Marta Mrowińska | poniedziałek, 20 Mar, 2017 | komentarze 3

Z siłowni na scenę

Są piękne, uśmiechnięte, silne i bardzo świadome swej kobiecości. Udowadniają, że siłownia i praca nad odpowiednim eksponowaniem swoich mięśni to nie tylko domena mężczyzn i że można wyglądać w tym sporcie bardzo kobieco. Mają drobne sylwetki, ale mocne charaktery i pasję, o której opowiadają z błyskiem w oku.

Rozmawiam z dwoma uczestniczkami tegorocznych Debiutów Polskiego Związku Kulturystyki i Fitness: Pauliną Nowacką (na co dzień instruktor i trener w Adrenalina Fitness w Mosinie) i Anną Iskierską (mieszkanką naszej gminy i klubowiczką Adrenaliny Fitness). Obie na co dzień trenują pod okiem Norberta Tymczaka w „Fenix Team”, w Poznaniu. Paulina na Debiutach zdobyła trzecie miejsce w swojej kategorii. Ania właśnie wróciła z Otwartych Mistrzostw Wielkopolski w Kulturystyce i Fitness, gdzie zajęła szóste miejsce.

M.M.: Na początek chciałabym, żebyście określiły dyscyplinę, którą się zajmujecie: bikini fitness, sporty sylwetkowe, kulturystyka – jak to rozróżnić?

Paulina: Wydaje mi się, że bikini fitness jest najłagodniejszą dyscypliną spośród sportów sylwetkowych – nie jest tu wymagana mocna separacja mięśniowa ani też duża muskulatura, jak na przykład przy fitness sylwetkowym. W bikini fitness dużą uwagę zwraca się nie tylko na mięśnie, które wiadomo, że trzeba mieć, ale chodzi też o ładne proporcje sylwetki. Zwraca się uwagę na całokształt, prezencję sceniczną, to, jak dziewczyny poruszają się na scenie, słowem – jak potrafią zaprezentować wszystko, co wypracowały na siłowni. Chodzi o to, by całość wyglądała pięknie, estetycznie, kobieco.

M.M.: Powiedzcie, proszę, o Waszych przygotowaniach do zawodów.

 Paulina: Każdy przygotowuje się inaczej i ja z Anią też miałyśmy różne systemy przygotowań. Ja przygotowywałam się z instruktorem przez rok. Jestem instruktorem i trenerem z zawodu, więc trening cały czas towarzyszy mi w życiu codziennym, ale trenowanie do zawodów było zupełnie inne niż to, które stosowałam dotychczas, bo nastawione na proporcjonalność sylwetki. Ważne jest bowiem rozwijanie wszystkich partii mięśni, by całość była proporcjonalna i estetyczna. Dla mnie jednak najtrudniejsze było utrzymanie diety. Komuś, kto lubi sport, sam trening nie będzie sprawiał problemów, ale dieta jest bardzo restrykcyjna i jest to swego rodzaju sprawdzian silnej woli. Trudne było też dla mnie nauczenie się ruchów na scenie, samej prezencji, pozowania. Podsumowując – przygotowania do zawodów to wiele godzin ciężkiej pracy: z kuchnią, siłownią, pozowaniem.

Paulina Nowacka

Ania: Ja wcześniej tańczyłam i nie miałam styczności ze sportem siłowym. Chodziłam w klubach fitness na różne zajęcia grupowe, ale z siłownią nie miałam do czynienia. Moja dietetyczka startowała w zawodach bikini fitness, stąd zainteresowałam się tym sportem. Trafiłam do tego samego trenera co Paulina – i tak się zaczęło. Zaczynałam praktycznie od zera, bo masę mięśniową miałam znikomą. Dojście do obecnej formy zajęło mi osiem miesięcy i uważam, że to dużo przez tak niewielki okres czasu, jestem z siebie bardzo zadowolona. Było trudno – tak, jak mówiła Paulina, najgorsza jest kuchnia, utrzymanie diety, wpojenie sobie nie podjadania i przestawienie się na nieco inne żywienie.

M.M.: Na czym polega ta kuchnia i jej trudność, jak wygląda Wasz jadłospis?

