Wojtek Pierzchalski | czwartek, 30 Kwi, 2020 |

Na spacer można, tylko nie siadaj na ławce. Jak w Wielkiej Brytanii przebiega pandemia?

Do 30 kwietnia w Wielkiej Brytanii potwierdzono 165 tysięcy przypadków koronawirusa. Zjednoczone Królestwo jest tym samym piątym największym ogniskiem Sars-CoV-2 na świecie. Na Wyspach największych emocji nie wzbudza jednak skala pandemii, a walka polityczna. O sytuacji w Wielkiej Brytanii porozmawialiśmy z Olgą. Na co dzień studiuje w Londynie, gdzie zastała ją pandemia.

Jak w Anglii wygląda walka z koronawirusem?

O: Tak naprawdę za wielu obostrzeń nie ma: parki i lasy są otwarte. Policja zwraca jednak uwagę na to, by się nie grupować. Każdy ma coś, co nazwane jest „one exercise per day” czyli raz dziennie można wyjść pobiegać czy na spacer. Nikt jednak nie kontroluje tego, ile razy w ciągu dnia wyszedłeś z domu, raczej ludzie sami sobie to narzucają i albo przestrzegają albo nie. Większość zdaje się jednak stosować do tego.

Czyli nie ma problemu z pójściem do parku np. z książką?

O: Właśnie jest! Z parków można korzystać, pod warunkiem, że się poruszasz. Jednego dnia właśnie poszłam poczytać na ławkę i policjanci poprosili mnie, żebym się ruszyła z miejsca. Żadnego mandatu jednak mi nie wlepili.

Takie banery przypominające o zachowaniu odpowiedniej odległości od innych można napotkać w wielu miejscach w Londynie.

A jak społeczeństwo reaguje w tym czasie?

O: Nie zauważyłam na pewno jakiejś dużej paniki. Ludzi na ulicach rzeczywiście jest trochę mniej, ale nie są one wymarłe. Większość stara się zachowywać odstępy od siebie i nie grupować się. Jest widoczna jednak duża przepychanka polityczna. Rząd jest mocno krytykowany za wprowadzone zbyt późno jakichkolwiek ograniczeń. Tak naprawdę wokół tego toczy się debata.

Czy w kontekście polityki mówi się coś o Polsce?

O: Tak, niektóre gazety, np. „Guardian” poświęcają Polsce artykuły. Dużo się mówi o tym, że rząd chce wykorzystać pandemię do swoich celów. W takim samym tonie mówi się o sytuacji w Węgrzech. Nie są to jednak główne tematy, tak jak mówiłam, media głównie skupiają się na krytyce rządu Borisa Johnsona.

W Polsce ludzie ruszyli szyć maseczki, organizowane są akcje poparcia dla medyków, a jak
u was?

O: NHS (National Health Service – odpowiednik polskiego NFZ – red.) ma ogromne poparcie wśród społeczeństwa. Ludzie też wychodzą na balkony i klaszczą. Jednego dnia widziałam nawet fajerwerki dla nich. Materialnego wsparcia natomiast szpitale raczej nie potrzebowały.

Jak służba zdrowia sobie radzi z tym wyzwaniem?

O: Do jednego ze szpitali w Londynie w pewnym momencie przestali przyjmować nowych pacjentów. Było ich po prostu zbyt dużo. Jednak to rząd wtedy spotkał się z krytyką dotyczącą dofinansowania służby zdrowia. Tak naprawdę czekamy na szczyt zachorowań i zobaczymy, co będzie dalej.

Przy wejściach do parków i na inne tereny zielone umieszczane są przypomnienia, żeby zachowywać dystans co najmniej dwóch metrów od rozmówcy.

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 6.3/10 (Głosujących: 3)

Skomentuj