Fotowoltaika Pitern - prąd ze słońca
Wojtek Pierzchalski | poniedziałek, 11 Maj, 2020 | komentarze 3

Oni sobie poradzili. Koronawirus w Niemczech i Szwajcarii

Pomimo, że rząd planuje znoszenie kolejnych obostrzeń, a pandemia w Europie wyhamowuje, koronawirus nadal stanowi zagrożenie. O tym, jak z tym niebezpieczeństwem poradzili sobie mieszkańcy Szwajcarii i Niemiec, porozmawialiśmy z Lizą i Danielem. Do 11 maja w Szwajcarii potwierdzono ponad 30 tysięcy przypadków Sars – Cov – 2. Wirus okazał się śmiertelny dla 1543 osób. O tym, jak Szwajcaria uporała się z koronawirusem porozmawialiśmy z Lizą. Pochodzi z Białorusi, rok temu skończyła studia w Polsce i wyjechała do Sion w Szwajcarii, gdzie pracuje.

Jak Szwajcaria radzi sobie z koronawirusem?

Liza: Trzeba przyznać, że bardzo dobrze. Pomimo wysokiego wzrostu zachorowań w pewnym momencie już jest dużo lepiej. Służba zdrowia była dobrze przygotowana na to wyzwanie.

W Polsce mieszkańcy musieli wspomóc szpitale w walce z koronawirusem, w Szwajcarii też była taka potrzeba?

L: Materialnie – nie. Szpitale, z tego co wiem, mają jeszcze zapas środków ochronnych na trzy miesiące. Mamy też wolne łóżka na oddziałach zakaźnych: nasze szpitale przyjmują chorych z Francji, gdzie sytuacja jest dużo gorsza. Natomiast gesty solidarności i wsparcia są widoczne, codziennie o 21:00 bardzo dużo ludzi klaszcze i śpiewa  dla nich na balkonach, to wzruszające.

 

Czy w Szwajcarii rząd wprowadził jakieś szczególne obostrzenia?

L: Właśnie nie za bardzo. Rząd bardziej nas poprosił o to, żebyśmy zostali w domach, że to dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. No i wszyscy posłuchali, a jak już wychodzimy, to widać, że odstępy 2-metrowe są zachowane. Nie wprowadzono też obowiązku noszenia maseczek, bo wtedy rząd musiałby je każdemu zapewnić, i to po kilka. Rzadko widzę kogokolwiek w masce na ulicy tak naprawdę. Na początku jeszcze zamknięte były tylko niektóre parki – te największe. Ale już można wyjść na spacer.

Od początku wszystko poszło tak łatwo?

L: Na początku był duży strach. W regionach graniczących z Włochami było naprawdę dużo zachorowań. Ludzie sobie nie do końca zdawali wcześniej sprawy, jakie to zagrożenie. Ale gdy już się okazało, że to poważne, zmobilizowaliśmy się i zostaliśmy w domach. W pewnym momencie było jednak niewesoło – mobilizowało się wojsko, przygotowywaliśmy się na najgorsze.

Czy w Szwajcarii mówi się coś o Polsce?

L: Tak, rolnicy obawiają się, że będzie problem ze zbiorami. Dużą część zbieraczy zawsze stanowili Polacy. Teraz, w obliczu ograniczeń w poruszaniu się, mogą mieć duże problemy.

 

O koronawirusie porozmawialiśmy też z Danielem, który studiuje w Berlinie. W Niemczech do 11 maja odnotowano ponad 170 tysięcy przypadków, co powoduje, że nasi zachodni sąsiedzi są szóstym największym ogniskiem Sars – Cov – 2 na świecie.

W Niemczech czuć panikę w związku z koronawirusem?

Daniel: Zupełnie nie czuć jakiegoś społecznego poruszenia tym tematem. Życie toczy się stosunkowo normalnie. Wiadomo, z restauracji możemy wziąć jedzenie tylko na wynos i pozamykane są kluby czy puby, ale poza tym jest zwyczajnie.

Rząd wprowadził jakieś szczególne ograniczenia?

D: Może i tak, ale tutaj nie zwraca się na to aż tak uwagi. Mieszkańcy raczej sami z siebie starają się zachowywać dystans i nie gromadzić się. Nie wydaje mi się, żeby na ulicach było więcej policji też. Na początku pandemii jeszcze miały miejsca „Korona party” podczas których ludzie zbierali się w parkach i organizowali imprezy na świeżym powietrzu. Burmistrz Berlina podobno się wściekł, gdy się o tym dowiedział i szybko to się skończyło.

Na początku pandemii zdarzały się w parkach imprezy na świeżym powietrzu, dzisiaj jednak większość już zachowuje bezpieczny dystans i nie grupuje się

Czyli gdy idziesz do sklepu czy na spacer, nie czuć apokalipsy?

D: Kompletnie. W parkach nadal jest sporo ludzi, ale przestrzegają już odstępów i nie są to grupy. Maseczkę u kogoś widzę bardzo rzadko. Na początku jeszcze niektóre półki w sklepach świeciły pustkami, wiadomo: papier toaletowy szybko zszedł. Ale już jest zwyczajnie.

Jak radzi sobie niemiecka służba zdrowia w tym czasie?

D: W Niemczech system zdrowia i ogólnego „bezpieczeństwa” jest bardzo dobrze zorganizowany. Nie słyszało się raczej o brakujących artykułach medycznych czy sprzęcie. Co prawda w całym kraju odnotowano około 140 000 przypadków, ale ilość dziennych zakażeń już powoli spada. Śmiertelność była też bardzo niska.

O Polsce coś się mówi?

D: Nie słyszałem. Wszyscy raczej już czekają, żeby to się skończyło i żeby mogli znów wyjść się bawić (śmiech)

Rozmowy były przeprowadzone 22 kwietnia 2020.

 

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 9.7/10 (Głosujących: 7)

Komentarze (3)

  • xyz
    poniedziałek, 11 Maj, 2020, 21:55:26 |

    Wychodzi na to, że tylko w Polsce duszą nas maseczkami, które jeszcze jakiś czas temu sami uważali za szkodliwe. To jest jednak kraj absurdów.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +9 (Głosujących: 9)
    • Krzysztof
      wtorek, 12 Maj, 2020, 8:09:34 |

      Noszenie maseczek to jest totalny absurd. Ciekawe kiedy to zniosa? Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić aby ludzie chodzili w nich przez całe lato. To będzie nie do zniesienia.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Popularność: +7 (Głosujących: 7)
  • Gala
    wtorek, 12 Maj, 2020, 8:07:47 |

    Już widzę jak w Polsce rząd prosi o zachowanie odległości a grzeczny naród się do tego stosuje. Hahaha

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +2 (Głosujących: 2)

Skomentuj