Marta Mrowińska | niedziela, 25 Lut, 2018 | komentarzy 10

Z miłości do starego domu: „Jadwinówka”

Puszczykowo to miasteczko nietypowe, różniące się od innych, małych miejscowości Wielkopolski. Brakuje tu przemysłu, inna jest zabudowa mieszkaniowa – są to często luźno rozrzucone wille w dużych ogrodach. Początek zabudowy willowej datuje się na schyłek XIX wieku. Do dnia dzisiejszego zachowało się w mieście sporo domów i pensjonatów z tamtego okresu. Jednym z najstarszych z nich jest znajdujący się u zbiegu ulic Cienistej i Poznańskiej pensjonat Jadwinówka.

Jadwinówka

Willa, wybudowana przez rodzinę kupiecką Adamskich w 1901 roku, była jedną z pierwszych budowli w Letniku Puszczykowo. Ma 220 metrów kwadratowych, położona jest na działce o powierzchni 620 m2. Dom wybudowany został metodą muru pruskiego. Jest to na pewno jedna z pereł architektury Puszczykowa, która musi zostać uratowana. Na szczęście, znaleźli się ludzie, którzy zdecydowali się przywrócić jej dawną świetność.

Willa Jadwinówka

Willa Jadwinówka w Puszczykowie

Domowe ciepło w zimnych pokojach

Henryka i Jerzy Stępniakowie to od czterech miesięcy nowi właściciele „Jadwinówki”. Kiedy umawiam się na spotkanie i podjeżdżam pod dom, z niedowierzaniem myślę, że ma on lokatorów: mocno zniszczony budynek nie zachęca do wejścia, mimo opłakanego stanu da się jednak dostrzec ślady dawnej świetności. Wchodzę do środka… Urzeka mnie schludnie urządzony pokój, jestem pod wrażeniem staranności, z jaką gospodarze zadbali o stworzenie ciepłego, domowego klimatu w tych bardzo trudnych warunkach. W domu panuje wilgoć, do niedawna przeciekający dach spowodował, że woda poczyniła spore zniszczenia. Budynek jest nieocieplony, w pozostałych pomieszczeniach wyraźnie czuć chłód i wilgoć. W każdym pokoju znajdują się niezliczone ilości wszelkich możliwych sprzętów, przedmiotów, które, gromadzone przez poprzednich właścicieli i mieszkańców zastawiają wejścia, a zakurzone, zawilgotniałe, zniszczone, wymagają gruntownego uporządkowania.

Zajmuję miejsce przy stole. Gospodyni przygotowała kawę z kardamonem w – jak dowiaduję się za chwilę – dzbanku pochodzącym właśnie z tego domu. Taka sama jest też historia filiżanek, z których pijemy, talerzyków, tacek i innych przedmiotów znalezionych w stertach zalegających w całym domu – dzięki nowym gospodarzom zyskały drugie życie. Oprócz kawy na stole znalazły się także ciastka i babka z pobliskiej piekarni – przy okazji dowiaduję się, że jednym z elementów, który wpłynął na decyzję o kupnie domu był… zapach dochodzący często z tej właśnie piekarni.

Henryka i Jerzy Stępniakowie w Jadwinówce

Henryka i Jerzy Stępniakowie w Jadwinówce

Dobrzy sąsiedzi i odkrywanie historii

Państwo Stępniakowie opowiadają z pasją i wielkim zaangażowaniem o tym, jak znaleźli ten dom, jak się w nim zakochali i jak go w końcu kupili. Ojcem chrzestnym tego zakupu jest Pan Maciej Krzyżański. Od ponad roku szukaliśmy starej nieruchomości do wyremontowania. Ponieważ nasza znajoma ma koleżankę, która znała pana Krzyżańskiego, skontaktowaliśmy się z nim i on wskazał nam kilka takich nieruchomości w Puszczykowie. A żeby było pikantnie dodaje Pani Henryka to powiem, że dziś mija dokładnie rok, od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ten dom (19 stycznia – przyp. red.). Bardzo nam się spodobał jeśli chodzi o bryłę, wygląd, no i klimat – dom ma 117 lat, ma zatem swego “ducha”.

