Zmieniły się zasady użytkowania miejscowych ogrzewaczy pomieszczeń, takich jak piece i kominki. 11 lutego 2026 r. Urząd Miejski w Mosinie przekazał mieszkańcom stanowisko Urzędu Marszałkowskiego w tej sprawie.
Koniec okresu przejściowego. Jak teraz legalnie używać kominka?
Jak wynika z komunikatu, urządzenia zainstalowane przed 1 maja 2018 r., które nie spełniały wymogów uchwały antysmogowej, mogły być użytkowane jedynie do 31 grudnia 2025 r. Dalsza eksploatacja jest możliwa tylko pod określonymi warunkami technicznymi.
Z przekazanych informacji wynika, że urządzenie może być nadal używane wyłącznie wtedy, gdy „osiąga sprawność cieplną co najmniej 80% lub zostało wyposażone w urządzenie redukujące emisję pyłu do poziomów określonych w przepisach UE”.
Właściciel musi udowodnić, że spełnia normy
Najbardziej istotną zmianą jest przeniesienie odpowiedzialności za wykazanie zgodności urządzenia z przepisami na jego właściciela. Jak wskazano w stanowisku, to użytkownik musi udokumentować, że dany piec lub kominek spełnia wymagania uchwały antysmogowej.
Dokumentacja „powinna dotyczyć konkretnego typu i modelu użytkowanego urządzenia” oraz jednoznacznie potwierdzać, że po doposażeniu w filtr lub inne rozwiązanie redukujące emisję normy są dotrzymane. Co istotne, musi ona być „potwierdzona przez jednostkę posiadającą odpowiednią akredytację”.
To oznacza w praktyce konieczność posiadania nie ogólnej informacji od producenta, lecz badań odnoszących się do konkretnego urządzenia pracującego w danej konfiguracji.
Sam filtr nie wystarczy
W komunikacie podkreślono również, że sam zakup urządzenia ograniczającego emisję pyłu nie rozwiązuje sprawy formalnie. „Ogólny certyfikat dla danego produktu (np. filtra) nie stanowi wystarczającego potwierdzenia, że każdy typ urządzenia po jego zamontowaniu spełni wymagane normy emisji” – zaznaczono w przekazanym stanowisku.
W świetle interpretacji Urzędu Marszałkowskiego konieczne jest więc potwierdzenie skuteczności takiego rozwiązania w odniesieniu do konkretnego modelu pieca czy kominka.
Nowe zasady wpisują się w obowiązującą w Wielkopolsce uchwałę antysmogową, której celem jest stopniowe eliminowanie najbardziej emisyjnych źródeł ogrzewania. W praktyce mogą jednak oznaczać dodatkowe koszty, formalności i niepewność po stronie użytkowników starszych urządzeń grzewczych.
Jak informowaliśmy wcześniej, mosiński samorząd traktuje problem smogu jako istotny i priorytetowy. Jak podkreśla, kontrole źródeł ciepła i sposobu spalania paliw są prowadzone na bieżąco, zgodnie z obowiązującymi przepisami, a w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości podejmowane są działania wynikające z uchwały antysmogowej Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Więcej: Mieszkańcy pytają o kontrole antysmogowe w Mosinie
Czy nowe wymagania skłonią mieszkańców do wymiany źródeł ciepła, czy raczej staną się kolejnym problemem formalnym do rozwiązania?

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Prawda jest taka że problem dotyczy pewnie ponad połowy mieszkańców gminy. Wiemy że mało kto o tym wiedział a jak wiedział to nie wiedział co z tym faktem zrobić i żył sobie „jakoś to będzie” i nikt z tego powodu pewnie nie wymienił kominka w salonie.
Pytanie zasadnicze, bo przepisy przepisami, czy urząd planuje to weryfikować i czy urząd zamierza robić problemy mieszkańcom? Jakie jest stanowisko urzędu w tej sprawie? Gazeta zapytajcie
Gdzieś tu niżej było info, że kontrole są i będą prowadzone.
Dajcie znać, czy widzieliście, słyszeliście, czy rzeczywiście już sprawdzają.
Czy dotyczy to kominka jako głównego źródła ogrzewania czy też bardziej ozdobnego i dodatkowego,awaryjnego źródła ciepła?
Nie ma znaczenia. Co do zasady nie wolno. Chyba że spełnisz wyśrubowane normy. I to jak czytamy udowodnienie tych rozpasanych norm leży po twojej stronie.
Problem polega głównie na tym, że nie ma odpowiednich osób do egzekwowania prawa. Straz Miejska działa jak działa, byle nie nadepnąć na odcisk nieodpowiednim osobom – teraz zajmują sie głównie eskortą dzieci na autobus szkolny. Nic sie nie zmieni, bo sami sobie robimy na złość- sąsiad filozof, który od zawsze palił w piecu i nikt go do niczego nie zmusi, kolejny, który pali od góry, bo tak sie nie dymi, znajdzie sie też taki, który ma dostęp do taniego drewna lub palet a czy mokre, czy impregnowane? To przecież drewno,.a że kotły w zasobach mienia gminnego też nie spełniają norm – a ryba wszak od głowy sie psuje…
Do właścicieli pokazanego na zdjęciu kominka. Dokupienie wkładu zamkniętego spełniającego obowiązujące normy podniesie znacznie komfort użytkowania. Wkłady mają dobrą szczelność drzwi, znacznie wyższą sprawność cieplną (często ponad 80%). Oznacza to, że więcej wytworzonego ciepła jest efektywnie wykorzystywane do ogrzewania pomieszczenia, a nie ucieka przez komin.
Te normy zmuszają do zakupu nowego kominka i interes się kręci.
Oby powiedzenie „Mądry Polak po szkodzie”, które wyraża charakterystyczną dla Polaków cechę oznaczającą brak przewidywania i zapobiegania negatywnych skutków działań lub ich braku odniosło skutek i mosiniacy, choć po fakcie przystosowali urządzenia grzewcze do obowiązujących wymogów.
Smog, jak smok pożera co roku swoje ofiary.
W przyszłości uświadamiajmy sobie konieczność zmian przed, a nie po fakcie.
Uchwała antysmogowa dot. ograniczeń lub zakazów w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw dla Województwa Wielkopolskiego została przyjęta w dniu 18 grudnia 2017 r.
aby nie było tak jak z ogrzewaniem gazowym , że było konieczne a teraz każą wymieniać na inne
Nie ma nakazu wymiany istniejących kotłów gazowych.
Od 1 stycznia 2025 r. w programach takich jak „Czyste Powietrze”, nie można już otrzymać dotacji na zakup samodzielnego kotła gazowego. Zakończono również możliwość odliczenia wydatków na nowe kotły gazowe w ramach ulgi termomodernizacyjnej.
mam to głęboko w poważaniu, tak palę kopciuchem i kto to sprawdzi powodzenia
[Komentarz ukryty przez redakcję – możliwe naruszenie dóbr osobistych. (red.)]
@Marian – kim ty jesteś, aby tak pogardliwie wypowiadać się o Straży Miejskiej i Policji ? Uwaga jest słuszna jednak forma jej wyrażenia jest całkowicie nieakceptowalna !
Forma forną, ale zgadzam się z Marianem. Daleko SM nie musi szukać. Niech przejadą się w sobotę wokół rynku i przyjrzą się samochodom stającym przy przejściu do Apteki. Tam to już jest chyba dosłownie umowne miejsce parkowania.
Kominek poświęcony przez kapłana staje się zeroemisyjny. W tedy można w nim też spalać tworzywa sztuczne, opony, stare farby oraz styropian.
Od razu widać jakich mamy dyletantów w urzędzie…
KAŻDY, DOSŁOWNIE KAŻDY (!) piec czy kominek może być niskoemisyjny, a te super-hiper-ultra nowoczesne mogą kopcić tak samo jak 40-letni kopciuch spawany u Jarka w garażu – wystarczy nie zmienić palacza i dać mu ten sam gówniany opał sprowadzony z Białorusi.
Winą całego tego szajsu wylatującego przez komin nie jest pieca/kominka, tylko debila który od dziada pradziada palił, pali i będzie palił tak samo i tym samym.
