Para buch, mięśnie w ruch!

Mosińska Kolej Drezynowa obchodziła w sierpniu swoje 10 – lecie. Niestety, aktualnie jej działalność została zawieszona. Opiekunowie linii starają się, by w przyszłym sezonie mogła pełną… siłą mięśni dalej cieszyć turystów.

Linia kolejowa nr 361 na Osową Górę została zbudowana w 1912 roku, kiedy Puszczykowo i Ludwikowo były kurortami uzdrowiskowymi. Turyści, żeby móc odwiedzać te miejscowości potrzebowali dojazdu. W okresie letnim była to najbardziej uczęszczana linia kolejowa w województwie poznańskim. Przyjeżdżały tu pociągi z Dworca Letniego w Poznaniu. Atrakcją turystyczną latem były jeziora na terenie dzisiejszego Wielkopolskiego Parku Narodowego, a zimą wyciąg narciarski. Po elektryfikacji linii kolejowej w latach 70. korzystali z niej głównie mieszkańcy. W sezonie letnim atrakcyjnie turystyczny teren sprawił, że w ciągu dnia pociąg kursował nawet 7 razy. Ruch pociągów na tej trasie zakończył się 1 października 1999 roku. Od tego czasu torowisko i budynki zaczęły niszczeć. W 2013 roku linia nr 361 znów stała się przejezdna. Otwarta została Mosińska Kolej Drezynowa, dojeżdżająca do Osowej Góry.

Mateusz Krześlak, jest zaangażowany w działalność Mosińskiej Kolei Drezynowej od 2014 roku. Jako pasjonat kolei wspiera panią Marię Stachowiak-Krzyżaniak w funkcjonowaniu MKD.

– Pasjonatem kolei jestem od dziecka. Zawsze interesowały mnie tory, lokomotywy i wagony. Niestety moje życie nie potoczyło się tak, jak wielu innych chłopaków i nie mogłem pracować na kolei przez mój wzrok. Dowiedziałem się od znajomych, którzy wiedzieli, że interesuję się pociągami o nowej inicjatywie na Osowej Górze. Na początku 2014 roku pojechałem zobaczyć co się tam dzieje. Tory były już przejezdne – odkrzaczone i odchwaszczone. W kwietniu 2014 umówiłem się z panią Marią, jako zarządcą na wycieczkę ze znajomymi. Bardzo nam się podobało i spytaliśmy czy możemy pomóc. W maju umówiliśmy się, że przytniemy krzewy wrastające na tory, przeczyścimy przejazdy kolejowe i wykonamy prace pomocnicze, które wymagają nakładu sił, ale nie przeszkadzają w ruchu kolejowym – opowiada pan Mateusz.

Co z przyszłością Mosińskiej Kolei Drezynowej?
Zawieszenie działalności Mosińskiej Kolei Drezynowej zmartwiło wiele osób, nie tylko turystów. Na stronie internetowej naszedrezyny.pl na bieżąco będą pojawiały się informacje o możliwości wsparcia inicjatywy. Prace będą podzielone na etapy, ze względu na wysoki koszt remontu.

– W pierwszej kolejności trzeba uzupełnić ubytki tzw. łubki szynowe. To są łączenia między dwoma sekcjami szyny. W niektórych miejscach są niestety rozkradzione i powoduje to, że tor może się rozejść. Drezyna nie jest tak ciężkim pojazdem, żeby mogło to się stać pod jej kołami, ale roślinność i pogoda płata figle, dlatego wolimy dmuchać na zimne. Łącza, kiedy się rozchodzą powodują uskok i cierpi na tym drezyna. Można to porównać do podjeżdżania rowerem pod wysoki krawężnik – tłumaczy pasjonat kolei.

Mosińska Kolej Drezynowa na pewno wróci na tory, właścicielka i jej współpracownicy liczą, że stanie się to jak najszybciej. W inicjatywę zaangażowane są w sumie 24 osoby. Spędzają one swój wolny czas na torach lub zdalnie nagrywając filmy promocyjne lub przygotowując grafiki.

