T-Roc Salon VW Berdychowski Łukasz Grabowski radny w sejmiku woj. wielkopolskiego Osa Nieruchomości Mosina - działki, mieszkania, domy Wielkanoc w Starym Browarze w Poznaniu - złap zająca w apce
Małgorzata Sobczak | czwartek, 3 sie, 2023 |

Życie jakich mało – wspomnienie Alojzego Szabelskiego

“Miałem w życiu szczęście: moja praca zawodowa stała się dla mnie pasją” – mawiał Alojzy Szabelski. Całe swoje życie poświęcił temu, co kochał i w co wierzył. Człowiek, który swoim życiem udowodnił, jak wielką siłą i radością jest życie w zgodzie z naturą i pasją. Mieszkaniec Rogalinka, który witał ludzi zawsze tak samo: “Dzień dobry Przyjacielu!”.

I tak rozpoczynał rozmowę.

Alojzy Szabelski urodził się 9 czerwca 1933 roku w Rogalinku, gdzie mieszkał przez całe swoje życie. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Rogalinku trafił na naukę do Drukarni św. Wojciecha w Poznaniu. Po zdaniu egzaminu czeladniczego rozpoczął pracę w Zakładach Graficznych im. Marcina Kasprzaka. Pracował przy produkcji dowodów osobistych. Przez wiele lat konserwował maszyny w drukarniach.

“Miałem ledwie kilkanaście lat, gdy z niewielkiego Rogalinka, wsi, w której nie było wówczas prądu pojechałem do Poznania. W drukarni zobaczyłem żarówki, maszyny, ale przede wszystkim, co było dla mnie ważne, zostałem bardzo życzliwie przyjęty przez majstra” – opowiada w filmie “Drukarz na Wodzie”.

Pani Łucja Szabelska wspomina, że pobrali się z Alojzym bardzo młodo. – Chodziliśmy ze sobą trzy lata, zamieszkaliśmy z moją mamą i babcią. Mama wychowywała mnie i brata sama. Zaczęliśmy remontować dom, mąż pracował bardzo dużo, ale już wtedy mieliśmy łódkę i nią pływaliśmy. Jeszcze jako młodzi ludzie, później już jako małżeństwo.
W ciągu lata nie było niedzieli, żebyśmy sobie nie popłynęli. Najczęściej płynęliśmy w górę rzeki, do Śremu, gdzie mieliśmy znajomych. Wtedy jeszcze nie było klubu Kotwica, nie było nikogo, kto by tutaj miał motorówkę. To były takie nasze wakacje – wspomina Pani Łucja.

Z czasem pojawiły się dzieci. Pani Łucja wróciła do pracy zawodowej, mąż również pracował. Wspólne wyjazdy w Polskę, najpierw z jedną córką, później dwiema. Nad morze, w góry, w Bieszczady. Łódka jednak zawsze była. Pływać po Warcie pan Alojzy zaczął w 1952 roku. I pływał przez całe życie.

Alojzy Szabelski. Fot. Jacek Matuszak, zdjęcie ze zbiorów Galerii Miejskiej w Mosinie.

Alojzy Szabelski. Fot. Jacek Matuszak, zdjęcie ze zbiorów Galerii Miejskiej w Mosinie.

– Z czasem zaczęliśmy się budować – kontynuuje opowieść. – Było trudno, na wszystko trzeba było pisać wnioski. Ale udało się i od lat 80-tych mieszkamy tutaj. Niedługo później mąż zachorował na kręgosłup i przeszedł na rentę. Ja również przeszłam na wcześniejszą emeryturę, gdy likwidowano Dom Pomocy Społecznej w Rogalinku, w którym pracowałam. To właśnie wtedy mąż zajął się zbieractwem – mówi Pani Szabelska.

