Mosina - zdjęcie lotnicze z drona
Coraz mniej dzieci w Mosinie. Spadek o połowę w kilka lat i konsekwencje dla szkół oraz budżetu gminy

Liczba dzieci spada o połowę. „Mamy problem” – alarmuje burmistrz Mosiny

W gminie Mosina w ciągu kilku lat liczba dzieci w najmłodszych rocznikach spadła niemal o połowę. Dane opublikowane przez burmistrza Dominika Michalaka pokazują wyraźny trend, który może wpłynąć na funkcjonowanie szkół, rynku pracy i lokalnej gospodarki.

„Demografia działa powoli, ale jej skutki są bardzo odczuwalne” – zaznacza burmistrz.

Szkoły i przedszkola odczują zmiany

Jeszcze w 2019 roku w gminie było 408 dzieci w roczniku, w 2025 roku już tylko 210. Spadek przyspieszył szczególnie po 2021 roku, gdy liczby zaczęły gwałtownie maleć – z 375 dzieci w 2021 do 314 w 2022 i dalej do 233 w 2024 roku.

„Oznacza to, że w ciągu kilku lat liczba dzieci w najmłodszych rocznikach spadła niemal o połowę. To nie jest tylko statystyka. To sygnał, który będzie wpływał na wiele aspektów życia w naszej gminie” – podkreśla burmistrz Dominik Michalak.

Pierwsze skutki będą widoczne w systemie edukacji. Mniej dzieci oznacza mniejsze nabory do przedszkoli i szkół oraz potencjalnie mniej liczne klasy.

„Dla samorządu oznacza to bardzo konkretne wyzwania: jak planować rozwój szkół, jak organizować oddziały i jak utrzymać wysoki poziom nauczania przy malejącej liczbie uczniów” – wskazuje burmistrz.

To jednak tylko część problemu. Spadek liczby urodzeń będzie miał konsekwencje także dla rynku pracy, usług czy struktury wieku mieszkańców.

Podobne zjawiska obserwowane są w całej Polsce i Europie. „Młodzi ludzie później zakładają rodziny, często najpierw chcą zdobyć wykształcenie i stabilność. Choć przyczyny są globalne, skutki zawsze odczuwamy lokalnie” – mówi Dominik Michalak.

W dyskusji pod opublikowanymi danymi mieszkańcy zwracają uwagę, że sytuacja może być bardziej złożona. Wskazują na wpływ urbanizacji i wcześniejszych fal napływu mieszkańców: „Czynniki urbanistyczne są ważnym czynnikiem dla ilości dzieci w danym roczniku. Falowanie wywołuje skutki wieloletnie”.

Burmistrz przyznaje, że analiza wymaga szerszego spojrzenia: „Te dane trzeba analizować głębiej i zestawiać z wieloma czynnikami, co nie zmienia faktu, że mamy problem”.

Urbanizacja, migracje i finanse

W komentarzach pojawia się też wątek rozwoju zabudowy i wpływu nowych mieszkańców na budżet gminy. Paweł Materna zwraca uwagę na znaczenie podatków: „My żyjemy z PIT-u, płatnicy są potrzebni”.

Z kolei inni mieszkańcy wskazują na koszty rozwoju infrastruktury i edukacji. W odpowiedzi burmistrz podał konkretne dane: dochody z PIT zaplanowano na około 153 mln zł, natomiast wydatki na oświatę wyniosą około 137 mln zł, przy czym potrzeby oświatowe wyliczono na poziomie 82 mln zł.

Spadek liczby urodzeń oznacza konieczność planowania polityki gminy z wyprzedzeniem – zarówno w zakresie edukacji, jak i warunków życia dla młodych rodzin.

„Stoimy przed jednym z najważniejszych wyzwań rozwojowych najbliższych dekad” – podsumowuje Dominik Michalak.

Autor Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Sprawdź również

Plan ogólny Gminy Mosina

Plan ogólny Gminy Mosina. Spotkanie dla mieszkańców w świetlicy wiejskiej w Świątnikach

Mosiński magistrat zaprasza mieszkańców na spotkanie dotyczące planu ogólnego gminy Mosina. Plan ogólny to nowy …

9 komentarzy

  1. Też mi zdziwienie. Widać wyraźnie , że burmistrz jest odklejony od rzeczywistości jak posłowie z Wiejskiej.
    Przekładając to na lokalną społeczność: beznadziejna infrastruktura gminna, brak wizji na funkcjonowanie tej gminy, „przepalanie kasy” na absurdalne projekty kosztem wsparcia zwykłych ludzi poprzez budowę chodników, ulic, kiepskie perspektywy znalezienia pracy w gminie, wygoda i zmiana nawyków młodych ludzi którzy nie chcą poświęcać swojego życia tylko z niego korzystać i wreszcie drożyzna, życie coraz bardziej dobija portfele ludzi którzy nie chcą biedować.

    30
    5
  2. takie czasy że dziś w wózkach dziecięcych wozi się „kundelki” a właścicielka nazywa siebie mamusią
    ChORE CZASY

    16
    5
  3. To wieczne biadolenie nad dzietnością jest arcy głupie. Zachowujecie się jak stręczyciele z tym nagabywaniem. Młodzi sami wiedzą najlepiej co robić. Mają takie warunki jakie mają i to do nich dopasowują swoje życie. Dajcie im święty spokój i przestańcie biadolić. To oczywiste że jak młodzi uznają warunki swojego życia za dobre to dzieciaki będą się rodzić. Najpierw – palanty jedne – warunki – potem efekty same przyjdą. Trzeba się pogodzić i zaakceptować stan który jest – bo to samo życie, życie każdej pary, ich unikalne życie. Niech robią co chcą bez tych waszych ponaglań. Strach przed małą ilością dzieci w klasach? Wy duraki – toż to musi przełożyć się na wspaniałe efekty nauczania. Ja chodziłem do szkoły gdy w klasie było nas 40 do 50 uczniów, do Marcinka i na Politechnikę było nas 11 na jedno miejsce. Teraz to nie do pomyślenia. Teraz z tą obsadą muszą wychodzić same geniusze – no chyba, że nauczyciel denny – co dla mnie jest oczywiste.
    Generalnie więc: dobrze że spada liczba ludzi, robotyzacja, sztuczna inteligencja i najnowsze wynalazki zastępują tych co mieli się urodzić. Współczesny człowiek stawia na jakość swojego unikalnego życia, tego nie robi się w tłoku – tłumoku! NIECH ŻYJĄ MŁODZI – i to bez nacisków i stręczycielstwa!

    6
    15
  4. SMOG. Tutaj powietrze w zimie jest jak trucizna. Sami chcemy zacząć starania i od miesiąca aktywnie poszukujemy nieruchomości gminą. Młode kobiety są świadome tych zagrożeń.

  5. Pani Haniu a czy wożenie autem dziecka pod same drzwi szkoły nie przyczynia się do powstania smogu?

Dodaj komentarz