Historia zająca opowiedziana przez jego opiekunów - Bobkowa opowieść
Willma | poniedziałek, 12 Gru, 2016 | komentarzy 21

Bobkowa opowieść

Przedstawiamy kolejny artykuł z serii „Czy jest miłość” – tym razem to historia pewnego zająca opowiedziana przez jego opiekunów. Mamy nadzieję, że materiał zachęci Państwa do poszukiwania przejawów miłości w otaczającym świecie, a także refleksji na ten temat – wszak jednym z przejawów miłości jest właśnie obdarowanie drugiego wolnością… I dotyczy to także naszych, międzyludzkich relacji.

Zając szarak potrzebuje pomocy

To był piękny wrześniowy dzień, a dokładnie 22 września ubiegłego roku. Spacerowaliśmy z naszym psem Guzikiem upajając się ciepłymi promieniami słońca. Nagle spod drzewa, z wysokiej trawy wyskoczył zając i zaczął uciekać. Nasz pies natychmiast udał się na „inspekcję” wokół owego drzewa. Niestety okazało się, że w trawie siedział mały zajączek, którego w przeciwieństwie do nas, natychmiast dostrzegł Guzik. Oczywiście w ułamku sekundy miał go w swojej paszczy. Biedny zajączek piszczał i kwilił, a uparty Guzik nie chciał go nam oddać. Po jakiejś minucie, która wydawała nam się wiecznością, oddał nam zająca. Ojej, co my teraz mamy zrobić???? Pierwsza myśl była taka, że malucha należy zostawić w znalezionym miejscu, bo jego matka wróci za jakiś czas i zajmie się nim odpowiednio. Niestety zajączek był cały mokry od śliny Guzika, a jego lewa przednia łapka wisiała jakoś bezwładnie. W tej sytuacji, z obawy, że matka nie zajmie się swoim dzieckiem, postanowiliśmy zabrać go do domu.

Dziki zając w warunkach domowych

Dziki zając w warunkach domowych

Jak opiekować się zającem?

Bidulek był bardzo przestraszony, ważył zaledwie 120 gram i był naprawdę maleńki. Umieściliśmy zajączka w skrzynce ze słomą i zaczęliśmy szukać w internecie, co dalej począć. Znaleźliśmy kilka ważnych informacji, ale mimo wszystko pojechaliśmy do weterynarza, żeby jeszcze podpytać i zakupić specjalne mleko dla małych kotków. Po powrocie do domu wykonaliśmy kilka telefonów i dzięki życzliwości ludzi z wioski, zorganizowaliśmy olbrzymią klatkę dla królików, więcej słomy, wióry drewniane i siano. Klatka była tak ogromna, że ledwie zmieściła się przed drzwi. Zrobiliśmy miejsce w pokoju dla gości i tam wstawiliśmy klatkę. Tak oto powstało czasowe królestwo Bobka, bo tak go nazwaliśmy.

Karmienie

Martwiło nas troszkę to, że wszyscy mówili nam, że nie mam szans, żeby taki maleńki zając przeżył bez matki. Mimo wszystko postanowiliśmy jednak podjąć to wyzwanie i zapewnić Bobkowi ciepło, jedzenie i miłość. Pierwsze dni nie były łatwe. Trzeba było karmić zająca strzykawką co 5 godzin. Oznaczało to również wstawanie w nocy i karmienie. Jak z niemowlakiem, tyle że nie trzeba przewijać i śpiewać kołysanek. Na początku Bobek nie chciał jeść, a jedno karmienie trwało nawet jedną godzinę. Po dwóch tygodniach zaczął pić mleko z butelki ze smoczkiem, a po dłuższym czasie pił już z miseczki.

Zając pod dobrą opieką

Od pierwszych dni zastanawialiśmy się co z uszkodzoną łapką? Jechać do weterynarza czy czekać? Postanowiliśmy jednak dać szansę naturze. Decyzja okazała się słuszna, bo po czterech tygodniach Bobek zaczął używać łapki i wszystko wyglądało jak należy. Bobek rósł jak na drożdżach. Parę razy dziennie wysadzałam go z klatki na łóżko, gdzie mógł poskakać i poruszać się „do woli”. Pozwalał się dotykać i głaskać, nie wykazywał żadnego strachu przed nami.