– Od czasu do czasu słyszymy pytania od turystów kiedy ostatni raz robiliśmy cięcie, bo na trasie wystaje gałąź. Jak policzymy to w sezonie zwykle są 3 cięcia. Na początku sezonu, po 3 miesiącach i jeszcze przed końcem sezonu wykonujemy ostatnie cięcie. Najważniejszą sprawą jest, żeby rośliny utrzymać poza torami. Ponadto czyścimy przejazdy kolejowe, żeby swobodnie można było przejechać. Ważne jest utrzymanie peronów w czystości – pozamiatanie, przycięcie gałęzi. Wiosną przy Pożegowie pięknie kwitną mirabelki, ale jeśli owoce latem nie zostaną zebrane, spadają na peron i robi się spory bałagan. Zajmujemy się też serwisowaniem sprzętu, kiedy zatrze się siodełko i nie można go regulować albo kiedy łańcuch się rozciągnie, to dzwonimy do ślusarza – wylicza pan Mateusz.

Mosińska drezyna nie jest jedyna, ale jednak wyjątkowa
Najpopularniejsze koleje drezynowe funkcjonują w Bieszczadach i na Pomorzu. Jest ich w Polsce więcej, choć nie zawsze są tak chętnie wybierane przez turystów. Dłuższe lub krótsze trasy, odległość od dużego miasta – to kwestie, które wpływają na ich popularność. A czy jest druga taka jak Mosińska Kolej Drezynowa?

– W okolicy mamy Grodziską Kolej Drezynową, ale jak podkreślają jej właściciele odległość od Poznania sprawia, że jest to większy wydatek czasowy. Do nas dojazd z centrum Poznania zajmuje maksymalnie 40 minut. Wycieczka do Mosiny to wyjazd „na chwilę”. Przyjeżdża do nas dużo Poznaniaków i mieszkańców aglomeracji. MKD ma specyficzny system napędowy – są to rowerodrezyny z daszkami – nie ma ich nigdzie indziej – podkreśla rozmówca.

Mosińską Kolej Drezynową licznie odwiedzają zagraniczni turyści głównie z Kanady, Stanów Zjednoczonych, z Niemiec, Wielkiej Brytanii, a nawet Australii. Jednak największe zainteresowanie jest wśród niemieckich i brytyjskich odwiedzających. Dla Pana Mateusza najciekawsze było przypadkowe spotkanie z profesorem oraz jego grupą 10 studentów z Wielkiej Brytanii, który był zafascynowany mosińską drezyną. Spotkali się na Osowej Górze. Po rozmowie na stacji wymienili ze sobą kilka maili na temat drezyn, ich pochodzenia oraz funkcjonowania tych pojazdów w Wielkiej Brytanii i USA. Profesor był pod dużym wrażeniem tego, co zobaczył w Mosinie.

Jak z uśmiechem podkreśla pan Mateusz, zainteresowanie mosińską drezyną jest duże, ale nigdy nie przebiją bieszczadzkiej drezyny w Uhercach Mineralnych. – Bieszczadzcy koledzy drezyniarze przekroczyli ilość pasażerów przewiezionych normalną koleją w regionie. Może gdybyśmy więcej sprzętu, przestrzeni w garażu i bocznicę to udałoby się. Zobaczymy – stwierdza pan Mateusz. – Nasza drezyna jako jedna z nielicznych ma rozkład jazdy i wiemy ilu zazwyczaj turystów możemy się spodziewać. Przejazd trwa mniej więcej półtorej godziny. Grupa pojazdów może zabrać maksymalnie 34 osoby, czyli średni autokar zmieści się do naszych drezyn. W weekend z ładną pogodą wykonujemy 5 pełnych kursów, ale jeśli w okolicy jest duża impreza jak Pyrkon czy pokazy w Lesznie zainteresowanie znacznie spada – podsumowuje.

