czy miasto zwróciło się choćby z pismem o zwrot pobranych diet w kwocie grubo przekraczającej 20 tysięcy złotych? Oczywiście, że nie. Czy jeśli pobralibyśmy nieprawnie z kasy miejskiej tak duże pieniądze, to i my moglibyśmy liczyć na taką pobłażliwość ze strony najwyższych władz miejskich? Pewno byłoby inaczej. Ale my nie jesteśmy niestety kolegami burmistrza ani rządzącej w naszym mieście koalicji.

Przykłady takie można mnożyć. Przytoczyłem tylko te wydarzenia, które działy się w ostatnim czasie, albo sprawy bardzo głośne. Gdyby zliczyć pieniądze, które wypływają na skutek tych szybkich i niezrozumiałych, pozbawionych jasnych zasad działań naszych włodarzy, uzbierałoby się na jakąś ulicę, albo na chodniki na kilku innych. Każdego roku. Ale w tych sprawach to nawet nie pieniądze są najważniejsze. Najistotniejszy jest brak reguł. Skoro brak jest ogólnie znanych i respektowanych przez wszystkich, szczególnie rządzących zasad, tworzy się wrażenie, że decyzje podejmuje się „po uważaniu”, dla kolegów takie a dla „niekolegów” inne. Ale co to ma wspólnego z poczuciem zwykłej sprawiedliwości?

Krzysztof J.Kamiński

Krzysztof J. Kamiński – współzałożyciel i członek Komitetu Wyborczego Wyborców „Odświeżmy Puszczykowo”, aktywny uczestnik sesji Rady Miasta i posiedzeń komisji tematycznych, wspiera mieszkańców walczących z planami budowy kilku dużych obiektów handlowych w Puszczykówku, wcześniej pomagał mieszkańcom bloku przyszpitalnego w sporze z władzami szpitala. Był także zaangażowany w pomoc mieszkańcom okolic ul. Magazynowej, sprzeciwiającym się lokalizacji marketu przy tej ulicy.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.0/10 (Głosujących: 21)
Czy Puszczykowo to miasto równych dla wszystkich zasad?, 7.0 out of 10 based on 21 ratings

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Komentarze (1)

  • stary mieszkaniec
    niedziela, 18 Maj, 2014, 22:47:05 |

    Brawo Panie Krzysztofie!!! Zapraszamy do Mosiny.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)

Skomentuj