Marta Mrowińska | wtorek, 12 Gru, 2017 |

Z cyklu “Sukces w szpilkach” – “Z miłości do dzieci”

W rubryce “Sukces w szpilkach” tym razem rozmawiam z Karoliną Czajką – współwłaścicielką GRAnatowa Club, pomysłodawczynią i prowadzącą Klub Malucha w Mosinie. Radość, energia, chęć działania i pasja – to wszystko doskonale widoczne jest w rozmowie i sprawia, że pani Karolina z powodzeniem łączy – jak sama określa – trzy etaty: dom, GRAnatową Club i pracę w szkole podstawowej (jest nauczycielką języka niemieckiego).

M.M.: Od kilku lat z powodzeniem prowadzi Pani Klub Malucha w Mosinie. Na czym dokładnie polega ta inicjatywa?

K.Cz.: Klub Malucha jest skierowany do dzieci dwuletnich, które przygotowują się do przedszkola. Myślę, że jest to głównie odpowiedź na potrzebę przebywania z rówieśnikami, ponieważ jest to największy problem dzisiejszych czasów. My tego nie doświadczyliśmy – wychowaliśmy się na podwórkach, przed blokami, gdzie zawsze była wrzawa, mnóstwo dzieci, a dzisiaj dzieci są zamknięte w swoich domach, mają ogródki, piaskownice, ale brakuje im kontaktu z rówieśnikami. Stąd wziął się pomysł Klubu Malucha. Jednocześnie jest to przygotowanie dzieci do przedszkola, by wejście w tę nową rzeczywistość było dla nich łatwiejsze.

M.M.: Skąd wziął się pomysł Klubu Malucha?

K.Cz.: Chyba z miłości do dzieci – uwielbiam dzieci i pracę z nimi, kiedy zatem nadarzyła się okazja – znalazło się miejsce do tego typu działań – postanowiłam spróbować. W pierwszym roku, na pierwszej edycji mieliśmy czworo dzieci, a w tym roku utworzyliśmy już drugą grupę. Pierwsza grupa jest dziesięcioosobowa, w drugiej mamy sześcioro dzieci, są zatem jeszcze wolne miejsca. Zainteresowanie z roku na rok rośnie.

Karolina Czajka

M.M.: Jak przebiegają zajęcia?

K.Cz.: Każde spotkanie składa się ze stałych elementów, ponieważ dzieci lubią powtarzalność, ona daje im poczucie bezpieczeństwa. Każde zajęcia ułożone są według tego samego schematu: wspólna zabawa, praca plastyczna, posiłek, zabawy ruchowe, zabawy edukacyjne, czyli puzzle, memory, gry planszowe (oczywiście, odpowiednie dla dwulatków), sprzątanie Sali oraz na koniec wyciszenie i czytanie książeczek. Ilość aktywności na zajęciach jest stopniowana, nie od razu jest to takie szerokie spektrum – w pierwszej kolejności dzieci muszą bowiem poczuć się bezpiecznie, zaklimatyzować się, nie chcemy ich zatem bombardować zbyt wieloma bodźcami. Muszą się także nauczyć dzielenia, wspólnej zabawy, współpracy w grupie.

Na początku dzieci zostają z rodzicami, potem rodzice przechodzą do sali obok (dziecko ma wówczas pewność, że w razie potrzeby mama czy tata jest blisko), a w dalszym etapie rodzice przyprowadzają i po dwóch godzinach (bo tyle trwają zajęcia) odbierają dziecko. Praktyka pokazuje, że dzieci szybko uczą się zostawania z rówieśnikami i rodzice nie muszą być już tak blisko.

M.M.: Jak długo trwa edycja?

K.Cz.: Jedna edycja trwa podobnie, jak rok szkolny: od września do końca czerwca. W czasie wakacji odpoczywamy.

M.M.: Czy ma Pani informacje na temat dzieci, które do tej pory uczestniczyły w Klubie Malucha? Czy na przykład wiemy, jak radziły sobie z przejściem z domu do przedszkola?

K.Cz.: We wrześniu zawsze kontaktuję się z rodzicami z poprzedniej edycji, żeby dowiedzieć się, na ile pomocne okazały się zajęcia. Do tej pory wszystkie dzieci łatwiej wchodziły w nowy etap. Po zachowaniach dzieci widać, że jest im łatwiej, szybciej się odnajdują. Potwierdza to także koleżanka, która pracuje w przedszkolu. Satysfakcja i motywacja do organizowania kolejnych edycji jest zatem ogromna.

zajęcia w Klubie Malucha

M.M.: Czy zdarzają się sytuacje, że dzieciom jest szczególnie trudno, nie są w stanie poradzić sobie na zajęciach?

K.Cz.: Oczywiście, że tak – zdarzało się także, że dzieci nie wytrwały do końca, z różnych względów, czasem było to za trudne dla dziecka, czasem dla rodzica, niekiedy dzieci nie są przygotowane rozwojowo – każdy z nas przecież rozwija się inaczej. Nieraz to po prostu jeszcze nie ten moment.

M.M.: Program Klubu Malucha jest Pani autorskim programem?

