Elżbieta Bylczyńska | środa, 24 Gru, 2014 | komentarze 2

Uległem i jestem zadowolony

Rozmowa z księdzem proboszczem, co wierni dobrze wiedzą, nigdy nie jest śmiertelnie poważna i zasadnicza. Myślałam o tym idąc na plebanię, umówiona z księdzem Edwardem Majką na świąteczną rozmowę. To, że ksiądz proboszcz potrafi rozbawić rozmówcę z poważną miną (ani jeden mięsień twarzy mu wtedy nie drgnie) to normalna rzecz.

Nie musiałam długo czekać. Włączyłam dyktafon, a ksiądz zwracając się do gospodyni, patrząc na swojego psa – suczkę – mimochodem zauważył:

– Proszę nie zamykać drzwi, ona może zostać i słuchać, nic nie powie…


Elżbieta Bylczyńska:

Mosińska świątynia zmieniła się, chciałabym jednak zacząć od czegoś innego, czego nie widać w innych parafiach. Od trzech lat w naszym kościele, od poniedziałku do piątku, o godz. 8.15 odbywa się Msza święta, której inicjatywa pojawiła się trzy lata temu.

Ks. proboszcz Edward Majka: Wyszła od Benedykta Grzywacza, miała służyć rodzicom, którzy na ósmą zawożą dzieci do szkół. Takie było założenie, ale praktycznie niewiele z tego wyszło, nie można powiedzieć, że ta grupa przeważa. Nie mniej jest grono ludzi, które chodzi na tę właśnie godzinę i to im odpowiada. A co najlepsze w tym wszystkim – ja sam, który specjalnie nie widziałem celowości wprowadzania Mszy o takiej godzinie – uległem i jestem zadowolony. Powiedziałbym nawet, że mam takie reminiscencje z kaplicy w szpitalu, w podziemiach na Lutyckiej w Poznaniu, gdzie przepracowałem 10 lat. Sentymentalne odniesienie do przeszłości, bo praca w szpitalu była najpiękniejszym okresem w moim życiu…

Kaplica tamta była nieco mniejsza, tam też był duży spokój… Msza święta inaczej przebiega w takich warunkach, ściślejsza jest więź z wiernymi, którzy są blisko.

Msza miała się kojarzyć z rodzicami, a kojarzy się przede wszystkim z Litanią do Boga Ojca. Po raz pierwszy spotkałam się z tą Litanią w Mosinie.

Tak, nie jest ta modlitwa rozpowszechniona. Msza o 8.15 rozpoczyna całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu, co jest bardzo ważne. Nasza Kaplica Wieczystej Adoracji była trzynastą, otwartą w diecezji poznańskiej. Pierwszą, znaną od powojennych czasów była Kaplica Adoracji w Farze Poznańskiej. Potem nie było takiego trendu w Kościele, nie powstawały kaplice adoracji Najświętszego Sakramentu. Zmiany nastąpiły w ciągu ostatnich kilku lat.

Ksiądz Arcybiskup uroczyście we wrześniu 2010 roku poświęcił naszą kaplicę i od tej pory w ciągu dnia zawsze można tam spotkać człowieka modlącego się (czasem grupy). Do Kaplicy można wejść w ciągu dnia, choćby na chwilkę, usiąść przed Panem Jezusem i nawet nic nie powiedzieć…

Próbuję wprowadzić taką zasadę i mówię o tym w ogłoszeniach, żeby ten, kto wchodzi został do momentu, aż wejdzie następna osoba. Żeby nie zostawiać Pana Jezusa samego.

Były tam też kradzieże.

Ważne jest też bezpieczeństwo, bo zdarzyło się, że świecznikami, które tam stały, kiedy nie było jeszcze okratowania, złodziej rozbił skrzynki z wotami i zabrał nam ich pokaźną ilość. Straty trudno ocenić, były tam wyroby ze złota, srebra, perłowe. Nigdy ich nie odzyskaliśmy.

Chcemy, żeby Kaplica Adoracji była nieustannym źródłem naszego odnawiania. I żeby każda informacja na ten temat służyła przyciąganiu ludzi do tego miejsca. Mówię o tym w ogłoszeniach po Mszy, ale przecież nie słyszą tego ci, którzy do kościoła nie chodzą.

Poza Kaplicą, którą dosyć sprawnie zorganizowaliśmy, poszliśmy potem dalej. W zeszłym roku 7 grudnia zaczęliśmy remont. Najtrudniejsza była wymiana sieci elektrycznej. Elektrycy pracowali w nocy, żeby kurz i hałas w dzień był mniejszy, świątynia normalnie musiała funkcjonować. Było też malowanie ścian i głębokie szlifowanie podłogi. Remont trwał dokładnie od 7 grudnia 2013 do 7 grudnia 2014.

Uległem

Ten rok był owocny – była tez renowacja od zewnątrz.

