Nowy Tiguan Salon VW Berdychowski Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Wiosenny repertuar trendów w Starym Browarze Krzysztof Hetman - do Parlamentu Europejskiego
Ewa Kazimierska | środa, 18 mar, 2020 |

Dlaczego zapylacze mają teraz ciężko i jak im pomagamy?

Większość roślin, które występują w naszej strefie klimatycznej, to te które wymagają zapylenia przez tzw. zapylaczy. Owady zapylające i kwiaty są od siebie uzależnione tak mocno, że jedne nie mogłyby istnieć bez drugich.

Najbardziej popularnymi zapylaczami są pszczoły. Odwiedzają 50- 75 % roślin. Jednak nie tylko one wykonują ciężką pracę. Zapylaniem zajmuje się także cały zastęp innych owadów: much, chrząszczy, os, motyli dziennych i nocnych, trzmieli. I tak, jak w przypadku pszczół, problem wymierania dotyka także innych zapylaczy.

Zjawisko masowego ginięcia pszczoły miodnej jest jednym z największych problemów ekologicznych XXI wieku. Postępująca chemizacja rolnictwa to nie jedyne zagrożenie dla owadów. Roztocza, pestycydy, telefony komórkowe, wirusowy paraliż pszczół. Lista jest długa, a od paru lat im również, tak jak nam, doskwiera susza. Upalne lata i miejsca, gdzie brakuje akwenów wodnych to poważne zagrożenie. – Susza oprócz braku wody powoduje także szybsze usychanie niektórych roślin i mniejsze nektarowanie kwiatów – mówi mi jeden z lokalnych pszczelarzy.

Na pomoc zapylaczom ruszyła Jadłodzielnia Mosina. Na facebook’u powstała grupa ,,Poidełka- rzecz niewielka”. –Ma na celu promowanie zakładania poidełek dla owadów, ptaków i innych zwierząt mieszkających w naszych ogrodach, działkach i balkonach – czytamy na stronie internetowej.

Założenie poidełka to ciekawa alternatywa na spędzenie wolnego czasu, szczególnie z dziećmi. Nie wymaga wiele pracy, szybko cieszy oko i oczywiście daje poczucie, że zrobiliśmy coś dobrego dla świata.

Pracę najlepiej zacząć od wyprawy do lasu. Tam zbieramy korę, szyszki, mech i wszystko co według nas przyda się do naszej konstrukcji. Oczywiście możemy pominąć ten krok i wykorzystać materiały, które mamy akurat pod ręką. Chodzi tylko o to, aby w poidełku była woda i miejsce, gdzie owady mogą przycupnąć i się napić, tak żeby się nie utopić. Słynne już kamienie zalane wodą nie są najlepszym rozwiązaniem, ponieważ owady mogą potopić się w szparach pomiędzy nimi. Dużo lepiej sprawdza się wilgotny mech czy kora drewna. Pomysły twórców poidełek są godne podziwu i można od nich podpatrzeć wiele ciekawych patentów.

Pamiętajmy także, aby nie dodawać do wody cukru w żadnej postaci. Sprzyja on kumulacji czynników chorobowych, a jego domieszka w miodzie jest dyskwalifikująca dla gotowego produktu.  – Sprawa jest dość prosta, żadnej chemii- podkreśla jeden z lokalnych pszczelarzy Marcin Niemczewski.

O zapylaczach pamięta także lokalna młodzież. Ekipa MSK Mosina-Puszczykowo nagrała film instruktażowy, w którym krok po kroku opisuje jak wykonać poidełko. Można go obejrzeć na ich facebook’owym profilu.

Te niewielkie rzeczy mogą wiele zmienić. Im więcej osób zaangażuje się w pomoc zapylaczom, tym większe szansę będą miały na przetrwanie. W te suche dni pomyślmy również o nich i o pożytku jaki nam przynoszą.

Napisano przez Ewa Kazimierska opublikowano w kategorii Informacje, Mosina, Puszczykowo

Tagi: ,

Skomentuj