Chociaż mosińskie święto teatru już za nami, nie oznacza to, że nie warto o nim mówić. A jest o kim, bo festiwal teatralny to nie tylko aktorzy, reżyserowie i technicy, ale u samych jego podstaw stoją organizatorzy.
Co zatem mają o sobie i przygotowaniach do powiedzenia? Czy wielka współpraca Mosińskiego Ośrodka Kultury, Teatru bez Kurtyny i Mosińskiej Biblioteki Publicznej wychodzi?
Na pytania w imieniu organizatorów odpowiadał Marcin Niemczewski.
Jaki nastrój panuje po kolejnym udanym święcie teatru?
Jesteśmy bardzo zadowoleni ogromem widzów obecnych na spektaklach i ich entuzjastycznymi reakcjami. Co nie mniej ważne, pracę włożoną w przygotowanie festiwalu, docenili też wszyscy artyści. Chcą tu wracać z kolejnymi sztukami. Wspominają o doskonałym przyjęciu licznej publiczności i zaangażowanej organizacji.
Z jakimi nowymi wyzwaniami mierzyliście się w tym roku i jak je rozwiązaliście?
Dużych nowych wyzwań w zasadzie nie było. Co roku zmagamy się z podobnymi, choć o różnym natężeniu. To oczywiście skromne finanse czy kwestie ułożenia programu tak, by pogodzić możliwości teatrów i nasze, organizacyjne. Za każdym razem, już w trakcie festiwalu, jest to też walka z czasem, by zmiany scenografii, umiejscowienia spektaklu czy też ustawień świateł i dźwięku zrealizować profesjonalnie w możliwie krótkim czasie. Tak, by widzowie zbyt długo nie oczekiwali na kolejne sztuki a jednocześnie nie ucierpiała na tym jakość samych przedstawień. Za każdym razem wyzwaniem jest też dotarcie z informacją o festiwalu do naszych widzów. Okazuje się jednak, że i to się dobrze udaje. W tym miejscu dziękujemy Gazecie Mosińsko-Puszczykowskiej za wsparcie promocyjne wydarzenia. Znów mieliśmy widownię wypełnioną po brzegi.
Jaki najważniejszy wniosek wyciągnęliście z tej edycji?
Warto pokazywać teatr w Mosinie. Mamy tu sporo wspaniałej, wyrobionej już teatralnie publiczności. Jesteśmy też przekonani, że oferując sztukę łatwo dostępną – pod względem ceny karnetów i lokalizacja wydarzenia, stwarzamy możliwości obcowania z teatrem osobom, dla których wyjazd do Poznania czy dalej jest sporym wyzwaniem. I co niemniej ważne: współpraca i duże zaangażowanie Teatru Bez Kurtyny, Mosińskiej Biblioteki Publicznej, Mosińskiego Ośrodka Kultury i działu promocji Gminy Mosina może dawać sporo jakościowej rozrywki mieszkańcom. I właśnie w ramach FesTTeatru daje.
Czy powstają już jakieś pomysły na następny rok?
Pomysłów jest wiele. I tych repertuarowych, bo nigdy nie udaje się zrealizować wszystkich planów, a wciąż poznajemy nowe sztuki i wykonawców i tych współtworzących festiwal. W tym roku należały do nich choćby: ciasteczka z wróżbą dla publiczności, programy festiwalowe, pamiątkowe statuetki dla teatrów wyrzeźbione przez Małgorzatę Witt czy wystawa kostiumów teatralno-filmowych puszczykowskiej Retromani. A być może jeszcze przed czwartym FesTTeatrem uda się nam zrealizować duży performance teatralno-muzyczny. To jednak na razie tajemnica.
Gdybyście nie byli niczym ograniczeni, jak wyglądałby FESTTeatr?
W dzisiejszych czasach zorganizowanie świetnego festiwalu teatralnego nie jest problemem. Nawet takiego z uznanymi teatrami i jakościowymi wydarzeniami towarzyszącymi. Problemem są oczywiście finanse, które przekraczałyby nasz budżet kilku, a może nawet kilkunastokrotnie. To jednak nie jest naszym celem.
Chcemy tworzyć festiwal dostępny dla widzów – finansowo i lokalizacyjnie. Chcemy dawać szansę na pokazanie się publiczności przez lokalne teatry, jak Między Wierszami, Teges, TBK, Napoleon czy Ten drugi. Chcemy wreszcie wykorzystywać nasze znajomości artystyczne do prezentowania w Mosinie rzeczy nieoczywistych, atrakcyjnych artystycznie. Takich, które samodzielnie czasem trudno jest znaleźć.
Przewidywania i oczekiwania
Do następnego święta pozostał rok. Niektórzy będą wypatrywać go pewnie jak dzieci gwiazdki i świętego Mikołaja. I słusznie, bo jak sugerują organizatorzy – będzie na co. Nie chodzi tu tylko o wrażenia teatralne, ale o całą atmosferę, bez której nie przyjmowało by się sztuki tak samo.
Dla organizatorów – gratulacje. Dla widowni – skoro już tak wysoko ustawiono poprzeczkę, a ma być jeszcze lepiej, co nas zaskoczy za rok?
Spektakl „Igraszki z diabłem” ASZ Teatr źródło: Małgorzata Witt