Festiwal dostępności Salon VW Berdychowski Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Kowbojski modowy piknik w Starym Browarze w Poznaniu
Wojtek Pierzchalski | piątek, 18 gru, 2020 |

Dusimy unikatową przyrodę. Smog w Wielkopolskim Parku Narodowym

Według Europejskiej Agencji Środowiska smog zabija rocznie w Polsce 48 tysięcy osób. Oprócz nas, dusi się też Wielkopolski Park Narodowy. Skutki naszego działania, będziemy odczuwać przez następne dziesiątki lat – alarmują władze WPN.

Drzewa się duszą

– Dzisiaj mamy opóźnioną reakcję drzewostanu na to, co działo się przez wszystkie lata zaniedbań – mówi Zbigniew Sołtysiński, dyrektor Wielkopolskiego Parku Narodowego – Na terenach położonych bliżej zakładów w Luboniu, mamy problemy z drzewami. Rośliny wolniej rosną, drzewa które wyglądają na sześćdziesiąt lat, w rzeczywistości mają już sto.

Rafał Kurczewski, zastępca dyrektora ds. ochrony przyrody – Smog jest jak ściek – oddziałuje na wszystkie elementy ekosystemu. Siarczany, które są w smogu, bardzo szkodzą drzewom iglastym. Jeśli dodatkowo mamy suszę, tak jak teraz, niebezpieczeństwo dla przyrody jest bardzo duże.

Niektórzy mieszkańcy najbliższego sąsiedztwa WPN zauważają, że często jest gorzej niż w samym Poznaniu. – Studiuję i pracuję w Poznaniu, jakiś czas temu wyprowadziłam się z Puszczykowa. Kiedy w Puszczykowie wieczorem szłam biegać, wracając czułam się jakbym spaliła paczkę papierosów. – Maria, studentka finansów – czuć różnicę, kiedy czekam na pociąg. W Poznaniu jest lepiej niż na stacji w Puszczykowie.

Związane ręce

Puszczykowo jest jednym z pierwszych miast na terenie powiatu poznańskiego, które uruchomiło program dopłat do wymiany pieców na gazowe. – Miasto może tworzyć korzystne warunki do zmiany zachowania, jednak to sami mieszkańcy muszą mieć chęć, by swoje nawyki zmienić – mówi Agnieszka Zielińska-Adamiak z urzędu miasta Puszczykowo. – W pierwszym roku dopłat wniosków mieliśmy tylko pięć, ale w 2018 i 2019 było już około sześćdziesiąt. Nie zawsze powodem nie wymieniania pieców jest niska świadomość, ale też warunki materialne. Dlatego uruchomiliśmy również dopłaty do rachunków za gaz – dodaje Zielińska-Adamiak.

Adam Moskal z mosińskiego alarmu smogowego zauważa jednak, że wymiana pieców to kwestia lat – Nie wierzę, że w krótkim czasie uda się wyeliminować „kopciuchy”. Wymiana i później zamontowanie nowych pieców-to wszystko trwa. To może zająć nawet dziesięć albo piętnaście lat. Dlatego tak ważne jest, żeby już dzisiaj nauczyć się poprawnie rozpalać piece, od góry. Sytuację może polepszyć uchwała o prawidłowym spalaniu, która została przekazana do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego już w październiku zeszłego roku – mówi Moskal.

W walce ze smogiem nie pomagają przepisy, które ograniczają straże miejskie i gminne. – Cały problem polega na tym, że dzisiaj w Polsce można zakopcić całe miasto, o ile robi się to certyfikowanym węglem. Możemy źle rozpalając w piecu zadymić całą ulicę, a to i tak będzie zgodne z prawem. Dlatego kontrole straży miejskiej są tak nieefektywne. – mówi Moskal.

I tak straż miejska w Puszczykowie w latach 2018-2019 wystawiła cztery mandaty za zanieczyszczanie powietrza. Dariusz Borowski, komendant straży miejskiej w Puszczykowie – Przez dwa lata wystawiliśmy tylko cztery mandaty, bo tylko w tych przypadkach znalazły one uzasadnienie. Reszta, z prawie czterystu kontroli, nie ujawniły spalania śmieci. Jeśli na fakturze widnieje certyfikowany węgiel, nic z tym nie możemy zrobić.

Takie obrazki w Mosinie i Puszczykowie to niestety częsty widok

Sami zjemy nasz smog

– Przez wiele lat było tak, że Poznań był śmierdzący, a w Puszczykowie można było złapać oddech, bo było świeże powietrze. Teraz jest na odwrót, to jest nie do opanowania – mówi mi mieszkanka Puszczykowa, którą spotykam niedaleko stacji Puszczykówko. – Kiedy wieczorem otwieram okna na taras, duszę się, jest strasznie.

Już dzisiaj sytuacja w sąsiedztwie Wielkopolskiego Parku Narodowego nie napawa optymizmem, a jak zaznacza Rafał Kurczewski z WPN, skutki zaniedbań będziemy odczuwać na własnej skórze – Jak mówi powiedzenie „w przyrodzie nic nie ginie”. Te zanieczyszczenia zostają np. w jeziorach, wszystko się utrzymuje w obrocie. Gleba również jest zanieczyszczona przez opady. A przecież w ziemi rosną rośliny, które potem zjemy.

Napisano przez Wojtek Pierzchalski opublikowano w kategorii Aktualności, Mosina, Puszczykowo

Tagi: , ,

Skomentuj