W niedzielę Wielkanocną, 7 kwietnia 2026 roku, przeprowadzono akcję poszukiwawczą 27-letniej kobiety, której życie było zagrożone. Kobieta została odnaleziona w podmokłym terenie dzięki wspólnym działaniom policji, straży pożarnej i ratowników.
Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło około godziny 20:00. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Śremie, „sytuacja wymagała natychmiastowego wdrożenia procedur alarmowych”, a teren poszukiwań obejmował „rozległe tereny podmokłe w Parku Puchalskiego w Śremie”.
Do działań skierowano policjantów ze Śremu i Poznania, strażaków oraz ratowników z Wielkopolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej SIRON. Wykorzystano m.in. drony z systemem termowizyjnym.
Policja podkreśla, że „w takich momentach nie ma podziału na formacje. Liczy się cel, czyli uratowanie osoby, której życie jest zagrożone”.
– „Naczelnik Wydziału Prewencji naszej komendy, który uczestniczył w poszukiwaniach zauważył drona WGPR, który przeszukiwał teren z powietrza. W pewnym momencie dron zawisnął nad jednym z miejsc. Był to sygnał, że osoba zaginiona może znajdować się właśnie tam” – relacjonują policjanci z KPP w Śremie.
Jak dodają służby, kobieta znajdowała się w bardzo trudnym położeniu. „27-latka tkwiła po pas w bagnie, całkowicie ugrzęzła i nie była w stanie wykonać żadnego ruchu. Każda próba wydostania się tylko pogarszała jej sytuację”.
Funkcjonariusz, który dotarł na miejsce, wyciągnął kobietę na twardy grunt. Następnie pomocy udzielili jej ratownicy.
27-latka była wycieńczona i wychłodzona. Została przekazana zespołowi ratownictwa medycznego i przetransportowana do szpitala. Jak informuje policja, „jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo”.
Służby wskazują, że akcja była przykładem skutecznej współpracy różnych formacji. „To był sprawdzian zgrania, profesjonalizmu i determinacji” – podkreślono w komunikacie.

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Niestety chodzenie po bagnach wciąga. Uważajcie na siebie.
Brawa dla służb, przestroga dla nas żeby na siebie uważać.
Natomiast nieoficjalne informacje uzyskane z pewnego źródła, czyli w mobilnym punkcie Urzędu Gminy przy ul. Farbiarskiej rzucają na sprawę nieco inne światło.
Podobno te poszukiwania to zorganizowana akcja, która de facto trwa od miesięcy. Poszukiwane są poglądy, opinie i plany dwóch radnych z poprzedniej kadencji, tj. Komana Rolankiewicza i Mominika Dichalaka, którzy chyba nieco pogubili je, i przy okazji ugrzeźli po uszy i to o dziwo nie w bagnie tylko w betonie, tym urzędniczym. Który tak zagorzale jeszcze niedawno krytykowali do samego spodu…
Złośliwi mówią, ze to efekt zamiany mandatów na stołki, ale aż nie chce sie wierzyć w te plotki.
Ps. Jest plan, żeby w te poszukiwania włączyć mosińsķą OSP, ale jak wiemy – to nie są tanie rzeczy…
@Znawca Rzeczy – akcja poszukiwawcza chyba trwa, tylko że dalej nie wiadomo, czy znajdą wspomniane poglądy…
A jakby ktoś pytał o wsparcie OSP, to – to słyszałem na targowisku rozmowę (chyba Pani Jola z Panią Wiesią – ale mogę się mylić), że podobno 700 000 PLN dofinansowania z budżetu gminy poszło na jakieś „hydranty”, a no i zapomniałbym… 150 000 PLN zdjęto z ulicy Akacjowej.
I teraz hicior – podobno w mobilnym punkcie przy Farbiarskiej chodzą słuchy że na tą ulicę Akacjową zostało tyle, że starczy co najwyżej na krawężniki…
Podobno z tych hydrantów będzie lecieć Johnny Walker.
Stąd te koszty.
Co aquanet robi z te kasę z hydrantow?