Dom był bliźniaczy z budynkiem po przeciwnej stronie ul.Cienistej a właścicielami do wojny byli Jadwiga i Włodzimierz Adamscy. Po wojnie – lub jeszcze w trakcie jej trwania – dom sprzedali. Mieli sporo dzieci i na pewno ktoś z rodziny żyje – twierdzą gospodarze, którzy nie tylko myślą o odbudowie domu, ale też o odtworzeniu jego historii. Po 1945r był tu kwaterunek i dokwaterowano dużo osób, najprawdopodobniej dlatego rodzina zdecydowała się go sprzedać. Kolejnym właścicielem był pan Tadeusz Szczukocki, następnie nieruchomość przejął, Marcin Karpik – od niego właśnie kupili dom państwo Stępniakowie. Na skutek wcześniejszego podziału gruntu jedna z granic działki biegnie praktycznie wzdłuż budynku, co jednak nie stanowi uciążliwości, bowiem sąsiedzi są sympatyczni, życzliwi i chętni do pomocy. To – według gospodarzy – drugi oprócz zapachu pieczywa argument, który zaważył o ostatecznej decyzji kupna domu.

Jeżeli coś ma się wydarzyć, to się układa

Pan Jerzy opowiada, jak trafili do Puszczykowa: Jestem Poznaniakiem, urodzonym i wychowanym w Poznaniu, na Łazarzu. Tam kończyłem studia, a w czasie studiów poznałem małżonkę pochodzącą z Warszawy. Nasze losy tak się ułożyły, że zamieszkaliśmy w Warszawie. Wcześniej jednak mieliśmy epizod mieszkania w Mosinie :) Tułaliśmy się wtedy trochę między Poznaniem, Mosiną, Owińskami… W którymś momencie żona, będąca członkiem mokotowskiej spółdzielni mieszkaniowej otrzymała przydział niedużego mieszkania, zwanego zastępczym – razem to miało chyba 20 m2, ale było nasze :) Wtedy podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do Warszawy. I mieszkaliśmy tam do… ubiegłego roku. Mówiłem do żony, że skoro przez trzydzieści lat mieszkałem z nią w Warszawie, to teraz trzydzieści kolejnych lat pomieszkamy w Wielkopolsce – żeby było sprawiedliwie :) Zawsze ciągnęło mnie w te tereny z powrotem. Nie określali w swych planach dokładnej lokalizacji, chodziło po prostu o Wielkopolskę. Miejsce miało być też w lokalizacji umożliwiającej swobodny dojazd do miasta, korzystanie z dóbr kultury itp. Wszystkie próby kupna innych działek porzucali jednak ze względu na piętrzące się problemy. Pani Henryka mówi: Uważam, że jeżeli coś idzie bardzo pod górkę, to trzeba się zastanowić, czy w to brnąć. Życie pokazało nam, że jeżeli coś ma się zdarzyć, to się układa – nie chodzi o to, że samo, bo trzeba się starać, działać, ale jedno wynika z drugiego, tak po prostu, krok za krokiem. Jakoś się układa. Natomiast, jeżeli zaczynamy coś i to idzie tak bardzo pod górę – a w tamtych sytuacjach naprawdę szło pod górę – to trzeba się zastanowić, czy to jest nasza droga. Czasem trzeba się wycofać, szkoda tracić energię na długotrwałą walkę, bo marnujemy jej mnóstwo, a efektu nie ma. Słucham tych słów popijając pyszną kawę i myślę ze wzruszeniem, że jest w nich wielka mądrość. Jestem tutaj, by dowiedzieć się o „Jadwinówce” a dostaję o wiele więcej.

Gospodarze kontynuują swoją opowieść: Zaczęliśmy zatem szukać ponownie. Kiedy w sierpniu 2017 roku zdecydowaliśmy się na kupno tego domu, od początku wszystko szło do przodu, powoli, ale spójnie się układało. Owszem, były zakręty i trudności, lecz stopniowo i ze spokojem je pokonywaliśmy. Kiedy wszystko się tak układa – nie chodzi o to, by układało się samo, ale gdy zabierzemy się za coś i to po prostu idzie – to może właśnie oznacza, że tak ma być. I tak, z mądrością, pokorą i otwartością na to, co niesie życie, kupili „Jadwinówkę”.

Willa Jadwinówka

Willa Jadwinówka

…A ja mu uwierzyłam :)

Głową i motorem całego przedsięwzięcia jest pan Jerzy – pani Henryka, germanistka z wykształcenia, zawsze lubiła zabudowę szachulcową, jeździli nawet z mężem po Niemczech oglądając tego typu domy. One mają klimat, są ciepłe, domowe. Zawsze sobie wyobrażałam, jak taki dom powstawał. Niestety, stan tego budynku jest bardzo zły, ale ma on potencjał. Mąż ma pomysł na niektóre rzeczy dotyczące remontu, takie jak na przykład ocieplenie budynku betonem konopnym – to nowoczesna metoda naturalnego, ekologicznego ocieplenia, obecnie najlepsze rozwiązanie dla budynków szachulcowych, które wymagają swobodnego przepływu pary wodnej. Mąż wciągnął mnie w te swoje pomysły – a ja mu uwierzyłam :) I powoli przystosowujemy ten dom do życia – wybiałkowaliśmy ściany, żeby odkazić i zabezpieczyć je przed insektami itp., tymczasowo wymieniliśmy podłogę (docelowo będzie inna). Z zainteresowaniem słucham też o… myszach: Było tutaj sporo myszy – w tym pokoju znaleźliśmy aż pięć ich otworów spacerowych, widać miały tutaj spore używanie. A kiedy pani Henryka z uśmiechem pokazuje mi zdjęcie, na którym uwieczniła jeden z mysich otworów, jestem pewna, że dom zyskał gospodarzy, o jakich można było tylko marzyć…

