Elżbieta Bylczyńska | czwartek, 3 Wrz, 2015 | komentarzy 5

Jak jedna wielka, włoska rodzina…

„Świerkowy zakątek” – dom dla seniorów w Mosinie przy ul. Krasickiego 6. Wchodzimy do dużego salonu z kominkiem. Mieszkańcy siedzą przy stolikach, oglądają TV, grają w gry planszowe. Dzisiaj pogoda nie zachęca do wyjścia na zewnątrz, zresztą za chwilę będzie posiłek – z kuchni dochodzi zapach smacznego obiadu. Jak w domu…

Mnóstwo osób w Polsce starszego pokolenia zostanie na starość bez pomocy ze strony swoich dzieci. Nie ma rodziny, z której młody człowiek nie wyjechałby za granicę i nie można się łudzić, że starzy rodzice będą mogli liczyć na opiekę dzieci. Młodzi nie przyjadą z tego powodu do kraju, bo mają już tam swoje życie osobiste i zawodowe. Mało tego, ich starość nie osłodzi także widok rosnących i rozwijających się wnuków. Brzmi to dość ponuro.

dom dla seniorów w Mosinie - Świerkowy zakątek

dom dla seniorów w Mosinie – Świerkowy zakątek

Grażyna Hetman, właścicielka „Świerkowego zakątka” zdaje sobie z tego sprawę. W lutym tego roku otworzyła dom dla seniorów w Mosinie. Ma swoją wizję opieki nad starszymi ludźmi. Pomysł na tą działalność zrodził się wiele lat temu, kiedy wyjechała jako młoda dziewczyna do Niemiec do pracy, gdzie miała okazję przyjrzeć się funkcjonowaniu takich domów.

– Ale tam już wtedy panowała inna kultura. W Polsce ludzie oddając mamę czy tatę do domu opieki przeżywają traumę, denerwują się i gdyby mogli opiekować się sami, nigdy by nie oddali rodziców, opowiada. – Natomiast tam jest to normalna kolej rzeczy, ludzie sami zgłaszają się do placówek i świadomie wybierają życie w domu opieki. Zresztą, u nas powoli też to się zmienia, mam już kilka osób, które przyjechały do mnie, zobaczyły dom i postanowiły zostać. Ale to nie to samo, co mieć serce córki przy sobie, na co dzień. Kiedyś nie dopuszczaliśmy nawet takiej myśli, a teraz po rozdzieleniu z dziećmi, zaczynamy patrzeć realnie. Dawniej było nie do przyjęcia odmówić opieki rodzicowi. Teraz dzieci nie mamy już w pobliżu. Dlatego takie ośrodki, jeśli będą naprawdę prowadzone dobrze, zdadzą egzamin.

Perspektywa życia w takim domu, wizja, że problem starości można mieć rozwiązany niekoniecznie przez państwowe domy opieki, które niestety nie cieszą się najlepszą opinią, kojarząc się ze smutną i bolesną samotnością, jest już bardziej optymistyczna. Wiele osób twierdzi, że taka perspektywa rozjaśnia trochę ponury obraz starości i obawy o przyszłość.

Dobrze, że domy takie powstają, bo będzie to dla starszego pokolenia jakaś alternatywa.

„Świerkowy zakątek” - dom dla seniorów w Mosinie przy ul. Krasickiego 6.

„Świerkowy zakątek” – dom dla seniorów w Mosinie przy ul. Krasickiego 6.

„Świerkowy zakątek”

Dom w Mosinie działa od lutego bieżącego roku. Obecnie przebywa w nim 20 osób, docelowo może przyjąć 40.

Wchodzi się jak do dużego, normalnego domu z duszą. Na ścianach wiszą obrazy, jest jasno i kolorowo. Jedynym elementem wskazującym na to, że mieszkają tutaj starsi i schorowani ludzie są łóżka w ich pokojach. Specjalne z podnośnikami, podobne do rehabilitacyjnych i na kółkach. W łazience jest, oprócz prysznica przystosowanego dla niepełnosprawnych, specjalna wanna, która na pierwszy rzut oka wygląda normalnie. Przywieziono ją z Belgii, gdzie mąż pani Grażyny współpracuje z firmą budowlaną swojego brata. Można ją dowolnie obniżać, nawet poniżej poziomu podłogi. I kiedy staruszek zapragnie wykąpać się w wannie, pomimo niesprawności może się w niej swobodnie położyć.

W bawialni, czyli w salonie mieszkańcy mogą także tańczyć. Bo trzeba zaznaczyć, że wbrew powszechnym opiniom ludzie starzy bawią się i tańczą, a nawet łączą w pary.