We wspomnianym wcześniej filmie o dziadku opowiada Marta Gosiewska – Jujeczka, żona wnuka Pana Alojzego. – Dziadek Alojzy jest wyjątkowy, ponieważ nie każdy dziadek ma swoje pasje. Często dziadkowie siedzą, czytają gazetę, chodzą do kościoła, odmawiają pacierz i na tym się kończy życie na emeryturze. A dziadek Aloś pomimo tego, że czyta gazetę, chodzi do kościoła i odmawia pacierz, to jeszcze ma swoje dodatkowe pasje, takie jak zbieranie staroci i motorówki – opowiada. Tą wyjątkowość podkreślają wszyscy, którzy pana Szabelskiego znali.

O jego pasji tak opowiadał Mikołaj Pietraszak-Dmowski z Fundacji Raczyńskich: – Tak naprawdę, żeby być dobrym kolekcjonerem, trzeba być trochę zwariowanym, bo kolekcjonerstwo to nie jest tylko zbieractwo. Właśnie to cenię w panu Szabelskim, że to jest prawdziwy kolekcjoner, człowiek, który poświęcił mnóstwo czasu, sił, niewątpliwie pieniędzy, żeby zgromadzić przedmioty. I ten wymiar kolekcjonerstwa prawdziwego, który jest u niego zauważalny dotyczy głębi rozpoznania przedmiotu. Dla prawdziwego kolekcjonera przedmiot jest pretekstem do pogłębionej refleksji – opowiadał w „Drukarzu na wodzie”.

Pierwszą maszyną, którą Alojzy Szabelski pozyskał, była gilotyna do przycinania książek. Akurat w czasie, kiedy przechodził na rentę, pojawiały się nowe technologie i bardzo dużo zakładów pozbywało się maszyn i wyposażenia. To właśnie pan Alojzy chciał je uchronić przed wyrzuceniem na złom. Dopóki mógł, to zbierał te wszystkie maszyny i przyrządy, jak choćby wyposażenie Drukarni Św. Wojciecha w Poznaniu. Wsparcie żony było bardzo pomocne. – Ja wciągnęłam się w jego pracę, pomogłam mu przy oprawie książek – wspomina Pani Łucja.

– Przez dom przewinęło się sporo ludzi, przychodziły dzieci ze szkoły. Mąż potrafił o tych rzeczach opowiadać, i robić to ciekawie. Mąż to bardzo lubił. Nawet w chorobie cały czas dbał o swoje zbiory, chciał chodzić do swoich garaży – wspomina pani Szabelska.

Wiele eksponatów przyciągało przez lata chociażby wycieczki szkolne czy przedszkolne. To właśnie umiejętność snucia opowieści o zebranych eksponatach, pokazanie do czego służyły powodowała, że pan Alojzy wzbudzał w najmłodszych ciekawość.

Alojzy Szabelski z żoną na łódce na Warcie

Alojzy Szabelski z żoną na łódce na Warcie

Eksponaty pana Alojzego wystawione były również poza Rogalinkiem. W 2007 roku można było obejrzeć na wystawie Poligrafia Retro na Międzynarodowych Targach Poznańskich. W 2015 roku eksponaty pochodzące ze zbiorów muzeum “Dawna Introligatornia Drukarstwo” w Rogalinku zostały zaprezentowane w filii 46 Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu na wystawie “Dawniej i dziś. Jak żyło się przed stu laty, a jak dziś”. W 2019 roku na wystawie w Galerii Sztuki w Mosinie “Rogalinek to niezwykła wieś” większość eksponatów stanowiły zbiory pana Alojzego Szabelskiego. “Naród, który zapomina o przeszłości, nie ma przyszłości” – motto życiowe, które inspirowało wszelkie jego działania.

Miały one na celu ocalenie tego, co może zostać zapomniane. W rzeczach, które dla wielu były bezużyteczne, pan Alojzy widział fragment historii. Nie szukał na ten cel dotacji, ani państwowych pomieszczeń. Eksponatom oddał część swojej działki. W kilku garażach przetrzymywał wszystko, co zebrał. Poza przedmiotami związanymi z drukarstwem możemy znaleźć przedmioty codziennego użytku z wiejskich chat, narzędzia, stare maszyny rolnicze, stuletni warsztat stolarski, a nawet krzyż ze szkoły w Rogalinku z 1879 roku.