Paulina: Przy sportach sylwetkowych ważne jest, by dieta była odpowiednio dostosowana pod względem makroskładników; ilość białka, węglowodanów i tłuszczy jest rozpisana indywidualnie dla każdej osoby. Każdy jest inny, pracuje w inny sposób – stąd ważny jest ten indywidualny dobór. Każdy posiłek musimy ważyć, liczy się bowiem gramatura, a także regularność posiłków. Przed samym startem dieta jest skromniejsza, trzeba bowiem doprowadzić organizm do wyczyszczenia z wody, ale w trakcie przygotowań można sobie urozmaicać tę dietę, chociażby omletami, koktajlami, sałatkami itp. – nie jest to zatem tylko ryż i kurczak, jak to często widzimy w internecie :) Wszystko musi być jednak dokładnie opracowane we współpracy z dietetykiem.

M.M.: A co Was urzekło w tym sporcie, co spowodowało, że zaczęłyście się tym zajmować?

Paulina: Siłownią zainteresowałam się jakieś cztery lata temu. Pierwszy raz pojechałam na targi fitness do Warszawy, gdzie były rozgrywane zawody fitness, jakieś na małą skalę, z niewielką ilością zawodników. Ale jak dziewczyny wyszły na scenę, zobaczyłam, jakie one są piękne; nie były bardzo umięśnione, ale ładnie zbudowane, doskonale poruszały się na scenie, miały piękne włosy, idealny makijaż. Pomyślałam, że też bym tak chciała. Miałam wtedy formę dużo odbiegającą od tej, jaką miały te dziewczyny, ale myśl już zaczęła we mnie kiełkować. Decyzję jednak podjęłam w ubiegłym roku, kiedy pojechałam na Debiuty do Gdańska. Tam, stojąc pod sceną i oglądając te zawodniczki, stwierdziłam, że za rok też chcę tak wyglądać. To był mój cel, jaki sobie postawiłam na ten rok – i udało się.

Ania: Ja miałam dokładnie to samo: dziewczyny na scenie wyglądają zupełnie inaczej, odbiegają od osób chodzących po ulicy. To jest zupełnie inny sport – on jest taki… estetyczny, wszystko tu błyszczy, a samo wyjście na scenę jest ukoronowaniem pracy na siłowni. Paulina: To taka wisienka na torcie, możliwość pokazania efektów szerszej rzeszy odbiorców.

Anna Iskierska na scenie (z numerem 404)

M.M.: Czy są jakieś eliminacje, które trzeba przejść przed startem w zawodach?

W Debiutach, jak wskazuje nazwa, startują osoby, które wcześniej nie brały udziału w pokazie na scenie. Nie ma tam wcześniejszych eliminacji, ale dzień przed startem odbywa się weryfikacja zawodników. Dopiero następnego dnia, podczas zawodów, przechodzi się przez etapy: eliminacje, półfinał, finał i po finale – to, co najpiękniejsze: dekoracja.

M.M.: Startowałyście w różnych kategoriach – jakie to były kategorie?

Ania: Na zawodach stosowane są kategorie wzrostowe: ja startowałam w kategorii bikini fitness do 163 cm. Paulina: Ja należę do wyższych osób i moja kategoria to powyżej 172 cm. Jednak w różnych zawodach kategorie wzrostowe są zmienne, w zależności od liczby zawodników itp.

M.M.: A czy są kategorie wiekowe?

Paulina: Tak, z kategoriami wiekowymi spotykamy się podczas Mistrzostw Polski Juniorów i Weteranów – takie zawody odbędą się w październiku. Juniorzy są kategorią do 23 lat, a weterani – od 35 roku życia. W kwietniu odbędą się jeszcze Mistrzostwa Polski ogólne, bez kategorii wiekowych. W Debiutach natomiast startować może każdy od 16 roku życia. Podczas tegorocznych Debiutów najwięcej kobiet było chyba w wieku 20 – 25 lat.

M.M.: Jak wygląda Wasze życie po zawodach, czy możecie pozwolić sobie na przykład na odrobinę luzu, nie ważenie posiłków itp.?

Ania: Jesteśmy akurat przed zawodami, więc nie mamy luzu jeśli chodzi o jedzenie. Po zawodach planowałyśmy dużo zjeść, ale nasze organizmy przystosowały się już do innego jedzenia, zostajemy zatem przy swoim jadłospisie.

Paulina: Myślę, że po zawodach owszem, wskazany jest jakiś ciepły posiłek inny niż zwykle, ale uważam, że jeśli ktoś nie chce stracić zdrowia wracając z powrotem do niezdrowego, często śmieciowego jedzenia, powinien zostać przy swojej diecie.