– Zdarza się, że pada przez telefon pytanie, czy świadczymy opiekę paliatywną, wyjaśnia pani Grażyna. – Ludzie mylą pewne sprawy – nasi pensjonariusze często tutaj zdrowieją i wracają do domów. Po pobycie u nas i rehabilitacji jedna z pań poszła do domu, bo zaczęła normalnie sama egzystować. Stwierdziła, że może wróci, ale dopóki czuje się dobrze chce pomieszkać w swoim domu.

Zarówno właściciele jak i personel mają do swoich mieszkańców bardzo ciepły i przyjazny stosunek. Widać to na twarzach pensjonariuszy, którzy traktują ich czasami jak rodziców, czy opiekunów, sami zachowując się jak dzieci. Skarżą się na swoje choroby, proszą, aby pocałować ich przed snem. I panie idą do nich, siedzą przy łóżku wieczorem, rozmawiają. Prawie tak, jakby czytały dzieciom bajki przed snem…

Przybywają tutaj także osoby na określony czas, np. wtedy, kiedy rodzina wyjeżdża i nie ma się kto zająć starszą osobą.

„Świerkowy zakątek”

„Świerkowy zakątek”

Jest to normalny dom, takie sprawia wrażenie. Pani Grażyna przychodzi, zdejmuje buty,

nakłada domowe pantofle i krząta się właśnie jak w domu, a nie jak w miejscu pracy. Rozmawia to z jednym, to z drugim podopiecznym, paniom doradza toaletę i rodzaj fryzury, panów pyta o samopoczucie. Taki kontakt, rozmowy to normalna sprawa, tak zwykle zachowują się w domu wszystkie rodziny.

– Pani doktor Ziółkowska – Strzelczyk, która opiekuje się naszymi mieszkańcami mówi, że u nas jest jak w jednej, wielkiej włoskiej rodzinie. Jest gwarno, nawiązują się przyjaźnie, mamy sympatyczną parę – panią Irenkę z panem Mieczysławem, którzy chodzą sobie pod rękę. Zaczęło się od wspólnego przesiadywania w świetlicy, potem pan Mieczysław zaczął czytać jej książkę, ponieważ pani Irenka słabo widzi. Teraz już odprowadza ją wieczorem do pokoju, całuje w policzek i w rękę, i idzie do siebie…

 

Starość ma w sobie coś z dzieciństwa

Pani Grażyna zawsze lubiła dzieci, opiekowała się nimi z radością i dzisiaj w pracy spełnia się, ponieważ dla niej ci starzy, bezradni czasem ludzie są właśnie jak dzieci. Bawi się z nimi, ćwiczy, spaceruje, a oni bardzo cieszą się z tego.

Kiedyś wyjechała z mężem na kilka dni. Wrócili stanęli w drzwiach, a staruszkowie rozpłakali się z radości i zaczęli klaskać w ręce.

– Oni potrzebują tego ciepła. Widać to gołym okiem, personel – panie, które zajmują się mieszkańcami robią to z uśmiechem i miłością – jak teraz pani Lidka. Mówią moje słoneczko, moje kochanie, podchodzą do nich jak do swoich rodziców. I chyba o to chodzi.

Lidka, moja przyjaciółka z dzieciństwa, która razem ze mną teraz pracuje, całe życie przepracowała w szpitalu w Puszczykowie na urologii. Ma duże doświadczenie i co najważniejsze zawsze jest uśmiechnięta i radosna. Śmiejemy się, że spędziłyśmy razem dzieciństwo – od trzeciego roku życia – i razem spędzimy starość…

Podczas rozbudowy budynku kupionego w tym celu, postawili na przestrzeń. Wszystkie pokoje są większe niż wymagają tego przepisy.

– Mam słabość na punkcie obrazów, chciałam, żeby było kolorowo, urządzałam dom a nie zakład opiekuńczy. Dom nie może mieć charakteru szpitala czy przechowalni. Z drugiej świetlicy wychodzi się wprost na ogród. Tam można siedzieć, spacerować, wypoczywać.

Opłata za mieszkanie i opiekę wynosi 3200 zł miesięcznie. Jest to działalność prywatna.

W państwowym domu pensjonariusz płaci 70 procent emerytury, resztę dopłaca państwo.

– Niestety, my nie możemy na to liczyć. Rodziny często radzą sobie tak, że wynajmują mieszkanie rodziców, dokładają do tej sumy i zapewniają rodzicowi egzystencję. Bardzo chcielibyśmy, żeby NFZ podpisał z nami umowę, tym bardziej, że brakuje takich placówek. Ale na razie nie jest to realne.

Przygotowywała się długo do tej działalności, ale przede wszystkim włożyła w nią serce.

