Festiwal dostępności Salon VW Berdychowski Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Teatr na leżakach w Starym Browarze w Poznaniu
Redakcja GMP | środa, 30 sie, 2023 | komentarzy 8

Fatalny klimat rowerowy: było źle, jest jeszcze gorzej

W ostatnich tygodniach zostały opublikowane wyniki kolejnej już edycji badań ankietowych klimatu rowerowego, do których wypełniania namawiali samorządowcy i media. Badania wyjątkowe, bo bazujące na doświadczeniu ekspertów, czyli użytkowników infrastruktury rowerowej, a nie wiedzy projektantów dróg. Wyniki nie pozostawiają złudzeń: frustracja wzrasta.

Codzienny użytkownik to najlepszy ekspert
Badania były realizowane przez stowarzyszenie samorządowe Polska Unia Mobilności Aktywnej (PUMA) i objęły 41 gmin, które spełniły założony wymóg minimalnego progu wypełnionych ankiet. W sumie zgromadzono ponad 13 tysięcy wypełnionych formularzy, które zawierały odpowiedzi na 27 pytań z 5 obszarów związanych z problematyką poruszania się jednośladem. Być może sceptycy powiedzą, cóż to za liczba kilkanaście tysięcy opinii w 38 milionowym kraju, ale póki co trudno jest znaleźć jakiekolwiek tak duże badanie opinii rowerzystów. Zanim zajrzymy do samych wyników warto wskazać, że autorzy badania już na samym wstępie określili, że badanie jest oceną systemu rowerowego przez jej codziennych użytkowników – ekspertów. Takie stwierdzenie wymaga wielokrotnego podkreślenia. To użytkownicy wiedzą jak infrastruktura funkcjonuje, w jakim kierunku powinna postępować jej ewolucja. To użytkownicy roweru doświadczają niekorzystnej aury, borykają się z wadliwie skonstruowaną lub zaniedbaną infrastrukturą czy wreszcie nonszalancją innych „silniejszych” uczestników ruchu drogowego. To użytkownicy są ekspertami, a nie decydenci, czyli lokalni politycy czy urzędnicy, którzy decydują o losie osób wybierających rower jako środek lokomocji.

Schodząc na lokalny mosiński grunt na wstępie zauważamy, że ankiety zostały przesłane przez trochę ponad 200 rowerzystów. Zważywszy, że gminę zamieszkuje ponad 30 tysięcy mieszkańców, w tym około 25 tysięcy pełnoletnich, nie jest to liczba duża, ale nie jest to też liczba, którą należy ignorować. Może świadczyć to też o tym, że rower nie jest pojazdem pierwszego wyboru, a być może nawet dla wielu mieszkańców w ogóle nie stanowi on jakiejkolwiek alternatywy transportowej wobec samochodu. Pocieszającym jest natomiast fakt, że wśród ankietowanych 60 procent korzysta z roweru codziennie lub przynajmniej kilka razy w tygodniu. Taka właśnie bowiem odpowiedź padała na jedno z pierwszych zadanych pytań. Mamy zatem do czynienia z może niedużą próbą statystyczną, ale z pewnością złożona ona jest z doświadczonych rowerzystów. Dla połowy ankietowanych rower służy zarówno jako środek transportu, jak i jest sposobem spędzania wolnego czasu.

Ponury obraz rowerowej rzeczywistości
W badaniu przyjęto skalę ocen od 1 do 6, przy czym jest to odwrócona skala szkolna. Zatem 1 stanowiła wynik najlepszy, 6 była oceną najniższą. W przypadku gminy Mosina już na wstępie zwraca uwagę bardzo niekorzystna ocena w trzech ważnych, choć mocno subiektywnych kategoriach. Respondenci ocenili bardzo źle (punktacja powyżej 4,3) przyjemność jazdy z rowerem naszymi ulicami, również akceptację rowerzystów przez innych uczestników ruchu drogowego oraz brak prowadzenia jakichkolwiek działań popularyzujących korzystanie z roweru. Co więcej oceny te pogorszyły się względem badania z 2020 roku. Odpowiedzi na kolejne pytania jeszcze bardziej pogłębiają ponury obraz mosińskiej rzeczywistości rowerowej. Respondenci bardzo źle ocenili dotychczasowe działania na rzecz ruchu rowerowego, wypomnieli powszechną akceptację parkowania samochodów na udogodnieniach dla rowerzystów, brak utrzymania i czyszczenia dróg rowerowych (ocena 4,87!), brak dostosowania cykli sygnalizacji świetlnej do ruchu rowerów, czy wreszcie brak zimowego utrzymania przejezdności dróg rowerowych.

Jednocześnie krzepiący jest fakt płynący pośrednio z tej ostatniej oceny, że dla wielu rowerzystów zima jako tak nie istnieje, a przynajmniej nie jest ona przeszkodą, by wykorzystywać rower jako alternatywny środek transportu. Analiza wyników odpowiedzi na kolejne pytania pogrąża nas w rowerowych mrokach bez choćby małego światełka w tunelu. Ankietowani oświadczyli, że odczuwają duże ryzyko podczas jazdy jednośladem (ocena 4,8), wskazali dużą ilość konfliktów pomiędzy rowerzystami, a kierowcami, ale także pomiędzy rowerzystami a pieszymi. To ostatnie powinno dawać szczególnie do myślenia piewcom idei budowy ciągów pieszo-rowerowych. Łączenie ruchu pojazdu jakim jest rower (zgodnie z ustawą prawo o ruchu drogowym rower to pojazd) oraz ruchu osób pieszych jak widać też niesie za sobą spore ryzyko. Uwadze respondentów nie uszła znaczna ilość przeszkód w pasie jezdni dróg rowerowych. Najsmutniejszą konstatacją jest okoliczność, że ankietowani rowerzyści czują się notorycznie spychani na skraj jezdni i lekceważeni przez kierowców samochodów. W tym właśnie pytaniu osiągnięto najsłabszy wynik, bo aż 4,92 punktu w 6 stopniowej skali.

Stosowanie kija, nie marchewki
Kolejne pytania ankiety dotyczyły szeroko pojętego komfortu korzystania z roweru jako środka transportu. Rzecz o tyle ważna, że w mojej ocenie to ona odpowiada w dużej mierze za ewentualną decyzję o zostawieniu samochodu w garażu i wyborze roweru jako pierwszego środka transportu w krótkich podróżach na odległości rzędu 5-15 kilometrów. W tym miejscu czuję powinność przedstawienia małej dygresji. Dobry system infrastruktury rowerowej owszem ma być bezpieczny, ale bezwzględnie musi być komfortowy i ergonomiczny podczas użytkowania. Dobra infrastruktura sama przyciągnie użytkowników, czego niestety nie wiedzą zarządcy dróg publicznych w Polsce. Umiejscowienie znaku pionowego B-9 „zakaz wjazdu dla rowerów” przy drodze nie jest żadnym rozwiązaniem. To jest przysłowiowy kij na rowerzystów, a nie marchewka. Postawienie znaku drogowego C13/C16 „droga dla pieszych i rowerów” przy koślawym chodniku, gdzie swoje auta parkują okoliczni mieszkańcy, bo nie mają gdzie parkować, nie jest tworzeniem warunków dla rozwoju alternatywnego, ekologicznego transportu. Takie właśnie środki organizacyjne przed laty zostały wdrożone na kilku ulicach w mieście Mosina oraz pobliskich wsiach. Są to też rozwiązania powszechnie spotykane na większej części terytorium Polski, zwłaszcza tej nizinnej.

W zakresie komfortu poruszania się rowerem respondenci bardzo źle ocenili szerokość dróg rowerowych, rodzaj i stan nawierzchni czy konieczność schodzenia z roweru podczas remontów, ponieważ brak jest ustanowionych przejazdów czy objazdów prowadzonych robót. Dotarcie do centrum gminy oceniono jako trudne i wymagające pokonania wielu przeszkód. Zauważono brak ułatwień takich jak pasy ruchu do jazdy „pod prąd” na ulicach o ruchu jednokierunkowym. Ankietowani rowerzyści nie zostawili też suchej nitki na stosowanym oznakowaniu.

Znak pionowy B-9 "zakaz wjazdu dla rowerów" może być synonimem kija zamiast marchewki w polityce rowerowej zarządców dróg w Polsce. Ul. Leszczyńska w Mosinie.

Znak pionowy B-9 „zakaz wjazdu dla rowerów” może być synonimem kija zamiast marchewki w polityce rowerowej zarządców dróg w Polsce. Ul. Leszczyńska w Mosinie.

