Redakcja GMP | piątek, 19 Cze, 2015 |

Ta Baba Wspaniała była kobietą nadzwyczajną…

W kwietniu tego roku zmarła niezwykła kobieta, mieszkanka Mosiny – Maria Bartkowiak. Na prośbę gazety piękny tekst, poświęcony pani Marii napisała Krystyna Małecka.

Życie Marii Bartkowiak to materiał na grubą książkę: opowieść o trudnym okupacyjnym dzieciństwie, szczęśliwych latach w wielodzietnej rodzinie, a potem radości własnego małżeństwa z dziećmi, o nieustannej trosce o najbliższych i wszystkich, z którymi i dla których decydowała się pracować, oddając im swoje siły i czas.

Maria Bartkowiak

Maria Bartkowiak

Maria Bartkowiak

Urodzona 26 października 1928r. w rodzinie Marii i Ludwika, była najstarsza z ośmiorga rodzeństwa. Szczęśliwego dzieciństwa nie było dużo. Kiedy wybuchła wojna, była 12-letnim dzieckiem, któremu okrucieństwo niemieckich okupantów nie oszczędziło traumatycznych przeżyć. Ucieczka rodziców z sześciorgiem wtedy dzieci przed bombardowaniem, jak to czyniło wiele rodzin, a potem szybki powrót do domu wobec bezsensu ucieczki spod jednego nalotu pod drugi. Obrazy bombardowań, pożarów, zgliszcz. Potem nauka w niemieckiej szkole, gdzie za posługiwanie się językiem polskim karano biciem. Dużo tej nauki nie było, bo w Kraju Warty dzieci od 12 lat musiały iść do pracy. Jako córkę krawca obeznaną nieco z fachem ojca, zatrudniono ją w „Barwie”, gdzie szyto umundurowanie dla niemieckich żołnierzy. Pracowała tam do 14 roku życia. Nie „OD” 14 roku, lecz „DO”, – co wiele mówi o dzieciństwie polskich dzieci pod niemiecką okupacją. Życie nie oszczędziło jej też widoku rozstrzelania 15 obywateli Mosiny 20 października 1939r. Rodzina Lipiaków mieszkała na piętrze domu w Rynku (dziś apteka Natura), skąd widok na miejsce egzekucji był wyjątkowo czytelny. Przeżyła to głęboko, ale nie udało się Niemcom zarazić ją strachem na całe życie. Wiedząc, ile ryzykuje przenosiła w tornistrze dokumenty Stowarzyszenia Młodych Przemysłowców, (w którym jej ojciec był sekretarzem) do cegielni na Pożegowie, gdzie przejmował je palacz i ukrywał.

Jeden z epizodów okupacyjnych Marii Bartkowiak określa ją najlepiej, to zwiastun jej późniejszego angażowania się dla innych. Niemcy wywozili Polaków na „okopy”. Nie mając jeszcze 16 lat, sama zgłosiła się do tej pracy za panią Urbanowską, żeby nie musiała ona zostawić swojej rodziny bez opieki. Tak więc Maria Bartkowiak wywieziona została do kopania okopów w Płocku. Gdy kończyła się wojna pieszo wróciła do domu w 1945 roku.

Maria Bartkowiak

Maria Bartkowiak

Po wojnie uczyła się w gimnazjum kupieckim w Poznaniu.

W 1946 wstąpiła do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, gdzie dostrzeżono jej dojrzałość społecznikowską i zdolności dobrego organizatora – została wiceprezeską koła, gdzie działała do momentu założenia własnej rodziny.

Maria Bartkowiak to przykład człowieka, którego przeżycia z nieludzkich lat niemieckiej okupacji zahartowały, pokazały wartość ludzkiej solidarności i odwagi, znaczenie cierpliwości w znoszeniu trudów przerastających odporność dziecka.

Pełnię swoich pasji społecznikowskich, zdolności organizacyjnych i umiejętności gromadzenia wokół siebie ludzi o podobnych zamiłowaniach pokazała w czasie 33 lat pracy w klubie Bab Wspaniałych, z czego 25 lat była jego przewodniczącą – od 1990 roku. Trudno sobie wyobrazić wszystkie sukcesy, radości, przeżycia, tworzenie własnych tradycji i zwyczajów Bab Wspaniałych bez zaangażowania szefowej Marii Bartkowiak, notabene wspieranej w Klubie przez swoje pięć sióstr. Właśnie dorobek i osiągnięcia Klubu najwięcej mówią o Marii Bartkowiak, bo ona go prowadziła.

Klub żyje swoim kalendarium rocznic, imienin członkiń, świąt, wystaw, imprez. Mocno scementowany regularnymi spotkaniami. To te spotkania w Mosińskim Ośrodku Kultury, co dwa tygodnie są istotą Klubu. Wtedy spotyka się około 30 pań przy robótkach ręcznych, herbatce i cieście własnego wypieku. Stawia solenizantka, która musi podać przepis na smaczne ciasto. Ale panie wymieniają się też innymi receptami kulinarnymi.