NIC, ABSOLUTNIE NIC tu nie zmieni nałożenie na taką rodzinę kilkutysięcznej kary, zmuszenie do wydania kolejnych kilku tysięcy na nowy piec. Chociaż… Zmieni się jedno – taka rodzina zamarznie w zimie, bo nie będzie miała za co palić, albo będzie paliła czym popadnie, czyli np wszędobylskimi śmieciami z lasów nigdy nie uprzątniętych przez gminę.
Stary i nowy samochód tak samo nie można porównać, jak stare i nowe urządzenie grzewcze typu koza, kominek, czy kocioł.
Kiedyś nie zwracano uwagi na zawartość spalin, teraz to podstawa.
W nowoczesnych kominkach, piecach na pellet oraz kotłach zgazowujących drewno są komory dopalania spalin (wydłużenie drogi spalin, napowietrzanie wtórne). gdzie następuje dopalanie cząsteczek. Systemy te pomagają spełniać rygorystyczne normy ekologiczne, w tym ECODESIGN. W takich urządzeniach dym z komina jest zawsze BIAŁY.
Komory dopalania spalin zwiększają efektywność energetyczną (wyższa sprawność) i ekologiczną i zmniejszają emisję zanieczyszczeń, np. CO, węglowodorów, sadzy) pieców, kominków i kotłów.
Nie będę zaprzeczał co do zasady temu co Pan napisał jeśli chodzi o piece, chce tylko powiedzieć, że akurat porównanie z samochodem nie jest do końca zasadne. Zaproponuję przykład, a nawet dwa.
Jest sobie emeryt, który ma Fiata Seicento z wolnossącym silnikiem benzynowym 1.1 litra. Auto waży 850 kg. Jeździ tym autem maksymalnie 4 tysiące kilometrów rocznie. Auto tanie w utrzymaniu, naprawie, tankowaniu. Auto pali 5.5 litra benzyny średnio, ale nie spełnia wyśrubowanych norm spalania. Auto jest od nowości od 20 lat u emeryta.
Jest sobie biznesmen, który ma Range Rovera. Auto jest prawie nowe, waży 2.5 tony. Ma silnik o pojemności 5 litrów. Właściciel robi nim 25 tys. km rocznie. Auto nie mieści się w standardowej zatoce parkingowej na publicznym parkingu.
Do tego dochodzi przy nadwoziu SUV bardzo niekorzystny współczynnik Cx oporu powietrza, który nie muszę pisać jaki ma następstwa.
Kto jest bardziej eko? Emeryt czy biznesmen?
Czy zalecałby Pan przykladowemu emerytowi właścicielowi Seicento wzięcie kredytu i zakup nowego wielkiego Suva z „eko” silnikiem?
Zakładamy przy ogrzewaniu CWU i CO, że i emeryt z Cinko i właściciel SUVa musi w okresie grzewczym uzyskać podobną temperaturę wody użytkowej i w domu.
W 2021/2022), wprowadzono rygorystyczne testy w realnych warunkach drogowych (RDE).
Obecnie standardem dla nowych aut jest norma Euro 6 (od 2025 wchodzi 7).
W nowoczesnych urządzeniach grzewczych normą jest klasa 5, a w kominkach jeszcze wyższa klasa Ecodesign.
W sklepach kotły 5. klasy lub wyższej (Ecodesign) były dostępne od 1 lipca 2018 r.
Między Bugiem, a prawdą – wykorzystałeś niewłaściwą platformę porównania – to tak jakbyś porównał kocioł 10kw z lat 90 do 25kw z 2026. Gdybyś porównał równo-litrażowe auta z różnych epok to dopiero można cokolwiek powiedzieć. Fakt jest taki, że każdy dokonuje zmian na własną miarę – właściciel Fiata może kupić nowego Fiata – nie musi mieć od razu Ranga. Nadrzędnym celem zmian w ogrzewaniu nie jest oszczędność a redukcja emisji szkodliwych substancji – dlatego nie obchodzi mnie czy kogoś stać czy też nie – jeśli nadrzędnym celem jest zdrowie społeczne Kogo nie stać na utrzymanie na właściwym poziomie nieruchomości ten powinien przenieść sie do takiej na którą go stać…
Zmiany w ogrzewaniu w 2025 roku, to w większości przypadków długoterminowa oszczędność, połączona z koniecznością spełnienia wymogów ekologicznych, mimo wysokich kosztów inwestycyjnych na starcie. Wymiana starego „kopciucha” na nowoczesne źródło ciepła (pompa ciepła, kondensacyjny kocioł gazowy) w połączeniu z termomodernizacją może obniżyć rachunki nawet o 30-50%.
Mam za sobą termomodernizację, wymianę kopciucha, a nawet zmianę samochodu spełniającego normę Euro6.
Wszystkie moje wpisy opierają się o własne doświadczenie. Zmiany były rozciągnięte w czasie i powstawały przy pomocy kredytów z dofinansowaniem.
Napisał pan „Nadrzędnym celem zmian w ogrzewaniu nie jest oszczędność a redukcja emisji szkodliwych substancji ”
Wymieniliśmy kopciucha w 2008 roku, kiedy o emisji szkodliwych substancji przez komin nie mówiło się wiele. To właśnie oszczędność była priorytetem. Potrzebowaliśmy na cały sezon 8 ton węgla. Najpierw zaizolowaliśmy dom wg wskazań audytora. Później Wymieniliśmy kopciucha na piec kondensacyjny gazowy. Na ogrzaniu domu i wody użytkowej oszczędność wyniosła 40% (przeznaczone na spłatę kredytu).
W Muratorze można przeczytać bardzo ciekawy wywiad z Wojciechem Perek, członkiem zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Kominki i Piece”, ekspertem akcji Drewno – Pozytywna Energia, wyjaśnia wiele kwestii związanych z uchwałami antysmogowymi i ich wpływem na branżę producentów kominków i pieców.
Ciekawostka z tekstu: stare, słabej jakości kominki miały średnio od 150 do 300 miligramów emisji, natomiast te nowe ekoprojektowe nie mogą przekraczać 50 miligramów, często emitują dużo mniej. Potwierdziliśmy to zresztą w naszych badaniach branżowych w warunkach rzeczywistych dla wybranych dwóch kominków i okazało się, że emisja pyłów nie przekraczała w nich 15 mg.
W weekend w okolicy ulicy Skrajnej dalej zapach jakby wędzili szproty nad polskim morzem.
Jak się to wszystko czyta to wydaje się właściwe pytanie jakim sposobem ludzkość przeżyła czasy palenia czym tylko się dało i w czym? Wszyscy palili w piecach węglem, koksem, szutem, śmieciami. WSZYSCY! Przecież nie było żadnych elektrociepłowni, kaloryferów, ocieplonych domów, norm i tym podobnych wynalazków. Od małego mieszkając w Poznaniu zawsze w otoczeniu zwyczajnych wszechobecnych pieców kaflowych żyję i mam się całkiem nieźle. Czy ja jestem 80 letnim wyjątkiem czy Was tak mocno z tą ekologią pogięło? Mieszkając później w Puszczykowie, jak nie miałem pieniędzy, to brałem grabie szedłem do lasu, nagrabiłem ściółkę, dodałem śmieci i tym sposobem dzieciaki miały cieplutko w domku. Wszyscy żyjemy i nigdy nie zaznaliśmy chłodu. Opanujcie się ludzie, bo są wśród Was takie indywidua które wielkimi ekologami są a palą ćmiki. To są dopiero idioci – do kwadratu.
Ja także mieszkałam w Poznaniu, na szczęście w dzielnicach ogrzewanych przez elektrociepłownię (EC Karolin działa od 1974 roku, przejmując produkcję ciepła od starszej elektrowni Garbary, która została przebudowana w latach 60. XX wieku).
Moi dziadkowie ogrzewali mieszkania w kamienicach plecami kaflowymi kupując węgiel i drewno na rozpałkę. Zawsze „na górkę”, bo zimy mogły być srogie. Nikt nie spalał śmieci, bo tych prawie nie było. Papierowe torebki po produktach sypkich się odzyskiwało składając w szufladzie. Po produkty brudzące szło się do sklepu ze słoikiem, albo kanką. Nie było plastiku, tylko materiały wielorazowego użytku, które się naprawiało, gdy się przecierały lub darły.
Miasta miały korytarze przewietrzające, które obniżały temperaturę (ochładzanie) oraz wymianiały zanieczyszczone powietrze na czystsze, co zmniejsza koncentrację smogu. Tak, smogu, bo jeszcze długo będzie w pobliżu taki Wiórecki.