W sobotni wieczór mieszkaniec Puszczykowa był przez kilka kilometrów długotrwale oślepiany i „trzymany na zderzaku” przez kierowcę ciężarówki. Sytuacja zakończyła się interwencją policji na stacji paliw. Jak mówi, „reagujmy na zło – możemy zapobiec większemu”.
Agresja
Do zdarzenia doszło około godziny 20:15, na odcinku drogi krajowej nr 32 między Rostarzewem a Grodziskiem Wlkp. Pan Andrzej (imię zostało zmienione) relacjonuje, że warunki były złe: „ciemno, mokra nawierzchnia, chwilami mżawka i mgła”. Na prostym fragmencie „dognała mnie ciężarówka, usiadła kilka metrów za mną i jechała na długich światłach, mrugając nimi”. Jak dodaje, sytuacja trwała przez kolejne kilometry, również na odcinkach z ograniczeniem do 50 km/h, gdzie zgodnie z przepisami zwalniał.
Mężczyzna podkreśla, że „jazda wymagała redukcji prędkości do 70–80 km/h”, a w rejonach robót drogowych „sumiennie zwolniłem, tak jak to czynię zawsze”. To właśnie wtedy zachowanie kierowcy ciężarówki: „uporczywa agresja, bezpośrednio niebezpieczna dla mnie i dla innych” skłoniło go do telefonu na numer alarmowy 112.
Poszukiwania
Gdy kierowca ciężarówki niespodziewanie zjechał na pierwszym skrzyżowaniu w Grodzisku Wlkp., pan Andrzej postanowił zawrócić. „Powiadomiłem, że albo próbuje się ukryć, albo pojechał boczną drogą. Ja go będę szukał”. Ostatecznie odnalazł pojazd na parkingu przy stacji paliw. Kierowca ciężarówki zdążył wyłączyć światła, ale jak relacjonuje Pan Andrzej , chwilę później podszedł do jego auta i agresywnymi „gestami zaczął mnie zapraszać na zewnątrz”. Pan Andrzej pozostał w pojeździe, informując przez zamkniętą szybę, że czeka na policję.
W międzyczasie funkcjonariusze próbowali zlokalizować zgłaszającego: „szukali mojego samochodu, który opisałem, i przyczepionej do niego ciężarówki”. Po doprecyzowaniu miejsca patrol dotarł po kilku minutach.
Kara
Interwencja, trwająca w sumie ok. 30 minut dalej przebiegła już spokojnie. „Tym razem chylę czoła” – mówi pan Andrzej, który w przeszłości miał już negatywne doświadczenia w podobnych sprawach, związanych z wykonywanym zawodem. Jak relacjonował wcześniej w opublikowanym na facebooku poście: „policja przyznała mi rację i ukarała tamtego człowieka (uwaga wszyscy, oślepianie światłami od tyłu w nocy kosztuje pieniądze i punkty)”.
Zapytany o dokumentację zdarzenia, potwierdza, że „mam rejestrator przedni i tylny, zdarzenie jest nagrane”, choć pliki są zbyt duże do szybkiego przesyłania.
Granice
W podsumowaniu pan Andrzej odnosi się szerzej do problemu agresji na drogach. Przyznaje, że nie zawsze reaguje: „na jednorazowe wybryki nie reaguję, bo wiem, że policja nie jest skłonna coś z tym robić”. W tej sytuacji, jak tłumaczy, agresja była „uporczywa”, a realne zagrożenie zbyt duże, by to zignorować.
„Unikanie konfrontacji ma jednak swoje granice, leżące tam, gdzie moje bezpieczeństwo” – ocenia. Podkreśla, że nie chodzi o „szeryfowanie”, a o zwykłą ochronę życia i zdrowia. Jednocześnie przyznaje, że cała sytuacja pozostawiła go „nieco pokaleczonego, a nie z poczuciem tryumfu”. Zwraca też uwagę na szerszy problem: „jazda samochodem obniża próg agresji, co widać również w komentarzach pod filmami”.
Morał
Sytuacja, w jakie znalazł się Pan Andrzej pokazuje, że spokojna i zgodna z prawem reakcja może być skuteczna. Odpowiedzialność na drodze nie polega na odwzajemnianiu agresji, ale na tym, by jej przeciwdziałać. „Reagujmy na zło, możemy zapobiec większemu” – zwraca uwagę.
Mężczyzna podkreśla też, że z takich zdarzeń płynie ważna lekcja dla wszystkich kierowców. „Polecam kamienny spokój i konsekwentną realizację wybranego sposobu jazdy, nieprzejmowanie się sygnałami krytyki ze strony innych kierowców i niereagowanie na zaczepki. W żadnym razie nie próbować się odegrać i – to już szczególnie – nie wysiadać z samochodu: można zginąć pod kołami kolejnego pojazdu lub stać się ofiarą napaści”. Jak dodaje, najbezpieczniej jest jeździć zgodnie z przepisami – „choć początkowo prawa noga kierowcę świerzbi”. Zwraca uwagę na przydatność wideorejestratorów: jego sprzęt trzykrotnie pomógł mu w sytuacjach spornych, a „używany do nagrywania zachowania innych na postoju działa na agresorów mitygująco” [powstrzymująco od zbyt gwałtownych reakcji – przyp.red].
„Liczę, że inni zachowaliby się tak samo i żywię nadzieję, że mało który kierowca jest psychopatą lub socjopatą, który chce wyrządzać krzywdę. Sumują się drobne impulsy i drobne emocje i nagle nie można już powstrzymać toku wydarzeń. Samokontrola przydałaby się wszystkim, bo obie strony są po trosze sprawcami i jednocześnie ofiarami” – podsumowuje kierowca.
Używanie świateł drogowych w sposób, który może oślepić innych kierujących, jest niezgodne z przepisami. Za takie wykroczenie grozi mandat oraz punkty karne. Warto pamiętać, że jazda „na zderzaku” również stanowi naruszenie przepisów. Zgodnie z kodeksem wykroczeń, kierowca ma obowiązek zachować bezpieczny odstęp, a jego uporczywe zmniejszanie może zostać zakwalifikowane jako stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym.
Próba wyprzedzania we mgle lub ograniczonej widoczności to z kolei wykroczenie, które może skutkować nie tylko mandatem, lecz także zatrzymaniem prawa jazdy, jeśli manewr realnie zagraża innym uczestnikom ruchu. W skrajnych sytuacjach, szczególnie gdy działaniu towarzyszy agresja, policja może rozważyć zarzuty dotyczące narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Moral jest krótki i wszytskim znany, gdy jedziesz i utrudniach ruch innym, a nie ma możliwości wyprzedzenia Cię, to zjedź i pozwól innym jechać, a nie za wszelką cenę udowadniasz, że warunki sa złe wiec jedziesz 70km/h na 90… banalnie proste.
Nie tłumaczę kierowcy ciężarówki, bo jest debilem. Ale wybielanie Andrzeja, jest absurdalnym podejściem do sprawy.
Jechałem w sobotę z Wolsztyna do Mosiny, była mgła, padał deszcz, ale jechałem tak by nie spowalniać innych i swoim zachowaniem, raz – nie prowokować takich zdarzeń, dwa – nie narażać siebie i innych na wyprzedanie mnie, mogące doprowadzić do tragedii.
Trasa Mosina – Puszczykowo, pomimo 90, jest gwałcona kierowcami poruszającymi się 60km/h – stwarzają zagrożenie dla innych i co? I nic, nikt ich nie zdejmie z drogi i nie właduje mandatu za bycie uciążliwym kierowcą. Jeżeli coś Cię przerasta, to stań na poboczu, poczekaj; zmień samochód na pociąg; poproszę kogoś aby Cię zawiózł.
Witamy kierowcę ciężarówki :-)
Witam zawalidrogę i generatora zatorów drogowych, Dzięki Tobie wjazd do Mosiny z Poznania trwa 50min zamiast 25min.
Zgadzam się z przedmówcą Januszem. Zawsze wstaję bardzo wcześnie do pracy (szczęśliwie mam elastyczne godziny) celem ominięcia korków i różnych kwiatków na drodze. Niemniej pomimo godzin porannych, bez względu na warunki atmosferyczne i porę roku często trafiają się pewne asy. Mianowicie jadą 50-60 km/h trasą Mosina-Poznań gdzie mamy ograniczenie do 90km/h. Ogólnie nie przepadam za wyprzedzaniem, bo to zawsze jest manewr ryzykowny, niestety jestem do niego zmuszany. Nie wiem co sprawia, że ci ludzie tak jadą. Zwiedzają las z samochodu? Zabłądzili? Boją się jeździć? Skoro tak, to idźcie ludzie na pociąg albo autobus, tam się nie będziecie bali i co pozwiedzacie to wasze. A ja oczywiście pomimo wczesnej pobudki jestem w robocie później, bo musiałem się wlec za wypłoszem…
W efekcie mamy brawurową jazdę, korki, zatory, agresję na drodze… Podsumowując, zawalidrogi są takim samym zagrożeniem na drodze jak piraci drogowi i również powinni być słono karani.
Ale @PanJanusz i @default wiecie, że te 90 km/h to jest maksymalna dopuszczalna prędkość? A nie prędkość obowiązkowa na tym odcinku?
A co z kierowcami, którzy oślepiają innych kierowców przeciwmgielnymi z tyłu. Lekka mgła widoczność 200 metrów i połowa kierowców na przeciwmgielnych. Jeśli widzicie w lusterku wstecznym światła auta jadącego za wami to on was też widzi bez przeciwmgielnych i wyłączcie je. Nie musicie oślepiać światłem, które ma się przebić przez mgłę, a nie kabinę kolejnego auta. Przeciwmgielne włącza się jak widoczność spada poniżej 50 metrów. Kto wie czy mieszkaniec Puszczykowa nie zapalił na wszelki wypadek przeciwmgielne i nie oślepiał kierowcy ciężarówki. On wtedy też wszystko inne gorzej widzi bo razi go przeciwmgielne kierowcy jadącego z przodu.
Michał – święte słowa. Tylko proszę, to są światła przeciwmgłowe, nie przeciwmgielne!! Ale tak, masz rację, ci co używają tylnych przeciwmgłowych gdy jest lekka mgła stwarzają ogromne zagrożenie i ja wtedy.. no cóż, najpierw mrugam długimi, a potem włączam je na dłużej. Najczęściej pomaga i ten przede mną wyłącza tę czerwoną latarnię. Pozdrawiam wszystkich jeżdżących rozsądnie.
Anżeju, Anżeju szeryfie z Puszczykowa, myślałeś, że robisz dobrze a z Ciebie zwykła 60-tka.
[Komentarz ukryty, zawierał treści o charakterze zniesławiającym, znieważającym inne osoby ;(red.)]
Andrzej niby podpier..alacz i zawalidroga, ale tak realnie patrząc w naszym prawie nie ma pozwolenia na wymuszanie na innym kierowcy jazdy niezgodnej z przepisami i zagrażającej jego zdrowiu. Dlatego jeśli w określonych warunkach kierowca ciągnika chciał, by rzeczony Andrzej jechał szybciej (w konsekwencji narażał swoje zdrowie), to równie dobrze mógł próbować wyprzedzać i tym samym narażać swoje zdrowie. Co prawda zawalidrogi to zakała naszych dróg ale kierowcy ciągników siodłowych też nie są bez winy – jazda na „późnym żółtym”, rozpychanie po pasie, wyścig słoni, blokowanie ulic. Już zupełnie inną kategorią są busiarze – „zapracowani rzemieślnicy” – ich to już żadne przepisy się nie imają – staje gdzie chce, jeździ jak chce, zawsze z telefonem przy uchu a po robocie zwalnia do 20km/h byleby do bazy nie zjechać za wcześnie, bo szef jeszcze dołoży roboty jak zobaczy, że można szybciej.