Redakcja GMP | niedziela, 29 Mar, 2015 | 1 Komentarz

Mama radzi

Książka Julity Bator – „Zamień chemię na jedzenie” – nie przypomina typowej, nudnej pracy naukowej. Autorka nie jest dietetyczką, lekarką czy ekolożką, lecz matką trójki dzieci, poszukującą diety wspomagającej rodzinę w walce z chorobami. W poradniku dzieli się z czytelnikami zgromadzoną wiedzą dotyczącą zdrowej żywności oraz własnym doświadczeniem polegającym na praktycznym stosowaniu zasad zdrowego odżywiania.

Zamień chemię na jedzenie

Autorka skupia się przede wszystkim na obecności szkodliwych dodatków w żywności i podpowiada, jak ich unikać (bo trudno w dzisiejszych czasach całkowicie wyeliminować chemię z jedzenia). Książka zawiera 83 wypróbowane przepisy pozwalające stworzyć zdrowe odpowiedniki gotowych produktów.

Autorka dostrzega zależność miedzy spożywanym jedzeniem a częstotliwością występowania u jej bliskich chorób układu oddechowego, reakcji alergicznych oraz infekcji wirusowych. Dzięki diecie „bez chemii” w jej rodzinie skończyły się problemy zdrowotne.

Lektura wspomnianej książki prowadzi do kilku ciekawych i pożytecznych wniosków, które powinniśmy wziąć sobie do serca dla dobra naszych pociech.

Jeśli dziecko często choruje i nie skutkują kolejne antybiotyki, witaminy i preparaty wzmacniające odporność, należałoby pomyśleć nad całkowitą zmianą diety. Może to chemia obecna w żywności uczula dziecko?

Nie można ufać nazwom produktów i reklamom zachęcającym do zakupu, trzeba zawsze sprawdzać, jakie składniki zawiera dany produkt. Sklepowe słodycze, choć tak smaczne i kuszące, są złe – lepiej zastąpić je (w miarę możliwości i silnej woli) zdrowszymi przekąskami i słodkościami własnej produkcji.

Czytając etykiety, warto zwrócić uwagę na wartość energetyczną, a zwłaszcza na udział węglowodanów, w tym cukrów oraz kolejność składników – najpierw wymieniane są składniki, których w produkcie jest najwięcej (kolejność malejąca), w wielu produktach na pierwszym miejscu jest cukier.

Kupując mięso i warzywa z ekologicznych gospodarstw, można mieć pewność, że wraz z jedzeniem dziecko nie dostaje sztucznych nawozów, antybiotyków, hormonów i innych szkodliwych substancji. Jeśli dziecko lubi pieczywo i makarony, dobrze, by jadło produkty, które nie zostały pozbawione wartościowych minerałów i witamin (a więc produkty z mąki żytniej czy orkiszowej, najlepiej razowej). Zamiast robić wszystko, by dziecko jadło, powinnam skupić się na tym, by jadło to, co zdrowe, najlepiej żywność pochodzącą ze sprawdzonych gospodarstw i jak najmniej słodzonych produktów „dla dzieci”.

Jeśli ktoś – tak jak ja – uwielbia słodycze i nie potrafi bez nich żyć, (bo są pyszne, pasują do kawy i poprawiają nastrój), będzie miał problem, by całkowicie zerwać z kupowaniem gotowych słodkości. Trudno również całkowicie odmówić słodyczy dzieciom. Można jednak zacząć od małych kroczków. Ja na przykład pozbyłam się białego cukru i używam tylko nierafinowanego cukru trzcinowego lub miodu. Oczywiście, cukier trzcinowy jest droższy, ale może dzięki temu będę słodzić mniej. Jeśli już kupuję słodycze w sklepie, wybieram te, które mają w składzie cukier trzcinowy i nie zawierają barwników. Staram się także zastępować słodycze orzechami, migdałami, pestkami dyni i słonecznika, waflami ryżowymi, rodzynkami i owocami. Nie potrafię wyeliminować z diety czekolady, ale patrzę, by miała jak najwięcej kakao i jak najmniej cukru.

Tekst powstał na podstawie książki Julity Bator, Zamień chemię na jedzenie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013.

 

Julita Moczko

Autorka artykułu jest mamą z Puszczykowa, która na swoim blogu http://puszczykowodzieciakowo.blogspot.com umieszcza ciekawe informacje dot. szeroko pojętego wychowania dzieci.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.8/10 (Głosujących: 15)
Mama radzi, 9.8 out of 10 based on 15 ratings

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Komentarze (1)

  • panidomu
    poniedziałek, 30 Mar, 2015, 10:13:07 |

    Zawsze sprawdzam skład produktów, chociaż pierwszy raz jest zwykle trudny i czasochłonny. Później w większości robi się to już na pamięć. Dobrze mieć znajomych hodowców. Pomidory czy miód bezpośrednio od nich to najlepszy zakup. Kupuję też online, ponieważ jest wtedy więcej czasu, by przyjrzeć się produktom. Np. na cabas.pl można kupować bezpośrednio od lokalnych producentów, rolników.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +1 (Głosujących: 1)

Skomentuj