Strona główna / Lokalni przedsiębiorcy / Koloride – Po prostu rower

Koloride – Po prostu rower

Z chęci posiadania jednego jedynego roweru do wygodnej jazdy po mieście i w terenie, narodziło się marzenie, które z czasem przekształciliśmy w markę Koloride. Tak oto pasja stała się naszym sposobem na życie„. Natalia i Sebastian z Puszczykowa opowiadają historię powstania marki KOLORIDE.

Każda historia ma swój początek. Zatem – skąd pasja do roweru i dlaczego akurat rower a nie inny rodzaj sportu? Jak się zaczęła Wasza przygoda z rowerem?

Natalia: Sebastian miał daleko do szkoły (śmiech), więc miał rower, którym do niej dojeżdżał. I ten rower już został.

Właściciele marki Koloride na tle showroomu w Puszczykowie
Właściciele marki Koloride na tle showroomu w Puszczykowie

Sebastian: To była podstawówka. W niej pierwsze bardzo amatorskie lokalne wyścigi, później się to zaczęło rozrastać. W szkole średniej też dużo jeździłem na rowerze, chyba najwięcej w trakcie studiów. Wtedy w zasadzie jeździłem cały czas. W Puszczykowie w latach 90-tych była taka instytucja: Puszczykowskie Towarzystwo Animacji Sportu i Rekreacji, dość prężnie działająca grupa dzieciaków, zapaleńców, bardzo fajna inicjatywa. Był trener Rafał Łukaski. Jeździ do teraz i trenuje dzieciaki. To były początki. Natalia: I Sebastian robił furorę i podjeżdżał do sklepu w swoim obcisłych spodenkach. To była pierwsza odblaskowa lajkra na mieście. Jeszcze nikt nie nosił takich ciuchów. Wtedy wszystkich zaskakiwał i troszkę się z niego śmialiśmy nawet. Teraz taki strój kolarski jest normą i każdy troszkę bardziej zaawansowany rowerzysta ma kilka zestawów „obcisłych” ciuszków rowerowych.

Sebastian: Tamte stroje były dużo bardziej krzykliwe niż teraz. Takie lata 90 te, nawiązywały kolorem do dyskotekowych kreacji bardziej. Także rower był od początku, ale zmieniał się, ewoluował ze mną. Najpierw był BMX, MTB, później rower szosowy do triatlonów, znowu więcej MTB i full. Ostatecznie takim królem, który zwyciężył stał się gravel. I choć wydawało się, że będzie to chwilowa moda, to jest to obecnie jeden z głównych rowerów. Trochę taki powrót do roweru, którym można jeździć na szosie i w lekkim terenie. Zatem idea samej marki była związana ze stworzeniem roweru dla takich użytkowników, którzy chcą jednego roweru do różnych dróg, uniwersalnego?

Natalia: Tak, to była ewolucja tego, co działo się w życiu. Gdzieś po drodze dołączyłam do rowerowej pasji Sebastiana. Chodziłam do szkoły pływackiej i sport zawsze był mi bliski. Kiedy zaczęliśmy z Sebastianem jeździć na różne wyprawy i wyjazdy, zawsze braliśmy ze sobą rower i właściwie stało się to nie tylko sposobem na aktywny wypoczynek, ale przełożyło na całe życie. Jednak cały czas brakowało nam takiego jednego, uniwersalnego roweru, więc gravel – typ roweru z pogranicza MTB i szosy spełniał nasze oczekiwania pod tym względem. Jednak dalej był nie taki, jak naprawdę chcieliśmy. Geometria ramy, ustawienie, kolor… Szukaliśmy tego, co by było najfajniejsze dla nas i w końcu, jak nam już te 40 lat wybiło, a przynajmniej 25 lat doświadczeń rowerowych, to stwierdziliśmy, że byłoby fajnie spróbować zrobić razem coś, co jest związane z naszą pasją. Więc poszliśmy w tym kierunku, tworząc właśnie uniwersalny rower, który najbardziej odpowiadał by nam, z wiarą, że będzie też odpowiadać innym ludziom szukającym „one bike, endless experiences” (myśl przewodnia Koloride: jeden rower, nieskończenie wiele możliwości). Tworzymy uniwersalne rowery, które dodatkowo można skonfigurować dokładnie pod swoje potrzeby.