Ania: Ja traktuję to jedzenie jako tryb życia, nie mówię nawet, że jestem na diecie – po prostu jem to, co jest dobre dla mnie i mojego organizmu, a różnica jest jedynie taka, że muszę sobie wszystko wcześniej zważyć.

Paulina i Ania

M.M.: To chyba kwestia nastawienia, że jedzenie jest nieodłącznym elementem treningów i że trzeba poświęcić mu czas tak samo, jak treningom.

Ania: Tak – co z tego, że będziemy ćwiczyć i wylewać z siebie litry potu na siłowni, jeśli po powrocie do domu i tak zjemy coś, co zupełnie przekreśli sens treningu. To, jak wyglądamy zależy w głównej mierze od tego, co jemy, a nie jak ćwiczymy – można powiedzieć, że 80 procent to “zasługa” jedzenia, a 20 procent – siłowni.

Paulina: Niestety, wiele osób ma jeszcze przekonanie, że skoro ćwiczy to może sobie pozwolić na jedzenie czegokolwiek. Ja w swojej pracy staram sie przekonywać wszystkich, żeby zmieniali swoje nawyki żywieniowe. Inaczej szkoda czasu spędzonego na siłowni. Na szczęście coraz więcej osób zwraca uwagę na to, co je.

M.M.: A co powiecie o zagrożeniach wynikających z tego sportu?

Paulina: Uważam, że wszystko zależy od tego, jakiego mamy trenera i jak on nas poprowadzi. Dobre przygotowanie to jest dobra recepta na sukces. Ja na przykład nie czułam się źle przed startem – owszem, byłam bardziej zmęczona niż normalnie, ale to dlatego, że treningów było więcej, a przy tym do ostatniego dnia pracowałam. W dniu startu czułam się bardzo dobrze (może to także wpływ adrenaliny). Co do tkanki tłuszczowej to rzeczywiście, u kobiet jej niski poziom wpływa na hormony, ale ten poziom jest tylko przez kilka dni poprzedzających start. Te kilka dni nie powinno wpłynąć negatywnie na zdrowie. Myślę też, że problemy zdrowotne wiążą się z tym, że ludzie po starcie w zawodach za bardzo zmieniają tryb życia, rozregulowując w ten sposób swój organizm. Jeśli ktoś chce zajmować się tym sportem, musi zgłosić się do odpowiedniej osoby, by być dobrze pokierowanym. Można czerpać przyjemność z brania udziału w zawodach, tylko trzeba robić to z głową.

M.M.: A Wasze plany na przyszłość?

Ania: Następne zawody mamy już niebawem, bo 18 marca – są to Mistrzostwa Wielkopolski w Grodzisku Wielkopolskim (jak wspomniałam na początku, Ania zajęła w tych zawodach szóste miejsce). Paulina: Ja na pewno będę podejmować próbę na Mistrzostwach Polski w Kielcach, w kwietniu.

Ania: Dla mnie głównym celem będzie sezon jesienny, zresztą – takie było założenie przed startem w Debiutach, bo nie wiadomo było, czy uda mi się wypracować do Debiutów odpowiednią masę mięśniową i w związku z tym nie wiedziałam, czy wystartuję. Głównym celem są zatem teraz Mistrzostwa Polski Juniorów i Weteranów.

M.M.: Bardzo Wam dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnych startach.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.9/10 (Głosujących: 20)
Z siłowni na scenę, 8.9 out of 10 based on 20 ratings

Marta Mrowińska

redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Komentarze (3)

  • kaśka
    poniedziałek, 27 Mar, 2017, 15:19:39 |

    Ciała wyrzeźbione super, widać ciężką pracę i za to gratulacje! Natomiast co do urody – hmmm, skóra spalona na skwarkę w solarium, co widać na twarzy również, włosy zniszczone farbą, nie wiem, czy to piękno…

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: -1 (Głosujących: 3)
  • fit-girl
    wtorek, 28 Mar, 2017, 14:47:27 |

    To nie solarium tylko specjalny bronzer :) Wszystko to kwestia tego, co kto lubi. Ale to prawda – wygląd dziewczyn to efekt ciężkiej pracy. Szacunek!

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +1 (Głosujących: 1)
  • Gość
    środa, 29 Mar, 2017, 21:57:13 |

    Szacunek za wykonaną pracę.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: 0 (Głosujących: 0)

Skomentuj