– Mieszka u nas pani, która była już w dwóch domach opieki i dopiero tutaj rodzina stwierdziła, że zostanie na stałe…

Są różne stany fizyczne i objawy starości, ale my chcemy, żeby nasi mieszkańcy angażowali się także umysłowo. Na początku osoby, które byłe w lepszym stanie dziwiły się, że prosimy je o rozpoznanie np. koloru czy podanie nazwy jakiegoś przedmiotu. Ale kiedy zobaczyły, że inni mają z tym problem, stwierdzili, że zabawa taka ma sens, bo każdego może to spotkać. To jest bardzo urocze, kiedy zaczynają sobie jak w szkole podpowiadać. Starość ma w sobie coś z dzieciństwa. Mieliśmy tutaj panią 102 letnią, była u nas tylko na okres wakacji, bo jej syn wyjeżdżał na dłuższy urlop i bał się ją samą zostawić w domu. Była niesamowita, wiersze deklamowała nam z pamięci, odprawiała Msze św. z księdzem Majką, który nas regularnie odwiedza.

Kiedyś pani Irenka była słabiuteńka i zabrano ją do szpitala. Obraziła się za to na rodzinę i w szpitalu na złość mówiła tylko po niemiecku. Jej córka przyjechała po mnie, bo nie chciała z nikim rozmawiać. Potem już w domu przyznała się, że zrobiła to specjalnie, żeby mnie ściągnąć. Jak małe dziecko, które próbuje cos dla siebie ugrać…

 

Ludzie myślą, że prowadzenie takiego domu to smutek, przygnębienie, choroby. O domach opieki mówi się, że idzie się tam po to, żeby umrzeć…

– Nie, zaprzecza i ożywia się pani Grażyna. – To radość, bawimy się, cieszymy, nawet jak babunia umyśli sobie rozmawiać po niemiecku w szpitalu i trzeba rzucić wszystko, i jechać…

Chodzi też z nimi po mniejsze zakupy do pobliskiego sklepu.

– Pan Jan lubi iść ze mną na lżejsze zakupy, codziennie po świeży chlebek, masło…Kupuję mu jakieś drobiazgi, łakocie, jeśli sobie życzy.

W najbliższym czasie planuje zabrać swoich podopiecznych na piknik, nad jeziorem, przy hotelu Szablewski. Pojadą busem z koszykami jedzenia, napojów, słodyczy. Chce jeszcze wykorzystać ciepło lata, zrobić im ognisko nad wodą…

Elżbieta Bylczyńska

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.0/10 (Głosujących: 27)
Jak jedna wielka, włoska rodzina…, 8.0 out of 10 based on 27 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Komentarze (5)

  • Marlena
    piątek, 11 Wrz, 2015, 14:41:00 |

    Szkoda, że ludzie tak często odrzucają rodziców jak niepotrzebny mebel. Życie w takim ośrodku jest ciężkie, bardzo często zdarza się, że o tych ludziach nikt nie pamięta, a oni sami umierają w samotności.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 5)
  • Wolontariusz
    poniedziałek, 28 Wrz, 2015, 16:33:06 |

    @ Marlena, podejrzewam, że jak wielu – chcesz pomóc, ale nie wiesz jak. To proste, zdobądź imiona osób tam mieszkających, napisz i wyślij bożonarodzeniową kartkę, albo list. Napisz coś od siebie. Zdziwisz się ile pozytywnych reakcji jest w stanie wywołać ten gest, który jest co raz bardziej zapomniany w dobie komputerów i internetu.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 6)
  • Rodzina
    czwartek, 3 Lis, 2016, 3:46:38 |

    Najlepiej duzo dobrych rzeczy pisac,ale malo sie czyni,moj Tata byl tylko miesiac I wyladowal w szpitalu z zapaleniem pluc I bardzo duza anemia,szkielet czlowieka,nie jest juz na tym swiecie,lekarze nic nie mogli juz zrobic , zmarl.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
    • abb6
      wtorek, 5 Wrz, 2017, 20:44:18 |

      Nie rozumiem tego komentarza..az tak zla opieke miał w tym domu?

      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +2 (Głosujących: 2)
  • Wnuczka
    piątek, 16 Lis, 2018, 16:02:00 |

    Szczerze..to babcie miałam tam przez miesiąc na czas przygotowania warunków w domu..jest tam smutno, ponuro, żadnych zabaw, gier, babcia cofnęła się w rozwoju..jedynie rehabilitacja jest..kilkanascie minut dziennie.. na co dzień Pan opiekunek nie widać zbytnio..są 2 sale i tak jak po śniadaniu posądza ‘pacjentow’ tak niektórzy śpią na krześle powykręcani.. i tak samo jest po obiedzie.. żadnej inicjatywy.. nic nie zgadza się z tym o czym piszą na swojej stronie.. mogłabym tu napisać o wiele więcej..w razie pytań zapraszam na maila tweety92@wp.pl

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)

Skomentuj