Sebastian: Tak, ale przełożenie na firmę to już zupełnie inna kwestia. Początkowo to miało być zupełnie coś innego, miała być firma związana z pasją, ale poszliśmy o dziesięć kroków dalej niż zakładaliśmy. W głowach były proste tematy: ciuchy rowerowe, batoniki energetyczne. Pomysłów było bardzo dużo i chyba wybraliśmy, jesteśmy pewni, najtrudniejszą ścieżkę, czyli od razu rower. Łączy się z tym znalezienie odpowiednich dostawców, materiałów, skompletowanie tego, zrobienie zgodnie z naszymi wytycznymi jakości, którą chcielibyśmy utrzymać przy zachowaniu dobrej ceny, by rower był też dostępny finansowo. Więc te wszystkie zmienne, niemal pełna customizacja produktu, wiąże się z tym, że na każdym etapie są ludzie, to nie jest fabryka. Jesteśmy manufakturą. Mamy bardzo personalny kontakt z każdym klientem. Rowerzysta przedstawia swoje potrzeby, a my na bazie tych potrzeb i naszej ramy budujemy wymarzonego dwukołowca. I to już jest taki rower, jakiego klient docelowo potrzebuje. Czasami ludzie nie wiedzą dokładnie, czego chcą, czasami najpierw pomagamy tak naprawdę dojść do tego, jaki rower jest danej osobie potrzebny.

Natalia i Sebastian w Wielkopolskim Parku Narodowym
Natalia i Sebastian w Wielkopolskim Parku Narodowym

Widziałam na waszej stronie, że można sobie spersonalizować tak naprawdę wszystko, nie wiem czy takie rozwiązanie istniało już wcześniej na rynku czy to pionierskie rozwiązanie?

Natalia: Na rynku polskim w ogóle byliśmy jednymi z pierwszych, którzy mieli konfigurator tak bardzo rozbudowany. Wcześniej istniały strony, gdzie można było wybrać rodzaj roweru, malowanie, ewentualnie opony, ale nie można było od podstaw wybierać ramy, koloru i osprzętu po kolei, od napędu, kierownicy, siodła, po dodatki jak pedały.

Sebastian: Rynek zachodni jest bardziej rozbudowany, ten nasz polski raczkuje, ale trend custom jest silny i bardzo szybko się rozwija, bo i użytkownicy albo mają większą świadomość, albo po prostu chcą czegoś bardzo dopasowanego pod siebie.

Jedną z opcji, którą można skonfigurować jest kolor. Skąd nazwa KOLORIDE?

Natalia: Chodziło o kolor, o wspólną, radosną jazdę solo i koleżeńską, skojarzenie z kołem… dużo się mieści w nawie Koloride. ’Kolo’ – to jest w ogóle rower po czesku, więc wszystko łączy się razem. Kolorem sięgnęliśmy do najlepszej inspiracji jaką znamy, do tego, z czym jesteśmy głęboko związani, z przyrodą i naturą Wielkopolskiego Parku Narodowego, w którym mieszamy. Zarówno kolory marki, jak i kolory roweru inspirowane są właśnie naturą. Kraska, piękny kolorowy ptak, to nasz pierwszy rower. W tym roku w malowaniach poszliśmy w kaczkę krzyżówkę oraz dzięcioła. Odchodząc od ptaków powstała też miód-malina, przepiękna, nie mogliśmy się oprzeć kolorom, które zobaczyliśmy w malarni i nie było szans, żeby ich nie wykorzystać. Oraz e-Kolo – cisza przed burzą. Każdy nasz kolor jest ręcznie dobierany z tysiąca barw, które przedstawia nam nasz lakiernik, znany przede wszystkim z artystycznych malowań motocykli Piotr Gulczyński.

Sebastian: Kolory to jest jedna z rzeczy, którą my oferujemy w standardzie, ale nasi klienci bardzo często decydują sami i chcą mieć indywidualne malowanie i ta furtka zawsze pozostaje otwarta.

W ramach swojej działalności organizujecie tak zwane ‘ustawki’, spotykacie się z innymi rowerzystami, by wspólnie jeździć po okolicy. Czy na tym etapie działalności jest to nadal radość czy bardziej praca? Udaje się znaleźć balans?

Sebastian: Ja jeżdżę cały czas. Nie poddaje się presji czasu i wyrywam go w różnych porach dnia, kiedy tylko mogę. Ale faktem jest, że prowadzenie takiej firmy, gdzie kontakt z klientami jest bardzo duży, zabiera przestrzeń czasową. Nie odbiera pasji, ale odbiera trochę czasu.

Natalia: Ja z kolei jeżdżę wtedy, kiedy mam czas, jest to mniej niż kiedyś, jakby nie było prowadzimy dwie firmy. Obecnie firma rowerowa jest właśnie pasją i jeszcze nie zarabia na siebie, jesteśmy w fazie rozwoju, dlatego ciągle mamy „drugi filar”. Zawsze byłam taką osobą, która wolała sama jeździć i gdzieś przemykać bocznymi szlakami. Teraz, gdyż odważyłam się wyjść ze strefy komfortu, poznałam nową jakość jeżdżenia – wspólnego jeżdżenia. Ustawki dają mi niesamowitą energię. Cudowni ludzie wokół, z różnych zawodów, w różnym wieku, o różnym zaawansowaniu, cieszę się, że rower łączy te wszystkie osoby. Ten rodzaj rowerowych doświadczeń odkrywa dla mnie rower na nowo. Przedtem było ściganie, trening, teraz jest przyjemność z bycia z ludźmi.

Myślę, że niektórym osobom, taka narzucona data spotkania może ułatwić wyjście na rower, może pomóc się zmobilizować?

Sebasian: Tak, ostatnio Natalia planowała zorganizować ustawkę, ale do osób z okolicy, Puszczykowa i Mosiny. Wydaje mi się, że właśnie taka typowo kobieca grupa z przewodnikiem ma swoje plusy, bo dla początkujących dziewczyn jest stresujące, gdy faceci patrzą. To rozbija grupę. Także taki pomysł na aktywizację dziewczyn z okolicy jest fajny.

Natalia: Tak, to taka wartość dodana do marki Koloride, bo za nią stoimy my, ludzie, którzy jeżdżą na rowerach. Chciałabym, żeby lokalnie dziewczyny, które tutaj w Puszczykowie i okolicach mieszkają, miały taką grupę rowerową. Wspólnie możemy zacząć od początku i każdy będzie zaopiekowany. Dodatkowo nauczymy się zasad jazdy w grupie i tego, jak się zachować w terenie itd. Warto śledzić nasz profil na fb czy Instagramie, tam pojawiają się informacje o inicjatywach Koloride. Chcemy budować społeczność i świadomość rowerową. Bo rower, to nie tylko świetny środek lokomocji, nie tylko na zakupy, nie tylko na wyprawy i nie tylko na wyścigi, ale po prostu jest towarzyszem życia.

Zbliżają się wakacje – czy macie jakieś trasy do polecenia w okolicy czy w Polsce na wypad weekendowy?

Sebastian Golczak w trakcje jednej ze swoich wypraw
Sebastian Golczak w trakcje jednej ze swoich wypraw

Sebastian: To zawsze zależy od stopnia zaawansowania rowerzysty. Tras jest ogrom. W obecnych czasach wytyczenie trasy jest bardzo proste.

Natalia: Teraz jedziemy fajną trasę do Kuźnicy Zbąskiej, koło Wolsztyna na weekendowy bikepacking – ostatnio bardzo modne słowo. W jedną stronę magiczne 100 kilometrów i jest 70% asfaltów, ładnie, gładko, bez samochodów. Powrót 70 kilometrów już łatwiejszą, krótszą trasą. Po drodze są piękne jeziora, nad którymi można pobiwakować. W okolicy najprościej jest pojechać do Kórnika, gdzie prowadzi ścieżka rowerowa. Po drodze mamy piękny Rogalin. Poznań ma coraz więcej tras dookoła miasta, w różnych kierunkach.

Sebastian: Patrząc dalej – południe Polski, jeśli ktoś chciałby pojeździć w górach, to Kotlina Kłodzka jest dla nas najciekawszym zakamarkiem. To nie są aż tak wysokie góry, a w przeciwieństwie do Karpacza i okolic nie ma tam tam aż takiego ruchu ulicznego.

Natalia: Jest coraz więcej opisanych tras, dużo blogerów, instagramerów wrzuca trasy i je opisuje. Nie trzeba mieć specjalistycznego sprzętu, żeby je znaleźć i korzystać. Jeśli ktoś chciałby spróbować singli – taki pojedynczych szlaków górskich rowerowych, to nie musi od razu jechać właśnie w góry. Pod Poznaniem jest cała Pętla Singli Maximus koło Dziewiczej Góry. Zbudowana przez zapaleńców, oczywiście wszystko jest ustalone z właścicielem gruntu i lasami państwowymi – oznakowane, w dobrej kondycji.

No dobrze, to jeszcze opowiedzcie mi o najbardziej ekscytującej wyprawie. Takiej, która zostanie w pamięci na zawsze.

Sebastian: Jest tego dużo. Ale…przejechałem Karakoram Highway – to jest trasa łącząca Chiny z Pakistanem. Polecam, ma ona 1300km, warunki są momentami ekstremalne, ta wyprawa na pewno została w mojej głowie. A tak bardziej europejsko? Jeżeli lubimy już trochę jeździć więcej i mamy ‘nogę’ przygotowaną, to bardzo ciekawą destynacją są Dolomity, łącznie z ich południową częścią, czyli jeziorem Garda. Tam jeździmy z dziećmi. I to jest naprawdę świetne miejsce, żeby pojeździć na relatywnie płaskim terenie, w okolicach jeziora. Lub wręcz przeciwnie, da się tam wspinać od zera do 1000 metrów na kilku kilometrach. Także są trasy dla zaawansowanych i mniej zaawansowanych.

Natalia: Ja z takich ciekawych szlaków polecam niezmiennie Toskanię. Ciekawe przewyższenia, ładny asfalt, szerokie szutry, przepiękne widoki.

Jesteście na rynku od roku, jaki był? Jakie cele zrealizowane? Jakie plany na kolejny rok?