Linia kolejowa nr 361 służyła głównie mieszkańcom, a teraz turystom
Dla pana Mateusza i wielu pasjonatów kolej jest wyjątkowym transportem. Turyści porównują to do małego pociągu, który jest napędzany siłą ich mięśni. Niektórzy są zaskoczeni podjazdem pod górkę, albo prędkością zjazdu z górki oraz tym, że cały krajobraz jest na wyciągnięcie ręki. Podczas jazdy pociągiem nie ma szans na wyciagnięcie ręki i dotknięcie liści drzew ze względów bezpieczeństwa. – Drezyna jest wyjątkowa w stosunku do zwyczajnego pociągu, bo jest możliwość zabawy, bycia ze sobą. Nikt nie nastawia się na ciężką pracę napędzania drezyny, a na przyjemne spędzenie czasu. Turyści zawsze pytają czy będzie daleko. Odpowiadam, że w zależności od silników. Niektórzy są ciekawi krajobrazu, a inni dopytują o historię – skąd się wzięła drezyna w tym miejscu, z czego są podkłady, dlaczego jest hangar, a nie ma stacji, bo wiedzą, że jakiś budynek tu wcześniej istniał. W zależności od zainteresowań turystów opowiadam historię o samej linii lub o tym co znajduje się dookoła. Wiąże się to z historią Mosiny i Puszczykowa – opowiada pan Mateusz.

Osoby, które zastanawiają się czy przejazd drezyną jest bezpieczny otrzymają jednoznaczne potwierdzenie od MKD. Wystarczy słuchać przewodnika, który wydaje instrukcje przed wyjazdem i w razie potrzeby, podczas przejazdu upomina o stosowanie się do zasad. Opiekunowie drezyn wyposażeni są w gwizdki i trąbki, żeby z daleka być dobrze słyszani, dzięki temu mogą dawać sygnał, że zbliżają się do przejazdu kolejowego lub upominają tych, którzy zasiadają na torach.

Koleje wąskotorowe i drezynowe przeżywają swój renesans. Zdegradowane trasy są reaktywowane, jak Mosińska Kolej Drezynowa, i cieszą się zainteresowaniem wśród turystów. – Moje pokolenie to ludzie wychowani na przełomie lat 80. i 90. Pamiętają oni, że kolej była, a potem dorośli ludzie zaczęli przy niej majstrować i kiedy kończyliśmy licea, połączenia poznikały i nie dało się dojechać do rodziny czy przyjaciół. Jedyna możliwość to było zrobienie prawa jazdy i zakup samochodu. Na początku myślałem, że wskrzeszanie starych tras to specyficzna pasja. Jednak u wielu osób mogło to być coś w rodzaju buntu młodzieży, która ubierała się inaczej, robiła coś innego, chodziła na koncerty metalowe, a my też tak mamy, ale w klimacie kolejowym. Chcemy coś zrobić, żeby te linie zachować, starać się je uratować. Wielu pasjonatom, jak chłopakom z Grodziska się udało – reaktywować linię w całości z Grodziska do Kościana. Jest to pewnego rodzaju wyczyn. To są też ludzie z tamtego regionu, czyli jest to ich lokalne przedsięwzięcie, inicjatywa ziemi, na której mieszkają.

Maria Stachowiak - Krzyżaniak z Mateuszem Krześlakiem podczas wernisażu w Galerii Sztuki w Mosinie. Fot. Agnieszka Bereta, Galeria Sztuki w Mosinie
Maria Stachowiak – Krzyżaniak z Mateuszem Krześlakiem podczas wernisażu w Galerii Sztuki w Mosinie. Fot. Agnieszka Bereta, Galeria Sztuki w Mosinie
W dniu wernisażu wjazd na stację Osowa Góra możliwy był tylko w formie makiety - linia tymczasowo zawiesiła działalność. Fot. Agnieszka Bereta, Galeria Sztuki w Mosinie.
W dniu wernisażu wjazd na stację Osowa Góra możliwy był tylko w formie makiety – linia tymczasowo zawiesiła działalność. Fot. Agnieszka Bereta, Galeria Sztuki w Mosinie.
Nieczynna Stacja Kolejowa na Osowej Górze (obecnie teren WPN)
 Osowa Góra. Końcowa stacja kolei drezynowej.

Autor Weronika Dobrzańska

Sprawdź również

Jedno z dawnych dojść do dzikiej plaży zatarasowane gałęziami i korzeniami. Dojścia do nieoficjalnych kąpielisk zostały również zablokowane w pozostałych miejscach nad Jeziorem Jarosławieckim

Wielkopolski Park Narodowy zasypał dojścia do dzikich plaż nad Jeziorem Jarosławieckim. Mieszkańcy nie kryją oburzenia

Wielkopolski Park Narodowy zablokował dojścia do miejsc kąpielowych nad Jeziorem Jarosławieckim. Decyzja wywołała reakcje mieszkańców, …

Dodaj komentarz