Będziemy mieszkać w domu – i to jakim!

Przed nowymi właścicielami bardzo trudne zadanie: remont całego domu. Nie zrażają się jednak ogromem czekającej ich pracy. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jaki budynek kupujemy i wiedzieliśmy, że na pewno przez pierwszy rok czy dwa będzie trudno – mówią. Skąd taki szalony pomysł? Mamy już za sobą etap rozwoju i działalności zawodowej. Niewielką firmę handlową, którą prowadziłem, przejęła kilka lat temu córka. Jeśli człowiek był aktywny całe życie, dużo pracował, ciągle działał – to nagle nie da się tak po prostu usiąść na kanapie. Stąd wziął się pomysł kupna domu. Sprzedaliśmy mieszkanie w Warszawie i przeprowadziliśmy się tutaj :) I będziemy mieszkać w domu – i to jakim: z pięknym zapachem z pobliskiej piekarni, w sąsiedztwie Wielkopolskiego Parku Narodowego, z miłymi sąsiadami. Czego chcieć więcej?

Remont nie będzie sprawą ani łatwą, ani szybką. Najpierw potrzebna jest wizyta specjalisty od konserwacji tego typu budynków (jest już umówiony). Musi on zrobić inwentaryzację, bowiem budynek nie ma żadnej dokumentacji. Na podstawie tej inwentaryzacji wyda zalecenia konserwatorskie, czyli projekt remontu i rewitalizacji tego budynku, a później kosztorysant zrobi kosztorys na rewitalizację. Z tym dokumentem właściciele udadzą się do powiatowego konserwatora zabytków w Poznaniu. Kiedy konserwator wyda decyzję zatwierdzającą plan remontu, wówczas należy się postarać o pozwolenie na budowę (i w tym celu udać się do Starostwa Powiatowego). I już możemy zaczynać! – mówi pan Jerzy, a ja jestem kolejny raz pod wrażeniem energii, entuzjazmu i radości, jaką daje gospodarzom wszystko, co wiąże się z tym domem. Zakres prac jest bardzo duży, dlatego państwo Stępniakowie zakładają, że remont potrwa co najmniej pięć lat codziennej, spokojnej pracy. Już teraz, codziennie robimy coś dla tego budynku – wiele rzeczy już udało nam się zabezpieczyć, łącznie z dachem – kiedy kupiliśmy dom, woda ciekła do środka. Na bieżąco zabezpieczamy budynek przed dalszym niszczeniem – mówią.

Willa Jadwinówka w Puszczykowie

Willa Jadwinówka w Puszczykowie

Dom jest zabytkowy, zatem nowi właściciele będą starać się o dofinansowanie remontu. Najpierw jednak musimy przejść tę oficjalną procedurę, żeby mieć dokumentację, z którą moglibyśmy wystąpić o dofinansowanie. Będziemy na pewno pukać do wszystkich możliwych drzwi – chcielibyśmy, by dom wyglądał tak, jak na dawnych zdjęciach: miał okiennice, markizy na górze… . Wszystkie elementy elewacji, zdobienia itp., które udało się uratować, zgromadziliśmy i chcielibyśmy je odtworzyć. Chcemy też, na ile to będzie możliwe, skontaktować się z żyjącymi członkami rodziny państwa Adamskich, osobami, które mogą pamiętać ten dom za dawnych czasów – wówczas łatwiej będzie przywrócić mu jego dawny wygląd.

Moja wizyta w „Jadwinówce” trwała o wiele dłużej niż planowałam, jednak niechętnie opuszczam to miejsce – dobrze czuję się w starych, pamiętających dawne czasy murach, a żegnając się z gospodarzami jestem pewna, że zaopiekują się domem najlepiej jak tylko można. Już teraz stworzyli tutaj wyjątkowe miejsce, pełne ciepła, życzliwości, otwartości. Przyjmują ten dom z jego historią, zniszczeniem… widząc w nim blask i piękno. To prawdziwa, wielka miłość. (M.M.)