Natalia: Tak, jesteśmy na rynku już cały rok, ale żeby wystartować z rowerem i marką, otworzyć stronę internetową i zacząć sprzedaż, to wcześniej było trzeba wszystko przygotować. Były to dwa lata ciężkiej pracy. My nasze rowery projektujemy sami. Sebastian jest twórcą geometrii ramy – za nami dwa lata przygotowań, dwa lata testów, sprawdzania, czy to jest akurat to, o co nam chodziło. Czy rower jest sprawny, czy nic się nie wydarzy, czy nie ma błędów produkcyjnych i tak dalej. Dopiero wtedy zaprezentowaliśmy nasz aluminiowy, uniwersalny, ręcznie robionym w Polsce rower, bo trzeba zaznaczyć nasze made in Poland. Następnie w rok od otwarcia strony internetowej udało nam się poszerzyć ofertę o ramy tytanowe, które są nowością na rynku polskim. Tytan jest takim świętym graalem rowerzystów, którzy chcą mieć ramę na lata, to jest niesamowity materiał, wytrzymały, bezkorozyjny. Obecnie mamy w ofercie aż cztery modele tytanowe, w tym model drukowany w 3D. Mamy też możliwość zmiany napędu, choć nie każdy wie, że istnieje w rowerze inny napęd niż łańcuchowy, napęd na pasek. Kolejno do oferty dołączyły też rowery karbonowe – podstawowy model gravelowy, karbonowy, który jest nadal uniwersalny i wygodny, ale już bardziej sportowo przyszykowany. Dodatkowo stworzyliśmy też rower ze wspomaganiem elektrycznym – z najlżejszym systemem MAHLE x20, który w całości ważny już od 11 kilogramów. To jest jeden z najlżejszych elektrycznych rowerów na rynku na świecie.

Sebastian: Taki mieliśmy cel – żeby waga roweru elektrycznego była niska. Rower miał wspierać osoby jeżdżącą na rowerze, a nie zastępować jazdę. Silnik w nim zastosowany to nie jest motor o jakiejś ogromnej mocy, natomiast dający wsparcie do stu kilometrów trasy. Nawet jeżeli bateria nam się rozładuje, to rower jest nadal lekki i można się nim wygodnie i komfortowo przemieszczać. Koszt pracy ostatnich lat było ogromny, ale to się udało. W tej chwili będziemy się koncentrować na rozwoju tego, co wypracowaliśmy. Produkty są gotowe, sprawdzone, więc możemy rozpocząć obsługę klienta na większą skalę. 2025 rok poświęcamy na przygotowanie, by wejść na rynek europejski w 2026. Będziemy potrzebowali do tego sporych zasobów energii, pewnie będziemy szukać kogoś do współpracy. Chcemy rozszerzyć zespół, co pomoże nam rozwinąć się jako firma. Nasze moce przerobowe powoli przestają być wystarczające. Nasz skład magazynowy wzrasta właśnie po to, by być gotowym do ekspansji. Rynek polski, choć ma potencjał i mamy tu docelowych klientów, to jednak wciąż mały, za granicą jest X razy więcej możliwości.

Czego Wam zatem życzyć na najbliższy rok?

Natalia: Cierpliwości. I takich fantastycznych telefonów, jaki ostatnio mieliśmy. Pewien Pan przesłuchał podcast rowerowy Piotra Peszko i zadzwonił do nas podekscytowany. Odcinek, realizowaliśmy w marcu zeszłego roku na entuzjazmie tego, że wyszliśmy na rynek, że jesteśmy i ten entuzjazm był wyczuwalny w naszym głosie. Pan zadzwonił i powiedział, że jesteśmy super i że dzwoni, żeby nam powiedzieć, żebyśmy robili to dalej i będzie nas wspierał. I żebyśmy sobie o tym telefonie przypomnieli, gdy będziemy w jakimś dołku. To było niesamowite. Więc może tego, żeby od czasu do czasu był telefon: Jesteście super, róbcie to dalej. Żebyśmy nie zatracili tego fanu początkowego i tego entuzjazmu.

Zatem tego Wam życzę.

Rowery marki Koloride można zobaczyć w showroomie w Puszczykowie, przy ulicy Chabrowej 7, po wcześniejszym umówieniu się na spotkanie. Można też umówić się na jazdę testową.

Natalia i Sebastian na tle showromu w Puszczykowie
Natalia i Sebastian na tle showromu w Puszczykowie

Autor Małgorzata Sobczak

Sprawdź również

Logo Las Puszczykowo

Podsumowanie sportowe Las Puszczykowo

Wiele powodów do zadowolenia mają kibice oraz nowy duet trenerski Lasu Puszczykowo — Dominik Kollat …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *