Berdychowski Volkswagen - ID.4 Elektryczny SUV
Wojtek Pierzchalski | środa, 21 kw., 2021 |

Wywiad: Kulisy poszukiwań 19-letniej Natalii

Dziewczyna wyszła z domu w nocy z 26 na 27 lutego. Od tego czasu trwały poszukiwania dziewiętnastolatki. W działaniach brali udział strażacy z Mosiny.

Mosińska OSP to jedna z najbardziej renomowanych w Polsce jednostek, która zajmuje się poszukiwaniami zaginionych. Strażacy brali udział chociażby w głośnych akcjach, kiedy cała Polska śledziła poszukiwania Ewy Tylman czy Michała Rosiaka. Gdy w lutym zaginęła 19-letnia Natalia Lick, szybko stało się jasne, że i tym razem służby zwrócą się do mosińskiej jednostki o pomoc. O kulisach poszukiwania dziewczyny rozmawiamy z komendantem OSP Mosina – Michałem Kołodziejczakiem.

10 kwietnia wyłowiono z Warty, na wysokości poznańskich Naramowic ciało kobiety. Możesz potwierdzić, że to zaginiona 19-letnia Natalia? 

Michał Kołodziejczak: Nie mogę oficjalnie potwierdzić takiej informacji. Nadal nie ma wyników badań genetycznych, które dadzą pewną odpowiedź. Zarówno policja, jak i my – mamy swoje przypuszczenia. Nie możemy jednak się nimi publicznie podzielić, dopóki nie mamy 100-procentowej pewności. Zawsze jest pewien margines błędu, zawsze pozostaje te kilka procent, nawet przy bardzo dużym prawdopodobieństwie. Stąd ostrożność w publicznych osądach. Proszę się także postawić w sytuacji rodziny zaginionej, i to nie tylko w tym konkretnym przypadku. Wyobraźmy sobie, że przekazujemy rodzinie i mediom informację, że znalezione ciało należy do poszukiwanej osoby – wszystko na to wskazuje: miejsce, ubranie, wzrost. W toku dalszych czynności okazuje się jednak, że to nie ta zaginiona osoba. I co wtedy? Dodatkowo, podczas poszukiwań, przez śledczych prześwietlane jest całe życie prywatne zaginionej. Chyba nikt by nie chciał, żeby jego tajemnice stawały się tematem medialnych spekulacji.

Kiedy rozpoczął się Wasz udział w poszukiwaniach? 

Policja zwróciła się do nas trzeciego dnia od zaginięcia. Pierwszym etapem były działania z psami tropiącymi. W naszej jednostce działają bardzo doświadczeni przewodnicy takich psów, które są w stanie odtworzyć ślad zaginionej osoby nawet trzy tygodnie od zaginięcia. Dlatego początek poszukiwań trzy doby od wyjścia dziewczyny z mieszkania nie był dla tych psów i ich opiekunów niczym nadzwyczajnym.

Z jaką dokładnością psy odtworzyły drogę Natalii, no i, gdzie urwał się trop? 

Trasa, którą odtworzyły psy układała się bardzo logicznie, łącznie z tym, że prowadziła przez przejścia dla pieszych. Trop urwał się przy wartostradzie, gdzie wróciliśmy dwa dni później. Wtedy psy zaprowadziły nas już na brzeg rzeki.

Działania z psami tropiącymi mają zazwyczaj miejsce w nocy, dlaczego? 

Pies musi być skupiony na tym, co robi. Poznań jest dużym miastem, gdzie porusza się tysiące samochodów, pieszych, ale także innych psów. By nie rozpraszać psa i nie zamykać połowy miasta, wybiera się godziny nocne, gdy na ulicach jest większy spokój i zwierzę może spokojnie wskazać trop.

Ten trop, jak powiedziałeś, urwał się nad brzegiem Warty. Jakie były kolejne działania, które podjęliście? 

Policja wtedy zaczęła sprawdzać monitoring. Niestety, pomimo wszechobecnych kamer, zdarza się, że niektóre z nich nie są skierowane na te miejsca, gdzie akurat w tej sytuacji by się przydały, na innych nie zapiszą się nagrania, a inne w ogóle nie działają albo są atrapami. Policja równolegle prowadziła swoje działania, jednak hipoteza, że ciało Natalii jest w Warcie miała wysoki priorytet, żeby dalej działać w tym kierunku.

I z tą hipotezą zaczęliście działać na rzece, jak wyglądała Wasza praca? 

Zaczęliśmy działania z sonarem. To trudne zadanie, bo sonar nie pokazuje zdjęcia dna, tylko cienie. Bardzo trudno jest więc ocenić, czy kształt, który pokazuje urządzenie to ciało czy leżące na dnie przedmioty. Zdarza się tak, że rzeczy, leżące na dnie przybierają kształt ciała, mają jego wymiary. Ludzkie oko widzi to, co chce widzieć, więc łatwo się jest pomylić i stwierdzić, że to, co widzę to na pewno ciało – później może okazać się, że to coś zupełnie innego, np. wodorosty ułożyły się w taki kształt – tak również się zdarzało podczas akcji poszukiwawczych, w których braliśmy udział. W konsekwencji, wyodrębnienie obiektu, który jest ciałem jest niezwykle trudne. Sama bardzo dokładna ocena takiego materiału może zająć nawet kilka dni. Ocenianych jest wiele parametrów. Niestety w czasie poszukiwań Natalii, na kilka wytypowanych obiektów żaden nie umożliwiał postawienia tezy, że jest to ciało. Z drugiej strony ilość tych obiektów na dnie nie umożliwiała postawienia jednoznacznej tezy, że go tam nie ma.

Podczas jednej z naszych rozmów wspomniałeś, że Warta to niezwykle trudna rzeka, jeśli chodzi o takie działania, dlaczego? 

Przede wszystkim ma bardzo szybki nurt – to powoduje, że powierzchnia dna często się zmienia, jest dynamiczna, a to utrudnia określenie, czy dany kształt jest nowym obiektem czy tylko pofałdowaniem terenu.  Odcinek miejski w Poznaniu Warty jest dodatkowo trudny, bo, tak jak wspomniałem, na dnie znajduje się wiele przedmiotów, które poza miastem w rzece by się nie znalazły. To, w połączeniu z tym, że Warta w mieście jest płytka, powoduje, że nasze działania są utrudnione. Naszym przeciwnikiem jest także pogoda. Gdy jest ciepło, po kilku dniach w ciele będącym w wodzie , zachodzą procesy, które powodują, że ciało wypływa na powierzchnię. Natomiast, gdy mamy do czynienia z niską temperaturą wody, utrzymującą się na poziomie 3 stopni, jak miało to miejsce w przypadku poszukiwań Natalii, to wtedy procesy te nie zachodzą lub są spowolnione, co powoduje że ciało może nie wypłynąć przez wiele miesięcy. Przypomnę poszukiwania Ewy Tylman.

Jak powiedziałeś w rozmowie z portalem Zaginieni-Szukamy Was, sprawę utrudniała także odzież, jaką miała na sobie Natalia w momencie zaginięcia. 

Zgadza się, nie mieliśmy pewności, jak zachowa się kurtka, którą miała na sobie dziewczyna. Normalna odzież nasiąka wodą, co powoduje, że ciało szybko opada na dno. W tym przypadku jednak mieliśmy do czynienia z materiałem, który mógł zadziałać jak kamizelka ratunkowa i spowodować, że ciało mogło odpłynąć o wiele dalej. To rozszerzyło odcinek rzeki, na którym działaliśmy. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie nawet z technologami odzieżowymi, ale nie udało nam się uzyskać jednoznacznej informacji.

Rozmawiał Wojciech Pierzchalski

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

Poszukiwania 19-letniej Natalii Lick. Fot. OSP Mosina

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 10.0/10 (Głosujących: 8)
Napisano przez Wojtek Pierzchalski opublikowano w kategorii Aktualności, Mosina

Tagi: , , ,

Skomentuj