T-Roc Salon VW Berdychowski Łukasz Grabowski radny w sejmiku woj. wielkopolskiego Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Wielkanoc w Starym Browarze w Poznaniu - złap zająca w apce
Weronika Zwierzchowska | wtorek, 25 kwi, 2023 |

„Trener Marchelek mówił: Jak chcecie się bić to przyjdźcie do mnie”

Klub Sportowy 1920 Mosina to nie tylko piłka nożna, lecz także sekcja bokserska. Założona 10 września w 1946 roku w restauracji pani Stanikowskiej przy ulicy Rynek 7, zrzeszała zawodników do 1954 roku. Sportowcami – amatorami, którzy odnieśli sukces byli Henryk Chrabąszcz i Wojciech Papież. 

Nową sekcję sportową przyjęto z uznaniem. Trener Ignacy Marchelek zaproponował treningi dwa razy w tygodniu w salce Stanikowskich, odziedziczonej po „Sokole”. Mecze odbywały się w baraku na terenie Mosińskich Fabryk Mebli przy dawnej ulicy Taczanowskich (dziś Sowiniecka), który mógł pomieścić 150 widzów. 

Sekcja bokserska liczyła około 40 osób. Zawodnicy wówczas należeli do różnych sekcji sportowych. Grupę bokserów rozwiązano ze względu na ograniczone finanse, obowiązkową służbę wojskową oraz brak sprzętu i zaplecza treningowego. 

– W latach powojennych ludzie garnęli się do sportu, choć obiektów sportowych nie było, potrzebowali mieć jakieś zajęcie. Popularne były zakładowe spartakiady, lekkoatletyka, piłka nożna. Do sekcji sportowych należeli przede wszystkim pracownicy zakładów farbiarskich czy meblowych. To zakłady pracy były sponsorami i opiekowali się zawodnikami – wspomina Stefan Bartkowiak, były piłkarz KS 1920 Mosina. 

Wojna wywarła na młodych ludziach piętno. W czasach powojennych wśród nich panowało przekonanie, że aby się wybić należało być silnym fizycznie, mieć energię i umieć się bronić. Tworzyły się bandy z Pożegowa, Madery lub innej części miasta, które zaczepiały ludzi w restauracjach lub bili się między sobą. – Trener Marchelek mówił: Jak chcecie się bić to przyjdźcie do mnie, dostaniecie rękawice i wtedy będziecie mogli się mocować. Chuligani organizowali walki rycerzy. Wykonali drewniane miecze i stawali do walki. Niejeden z nich mocno oberwał – z lekkim rozbawieniem opowiada pan Stefan.

Najlepsi zawodnicy z KS 1920 Mosina przechodzili do innych klubów sportowych takich, jak Warta Poznań, Olimpia Poznań, czy Gwardia Poznań. Duży sukces odniósł Wojciech Papież – bokser amator, który w 1955 r. został Akademickim Mistrzem Polski w wadze lekkiej; 1958 i 1959 r. mistrzem okręgu poznańskiego, a w 1959 r. mistrzem Polski. Ukończył Politechnikę Poznańską, jako magister inżynier. Przez 8 lat był dyrektorem ds. technicznych w Stoczni Rzecznej „Odra”, a potem przez 3 lata pracował na Kubie jako doradca ds. technicznych w stoczni w Hawanie

W KS 1920 Mosina panowała koleżeńska atmosfera. Jak wspomina pan Stefan zawodnicy się szanowali i pomagali sobie. Sport pomagał „hartować charakter”. – Byłem działaczem w piłce nożnej, jestem zadowolony, że chłopaków, którzy byli chuliganami udało się wyprowadzić na dobrych ludzi. Należało dać im dobry przykład. Sędziowie dla nerwowych zawodników będących wulgarnymi podczas gry w piłkę nożną usuwali ich z boiska na kilka minut, żeby ochłonęli – opowiada były piłkarz KS 1920 Mosina. 

Między klubami sportowymi była duża rywalizacja. Dumą dla sekcji oraz miasta były wygrane oraz wyszkolenie zawodników, którzy odnosili sukces np. jako reprezentanci kraju. W Mosinie życie towarzyskie głównie toczyło się na rynku. Oprócz spędzania czasu w restauracjach, ludzie chodzili na mecze czy zawody. „Atrakcją” mosińskiego klubu był czarnoskóry zawodnik, student z Poznania, który grał w piłkę nożną. Mieszkańcy chętnie chodzili na mecze, by oglądać jego grę. 

– Dzisiejszy sport jest zupełnie inny niż kiedyś. Nie było diet ani sponsorów. Zawodnicy za rozegrany mecz dostawali jedną kostkę masła i cytrynę – mówi z uśmiechem na twarzy pan Stefan. 

Goszczący w redakcji Stefan Bartkowiak i Stanisław Dorosiński chcieli wspomnieć niedawno zmarłego zawodnika sekcji bokserskiej i piłki nożnej KS 1920 Mosina – Aleksandra Filipiaka. Był koleżeński, uprzejmy i uczynny, a jako sportowiec osiągał dobre wyniki. Był również trębaczem w Mosińskiej Orkiestrze Dętej. 

Od lewej – Stefan Tyma, Stefan Bartkowiak, Aleksander Filipiak, Stanisław Dorosiński

Skomentuj