Z miłości do rzeki Warty pan Alojzy urządził na swojej łące przystań. Przeznaczył prywatny teren dla dobra tych, którzy tak jak on kochają rzekę i naturę. Napis, który wita przybyłych tam ludzi “Piękno tego świata jest od Boga, korzystaj mądrze i z rozwagą” nakazuje przez chwilę pochylić się nad pięknem okolicy i przyrody. Założeniem przystani było stworzenie miejsca, które pozwoli na chwilę przystanąć wszystkim tym, którzy płyną po Warcie. Na przystani jest miejsce na ognisko i do biwakowania. Jest też popiersie świętego Jana Pawła II, które upamiętnia samego papieża i jego spływy kajakowe. Wysoki krzyż i figura Matki Bożej – Pani Warty. Przystań została poświęcona 3 września 2006 roku i do tej pory jest odwiedzana przez mieszkańców, ale też wszystkich kajakarzy i innych wodniaków z terenu całej Polski, którzy drogą wodną przybywają do niej. Wszak stała się stałym punktem na trasie Wielkiej Pętli Wielkopolskiej – szlaku wodnego.

– Woda to jest numer jeden jego życia, bo on nad wodą tutaj chodził, o niej myślał – opowiada w materiale filmowym Sylwester Waligóra. W 2006 roku powstaje Uczniowski Klub Sportowy Kotwica Rogalinek, którego współzałożycielem był pan Alojzy. Klub po dziś dzień organizuje spływy i zawody motorowodne, imprezy plenerowe, które mają zachęcić do spędzania czasu nad rzeką.

Na 80-te urodziny dziadka wnuk Mikołaj i Mateusz wyremontowali Panu Alojzemu motorówkę. – Wzięliśmy kolory niebiesko – białe, bo dla nas to barwy Kolejorza, a dla dziadka to barwy Maryjne i tak doszliśmy do wniosku, że będzie ona niebiesko-biała – tłumaczy wnuk.

Kadry z filmu „Drukarz na wodzie”: pan Alojzy wsiada do łódki, wiosłuje. Siada za sterem, odpala motorówkę. Płynie, przygląda się roślinom, przystań po lewej stronie.

Na przystani są świeże kwiaty. Wnuki zawsze mówiły, że nawet jak już nie będzie miał siły sam wsiąść do łódki, to go do niej wsadzą…

Teraz przygląda się przystani Jana Pawła II, rzece Warcie i czekającej na niego łódce z drugiego brzegu.

Pan Alojzy Szabelski zmarł 13 czerwca 2023 roku, krótko po swoich 90-tych urodzinach.

Pochowany został w Rogalinku, blisko Warty, którą tak kochał. Przy parafii, w której służył, niedaleko łąk, które dawały mu wytchnienie. Za swoją działalność społeczno – kulturalną został uhonorowany Medalem Rzeczypospolitej Mosińskiej.

Małgorzata Sobczak

Materiał został opracowany na podstawie rozmowy z Panią Łucją Szabelską, filmu „Drukarz na Wodzie” oraz materiałów udostępnionych przez Panią Reginę Zajączek.

Całe życie pana Alojzego kręciło się wokół wody - zdjęcie motorówki na przystani w Rogalinku w latach 90-tych

Całe życie pana Alojzego kręciło się wokół wody – zdjęcie motorówki na przystani w Rogalinku w latach 90-tych

Szyld introligatorni Alojzego Szabelskiego przy ulicy Świerczewskiego w Rogalinku

Szyld introligatorni Alojzego Szabelskiego przy ulicy Świerczewskiego w Rogalinku

Napisano przez Małgorzata Sobczak opublikowano w kategorii Aktualności

Tagi: , , ,

Skomentuj