K.Cz.: Program autorski to może zbyt duże słowa – wiem, ponieważ stworzyłam taki program do pracy w szkole , jest to obszerny dokument a w Klubie Malucha po prostu poukładałam sobie wszystko w ten sposób, by zajęcia miały stały schemat, ramę. Bardzo interesuje mnie psychologia dziecięca, dużo czytam na ten temat – jestem samoukiem, choć sama przeszłam szkołę życia, bo mam bliźnięta :) Temat ten mnie pasjonuje, a praca z dwulatkami, u których z jednej strony zaczyna się już tworzyć charakter a z drugiej są one bardzo „plastyczne”, czyli łatwo je przekierowywać na właściwe tory to bardzo inspirujące i ciekawe doświadczenie.

Z moich obserwacji wynika także, że korzyści są obopólne, zarówno dla dzieci jak i rodziców. Rodzice mają możliwość zobaczenia, jak dziecko funkcjonuje w grupie, jak z nim pracować – staramy się, by spotkania były nie tylko okazją do pracy z dzieckiem, ale też warsztatem dla rodzica, czasem, w którym możemy zwrócić uwagę na najważniejsze kwestie, pokierować, dać wskazówki. Jest to zatem ogólny program rozwoju i dla dziecka, i dla rodzica.

M.M.: Czy Klub Malucha to jedyna forma Pani pracy z dziećmi w Granatowej?

K.Cz.: Oprócz Klubu Malucha organizujemy także urodziny dla dzieci w formie zabaw tematycznych lub warsztatowo. Warsztaty odbywają się zresztą również jako osobna forma spotkań: w październiku były warsztaty “Sztuka w dyni”, ale dynia “tworzona” inaczej, niestandardowo. Kolejnym pomysłem jest “Sztuka na koszulce”: to tworzenie nadruku na koszulkach metodą kolorowanek antystresowych, które kocham :) Najpierw sami je sobie projektujemy, potem nanosimy to na koszulki, by następnie pokolorować je flamastrami, kredkami do tkanin itp. Jest to bardzo ciekawa forma pracy i artystycznej ekspresji. W organizowaniu tego typu zajęć kieruje mną chęć “wyciągnięcia” ludzi z domów, spotkania się, pokazania, że każdy może tworzyć sztukę na własne potrzeby.

M.M.: Kolorowanki antystresowe – brzmi ciekawie, co to takiego?

K.Cz.: Jest to rodzaj wyciszającej kolorowanki, inaczej – kolorowanki dla dorosłych, ponieważ zawierają bardzo dużo elementów, które trzeba wypełnić różnymi technikami: flamastrami, cienkopisami, kredkami itp. Jest to zajęcie na kilka godzin, ale wycisza, zresztą jak każda forma rękodzielnictwa. Ja jestem osobą bardzo ekspresyjną, potrzebuję zatem formy wyciszenia, a sztuka bardzo mi odpowiada.

warsztaty “Sztuka w dyni”

M.M.: Co jeszcze Panią pasjonuje?

K.Cz.: Myślę, że trochę minęłam się z powołaniem (śmiech), bo bardzo lubię zajęcia związane ze sztuką albo może lepiej rękodziełem. Wielu rzeczy nauczyła mnie moja mama: szydełkowania, haftowania, szycia na maszynie – właściwie niewiele jest umiejętności w zakresie rękodzielnictwa, których nigdy nie próbowałam. Uważam, że wszystko to jest przydatne, wycisza, rozwija kreatywność – a to jest dla mnie ważne słowo w życiu. Staram się rozwijać własną kreatywność i zarażać nią innych, sama też ciągle znajduję sobie nowe pasje. Ma to taki minus, że nie potrafię skupić się na jednej rzeczy na dłużej.

M.M.: Gdyby miała Pani wymienić spośród wszystkich Pani pasji trzy najważniejsze – co by to było?

K.Cz.: Wspomniana wcześniej psychologia dziecięca. Drugim zagadnieniem, na którym się ostatnio skupiam, jest neurodydaktyka, co jest już związane z nauczaniem większych dzieci i bardziej z moją pracą w szkole (uczę w szkole podstawowej w oddziałach gimnazjalnych) i nowoczesnymi metodami nauczania. Wspomniałam też o sztuce – w moim rozumieniu, “domowej”: tworzę kolorowani antystresowe, maluję , uprawiam kaligrafię, najświeższe moje odkrycie to sketchnoting czyli myślenie wizualne. Pasją jest także wielka miłość do zwierząt, szczególnie psów, które uwielbiam, rozpieszczam i kocham bezgranicznie.

M.M.: A Pani plany na przyszłość?

K.Cz.: Chciałabym zorganizować warsztaty dla rodziców. Na podstawie doświadczenia z Klubu Malucha wiem, że czasami można odpowiednio pokierować własnym zachowaniem, by uniknąć pewnych błędów – to takie moje dalekosiężne plany. Oprócz tego chcemy się rozwijać jako klub, zachęcać ludzi, żeby przychodzili, grali w gry planszowe , które razem z mężem kochamy, dlatego organizujemy tutaj spotkania, różne imprezy, turnieje itp.

M.M.: Życzę zatem powodzenia w realizacji wszelkich planów i pasji. Bardzo dziękuję za rozmowę.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.0/10 (Głosujących: 10)
Z cyklu "Sukces w szpilkach" - "Z miłości do dzieci", 7.0 out of 10 based on 10 ratings

Marta Mrowińska

redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Skomentuj