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.9/10 (Głosujących: 15)
Z miłości do starego domu: „Jadwinówka”, 8.9 out of 10 based on 15 ratings
Napisano przez Marta Mrowińska Posted in Aktualności, Puszczykowo

Marta Mrowińska

redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej

Komentarze (10)

  • Mariola Marecka Chudak
    niedziela, 25 Lut, 2018, 10:31:04 |

    Jadwinówka ma nowych właścicieli i będzie w całości odnowiona z zachowaniem oryginalnych elementów architektonicznych – to bardzo dobra wiadomość! Ten budynek mimo zaniedbania urzekał swoją urodą i wyjątkowością, to perełka wzbogacająca krajobraz Puszczykowa.
    Pani Henryce i Panu Jerzemu życzę wytrwałości i trzymam kciuki za poszczególne etapy przywracania dawnego blasku Jadwinówce.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +10 (Głosujących: 10)
  • Rambo
    poniedziałek, 26 Lut, 2018, 7:19:41 |

    Trzymam za Was kciuki! Niewielu ludzi docenia świetność starych budynków w Puszczykowie – najłatwiej jest zburzyć i w to miejsce postawić nowy “klocek”. Plan związany z renowacją takiego domu to dość trudna misja – mam nadzieję, że się uda i za jakiś czas na łamach Gazety będziemy mogli obejrzeć galerię odnowionej Jadwniówki! Powodzenia!!!

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +6 (Głosujących: 8)
  • Las
    poniedziałek, 26 Lut, 2018, 20:15:17 |

    Wielkie brawa dla nowych właścicieli… coraz mniej takich osób.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +7 (Głosujących: 7)
  • Haber
    poniedziałek, 26 Lut, 2018, 20:27:39 |

    Ciężkiego zadania podjęli się ci ludzie. Przydałby się jakiś system wsparcia dla tego typu prywatnych przedsięwzięć. Ułamek tego jaki to jest trud, żeby taki budynek odnowić opisano w artykule. Niestety problemów przy tego typu inwestycjach jest wiele wiele więcej. Ale efekt działań może być zdumiewający. I wpływa pozytywnie na bogactwo całego regionu, bo wartość takich nieruchomości wpływa pośrednio na wartość innych nieruchomości znajdujących się w pobliżu. I jest też wizytówką miasta.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 8)
    • Mariola Marecka Chudak
      wtorek, 27 Lut, 2018, 14:02:01 |

      Celna uwaga “wartość takich nieruchomości wpływa pośrednio na wartość innych nieruchomości znajdujących się w pobliżu”. Na ogół zbyt późno człowiek reaguje na zmieniające się otoczenie najbliższej okolicy. Nie ma problemu, gdy są to działania podwyższające estetykę. Czasami jednak jest odwrotnie, o czym przekonujemy się chcąc sprzedać dom. Niskie zainteresowanie, kolejne obniżki ceny posesji, upływający czas… Dom jest często jedynym lokum naszego kapitału.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +4 (Głosujących: 6)
    • Gość
      wtorek, 27 Lut, 2018, 15:13:09 |

      Masz racje.Osobiscie podziwiam i popieram takie przedsięwzięcia.Sa trudne i często mało opłacalne.
      Ale przebija się przez nie uczucie,a nawet lokalny patriotyzm. Brawo.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +4 (Głosujących: 4)
      • Gość
        wtorek, 27 Lut, 2018, 15:19:14 |

        Do redaktora.
        To nie są klasyczne ANONIMY.
        Może zamienić bezimiennych na Gość

        VA:F [1.9.22_1171]
        Popularność: +3 (Głosujących: 3)
        • wtorek, 27 Lut, 2018, 23:14:10 |

          Trafna uwaga, będziemy to zmieniać. Dziękujemy.

          VN:F [1.9.22_1171]
          Popularność: +4 (Głosujących: 4)
  • Many
    wtorek, 27 Lut, 2018, 14:10:15 |

    Piękne słowa: “Uważam, że jeżeli coś idzie bardzo pod górkę, to trzeba się zastanowić, czy w to brnąć. Życie pokazało nam, że jeżeli coś ma się zdarzyć, to się układa(…)”

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +8 (Głosujących: 8)
  • maras
    środa, 28 Lut, 2018, 16:23:46 |

    Mamy to szczęście z żoną że jesteśmy przyjaciółmi Heni i Jurka.Od samego początku im kibicujemy,mamy pewność że zrealizują w pełni swoje ambitne plany,a my jeszcze nieraz zagościmy w tych cudnych pomieszczeniach.Pozdrawiamy

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +4 (Głosujących: 4)

Skomentuj