Strona główna / Aktualności / Daszewice toną, mieszkańcy czekają. Czy gmina wyciągnie wnioski przed następną ulewą?

Daszewice toną, mieszkańcy czekają. Czy gmina wyciągnie wnioski przed następną ulewą?

Nad Mosiną i okolicznymi miejscowościami znów zbierają się ciemne chmury – i to dosłownie. Synoptycy ostrzegają przed kolejnymi ulewami, a mieszkańcy Daszewic już dziś z niepokojem patrzą w prognozy pogody. Na ul. Piotrowskiej problem podtopień trwa od lat, a jak twierdzą mieszkańcy – działania gminy przypominają gaszenie pożaru kubkiem wody.

– „Kilka krotnie byliśmy zalewani, po ostatniej nawałnicy na ulicy nic się nie dzieje, służby ani nie raczą sprzątnąć pozostałości po piasku, który spływa nam z ul. Poznańskiej” – alarmuje w liście do burmistrza Pani Iwona, mieszkanka Daszewic. – „Dzwonię do pana, który jest odpowiedzialny za udrożnienie kratek ściekowych, nie odbiera telefonów” – dodaje rozgoryczona, pytając wprost: „Czy w końcu odpowiedni pracownik zajmie się naszą sprawą, czy znowu zostaniemy sami sobie do następnej ulewy?”

W odpowiedzi burmistrz Dominik Michalak zapewnia, że interwencja została już zlecona: – „Zamiatanie terenu Daszewic, w tym ul. Piotrowskiej, zostało zlecone i zamiatarka wyjedzie w teren w poniedziałek. Prace związane z czyszczeniem wpustów deszczowych również zostały zlecone i mają zostać wykonane w następnym tygodniu” – informuje burmistrz, jednocześnie przepraszając za utrudniony kontakt z odpowiedzialnym pracownikiem.

Brzmi znajomo? Mieszkańcy Mosiny i Daszewic mogą mieć deja vu. Od lat po każdej większej ulewie historia się powtarza: podtopienia, błoto, piasek, interwencje strażaków, potem chwilowy spokój – aż do następnego deszczu. W archiwalnych rozmowach mieszkańcy mówią o tym wprost: „To nie skarga, to obraz stanu faktycznego i naszej bezsilności” – komentuje jeden z mieszkańców Mosiny. – „Moje monity w tej sprawie nie przynoszą żadnych efektów.”

Problem nie sprowadza się jednak tylko do braku szybkiego sprzątania po burzy. To skutek wieloletnich zaniedbań i chaotycznej rozbudowy bez zaplecza technicznego. Brakuje dróg z odwodnieniem, brakuje sprawnych systemów kanalizacji deszczowej. Mimo że gmina zainwestowała w 2019 roku blisko 8 mln zł w zbiornik retencyjny na Osiedlu nr 5 „Nowe Krosno”, po kilku latach sytuacja w wielu miejscach wygląda jak dawniej. – „To praca Syzyfa” – mówią mieszkańcy.

Inni mieszkańcy też zwracają uwagę na zaniedbania.  – Kratki [ściekowe – przyp. red.] pracują jako kwietniki – zwraca uwagę Pan Paweł, przesyłając zdjęcie. Temat też poruszaliśmy w przeszłości na łamach gazety.

Dziś, kiedy prognozy mówią wprost o możliwych kolejnych ulewach, pytanie wraca ze zdwojoną siłą: czy tym razem Daszewice i inne zalewane rejony gminy doczekają się rozwiązań systemowych, czy znów skończy się na gaszeniu skutków – zamiast przyczyn?

Tymczasem mieszkańcy nie tracą czujności. – „Chyba jednak będzie trzeba zainteresować media, aby cokolwiek się ruszyło” – napisała Iwona w swoim liście. Sądząc po reakcji burmistrza – ten głos został zauważony. Pytanie tylko, czy nie będzie to kolejny epizod w długim serialu bez końca. A deszcz, jak widać, już się rozpoczyna.

Jedna z zatkanych studzienek kanalizacyjnych na terenie gminy
Jedna z zatkanych studzienek kanalizacyjnych na terenie gminy; fot. Czytelnik

Autor Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Sprawdź również

Urząd Miejski w Mosinie - budynek Urzędu Gminy Mosina przy ulicy Plac 20 Października 1

Urzędnicy roznoszą zawiadomienia o wyższych opłatach za śmieci

Od 11 grudnia urzędnicy z Mosiny pukają do drzwi mieszkańców z zawiadomieniami o nowych stawkach …

Jeden komentarz

  1. Wy się dziwicie że gdzieś tam w odległych zakątkach gminy jest problem, jak nawet w samym mieście nie potrafią czyścić studzienek kanalizacyjnych. Co więcej, sprzątanie chodników i ścieżek kończy się jeszcze ich gorszym stanem niż przed sprzątaniem. Przykład? Sprzątanie ścieżki rowerowej na Śremskiej z początku tego tygodnia. Gościu latał tym pojazdem pół dnia w lewo i prawo, a efekt jest taki, że ścieżka jest bardziej zasypana piachem niż przed tym procesem. Po co to w ogóle jest robione? Dodatkowo to sprzątanie ścieżki i chodnika powoduje zasypanie odpływów w tunelu i znowu jak będzie jakiś większy deszcz to tunel zalany. Naprawdę nie rozumiem wywalania pieniędzy na sprzątanie które nie przynosi skutku i generuje jeszcze wyższe koszty? Tego nikt nie sprawdza? To jest robione na odp…l? W sensie dla zaliczenia godzinówki czy co? I biorąc to pod uwagę, nie rozumiem dlaczego mieszkańcy wymienionych miejscowości się dziwią…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *