Audycja: Puszczykowski Gutenberg
Redakcja GMP | piątek, 8 Gru, 2017 |

Kącik motoryzacyjny: Pierwszy samochód – miłość do pierwszej awarii

Wejście młodego człowieka w świat motoryzacji przypomina wbiegnięcie do sklepu po otrzymaniu pierwszej wypłaty za pracę wakacyjną. Niby coś tam mamy, ale ceny szybko weryfikują naszą siłę nabywczą. Jak to się ma do pierwszego samochodu?

Wcześniejsze artykuły poświęciłem szkoleniu młodych kierowców podczas kursu na prawo jazdy. Na pewno dobrze wiecie, że młody kierowca odbierający prawo jazdy nie dosyć, że ma marne umiejętności prowadzenia pojazdów, to dodatkowo wie o budowie samochodu tyle, co ja o obecnej sytuacji politycznej w Etiopii.

Mając 18 lat i upragniony dokument w ręku, nie mogąc doczekać się, aż w końcu sprawdzimy te wszystkie filmowe sztuczki na swoim samochodzie, jesteśmy głodni wiedzy. Zawrotka na ręcznym Banał! Jazda w poślizgu? Żaden problem! Chcemy nieustannie jeździć dalej, szybciej, głośniej, strzelać z wydechu i do tego zmieniać biegi z międzygazem, a najlepiej to wszystko na raz!
I to jest właśnie w tym młodym człowieku najlepsze, nie widzi barier w odkrywaniu swoich zainteresowań.

Dlatego pierwszy samochód 18-sto latka powinien być starym rzęchem, którego nie będzie nikomu szkoda. Wraz z wiekiem przesuwa nam się granica komfortu, dlatego też czasami wolimy komuś zapłacić za usługę niż sami ją wykonać. W wieku 18 lat, granica komfortu ogranicza się do suchego miejsca do spania i… to w sumie tyle. Nie znam nastolatka, któremu przeszkadza mróz na dworze, czy 35 stopni w cieniu, gdy chce wyjść na piwo z kolegami. Tylko co ta granica komfortu ma wspólnego z motoryzacją?

Jeżeli mamy starego rzęcha, którym zapewne wjedziemy we wszystkie krawężniki, próbując driftować przed koleżankami, albo urwiemy przeguby przy zapieraniu się o słup i paleniu gumy, to nasza granica komfortu pozwoli nam na wymianę wszystkich części pod blokiem, na gołej ziemi, przy zerowym oświetleniu i temperaturze nie przekraczającej 10 stopni. I wiecie co? To jest najlepsze w pierwszym samochodzie, pozwala nam bowiem nauczyć się mechaniki metodą prób i błędów, nawet jeżeli więcej stoi niż jeździ, to i tak kochamy ten samochód, bo to NASZ samochód. Młody człowiek naprawiając swój samochód nauczy się szacunku do własnych rzeczy. Działa tutaj prosta zasada, nie naprawiasz, nie jeździsz, jak nie szanujesz to się psuje i znowu nie jeździsz.

Im jesteśmy starsi, tym mniej odpowiadają nam przyblokowe serwisy z najlepszymi kumplami i kierujemy się do mechaników, ale kierujemy się do nich z wiedzą. Wiedząc, co może się zepsuć, jak wyglądają pewne części czy jakie odgłosy wydają zepsute części, jesteśmy mniej podatni na manipulacje i oszustwa. Nie damy sobie wtedy wcisnąć byle czego czy nie wrobimy się w wymianę dobrej części. Pierwszy samochód daje nam doświadczenie, potrzebne w późniejszym motoryzacyjnym życiu.

Nie zaglądam nikomu do portfela, ale kupując nowy samochód dla swojego dziecka, chcąc dobrze, możecie zabrać mu możliwość nabycia doświadczenia życiowego. Tej przyjemności z zerwania ręcznego na pierwszym śniegu, pchania samochodu przez kilka kilometrów czy przesadnego inwestowania w car audio, chcąc zaimponować koleżankom.

Mam nadzieje, że część Czytelników przypomniała sobie swoje pierwsze samochody (zapewne fiaty 126p) oraz historie z nimi związane i po upływie czasu wspomina je pozytywnie.

(Przemysław Raźny – Stowarzyszenie Mosińskie Spoty Samochodowe)

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 10.0/10 (Głosujących: 8)
Kącik motoryzacyjny: Pierwszy samochód - miłość do pierwszej awarii, 10.0 out of 10 based on 8 ratings

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj