Redakcja GMP | czwartek, 18 Sie, 2016 |

Optymizm nie zastąpi nam Polski

Na łamach Gazety zdarzyło mi się już popełnić w zeszłym roku artykuł o Józefie Mackiewiczu. Cóż to jednak jeden, krótki tekst! To jak kropla w morzu potrzeb rozpropagowania jego pism, które niewątpliwie powinny być znane szerszemu gronu odbiorców. Stąd też postanowienie, iż od czasu do czasu będę wracał do omawiania twórczości tego zdecydowanie niedocenianego, wybitnego polskiego pisarza.

Józef Mackiewicz

Na samym początku chciałbym poczynić jedną małą uwagę. Wiele tez stawianych przez Mackiewicza może być dla czytelnika szokujących i wywoływać pewien dysonans i niechęć. Jako nieprzejednany przeciwnik komunizmu („zoologiczny antykomunista”) Józef Mackiewicz był przez lata objęty oficjalnym zapisem cenzury nie tylko w PRL. Jego tezy są jednak bardzo surowe, dyskusyjne i niezwykle ostre, lecz warte głębszego rozważenia. Jako pisarz emigracyjny patrzący na Polskę z oddali zdawał się widzieć zdecydowanie więcej, niż osoby żyjące na co dzień w PRL- u.

Józef Mackiewicaz z redakcją

Redakcja wileńskiego dziennika „Słowo”. Od prawej stoją: Bolesław Wit-Święcicki, Witold Tatrzański, Józef Mackiewicz, Kazimierz Luboński, Hartung.

Pierwszym dziełem, (a właściwie dziełkiem) pisarza, które chciałbym omówić, jest jego broszura z października 1944 roku zatytułowana niezmiernie intrygująco „Optymizm nie zastąpi nam Polski”. Mackiewicz pisał ją w Krakowie już po upadku powstania warszawskiego, dostrzegając opanowujące Polskę wojska sowieckie. Sama historia tej broszury jest bardzo ciekawa, bowiem została wydana jedynie w liczbie 500 egzemplarzy, z których wszystkie zdały się nie przetrwać wojennej pożogi. Na szczęście dziełem przypadku odnaleziono w 2002 roku fotografię maszynopisu w mieszkaniu doktora Juliana Reisa, fotografa i okulisty. Poszukiwania jej trwały długie lata i w końcu czytelnik może zagłębić się w jej bardzo głęboką treść, będącą kopalnią świetnych cytatów.

Sam tytuł pozwala na postawienie wielu hipotez na temat głównego tematu broszury. Stanowi ponadto bardzo ciekawe i ponadczasowe motto polityczne. Kontekst treści dziełka doprecyzowuje znaczenie tegoż – nie możemy być optymistami w obliczu zbliżających się do Polski wojsk sowieckich. Ich wkroczenie oznacza sowietyzację, przed którą nie obroni nas optymizm zasadzający się na tezie, iż jako silny i wielowiekowy naród nie pozwolimy się przemienić w ludzi sowieckich.

Jako naoczny świadek pierwszej okupacji komunistycznej Wilna Józef Mackiewicz nie miał wątpliwości, że komunizm działa jednakowo na każdy naród, bez względu na szerokość i długość geograficzną. Tezę tę wielokrotnie powtarzał i rozwijał w bieżącej publicystyce lat następnych. Przestrzegał przed niedostrzeganiem zagrożenia ze wschodu wobec faktycznej klęski militarnej hitlerowskich Niemiec. Mackiewicz wyraźnie pytał w swojej broszurze „czy chcemy iść w niewolę, czy nie chcemy? Jest to jedyne kryterium, które nas obowiązywać winno”. Dobitnie zaznaczał także, że „lepiej niech nie będzie żadnej Polski, niźli miałaby być czerwona”.

Skąd te mocne stwierdzenia u autora? Sam miał okazję obserwować życie pod komunistyczną okupacją oraz ścierać się z „czerwonymi” podczas wojny polsko-bolszewickiej. Był także naocznym świadkiem ekshumacji ciał polskich oficerów w Katyniu, nieprzejednanym polemistą wobec sowieckich kłamstw w tym temacie. W broszurze zaznaczał ponadto coś, co później przewijało się w jego wielkich dziełach. Oddajmy jeszcze raz głos autorowi: „Niemcy reprezentowały wobec nas element, który wydobył z Polski maksymalną chęć niepodległości i chęć przeciwstawienia się im jako zaborcom. Bolszewicy reprezentują wobec nas element, który wydobywa z Polski maksymalną chęć pójścia w niewolę”. Innymi słowy: z Polaka niezwykle trudno zrobić Niemca, a zdecydowanie łatwiej komunistę. To kolejna trafna obserwacja Mackiewicza ilustrująca, dlaczego podczas II wojny światowej największym wrogiem Polski, (ale także całej ludzkości) byli nie Niemcy, ale bolszewicy.

Jak według autora obronić się przed tym zagrożeniem? Robieniem wszystkiego, by sprowokować konflikt sowietów z państwami zachodnimi. Mackiewicz uważał, że po powstaniu warszawskim opinia publiczna innych państw zdecydowanie stała po stronie Polski, w przeciwieństwie do rządzących tymi państwami. W tym dostrzegał pozytywny zaczyn przekonania polityków do prowadzenia antybolszewickiej krucjaty wyswobadzającej kraje uciemiężone przez komunizm. W tym aspekcie historia nie przyznała mu racji.

Broszura mimo, iż krótka, to naszpikowana jest po brzegi wieloma smakowitymi cytatami i tezami. Jej najważniejsze przesłanie starałem się pokrótce omówić w niniejszym tekście. Całość można jednak ograniczyć do ponadczasowego motta zawartego w tytule. Wroga trzeba na trzeźwo rozpoznać i mu się przeciwstawić, a nie pocieszać się przekonaniem o własnej wyjątkowości. Polska zatem jako lekarstwo silniejsze, niż optymizm. Takie przesłanie zapisał nam w swoim testamencie Józef Mackiewicz.

Wojciech Czeski

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.6/10 (Głosujących: 16)
Optymizm nie zastąpi nam Polski, 9.6 out of 10 based on 16 ratings

Napisano przez Redakcja GMP Posted in Felieton

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj