Żabka w Brodnicy - auto na start Stary Browar Poznań - wyprzedaże najlepszych marek Salon Berdychowski Volkswagen - T-Cross do sprzedaży z wolnej ręki prawo własności zabudowanej nieruchomość położonej w Luboniu przy ul. Krótkiej 8
Tomasz Kaczmarek | niedziela, 22 st., 2023 | 1 Komentarz

Osadnicy znad mosińskiej granicy (Pradzieje Mosiny i okolic cz. 8)

Punktem wyjścia do naszej poprzedniej wycieczki, mającej na celu poznanie znaczenia nazw topograficznych i tego, co one mówią na temat przeszłości, była Mosina. Również i ona będzie punktem wyjścia w poszukiwaniu śladów archeologicznych po osadnikach, którzy niegdyś zamieszkiwali te tereny. Ta odległa przeszłość to nasze tytułowe pradzieje, a ich granice wyznaczają obszar naszych poszukiwań. Z jednej strony będą to czasy historyczne, dobrze znane z kart historii, drugą zaś granicą, znacznie odleglejszą, będzie moment pojawienia się tutaj pierwszych gromad ludzkich.

Mówiąc precyzyjnej granicę tę stanowi okres schyłkowego paleolitu, w którym to wraz z nastaniem nowej epoki geologicznej tzw. holocenu, na terenach Wielkopolski pojawiły się dogodne warunki dla osadnictwa. Głównie za sprawą ocieplającego się klimatu, które to na tych ziemiach zakończyło srogie panowanie skandynawskiego lodowca. Datę tego granicznego punktu przyjmuje się między ok. 12.000/10.000 lat p. n. e. Przeciwległą granicę wyznacza data AD 1246 r. W tym czasie doszło do wydarzenia zapisanego w Kronice Wielkopolskiej, w którego to kontekście pierwszy raz na kartach historii pojawia się nazwa Mosina.

Trzeba przyznać, że rola Mosiny była w nim marginalna, jednak wnioski z niego płynące dostarczają wiele ciekawych informacji. Wydarzeniem, o którym mowa w kronice, jest sposób podziału ziem między książąt Przemysła i Bolesława. Tak autor utrwalił w niej ten dziejowy moment:

„Wreszcie w roku Pańskim 1246 wspomniani książęta, rodzeni bracia Przemysł i Bolesław, w ten sposób podzielili ziemię wielkopolską, iż księciu Bolesławowi przypadł gród kaliski z jego przyległościami i cały kraj, który rozciąga się od rzeki Prosny aż do Przemętu, oraz sam gród Przemęt z wszystkimi jego przyległościami; w kierunku zaś północnym [ciągnie się] aż do rzeki Warty i aż do Mosiny oraz do bagna, które nazywa się Sepno, i dalej zamknięty jest Łąką, wreszcie rzeką Obrą.” Dalsza część tego aktu, pozostałą ziemię gnieźnieńską i poznańską, poddaje pod władanie księcia Przemysła.

Ów podział Wielkopolski przetrwał w niemal niezmienionej postaci aż do XVIII wieku, gdzie województwo poznańskie dzieliło się wówczas na cztery powiaty. Granicę między dwoma najobszerniejszymi powiatami, poznańskim i kościańskim, ponownie stanowiła rzeka Warta i Mosina. Późniejsze podziały administracyjne w okresie zaborów, jak i przed drugą wojną światową, lokują ją również na północnej granicy, tym razem powiatu śremskiego.

Trudno powiedzieć, czy autor kronikarskiego zapisu, wzmiankując w nim Mosinę, miał na myśli miasto czy rzekę, wszak wiadomo, że nazwy rzek mają przeważnie znacznie starszą metrykę od miast położonych nad ich brzegami. Tym bardziej, że do lokacji miasta doszło tu dopiero w 1302 roku, czyli w 56 lat po ustanowieniu granicy między dwoma księstwami. Jak czytamy w jubileuszowym albumie, wydanym z okazji 700 lat Mosiny „Mosina została lokowana na prawie niemieckim jako miasto przeniesione z pobliskiej Niwki przez jej właściciela – Mikołaja z rodu Łodziów, wojewodę kaliskiego.” Dowiadujemy się stąd również, że pierwsze wzmianki o Mosinie, wsi z kościołem parafialnym, pochodzi z 1298 r. Na tej podstawie należy wnioskować, że teren ten musiał być zamieszkany również we wcześniejszych latach, chociaż nie zachowały się na ten temat żadne zapisy. Niech w sprawie powstawania średniowiecznych miast głos zabierze Kazimierz Tymieniecki (1887-1968), historyk i mediewista, który tak w jednej ze swoich książek pisał na ten temat:

„Miasta nigdzie prawie nie powstawały z „surowego korzenia”, jak nazywano w wiekach średnich nowe zupełnie osady; w szczególności dotyczy to wszystkich miast znaczniejszych. Proces powstawania miasta był zbyt skomplikowany, aby go można załatwić jednym aktem wychodzącym od panującego. Miasto takie już przed wydaniem tzw. aktu lokacji na prawie niemieckim lub miejskim miało z reguły dłuższą historię jako handlowo-przemysłowe podgrodzie lub zwykła osada targowa, lub jako gród o znaczeniu nie tylko wojennym, lecz jednocześnie administracyjno-politycznym, a często również kościelnym”.

Dodać tu należy, na co też zwracał uwagę Kazimierz Tymieniecki, że prawo niemieckie lub magdeburskie nie posiadało nic specyficznie niemieckiego, gdyż wyrastało ono z życia miejskiego na zachodzie w okresie feudalnym. Nazwę taką otrzymało z uwagi na fakt, iż na ziemie słowiańskie przybyło z Niemiec.

Zanim przyjrzymy się źródłom archeologicznym mówiących nam o tym, jak wyglądało osadnictwo na tych terenach, zastanówmy się nad tym, jak należy rozumieć sam termin „osadnictwo”. Definicja sformułowana przez archeologa Jana Żaka (1923-1990) każe ten termin rozumieć jako „taki przejaw uregulowanej społecznie działalności ludzkiej w określonym środowisku naturalnym, którego rezultaty związane zostały w sposób względnie trwały z tym środowiskiem, poprzez proces habituacji (aut. zamieszkania) i zarazem eksploatacji tego środowiska”. Zwięźlej „osadnictwo” definiuje historyk Henryk Łowmiański (1898-1984) jako „rezultat oddziaływania człowieka na środowisko związane trwale z danym terenem”. Krótko mówiąc są to wszelkie ślady pobytu grup ludzkich pozostawione w danym terenie, na którym się osiedliły/osiadały. Można by tu dodać, że odczytywaniem tych śladów zajmuje się archeologia, na obszar której, właśnie wkroczyliśmy.

Tuż za granicą czasów historycznych znajduje się okres wczesnego średniowiecza i to tutaj przez chwilę się zatrzymamy próbując odpowiedzieć na pytanie, jak wyglądało tu ówczesne osadnictwo.

Zanim Mieszko I utworzył Państwo Polskie, ziemie prapolskie zamieszkane były przez liczne plemiona słowiańskie, które często zrzeszały się w większe związki plemienne. Mieszko stojąc na czele plemienia Polan, stopniowo podporządkowywał sobie sąsiednie terytoria plemienne. Jednym z nich było plemię Obrzan, mające swoje siedziby w środkowym dorzeczu Obry. Nazwę plemienia „Obrzan” zrekonstruował na podstawie danych lingwistycznych Jerzy Nalepa. Choć w takiej postaci nigdzie na kartach historii ono nie występowało, to jednak pochodzenie nazwy plemienia od rzeki, nad którą ono bytowało nie należało do rzadkości. Za przykład może posłużyć powszechnie znane plemię Wiślan mających swoje siedziby nad górną Wisłą.

O zasiedleniu górnego i środkowego dorzecza Obry w okresie od VI do początków XI w dowiadujemy się z opracowania Zofii Hilczer-Kurnatowskiej (1932-2013). Przeprowadzona przez nią analiza materiałów archeologicznych potwierdziła wcześniejsze przypuszczenia licznych badaczy (Semkowicza, Arnolda i Kowalenki) o występowaniu na tym terenie odrębnego ugrupowania osadniczego. Główną oś tego osadnictwa stanowiła rzeka Obra.

Północną granicę analizowanego przez nią obszaru autorka sytuuje „między płynącą na północ Wartą, a Kanałem Mosińskim – dawną Mosinką.” Trudno w tym miejscu nie dostrzec podobieństwa do granicy między dwoma częściami Wielkopolski, nakreślonej przez książąt Bolesława i Przemysła „aż do rzeki Warty i aż do Mosiny.” Jeśli zaś chodzi o przebieg granicy plemiennej między Polanami, a Obrzanami wyraża ona następujący pogląd: „Szczegółowa analiza materiałów archeologicznych pozwala przychylić się do wspomnianego poglądu Z. Wojciechowskiego, że pierwotne terytorium „plemienne” Polan, z głównym centrum między Gnieznem i Poznaniem, nie przekraczało na południu równoleżnikowego biegu Warty oraz pradolinnego odcinka Obry (aut. w tym Kanału Mosińskiego). Cały bowiem kompleks górno- i środkowo-obrzański stanowi, zgodnie z dawniejszymi przypuszczeniami, północną peryferię południowej prowincji kulturowej.”

Granica ta, jak dowodzą wyniki archeologicznych badań, była czymś więcej w owym czasie, niż tylko granicą między dwoma plemionami, gdyż jak stwierdziła Zofia Hilczer-Kurnatowska „…związki zarówno kulturowe, jak i gospodarcze łączące we wczesnych fazach wczesnego średniowiecza grupę środkowo- i górnoobrzańską z Polską południowo-zachodnią, a w pierwszym rzędzie z Dolnym Śląskiem, były bez porównania silniejsze i trwalsze niż kontakty z Wielkopolską północną i środkową – ziemią Polan.” Oznacza to, że ówcześni mieszkańcy Mosiny mogli bardziej czuć się Ślązakami, niż Wielkopolanami, a sama Mosina była prawdopodobnie osadą leżącą na pograniczu Śląsko-Wielkopolskim.

Teza ta, dla mieszkańców Mosiny może wydać się dość zaskakująca, jednak również i współcześni badacze zdają się ją potwierdzać. Argumenty na jej poparcie odnajdujemy w pracy archeologa Sławomira Moździocha, opisującej społeczność plemienną Śląska w IX-X wieku. Oprócz analizy źródeł archeologicznych autor oparł swoje badania również na źródłach pisanych. Za główny dokument do zrekonstruowania geografii plemiennej Śląska uznał on tzw. dokument praski, datowany na 1086 rok. Dzięki analizie tego tekstu, w którym opisano obszar biskupstwa praskiego w skład którego miało również wchodzić terytorium Śląska, możliwym było zidentyfikowanie północnej granicy tego obszaru. Stwierdza on w niniejszej pracy „…że teren dzisiejszego pogranicza wielkopolsko-śląskiego zajmowały w tym czasie (aut. we wczesnym średniowieczu) dwa znaczne „bezimienne” zgrupowania osadnicze: milicko-trzebnickie oraz obrzańskie.”

Zwłaszcza po wczesnośredniowiecznym osadnictwie środkowoobrzańskim zachowało do dnia dzisiejszego sporo wyraźnych śladów, dostrzegalnych gołym okiem w krajobrazie Łęgów Obrzańskich. Mowa tu o grodziskach, czyli o ziemno-drewnianych konstrukcjach o funkcji obronnej. Choć obecnie mocno już zniszczone, głównie za sprawą rolniczej działalności, nadal części ich wałów przekraczające miejscami nawet 3 metry wysokości (jak. Grodzisko w Łękach Wielkich, lub Białczu Starym) umożliwiają odnalezienie ich w terenie. Podmokły teren Łęgów Obrzańskich zarówno dawniej jaki dzisiaj chronił dostępu do tychże grodzisk. Przy samych wałach, po ich zewnętrznej stronie, dają się zauważyć jeszcze fragmenty dawnych fos. Liczba 16 grodzisk, które zachowały się na tym stosunkowo niewielkim obszarze, stanowi unikatowy wręcz kompleks osadnictwa grodowego. Aż dziw bierze, że tylko przy jednym z nich spotkać można tablicę informacyjną. Pozostałe trwają anonimowo. Nie prowadzi do nich żaden szlak turystyczny, ani ścieżka dydaktyczna, choć teren Łęgów Obrzańskich z uwagi na swoje walory przyrodnicze, stanowi obszar o dużej atrakcyjności turystycznej. Gęsta sieć kanałów wśród rozległych łąk i lasów oraz niewielka ilość zabudowań pozwalają odnaleźć tu wytchnienie od miejskiego zgiełku. Znaczną część tej rzecznej doliny obejmuje obszar specjalnej ochrony ptaków zaliczony do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 noszący miano Wielkiego Łęgu Obrzańskiego. Zajmuje on powierzchnię 23 431 ha i położony jest na terenie gmin: Kamieniec, Wielichowo, Kościan, Śmigiel, Przemęt i Wolsztyn. Dla porównania powierzchnia Wielkopolskiego Parku Narodowego jest trzykrotnie od niego mniejsza.

Grodzisko w Łękach Wielkich

Grodzisko w Łękach Wielkich

Zadać można pytanie co łączy tereny Łęgów Obrzańskich z Mosiną? Otóż jest to Kanał Mosiński, który wchodzi w skład sieci kanałów obrzańskich i który jeszcze do niedawna był nazywany Kanałem Obrzańskim. Dawniej w sposób naturalny, a później poprzez skanalizowanie koryta rzeki Mosinki, odprowadzał on wody z tejże doliny do Warty. I to właśnie ta hydrograficzna przynależność pozwala zaliczyć ten obszar do objętego wpływami plemienia środkowoobrzańskiego zwanego Obrzanami.

Sama natura, która przygotowała ten teren pod osadnictwo człowieka już tysiące lat wcześniej, przyczyniła się w dużej mierze do jego zasiedlania od najdawniejszy czasów. Wiadomo, że osadnictwo człowieka na tych terenach związane było z dostępem do wody. Z tego też powodu obszary dolinne, rynny i baseny jeziorne, były objęte w sposób szczególny intensywną eksploatacją osadniczą. Pradolinny odcinek, którym dzisiaj płynie Kanał Mosiński, stanowi również obecnie łącznik między Doliną Środkowej Obry, a przepływającej tędy przez Kotlinę Śremską Wartą. To te geograficzne uwarunkowania, których odzwierciedlenie odnajdujemy w późniejszych zapisach historycznych, zaważyły na przebiegu procesów osadniczych.

Przyglądając się mapom zasiedlenia dorzecza Obry w starszych fazach średniowiecza od V do X w. n. e., sporządzonych przez Stanisława Kurnatowskiego na podstawie analizy materiału archeologicznego, daje się zauważyć pewną odrębność terenów Mosiny. Obok wyraźnie zarysowanych skupisk środkowo- i górnoobrzańskich niejako osobny mikroregion zaznacza się Mosina. Widoczne jest, że mimo przynależności do tego samego plemienia, osadnictwo skupione na terenie dzisiejszej Mosiny posiadało pewne odrębne cechy, być może z uwagi na pełnienie nieco odmiennej funkcji w społecznym organizmie. Odmienność ta znowu podyktowana jest względami przyrodniczymi. Podczas gdy tereny szerokiej Doliny Obrzańskiej posiadają walory rolnicze, głównie z uwagi na żyzność tamtejszych gleb, tychże walorów pozbawiona jest niemal całkowicie ziemia mosińska. Można mniemać, że za tą odmiennością kryły się korzyści wynikające z granicznego położenia między obszarami Śląska, a tworzącym się Państwem Polan.

Właśnie rozwój Państwa Polan i jego ekspansja w kierunku południowym, przyczyniła się do schyłku osadnictwa w dolinie środkowej Obry. Świadczą o tym fragmenty spalonych drewnianych konstrukcji grodów obrzańskich, odkrywane przez archeologów. Do wyludnienia terenów dolinnych tego obszaru przyczyniły się również zmiany osadnicze zachodzące u schyłku wczesnego średniowiecza. Wspomniany wcześniej Stanisław Kurnatowski za przyczynę tych zmian podaje prowadzenie na większą skalę trzebieży lasów pokrywających tereny wysoczyznowe oraz późniejsze wykorzystanie ich do celów rolniczych. Przypomnieć należy, że tereny te w poprzednich epokach nie były zasiedlane. Te znaczące przekształcenia krajobrazu, ułatwiające spływ wód z obszarów wysoczyznowych do dolinnych, oraz zmiany klimatu zachodzące w tym czasie, doprowadziły do znacznego podniesienia się poziomu wód i zabagnienia terenów dolinnych, zamieniając je w pas nieużytków.

Tak oto po przekroczeniu granicy rozdzielającej czasy historyczne od pradziejów i Wielkopolskę od Śląska, jawi nam się Mosina czasów dawnych. Czasów, zanim urosła do rangi miasta w dzisiejszym rozumieniu. Jak widać na podstawie przeglądu źródeł archeologicznych, korzenie jej sięgają znacznie dalej w przeszłość. Już we wczesnym średniowieczu wyraźnie zaznacza się graniczny charakter i funkcja tej osady, która widoczna była jeszcze przez kolejne setki lat. Dzisiaj granica ta jest już ledwie zauważalna. Konsolidacja Wielkopolski w kolejnych stuleciach wokół największego miasta regionu, którym stał się Poznań, doprowadziła do całkowitego jej zatarcia.

Wyznaczone przez nas na samym wstępie granice czasowe, definiujące obszar naszych poszukiwań, zobowiązują nas do kontynuacji tej wyprawy. Należy sobie uświadomić, że jej celem nie jest jedynie sentymentalna podróż do przeszłości, czy też próżne zaspokojenie ciekawości. Celem tej wyprawy jest poznanie tożsamości naszego miasta, jego rodowodu i uzupełnienie brakującej części jego drzewa genealogicznego. Do dalszej wyprawy motywować więc nas będzie chęć poznania przyczyn, które stały za tym, że dzisiaj Mosina jest taka, a nie inna. Że nazywa się tak, a nie inaczej. A gdy już poznamy drogę przebytą przez naszych najdawniejszych przodków, z większą śmiałością i rozwagą wyruszymy w czasy przyszłe.

Mapa zasięgu wczesnośredniowiecznych plemion

Mapa zasięgu wczesnośredniowiecznych plemion

Cykl artykułów „Pradzieje Mosiny i okolic”:

Tomasz Kaczmarek

Dziennikarz, radiowiec, organizator spływów kajakowych.

Wasze komentarze (1)

  • Bartek
    poniedziałek, 23 st., 2023, 23:42:03 |

    Miło, że ktoś stara się pokazać stare dzieje okolic Mosiny. W Łękach Małych też jest grodzisko, też oznaczone, do tego chyba bardziej znane niż w tych Wielkich :)

Skomentuj