Tylko biedny Guzik nie rozumiał co się dzieje w domu. Dlaczego nagle nie ma wstępu do gościnnego pokoju, do którego mógł zawsze swobodnie wchodzić? I dlaczego my ciągle tam wchodzimy zamykając za sobą drzwi? Doszliśmy do wniosku, że kontakt Bobka z Guzikiem nie jest wskazany. Lepiej, żeby Bobek bał się psów, kiedy wypuścimy go na wolność. I tak oto mijał dzień za dniem, aż Bobek zaczął jeść roślinki, które przynosiłam mu ze spacerów z Guzikiem. Ponieważ jesień i zima były łagodne, więc nie było problemu ze znalezieniem świeżej i soczystej zieleniny dla Bobka. Przynosiłam trawę, liście mlecza, babki lancetowatej, krwawnika, gałązki drzew z pączkami i wszystko co wydawało mi się korzystne czy niezbędne dla różnorodnej diety naszego małego domownika.

zając Bobek w domu

Bobek wyglądający przez okno

Bobek tęskni za wolnością

Czas upływał, Bobek rósł i wszystko przebiegało prawidłowo. Ludzie odwiedzali nas i każdy chciał zobaczyć zająca. Dla większości ludzi to był szok, że Bobek żyje i rozwija się fantastycznie. Niestety wiedzieliśmy też, że nasza przygoda z Bobkiem kiedyś się zakończy. I tak oto około lutego Bobek wyjęty z klatki na łóżko coraz częściej wskakiwał na okno. Jakby chciał nam pokazać, że natura wzywa go do siebie. Zima nie była sroga, zieleniny na łąkach i polach było pod dostatkiem, a więc szanse młodego zająca na przeżycie były ogromne. Postanowiliśmy zbudować na ogrodzie małą zagrodę, w której Bobek mógłby pomieszkać zanim rozpocznie życie na wolności. Dwa dni zajęło nam budowanie ogrodzenia i małego zadaszenia.

Powrót na łono natury

Wreszcie 2 marca tego roku przenieśliśmy Bobka w klatce dla kotów do jego nowego domku na ogrodzie. Wyjęty z klatki ostrożnie zbadał każdy kąt nowego miejsca i nagle znalazłszy lukę między deskami ogrodzenia, powoli i w spokoju zaczął się oddalać. Wołaliśmy go ze łzami w oczach, bo przez te parę miesięcy stał się częścią naszej rodziny. Niestety natura wygrała i tak powinno być. Obserwowaliśmy w smutku jak Bobek poddała się od nas i w końcu znika w krzakach. Nie sądziliśmy, że wszystko zakończy się tak nagle. Nasze serca przeszywał smutek, ale i radość. Z jednej strony zaczęliśmy momentalnie za nim tęsknić, a z drugiej strony wiedzieliśmy, że w końcu powrócił do swojego naturalnego świata. Pokój gościnny trzeba było wysprzątać, klatę wynieść i pogodzić się z powstałą w domu i sercu pustką.

dziki zając karmienie

Zając Bobek w trakcie jedzenia

Bobek wyrósł na dużego, dorodnego i zdrowego zająca. Jego szanse na przeżycie były bardzo duże, tym bardziej, że przez następne tygodnie pogoda była sprzyjająca, żadnego deszczu ani mrozu. Od tego czasu często widzimy zające w okolicy naszego ogrodu, ale czy to Bobek, tego nie wiemy. Tak czy owak przygoda z Bobkiem była źródłem niesamowitych przeżyć oraz dała nam możliwość obcowania z dzikim zwierzęciem. Jego mięciutkie futerko, jasny brzuszek, długaśne uszy i łapki z niewiarygodnie długimi palcami… Ech, to wszystko wzrusza mnie do dzisiaj. Czasami gdy najdzie mnie tęsknota, oglądam niezliczone zdjęcia i filmiki, jakie zrobiliśmy podczas tych prawie sześciu miesięcy naszej przyjaźni. Za każdym razem mam gęsią skórkę, a czasami to nawet łezka w oku się zakręci.

Mamy nadzieję, że Bobek żyje szczęśliwie gdzieś koło nas. Wierzymy, że dał sobie radę i jest prawdziwie szczęśliwym zającem. Nie wiemy czy został mamą czy tatą, bo nigdy nie dowiedzieliśmy się jakiej był płci. Ale za to rozpiera nas duma i radość, że mimo tego co mówili ludzie, udało nam się i Bobek nie tylko przeżył, ale wyrósł na pięknego zająca.

Z bobkowym pozdrowieniem

Willma

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.7/10 (Głosujących: 28)
Bobkowa opowieść, 9.7 out of 10 based on 28 ratings
Napisano przez Willma Posted in Aktualności, Felieton

Tagi:

Komentarze (21)

  • Kasik
    poniedziałek, 12 Gru, 2016, 19:17:48 |

    To naprawdę przepiękna historia ze szczęśliwym zakończeniem, oby więcej takich historii bo podnoszą człowieka na duchu :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +6 (Głosujących: 6)
  • Ronin
    wtorek, 13 Gru, 2016, 18:29:45 |

    Ale super przygoda – kto by pomyślał, że taki szarak się z ludźmi zaprzyjaźni.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Jm
    wtorek, 13 Gru, 2016, 20:34:03 |

    A powiedziałabym że to niemożliwe. Szacunek za wychowanie bo to wstawanie w środku nocy…

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +6 (Głosujących: 6)
  • Willma
    środa, 14 Gru, 2016, 9:40:32 |

    Obcowanie z Bobkiem to jedno z najbardziej fantastycznych przeżyć w naszym życiu. Dotykać dzikie zwierzątko, opiekować się… Ahhhh to bylo cudowne chwile w naszym życiu :-) Pozdrawiam wszystkich kochających zwierzeta

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +6 (Głosujących: 6)
  • Ania
    środa, 5 Lip, 2017, 10:57:07 |

    Witam. Też mam maluszka od kilku dni. Karmie butelka kocim mleczkiem kilka razy dziennie. Tylko mam pytanie jak Bobek robił siusiu i kupke bo mój maluszek robi to na kanapie w salonie.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Willma
    środa, 5 Lip, 2017, 11:23:55 |

    Bobek załatwiał sie tylko w swojej duzej klatce. Nigdy nie zrobił siusiu ani kupki na kanapie. Nie mam pojecia dlaczego. Moze jest jeszcze zestresowany, bo nagle znalazł się w nowym nienaturalnym otoczeniu. Jeśli nie ma innej rady, to może warto rozłożyć folię na kanapie. Albo wysadzać do na podłogę. Życzę powodzenia i wielu cudownych chwili w obcowaniu z zajączkiem. Zapewniam, że to będzie niezapomniane przeżycie. Pozdrawiam zajączkowo

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Gość
    wtorek, 1 Sie, 2017, 0:07:59 |

    Cieszę się, jeszcze są tacy ludzie, ja uwielbiam zające i króliki i taka historia bardzo mi się podoba, tym bardziej, że niestety zajęcy w Polsce jest już niewiele, jeszcze 40 lat temu było około 3 milionów, teraz zaledwie 300 tyś :( Więc każdy zajączek na wagę złota :) Pozdrawiam!

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Feuerfrei
    wtorek, 1 Sie, 2017, 0:09:32 |

    Cieszę się, jeszcze są tacy ludzie, ja uwielbiam zające i króliki i taka historia bardzo mi się podoba, tym bardziej, że niestety zajęcy w Polsce jest już niewiele, jeszcze 40 lat temu było około 3 milionów, teraz zaledwie 300 tyś :( Więc każdy zajączek na wagę złota :) Pozdrawiam!

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Feuerfrei
    wtorek, 1 Sie, 2017, 10:10:17 |

    Uwielbiam zające i króliki i cieszę się, że da jeszcze tacy ludzie jak wy, piękna historia. Jeszcze 40 lat temu w Polsce było 3 miliony zajęcy, teraz zaledwie 300 tys więc każdy zajączek na wagę złota, tym bardziej cieszę się, że Bobek trafił na ludzi, którzy nie są obojętni na los takiego maluszka, pozdrawiam :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +5 (Głosujących: 5)
  • Willma
    wtorek, 1 Sie, 2017, 16:35:15 |

    Dziękuję bardzo za miły komentarz. Przy okazjj dodam, że na naszym ogrodzie mieszka młody zając :-) Być może to potomek naszego Bobka :-) Zając junior przesiaduje sobie w mięcie lub w ziemniakach :-)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Feuerfrei
    czwartek, 17 Sie, 2017, 1:16:19 |

    A mam jeszcze pytanie, czy zajączek cały czas był karmiony mlekiem dla małych kotów? Bo czasami czytam, że niektórzy karmili znalezione zajączki mlekiem krowim tłustym albo skondensowanym mlekiem zmieszanym z tłustym krowim mlekiem w połączeniu 1:1. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)
  • Willma
    czwartek, 17 Sie, 2017, 12:36:11 |

    Karmiliśmy Bobka tylko mlekiem dla kotków :) Woleliśmy nie eksperymentować.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Feuerfrei
    sobota, 19 Sie, 2017, 10:53:01 |

    Zazdroszczę tej przygody :) Ja tylko jeden raz widziałem zająca kiedy późnym wieczorem przebiegał obok pola. Ten wasz musiał mieć idealną opiekę, skoro przeżył, bo z tego co wiem ciężko jest samemu odchować zajączki. Te zdjęcia to super pamiątka ;)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Zajecia mama
    środa, 30 Sie, 2017, 19:51:37 |