Szczególnej rangi spotkania to uroczystości okolicznościowe: coroczne spotkania przy opłatku, kolędowanie, a przedtem w kalendarzu Andrzejki z laniem wosku. Rodzinny klimat tych spotkań pogłębiał się przez lata – jest na nich jak w domu, jak u cioci na imieninach. Jednak główną osią działalności jest wszelkiego rodzaju rękodzieło: haft, robótki, dzierganie, malowanie i wyszywanie obrazów czy portretów. W klubie Bab Wspaniałych przez lata powstawały arcydzieła, w ilości nie do policzenia, o czym z przymrużeniem oka mówiła dedykowana im na 30-lecie rymowanka:

Zaczęło się niewinnie: heklówka, szlaczek, dziurka,

Spotkanie przy kanapce i ogórkach,

Tyle się w tym klubie już nahaftowało,

Że powierzchnia Mosiny to sporo za mało,

Tych serwet serweteczek liczonych na kopy,

Starczyłoby by przykryć połowę Europy.

 

Swoimi arcydziełami dzieliły się, obdarowując przyjaciół i organizując wystawy.

Jak Baba Wspaniała dorwie materii kawałek

Nie spocznie jak go nie przerobi na dzieło wspaniałe,

Powiesi to na ścianie, ułoży na komodzie,

Założy z dumą ręce i rzeknie: podziwiaj narodzie.

 

To też naród podziwiał w Mosinie i poza nią na wielu wystawach:

 

1981 klimy

1983 wyroby z makaronu w Pałacu Kultury w Poznaniu

1984 hafty

1985 druty i szydełko

1986 przegląd dorobku

1989 hafty w Izbie Pamięci

1990 „Domy kultury prezentują” w Pałacu Kultury w Poznaniu

1997 wystawa korali generałowej w Rogalinku (p. Janka Filipiak)

1998 hafty w Wielichowie

1999 hafty i obrazy w Sielinku

2000 serwety i koronki w Sielinku

2005 stroje, serwetki i obrazy w Domu Kultury

2008 „Godajcie jak kiedyś godali” w Tomiczkach

Baby Wspaniałe prezentowały swój dorobek regularnie na dniach Mosiny i na festynach „Szeroko na Wąskiej”. Ich umiejętności kulinarne można było podziwiać na pokazach tradycyjnego stołu wielkanocnego czy przetworów ze zbiorów ogródkowych. Aukcją swoich prac wspierały dzieci z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i powodzian z południowo zachodniej Polski.

Gdyby zajrzeć do kroniki klubu to uderza ilość działań, imprez, pokazów, pomysłów – staje się przed ogromnym wrażeniem mrówczej, systematycznej pracy, wykonywanej z przyjemnością w klimacie serdecznego współdziałania. Wzbogacając swoje umiejętności dzieliły się nimi organizując kursy haftu.

Ale Baby Wspaniałe postanowiły też wyjść poza Mosinę i poznać trochę świata. Tak powstała idea wycieczkowania po Polsce. Zaskakująca jest ilość wycieczek, co najmniej jedna w roku. Było ich do tej pory 31. Baby Wspaniałe, na co dzień matki i babcie rodzin wsiadały do autokaru, żeby podziwiać piękno Polski, sanktuariów, stolicy, największych miast i najpiękniejszych zakątków. Takie małe lokalne biuro podróży. W tej działalności ramieniem zbrojnym prezeski Marii Bartkowiak jest jej zastępczyni Krystyna Małecka.

Baby Wspaniałe działają bez rozgłosu, ale w sposób wzorcowy. To spadkobierczynie idei pracy organicznej. Taki dorobek nie bierze się z niczego. To Maria Bartkowiak była mózgiem działań. Plan pracy ustalano wspólnie, ale ona pilnowała realizacji i harmonogramu, zabiegała o materiały, troszczyła się o przebieg spotkań i imprez. Znajdowała też czas na spotkania z młodzieżą, żeby, jako świadek historii opowiadać o swoich przeżyciach okupacyjnych, co zaowocowało wydaniem: „Wojennej historii Marii Bartkowiak. Dzieciństwo w cieniu wojny” – wzruszający wywiad przeprowadzony z nią przez uczniów Zespołu Szkół nr 2 w Mosinie. Myślę, że ci uczniowie z zainteresowaniem przeczytają niniejszą opowieść, ciąg dalszy życia bohaterki ich spotkania i zrozumieją, że trudne dzieciństwo to szkoła charakteru, to zadatek siły i woli działania dla dobra innych na całe życie.

Ze smutkiem na koniec trzeba powiedzieć, że Maria Bartkowiak jest jedenastą z Klubu Bab Wspaniałych, które odeszły. Należy o nich pamiętać, bo duch klubu, serdeczne więzi i klimat współpracy to wspólne dzieło wszystkich pań. Są to śp.:

Baraniak Janina

Warszawska Krystyna

Marcinkowska Henryka

Gaca Teresa

Szóstak Kazimiera

Mazurkiewicz Joanna

Szóstak Helena

Przewoźna Teresa

Filipiak Janka

Lipiak Mirka

Bartkowiak Maria

Maria Bartkowiak została doceniona przez Burmistrza Miasta i Gminy Mosina Zofię Springer medalem za szczególne zasługi w utrwalaniu i budowaniu tradycji kulturowej Gminy Mosina w listopadzie 2014 roku.

Dziękując Marii Bartkowiak za lata pracowitego prezesowania klubowi, a wszystkim paniom za tworzenie naszej wspólnoty, bez fałszywej skromności pragnę powiedzieć, że nasz Klub ma spore zasługi w budowaniu i utrwalaniu tradycji kulturowych naszej małej wspólnej ojczyzny.

W imieniu KBW Krystyna Małecka

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.2/10 (Głosujących: 16)
Ta Baba Wspaniała była kobietą nadzwyczajną…, 9.2 out of 10 based on 16 ratings
Napisano przez Redakcja GMP Posted in Aktualności, Mosina

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj