Czy naprawdę stać nas na osłabienie zawodu położnej?

Oddajemy głos naszej Czytelniczce i mieszkance regionu, która postanowiła opisać temat budzący coraz większe emocje wśród kobiet, położnych i środowiska medycznego. Chodzi o planowane zmiany dotyczące kształcenia położnych i pielęgniarek. Publikujemy ten tekst jako społeczny głos w ważnej sprawie. Autorka patrzy na temat z perspektywy mamy i mieszkanki mniejszej miejscowości naszego regionu, gdzie rola położnych często wykracza daleko poza samą opiekę medyczną.

Czy naprawdę stać nas na osłabienie zawodu położnej?

W ostatnich dniach ogromne emocje wywołał projekt zmian dotyczących kształcenia położnych i pielęgniarek przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia. Dla wielu osób to jedynie kolejna nowelizacja ustawy. Dla kobiet, matek i samych położnych – to temat znacznie poważniejszy. To pytanie o bezpieczeństwo zdrowotne kobiet w Polsce.

Także tutaj – w naszych małych miejscowościach i lokalnych społecznościach – położna często jest pierwszą osobą, do której kobieta zwraca się po pomoc, wsparcie czy zwykłą ludzką rozmowę. W mniejszych miastach i na wsiach dostęp do specjalistów bywa ograniczony, dlatego rola położnych jest jeszcze ważniejsza niż w dużych aglomeracjach.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że zawód położnej nie zostanie zlikwidowany. Zmienić ma się jedynie model kształcenia: przyszła położna miałaby najpierw ukończyć trzyletnie pielęgniarstwo, a następnie półtoraroczne kształcenie położnicze.

Na pierwszy rzut oka może brzmieć to rozsądnie. Problem polega jednak na tym, że położnictwo nie jest “dodatkiem” do pielęgniarstwa. To osobna, wyspecjalizowana dziedzina medycyny dotycząca zdrowia kobiet – od narodzin przez dojrzewanie, ciążę i poród, aż po menopauzę.

Położna to nie tylko osoba obecna przy porodzie. To specjalistka wspierająca kobiety w najważniejszych i najtrudniejszych momentach życia. Pomaga po stracie ciąży, wspiera młode mamy, edukuje, prowadzi profilaktykę, opiekuje się kobietami w połogu, ale także kobietami dojrzałymi, w okresie menopauzy czy problemów hormonalnych.

Dlatego wiele środowisk medycznych i organizacji kobiecych alarmuje, że skrócenie i “uzupełnienie” ścieżki położniczej może oznaczać realne obniżenie standardów opieki.

Fundacja Rodzić po Ludzku w swojej petycji zwraca uwagę, że proponowane zmiany mogą prowadzić do dalszego ograniczenia kobietom dostępu do specjalistycznej, ciągłej i podmiotowej opieki. Podkreśla także, że bezpieczeństwo zdrowotne kobiet zaczyna się od szacunku dla specjalistek, które opiekują się nimi każdego dnia.

I trudno nie zadać sobie pytania: dlaczego zamiast wzmacniać położnictwo, próbujemy je “włączyć” do innego zawodu?

To trochę tak, jakby uznać, że skoro dwa zawody częściowo się zazębiają, to można uprościć jeden kosztem drugiego. Tymczasem każda specjalizacja medyczna wymaga osobnych kompetencji, doświadczenia i wieloletniego przygotowania.

Niepokój budzi również argument, że zmiany mają pomóc rozwiązać problem braku pracy części położnych. Czy odpowiedzią na kryzys naprawdę powinno być osłabianie odrębności zawodu? A może raczej tworzenie większej liczby miejsc pracy, rozwijanie opieki okołoporodowej i lepsze wykorzystanie kompetencji położnych w systemie ochrony zdrowia?

W tej dyskusji najważniejsze nie są polityczne hasła ani statystyki. Najważniejsze są kobiety. Nasze córki. Nasze matki. Pacjentki, które w momentach lęku i bezradności potrzebują specjalistki przygotowanej właśnie do opieki nad nimi.

Bezpieczeństwo kobiet nie zaczyna się na sali porodowej. Ono zaczyna się od jakości kształcenia tych, którym powierzamy zdrowie i życie kobiet na każdym etapie życia.

Dlatego zachęcam wszystkich mieszkańców naszego regionu do zapoznania się z projektem zmian oraz do przeczytania petycji przygotowanej przez rodzicpoludzku.pl.

Każdy głos ma znaczenie.

Sprawa dotyczy bezpieczeństwa kobiet – także naszych córek, sióstr, żon i matek.

Oliwia Nitendel

Autor Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Sprawdź również

Węzeł Poznań Krzesiny przejdzie pięciotygodniowy remont nawierzchni. Autostrada A2 (zdjęcie symboliczne)

Remont węzła Poznań Krzesiny. Kierowcy z Mosiny i Kórnika muszą przygotować się na korki

Od 18 czerwca rozpoczną się przygotowania do remontu nawierzchni na węźle Autostrady A2 Poznań Krzesiny. …

20 komentarzy

  1. Trzymam kciuki!

    Zawody medyczne zawsze były bliskie memu sercu i kieszeni. Dlatego od 120 lat reprezentuje je w pewnej lokalnej komisji…

    Ale moją drugą, nie mniejszą pasją była i jest gastronomia, którą wynioslam z Technikum Gastronomicznego w Poznaniu gdzie pobierałam nauki stosunkowo niedawno. Zresztą nie tylko stamtąd wyniosłam he, he, he…

    Na szkolnych zajęciach bardzo lubiłam robić kanapki. Ale nie takie zwykłe tylko z wybornym salcesonem, serkiem, pomidorem oraz cebulą.

    W sumie to nie wiem po co Wam o tym opowiadam…

    45
    1
    • Prawdziwe karftowe sandwichcze oraz kraftowe kebsy to mają tylko w restouracji uczniowskiej na Collegium Humanum aka Varsovia, w technikumie gastronomicznym takich nie znają.

      10
    • Ciocia a Ty czasem nie masz kaca po wczorajszej sesji?

      Bo chyba komuś się tu klub rozpada?

      Znamy się od wielu lat więc wiesz jak bardzo mi przykro z tego powodu ;)

      40
      1
      • Na kaca najlepsze są… kanapki z salcesonem!

        Z okazji Dnia Działacza Kultury zapraszam do mnie do galerii, przygotowałam małe co nieco.

        Wspólnie powspominamy czasy, kiedy wszystko szło jak należy, zanim zaczęły się pojawiać te wszystkie niepotrzebne pytania i wątpliwości…

        37
        • Doceniam próbę przemytu kultury wysokiej do galerii, jednak zgodnie z wytycznymi Wielkopolskiego Urzędu ds. Potraw Podejrzanie Eleganckich, każda porcja Pasta alla Norma musi posiadać atest.

      • @Dorotko, czy w Twojej galerii będzie można skosztować również czegoś z południa naszej pięknej Europy?

        Z ogromną przyjemnością przekąsiłbym słynne sycylijskie specjały na przykład aromatyczną Pasta alla Norma z bakłażanem i ricottą, a na deser chrupiące cannoli wypełnione kremem z ricotty.

        No i oczywiście nie mogłoby zabraknąć kultowych sycylijskich kulek cebulowych … przepraszam za przejęzyczenie chodzi oczywiście o chrupiące kulki ryżowe arancini…

        27
        1
        • Kolega to chyba już myślami na wakacjach widzę…

          19
        • Nie ma zgody na promocję jakiś majonezów od tych fałszywych makaroniarzy! W galerii będą serwowane tylko: pyry bryzgane, salceson od Olszewskiego oraz pajda z leberą. Guten appetit

          27
        • Dokładnie!

          Prawdziwe sosy, którymi można polać całą gminę, szczególnie tereny WZtkowe powstają tylko i wyłącznie na bazie naszej lokalnej, targowiskowej cebuli!

          A nie jakies aliJoli, WieśkiMaki, risotto della Dominico, królik a’la Roman czy tez Spaghetti Adamo de Collegium Tumanum…

          Tylko cebula! Po sycylijsku: cipolla!

          26
          1
        • Gmina Mosina musi wpisać na listę swojego dziedzictwa kulinarnego zestaw obowiązkowy składający się z: koktajlu Onion Tornado, hot doga Dyplom z Humanum(z sosem śmietanowym) oraz do tego smażone oponki Springerki.

          16
        • Arancini zostały zatrzymane na granicy Wielkopolski. Po otwarciu przesyłki okazało się, że w środku nie ma ani jednej pyry,

  2. Arcadio Corleone

    Halo, halo.

    Tu nadaje Sycylia. Powtarzam. Tu nadaje Sycylia.

    Podaję hasło: okoń.

    Melduję, że na tej obcej ziemi o pewne zgody tudzież warunki zabudowy ciężko, makaroniarze mają głębokie kieszenie. Nawet jak dla króla kompozytu, którego zreszta nie znam.

    Niebawem wracam do Mozsiny, ponieważ na Farbiarskiej ustawiają się kolejki. Bez odbioru.

    19
    • Sycylijska Pszczoła

      Buongiorno Arcadio Corleone!

      Już nie mogę się doczekać, kiedy Cię zobaczę.

      Nie ukrywam, że trochę się za Tobą stęskniłem. Co więcej, jeszcze bardziej nie mogę się doczekać tego, czym tym razem mnie zaskoczysz.

      Mam nadzieję, że przywieziesz kawałek dobrego salcesonu i swojskiej kiełbasy własnej roboty. Mmmm… taki smak kojarzy mi się tylko z zabiegiem na kardiochirurgii z lat 90′ w szpitalu w Puszczykowie. Mam nadzieję, że i tym razem będzie równie sentymentalnie i smakowicie.

      Liczę też, że wszystko poszło zgodnie z planem i udało Ci się dopiąć wszystkie sprawy, o których rozmawialiśmy. W końcu nie bez powodu pokładam w Tobie tak duże zaufanie.

      Do zobaczenia wkrótce i nie zawiedź moich kulinarnych oczekiwań, bo jak mawiają na Sycylii:
      „o niektórych sprawach się nie rozmawia, tylko celebruje przy dobrym jedzeniu.”

      • Buongiorno!
        Ja również odliczam minuty do naszego spotkania, choć przyznam, że najbardziej ciekawi mnie, czy salceson przeżył podróż w lepszej formie.

    • Komisja ds. majonezu pozostaje jednak w stanie czujności i zastrzega sobie prawo do niezapowiedzianych degustacji. Reszta menu bez uwag. Smacznego.

  3. Dlaczego w artykule słowo „czytelniczka” jest z dużej litery? To jakieś imię, nazwisko czy nazwa własna?

  4. Jako samozwańczy ekspert kulinarny rekomenduję metodę „na zakładkę”: pyra, arancini, lebera, cannoli, salceson. Smaków nie gwarantuję, ale wspomnienia pozostaną

    • Czy to prawda, że w tym chlebowym piecu na targowisku w poprzedni weekend ktoś serwował prawdziwe cebulowe specjały?

      Słyszałem plotki, że cała akcja nosiła dumną nazwę „101 potraw z cebulką”

      Sąsiadka Wiesi twierdziła, że królowały tam między innymi:

      – chrupiące Onion Ringsy,
      – cebulka zasmażana podawana z wuzetką,
      – cebulowy gulasz po targowiskowemu,
      – cebulowe chipsy z pieca,
      a do popicia, obowiązkowo na chłodno, legendarny szejk cebulowy.

      Podobno aromat unosił się nad całym targowiskiem, a uczestnicy jeszcze długo po imprezie wzruszali się przy obieraniu kolejnych cebul. Niestety nikt nie potwierdza tych doniesień, ale mieszkańcy zgodnie twierdzą, że zapach cebuli był wyczuwalny jeszcze w sąsiedniej gminie.

      Czy ktoś może potwierdzić te sensacyjne doniesienia?

  5. Mominiak Dichalak

    Czy ja dobrze widzę, ale czy na miniaturce do tego artykułu to dawny mundurek pielęgniarski z Puszczykowa?

    Pytam dlatego, że dzisiaj pielęgniarki noszą Scrubsy” (to taka angielska nazwa odzieży medycznej) tego dowiedziałem się jak pracowałem jeszcze jako kasjer.

Dodaj komentarz