    Witam, od 5 miesięcy opiekuje się zającem. Do domu przyniósł go nasz pies w pysku, wiec nie było mowy o wypuszczeniu go na wolność bo był taki maleńki…. bałam się ze nie przeżyje karmiłam go co kilka godzin mlekiem skondensowanym a czasami kozim. Zajączek jest świetny wszyscy go pokochalismy pomimo wielu szkód wyrządzonych w domu. Jest bardzo oswojony, ale od jakiegoś czasu zaczął drapacze w okno, tak jakby chciał się wydostać. Mam jednak obawę czy tak oswojony przez 5 miesięcy zajac wychowujący sie w domu poradzi sobie na wolności. Jest członkiem nasze rodziny i chciałabym podjąć najlepsza dla niego decyzje….

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Willma
    czwartek, 31 Sie, 2017, 12:16:12 |

    My wypuściliśmy Bobka po 6 miesiącach na wolność, bo skakał na okno. Jestem pewna, że poradził sobie na wolności. Natury nie da się oszukać i wydaje mi się, że spokojnie moze Pani swojego zająca wypuścić na wolność. Takie jest jego przeznaczenie. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +5 (Głosujących: 5)
  • Patryk
    niedziela, 6 Maj, 2018, 1:23:24 |

    Mam od dwoch dni malego zajaczka. Karmie go 4-5 razy dziennie mlekiem bebiko dla dzieci. Ile w sumie taki zajaczek powinien wypijac mleka podczas jednego karmienia?

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Gość
    niedziela, 6 Maj, 2018, 8:15:24 |

    Proszę obejrzeć https://www.youtube.com/watch?v=jMY-4THE4xw pije dużo, jak ma dosyć, zdecydowanie odmawia.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Willma
    piątek, 11 Maj, 2018, 13:06:07 |

    Nie pamiętam ile mleczka wypijał mały Bobek. Trzeba karmić z wyczuciem i tak jak w poprzednim komentarzu, jeśli zajączek nie chce więcej pic, to znaczy, że ma dosyć. Pozdrawiam i powodzenia :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)
  • Wioletta
    środa, 30 Maj, 2018, 23:09:41 |

    My tez znalezlismy malego zajaczka koszac trawe w ogrodku.najpierw karmilismy go mlekiem a teraz salata i pokarmem dla krolikow (ile on je!!!)uwielbia pieszczoty Tylko nie lubi wchodzic do klatki.nie wiem co bedzie na razie jest za malutki na wypuszczenie go a poza tym jest czlonkiem rodziny uwielbiamy tego malego szkraba Syn nazwal go rogger

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: 0 (Głosujących: 0)
  • Esta
    środa, 18 Lip, 2018, 0:04:39 |

    Jak dobrze, że znalazłam tę cudowną opowieść. Od 4 dni mamy malusiego zajączka znalezionego przez psy znajomych po ulewie. Był przemoczony i wystraszony , nie miałam sumienia odnosić go w miejsce, gdzie mogły go dopaść psy urlopowiczów. Trudny wybór mniejszego zła. Na razie 4x dziennie dostaje mleko kozie z ociupinką masła klarownego za radą weterynarz. Zaczął od 10 ml, teraz już wciąga 20 i rośnie w oczach. Na początku pił z ręki, ale już w tej chwili ładnie pije z trzymanej w ręku nakrętki. Najbardziej aktywny zaczyna być koło północy, więc mam dyżury do 1 w nocy, żeby się wykicał po domku letniskowym. Jestem w szoku, bo przychodzi na cmokanie, a w dzień siedzi grzecznie w otwartym pudełku po butach. W domu będzie duża klatka. Wygląda na to, że na razie wszystko idzie w dobrą stronę. Trzymajcie kciuki za Kicusia, który właśnie szaleje. Mam pytanie: kiedy Bobek zaczął jeść sianko i jak długo pił mleko? Wyczytałam, że samica karmi ok. trzy tygodnie. Sianko na razie nie bardzo interesuje naszego malucha.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)
  • Willma
    sobota, 21 Lip, 2018, 12:08:34 |

    Witam. My nie dawalismy Bobkowi sianka tylko trawe liscie marchewke gałązki i tym podobne. Bobek pił mleko dosyć długo. Chyba prawie trzy miesiące, zmniejszając ilość i podając zieleninę. Życzę powodzenia i niezapomnianych chwil z zajączkiem :-)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)

Skomentuj