Kaczmarek Electric Mosina Berdychowski Volkswagen - id5
Redakcja GMP | czwartek, 8 wrz, 2022 | 1 Komentarz

Ostatni budowniczy starego mostu w Rogalinku

Trwa demontaż stalowej konstrukcji mostu w Rogalinku. Usuwane są elementy jezdni. Tym samym charakterystyczny element krajobrazu nad Wartą, znika na naszych oczach bezpowrotnie.  Zapraszamy do wspomnień mieszkańca Rogalinka, uczestniczącego we wznoszeniu odchodzącej do historii konstrukcji.

Stary most, który jest właśnie w trakcie rozbiórki, oddano do użytku 22 lipca 1960 roku. Jak czytamy w Kronice Rogalinka, autorstwa Bogdana Anioła i Reginy Zajączek, przy budowie mostu pracowało około trzydzieści osób. Między innymi: Zygmunt Anioła, Łucjan Gościniak z bratem Henrykiem, Franciszek Kłosowski, Mieczysław Grzelaszyk i Tadeusz Niewiarowski. Indywidualny projekt mostu opracowała Politechnika Poznańska. Budowę mostu prowadziła inż. Zyta Omiga – Osmecka.

O tamtych czasach, ze wzruszeniem opowiada Tadeusz Niewiarowski, mieszkaniec Rogalinka. W 1958 roku, w wieku 18 lat przyjechał tutaj z Polesia, z okolic Drohiczyna. – Za Stalina pracy u nas nie było. Dlatego tu przyjechałem. Jestem ostatnim budowniczym, wszyscy koledzy już pomarli, było nas czterech z Polesia – opowiada. – Przyjechałem i zostałem na całe życie, ożeniłem się z obecną tu żoną Janiną, założyliśmy rodzinę.

Budowę mostu rozpoczęto od strony Rogalinka. – Trochę mnie zdziwiło, że kierownikiem była kobieta, ale dobrze prowadziła roboty. Nasypy już były i dwa filary z przedwojennego, drewnianego mostu. Stare filary podnieśliśmy o około metr. Pozostałe musieliśmy sami wybudować. Można powiedzieć, że most wybudowano ręcznie. – Wszystkie elementy betonowe zostały wykonane na miejscu. Ludzie są jak mrówki, zrobią wszystko.

Zaplecze budowy zlokalizowano wokół dzisiejszej oczyszczalni ścieków. Była tam kuźnia polowa, hala produkcyjna, itp. – Beton robiliśmy sami betoniarką. Dzisiaj przywozi się go gruszką. Osiem godzin trzeba było kręcić, żeby jakiś odcinek roboty wykonać. Chodniki robiliśmy na hali całą zimę, a worek cementu często przenosiło się na plecach. Pamiętam, jak odlewaliśmy przęsła z betonu. Jedno z nich pękło i trzeba było się go pozbyć. Zakopaliśmy je na łące od strony Rogalinka, pewnie kiedyś ktoś się na nie natknie. Do montażu tych przęseł potrzebny był dźwig, załadowaliśmy go w częściach na barkę i przewieźliśmy na drugą stronę. Z ciężkich maszyn przy budowie mostu używano m.in. suwnicy. – Jaki mieliśmy problem z przewiezieniem jej na drugi brzeg! O mały włos nie zatopiliśmy promu – wspomina pan Tadeusz.

Na rzece odbywał się w tym czasie spory ruch towarowy. Wartą kursowały barki wyładowane różnymi towarami. Ale rzeka była wówczas dużo głębsza i systematycznie pogłębiana. Barki zwalniały przy moście ze względów bezpieczeństwa. Przez Wartę pływał prom, jako jedyny środek komunikacji między Rogalinkiem i Mosiną. – To był nasz kontakt ze światem – uśmiecha się pan Tadeusz. – Kiedy przyjeżdżały materiały budowlane na dworzec kolejowy w Mosinie, traktorami i ciężarówkami przywoziliśmy je na budowę.

Do pracy przy budowie mostu w Rogaliku przyjeżdżali pracownicy z różnych części Polski. Nie wszyscy – jak pan Tadeusz – pracowali do końca. – Pensje mieliśmy nienajgorsze. Pierwsza wypłata dla mnie, to było dużo pieniędzy. Mieszkaliśmy w dwóch barakach. Kucharka gotowała nam obiady, był tam nawet sklep. Śniadania i kolacje robiliśmy sobie sami.

Czy pracował w kasku?
– Takich rzeczy wtedy nie było.

Pamiątek z tamtych czasów pan Tadeusz nie zachował.
– Zostały tylko stare zdjęcia i wspomnienia.

Stary most w Rogalinku, który właśnie jest rozbierany, według danych technicznych miał 242,7 metrów długości, 6 metrów szerokości jezdni i dwa chodniki po 1,25 m. Podczas próby wytrzymałości na nawierzchnię mostu wysypano pięć wywrotek piasku, aby nie uszkodziły jej gąsienice trzech czołgów. Według dawnych opowieści w chwili, gdy czołgi przejeżdżały, pod mostem stanął główny konstruktor z inżynierem prowadzącym budowę, na dowód swych umiejętności. Początkowo, przed wjazdem na most stała tablica określająca jego nośność na 20 ton. Później napis zmieniono na 15 ton.

Elżbieta Bylczyńska, Tomasz Kaczmarek

Prace nad budową starego mostu w Rogalinku (zdjęcie archiwalne)

Prace nad budową mostu (zdjęcie archiwalne), źródło Kronika Rogalnika

Most w Rogalinku (zdjęcie archiwalne)

Most w Rogalinku (zdjęcie archiwalne), źródło Kronika Rogalinka

Budowniczy mostu w Rogalinku (zdjęcie archiwalne)

Budowniczy mostu w Rogalinku; źródło Kronika Rogalinka.

Stara przeprawa w Rogalinku (most)

Stary most w Rogalinku przed rozbiórką.

Stara przeprawa w Rogalinku (most w Rogalinku)

Charakterystyczna, stalowa konstrukcja przeprawy w Rogalinku.

Nowy most w Rogalinku

Nowy i stary most w Rogalinku – widok od strony ujścia Kanału Mosińskiego.

Stary most w Rogalinku - rozbiórka

Rozbiórka starego mostu w Rogalinku. (sierpień 2022)

Stary most w Rogalinku - rozbiórka

Prace nad rozbiórką starego mostu (sierpień 2022). Po prawej stronie nowa przeprawa, na której obowiązuje ruch wahadłowy.

Stary i nowy most nad Wartą w Rogalinku

Stary i nowy most nad Wartą w Rogalinku. (lato 2022)

Stary most w Rogalinku (przeznaczony do rozbiórki)

Stary most w Rogalinku przed rozbiórką. (lato 2022)

Stary most w Rogalinku

Stary most w Rogalinku – zdjęcie sprzed rozpoczęcia budowy nowej przeprawy (archiwum)

Rozbiórka starego mostu w Rogalinku

Aktualnie, rozbiórka starego mostu w Rogalinku fot. WZDW

Most w Rogalinku - przeznaczony do rozbiórki

Do końca października zniknie ostatni ślad po starym moście. Tym samym przejdzie on do historii.

Prom

Gdzie Warta wyrwawszy się z bagien,

płynęła jak żmij* zakolami

i rogal ogromny stworzyła

wraz z łęgiem rozległym, warcianym,

ukryte za wydm pagórkami,

nad rzeką już słońce wstawało

i lekko muskając wikliny,

do pracy też chętnych wzywało.

Tu Giemza* przewalał drzew zwały,

wybierał jednako grubaśne,

by równo przy sobie leżały.

Podsuszał pnie wszystkie na słońcu,

z żelastwem zaś łączył ćwiekami,

a później pod dęby sznur gruby

wyplatał całymi już dniami,

by łączyć nim rzeki dwa brzegi.

Przepływał przez Wartę prom z bali,

pomiędzy jej dwoma skrętami

i wydmy witały go z dali.

Tej wiosny budował chałupę

przeprawy, przywożąc moc gliny…

Po wierzchu muszlami z ślimaków

obłożył, mchu natkał w szczeliny.

Uprawa nie wyda mi plonów –

tak dumał – wszak piachy są wszędzie,

więc tylko struga szeroka

podporą żywota mi będzie…

I Giemza co dzień, po świtaniu,

naścinał wikliny przy brzegu,

splatając koszy spoglądał,

czy drugi brzeg wzywa po niego.

Gościniec za rzeką był pusty

i szybko się chował w las duży,

a Giemza pod dębem cienistym

zasiadał na łęgu dla Stróży.

Podszumiał mu dąb różne dziwy

o Mieszku u o Bolesławie,

jak książąt przemyślne podboje,

złączyły słowiański kraj prawie.

Gdy kupiec nadjechał, wnet Giemza

Przeprawiał przybysza przez rzekę,

Nasłuchał się bajań od niego,

jak żyją krainy dalekie.

Zostawił mu kupiec dar cenny –

noż ostry lub bisior*, być może,

i często zamieniał też Giemza

splecione koszyki na zboże.

Zdzisława Stecka-Milewska

* Żmij – u Polan życzliwy duch powietrzny (wg mitologii Słowian)

* Giemza – imię własne, wyprawiona skóra kozia

* Bisior – rodzaj tkaniny, delikatny len, cienkie płótno

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 10.0/10 (Głosujących: 3)

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Wasze komentarze (1)

  • Gość
    piątek, 9 wrz, 2022, 7:05:20 |

    Kiedyś to byli czasy…

    VA:F [1.9.22_1171]
    Popularność: +3 (Głosujących: 3)

Skomentuj


Ten wpis nie powstałby bez kawy. Jeśli uważasz, że to co robimy jest potrzebne, postaw nam małą czarną. Z przyjemnością i jeszcze większym zapałem opiszemy dla Ciebie coś ciekawego.

Postaw mi kawę na buycoffee.to Gazeta Mosińsko-Puszczykowska - logo