Kościół od wybudowania nie był remontowany. Ściany zewnętrzne – cegły – pozostawiono wtedy, miała być położona jeszcze na nie elewacja. Pierwszym zleceniem, jakie dostałem od arcybiskupa, obejmując parafię było otynkowanie kościoła. Kiedy na pierwszej kolędzie zaproponowałem to ludziom – parafia podzieliła się na dwie części. Jedni mówili – absolutnie nie, drudzy – tak. Pierwszym chodziło o przyzwyczajenie do widoku kościoła takiego samego od tylu lat. Nawet nie wyobrażali sobie zmian. I w zasadzie cegły zostały, mają wygląd bardziej szlachetny, odzyskały blask.

Latem tego roku można było oglądać ciekawy widok – na ścianach kościoła, bardzo wysoko wisieli ludzie i dłubali ręcznie w cegłach…

Sam nie dowierzałem, że poradzą sobie z tym zadaniem z wiszącej pozycji. Miałem takiego architekta, który upierał się, że powinny być rusztowania. Wykonawca z kolei – Sławomir Rozmiarek, twierdził, że robił już ze swoją ekipą podobne remonty we wschodniej części Polski i zrobi to bez rusztowania. Nie miał jeszcze okazji robić takiej renowacji w Wielkopolsce, poza budynkiem zakładów ziemniaczanych w Luboniu. Z rusztowania, tłumaczył mi pan Sławomir, inaczej takie prace wychodzą.

Na próbę zrobili najpierw budynek wikariatu, potem oddałem im kościół. Efekt jest bardzo dobry, a trzeba pamiętać, że kościół budowano z myślą, że cegła zewnętrzna będzie pokryta kiedyś tynkiem. Poza tym ekipa remontowa była naprawdę dobra we wszystkich sprawach, poradziła sobie także z demontażem i ponownym zamontowaniem zegara na wieży kościelnej. W pakiecie robót założyli dodatkową warstwę szyb zbrojonych w witraż nad wejściem głównym do kościoła, w celu poprawienia estetyki i warunków termicznych dla organów.

z zegarem kościelnym

ks. Edward Majka z zegarem kościelnym

Czy kościół mosiński opustoszał, mam na myśli liczbę wiernych, patrząc z perspektywy lat?

Liczymy wiernych dwa razy w roku na zlecenie jednego z wydziałów KUL w Lublinie, liczba wiernych regularnie uczęszczających na Msze święte pozostaje na stałym poziomie. Jest to ok.30 procent ogółu parafian.

Mamy tutaj aktywne katolickie ruchy młodzieżowe.

Tak i chwała im za to.

Mamy wiele grup np. KSM, grupa Taize, zespoły dziecięce i młodzieżowe, SKC, Grupa misyjna, Wspólnota Nowej Ewangelizacji, w których młodzież się udziela. Zachęcamy innych do zaangażowania się w te kręgi. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

Jak długo posługuje Ksiądz w Mosinie?

…Najstarsi nie pamiętają. Kiedyś słyszałem jak starszą panią, ponad osiemdziesięcioletnią, jacyś turyści przy krzyżu zapytali –  jak długo jest tutaj ksiądz proboszcz. A ona odpowiedziała: – Panowie, ja już nie pamiętam.

Więc jak ona nie pamięta, to muszę tu być długo…

W lipcu minęło 18 lat. Rozpocząłem pracę w Mosinie 1 lipca 1996 roku po przejściu na emeryturę mojego poprzednika, ks. Bernarda Kusa.

Jak wygląda Boże Narodzenie na plebani Księdza Proboszcza?

Razem z wikariuszami spożywam Wigilię, czasem zapraszam kogoś, kto jest samotny…

Nie wyjeżdża Ksiądz do rodziny?

Święta zawsze tu spędzam, według zadania wyznaczonego przez Opatrzność Bożą i dekretu biskupa.

Potrawy wigilijne są tradycyjne?

Zasadniczo tak, choć brakuje mi tylko żurku postnego z domu rodzinnego, który robiła moja mama…

Boże Narodzenie, Nowy Rok 2015

Życzę wszystkim wiele dobra, Łask Bożych, ufnego skorzystania z daru sakramentu pojednania i daru chleba eucharystycznego (Betlejem to inaczej Dom  Chleba!!!) i zdrowia…

O ciekawej drodze życia księdza Edwarda Majki możemy się dowiedzieć więcej na stronie internetowej: www.cdew.pl  – Cyfrowa Dziecięca Encyklopedia Wielkopolan

Oprócz ks.proboszcza na plebani mieszkają te oto stworzenia, także kotek

Oprócz ks.proboszcza na plebani mieszkają te oto stworzenia, także kotek

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.2/10 (Głosujących: 52)
Uległem i jestem zadowolony, 9.2 out of 10 based on 52 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Komentarze (2)

  • Gość
    sobota, 8 Sie, 2015, 17:06:12 |

    Ksiądz Edward Majka to najlepszy Proboszcz .

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +1 (Głosujących: 3)
    • nn
      sobota, 22 Kwi, 2017, 21:07:50 |

      Oczywiście – obecnie najlepszy w Mosinie :)

      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +2 (Głosujących: 2)

Skomentuj