Ogólna ocena: jest źle
Ostateczny sumaryczny wynik badania nie pozostawia złudzeń. Gmina Mosina zdobyła 4,85 punktu w sześciu stopniowej skali przyjazności gminy względem rowerzystów, gdzie przypominam, szóstka to ocena najniższa. Jest to wynik gorszy niż w badaniu z 2020 roku. Degradacja nastrojów rowerowych zatem postępuje. Otwartym pozostaje pytanie czy ten stan zainteresuje kogoś więcej niż samych rowerzystów? Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Ani dobrego, ani złego. Jak widzimy klimat rowerowy tworzony jest przez duży zespół rozmaitych czynników.

Obecny negatywny stan naszego mosińskiego klimatu rowerowego to efekt wieloletnich zaniedbań, ignorancji opinii rowerzystów, braku rozpoznania potrzeb czy przede wszystkim ręcznego sterowania tym klimatem przez osoby, które roweru nie użytkowały od co najmniej kilkunastu lat. Tworzenie infrastruktury drogowej nie powinno zamykać się jedynie w znajomości technologii mieszania masy bitumicznej.

Na zakończenie warto jeszcze spojrzeć do odpowiedzi na pytania uzupełniające do ankiety. Zdecydowanie najliczniejszą grupą wiekową respondentów były osoby w sile wieku, tj. 30-49 lat i stanowiły one aż 68% ankietowanych. Zadaje to kłam obiegowej opinii, że rower to pojazd dla dzieci i nastolatków na dojazdy do szkoły lub emerytów, którzy nie mają innej alternatywy transportowej. Potwierdzają to również odpowiedzi na kolejne pytanie o powody korzystania z roweru. Tylko 11 respondentów wskazało jako powód, że „nie ma innej alternatywy”. Pytanie o powód korzystania było pytaniem wielokrotnego wyboru. Najczęściej zaznaczane odpowiedzi to korzystanie ze względu na walory zdrowotne, sportowe.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno pytanie, które pokazało pośrednio w jakim miejscu rozwoju rowerowego jesteśmy jako gmina, a w mojej ocenie w ogóle jako kraj. Aż 73 % ankietowanych uważa, że jazda w oddzieleniu od ruchu samochodowego jest dla nich bardzo ważna. Pytanie co prawdo nie wskazywało o jakie oddzielenie może chodzić: czy ma być to fizyczne oddzielenie barierą, krawężnikiem słupkami czy jedynie oddzielenie wizualne, np. znak poziomy w postaci linii na jezdni drogi. Niemniej potwierdza to wcześniejszą bardzo negatywną ocenę w zakresie istnienia konfliktów z kierowcami samochodów i fakt spychania rowerzystów na skraj jezdni. W mojej ocenie obrazuje to dogłębny problem niskiej kultury drogowej, jaką wypracowaliśmy przez szereg lat. Są kraje europejskie, gdzie rowerzyści doskonale koegzystują z kierującymi pojazdami samochodowymi, bez konieczności organizowania separatywnej jezdni drogi rowerowej. Częstokroć infrastrukturę rowerową urządza się w formie pasa ruchu dla rowerów czy utwardzonego pobocza tuż obok pasa ruchu dla pojazdów samochodowych. To bardzo ułatwia pokonywanie skrzyżowań czy zmianę kierunku jazdy rowerzysty w zależności od celu podróży.

Po lewej stronie gładka jezdnia dla samochodów, z której podczas opadów spływa woda na... drogę rowerową. Kierowcy dostają komfort, a rowerzyści_ Droga powiatowa, ul. Główna, Krosno.

Po lewej stronie gładka jezdnia dla samochodów, z której podczas opadów spływa woda na… drogę rowerową. Kierowcy dostają komfort, a rowerzyści… Droga powiatowa, ul. Główna, Krosno.

Rower nie tylko dla zawodowców i desperatów
Na zakończenie analizy wyników badania warto zwrócić jeszcze uwagę na wyniki odpowiedzi na dwa ostatnie pytania. Odpowiedzi cenne, bo dementują mity powtarzane przez osoby wrogie środowisku rowerowemu, które często można przeczytać na forach internetowych, np. pod artykułami prasowymi dotyczącymi problematyki ruchu rowerowego w przestrzeni publicznej. Aż 92 % respondentów posiada prawo jazdy, a 95% ankietowanych posiadaczy tego dokumentu ma możliwość korzystania z samochodu we własnym gospodarstwie domowym. To jasny sygnał dla decydentów, że nie jest to zbieranina nieświadomych, wywrotowych osobników lub osób nieposiadających alternatywnych sposobów na przemieszczanie się. Rower jest dla nich świadomym wyborem, mimo ogromu trudności, jakie muszą pokonać w codziennym przemierzaniu kolejnych kilometrów, bez względu na aurę. Warto zwrócić uwagę, że rzekome udogodnienia, jakie są budowane przez zarządców dróg, częstokroć są w rzeczywistości przeszkodami dla ich użytkowników. Jako przykład chybionych działań nie sposób przywołać „słynny” remont drogi rowerowej na ul. Leszczyńskiej w Mosinie jaki miał miejsce w 2022 roku czy zakup rowerowego „know-how” przez Gminę Mosina w firmie zewnętrznej w roku 2021. Opracowanie nie korespondowało ze stanem rzeczywistym, ani stanem oczekiwanym. Nikt też nie pytał samych zainteresowanych o ich doświadczenia i wizje rozwoju infrastruktury rowerowej. Zaufano za to płatnym ekspertom.

Urzędowy papier przyjmie wszystko
Obraz nakreślony w badaniu ankietowym przez użytkowników jednośladów, czyli rzeczywistych ekspertów, ludzi doświadczonych w codziennych drogowych bojach, jest bardzo ponury. Jeśli ktoś miał okazję korzystać z dróg publicznych w innych krajach wie, że można lepiej, taniej i skuteczniej budować sieć połączeń drogowych przyjaznych rowerzystom. Można być na przemian kierowcą samochodu i roweru, można razem koegzystować na jednej drodze. Kto doświadczył w życiu jazdy jednośladem dobrym pasem ruchu dla rowerów lub utwardzonym poboczem wie, że tradycyjna polska „ścieżka” rowerowa nie jest dobrą infrastrukturą rowerową. Urzędowy papier przyjmie wszystko. Statystyka publiczna opiera się na suchych liczbach, zatem na przykład suma kilometrów dróg rowerowych w raporcie o stanie gminy nic nam nie powie o ich walorach użytkowych. Innymi liczbami są jednak wyniki badań subiektywnych odczuć mosińskich rowerzystów. Te odczucia nie pozostawiają złudzeń, gdzie jesteśmy.

Piotr Sternal

Koślawy tor jazdy, czasem nie oznaczone przejazdy dla rowerów, a także kompletny brak wzajemnej widoczności w obrębie skrzyżowań pomiędzy rowerzystami i kierowcami czyni drogę niebezpieczną i nieergonomiczną, a zatem kompletnie bezużyteczną. Ul. Strzelecka, przy blokach TBS

Koślawy tor jazdy, czasem nie oznaczone przejazdy dla rowerów, a także kompletny brak wzajemnej widoczności w obrębie skrzyżowań pomiędzy rowerzystami i kierowcami czyni drogę niebezpieczną i nieergonomiczną, a zatem kompletnie bezużyteczną. Ul. Strzelecka, przy blokach TBS

Strona internetowa z pełnymi wynikami badań: rowerowyklimat.pl/raport2022

Napisano przez Redakcja GMP opublikowano w kategorii Aktualności

Tagi: ,

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Wasze komentarze (8)

  • Gość
    środa, 30 sie, 2023, 10:47:09 |

    Jezdze rowerem dosc duzo-okolo 3500km rocznie ale raczej rekreacyjnie.W Mosinie nie jest ani lepiej ani gorzej niz w innych okolicznych miejscowosciach.

    10
    5
  • Gość
    środa, 30 sie, 2023, 16:54:05 |

    Błędne koło: nie pojadę rowerem, bo kierowcy samochodów jeżdżą niebezpiecznie, bo trują spalinami w korku, parkują na ścieżce, ochlapują wodą z kałuży.
    Pojadę samochodem! I zadbam należycie o swój komfort. Kosztem rowerzystów.

    1
    1
  • Mieszkaniec
    środa, 30 sie, 2023, 18:04:45 |

    Kolejne badanie/raport pokazujący stan gminy, tym razem przez pryzmat infrastruktury rowerowej. Naprawdę nie wiem jakie zmiany musza zajść aby zaczęło się coś poprawiać ? Może głosować tylko na osoby jakie nigdy nie zasiadały we władzach samorządowych naszej gminy ? Bo coraz bardziej się skłaniam ku takiej decyzji w następnych wyborach samorządowych.

    13
    5
  • JC
    czwartek, 31 sie, 2023, 9:28:08 |

    Jeżdżę rowerem dosść dużo – około 2500km rocznie, głównie rekreacyjnie, sportowo, ale też od czasu do czasu do pracy do Poznania. W Mosinie jest zdecydowanie gorzej, niż w okolicznych miejscowościach. Z punktu widzenia jazdy rekreacyjnej:
    – z Mosiny nie dojedziemy ścieżkami rowerowymi do WPN, żadnej części lasów Nadleśnictwa Konstantynowo, nad Wartę, do Rogalina, nad żadne jezioro, na Glinianki, na rynek.
    – z punktu widzenia jazdy bardziej sportowej z Mosiny nie wyjedziemy bezpiecznie do żadnej z sąsiadujących gmin – do Kórnika mamy kawałek nowej ścieżki za Rogalinkiem, reszta po drodze, do Żabna dramat, do Czempinia kiepsko, do Stęszewa dramat, jeszcze do Puszczykowa jest względnie, ale ścieżka pojawia się nagle od Mocka, a do niej trzeba dojechać ulicami. Natomiast jeśli chodzi o ścieżki rozpoczynające się od razu po wyjeździe z gminy, to mmamy kierunki na Czempiń, Stęszew, Kórnik.
    W samej Mosinie ścieżek rowerowych jak na lekarstwo, raczej ciągi pieszo rowerowej, lub ścieżki wydzielone z chodnika – najgorsze możliwe rozwiązanie, choć lepsze niż brak ścieżki (przynejmniej dzieci mogą w miarę bezpiecznie jechać)
    – z punktu widzenia osoby dojeżdżającej do pracy – do Poznania najbezpieczniej zapakować rower do pociągu. Jeśli dojeżdża się po zachodniej stronie Warty, to jeszcze jako tako, po wschodniej w stronę Starołęki dramat, ani kilometra ścieżki rowerowej. Dojazd do centrum Mosiny od Krosinka w miarę, Madera też, Krosno, Czarnokurz, Żabinko, Sowiniec brak bezpiecznego dojazdu.
    – jeszcze można spojrzeć z punktu widzenia dzieci i młodzieży dojeżdżających do szkół. ZS w Krośnie jest ok – od większych osiedli dojadą ścieżką, SP1 brak bezpiecznego dojazdu (tylko ulicami, lub chodnikami), SP2 kiepsko. Wodziczki też kiepsko. Dojazd na dworzec dla młodych dojeżdżających do Puszczykowa, Kościana, Poznania – lepiej nie mówić.

    Do tego nie trzeba zlecać raportów, wystarczy wsiąść na rower.

    15
    1
    • raf
      czwartek, 31 sie, 2023, 15:44:26 |

      Warto dodać że podjazdy na ścieżkę rowerową to jakiś nieśmieszny żart.

      6
      1
  • Gość
    czwartek, 31 sie, 2023, 12:18:09 |

    A moze sciezka rowerowa prosto z Twojej lazienki ?? A co zabetonowac miasteczko sciezkami rowerowymi..Zmien rower to nie bedziesz mial problemu..

    3
    16
    • JC
      czwartek, 31 sie, 2023, 13:11:38 |

      Ścieżki rowerowej prosto z łazienki nie potrzebuję. Problemu ze ścieżkami osobiście też nie mam, mój rower doskonale sobie radzi w naszych mosińskich warunkach. Twoim tropem rozumowania proponuję też nie betonować miasteczka nowymi ulicami. Niech sobie mieszkańcy kupią auta terenowe, to nie będą mieli probemu. Podobnie z kanalizacją deszczową, zawsze można zmienić buty. Jak zastosujemy oba powyższe, to ni będzie problemu z brakiem miejsc parkingowych. Tam, gdzie ich nie ma, można iść w nowych gumiakach.

      13
      2
    • Gość
      czwartek, 31 sie, 2023, 15:15:08 |

      Gość czwartek, 31 sie, 2023, 12:18:09 znowu jabola obaliłeś?

      5
      2

Skomentuj