Elżbieta Bylczyńska | wtorek, 15 Lut, 2011 |

Mosina lepsza od Monte Carlo?

Mosiński kolekcjoner zabytkowych Saabów, Krzysztof Rozenblat (przedsiębiorca i mieszkaniec Krosinka), rozsławił nasze miasto na całym świecie.

Eric Carlsson

W ubiegłym roku, w maju sprowadził do Polski Erica Carlssona (nikomu wcześniej się to w Polsce nie udało), legendę wśród zwycięzców rajdów samochodowych (między innymi dwukrotnego zwycięzcę rajdu w Monte Carlo), który objął patronatem honorowym II Krajowy Zjazd Zabytkowych Saabów w Mosinie.

Przypomnijmy: Eric Carlsson przyjechał w ub. roku specjalnie do Mosiny na zaproszenie pana Krzysztofa. Przedtem, ostatni raz był w Polsce w latach 1963 i 64, kiedy startował w eliminacjach do mistrzostw świata. Obecnie jest ambasadorem fabryki Saaba, mieszka w Anglii, ma 82 lata i wciąż otrzymuje od firmy pensję za to, że nie wsiada do aut innych marek. Przyjmują go europejskie dwory królewskie.

Eric Carlsson

Eric Carlsson fot. Barboru Pavelek

Krzysztof Rozenblat – właściciel Saabów, w tym jednego z dwóch ocalałych na świecie modeli 92 z 1950 roku (drugi stoi w szwedzkim muzeum Saaba, w Trollhättan) jest wielokrotnym mistrzem Polski i mistrzem sportu w wyścigach samochodowych. Kontynuuje pasję swojego ojca, Jerzego Rozenblata i jego brata, Mieczysława, którzy z dużymi sukcesami startowali w przedwojennych rajdach samochodowych.

Eric Carlsson i Krzysztof Rozenblat

Eric Carlsson i Krzysztof Rozenblat

O atmosferze zlotu w Mosinie Eric Carlsson – honorowy gość – tak się wypowiedział: „Wszyscy tutaj byli dla mnie jak rodzina, takiego ciepła nikt wcześniej mi nie okazywał”.

– Wiele organizacji i klubów w Polsce go zapraszało, ale on zawsze odmawiał. Mnie się nie śniło, że będę z nim siedział u siebie w domu, przy jednym stole – opowiadał w ubiegłym roku pan Krzysztof.

Najbardziej zdziwieni byli Finowie i Szwedzi. Przyjechali za Carlssonem do Polski i stwierdzili: nareszcie nie musimy przepychać się przez tysiące ludzi, tylko tu w Mosinie możemy sfotografować go przy stoliku z odległości metra. Na zlot przybyło 100 aut z różnych stron kraju i Europy. Przyleciał też Australijczyk.

Niezwykłą pomocą służyli mosińscy motocykliści. Carlsson tak skomentował udział mieszkańców gminy: w Anglii i Szwecji nie byłoby to możliwe, bo nie ma ludzi tak oddanych, serdecznych i zaangażowanych.

W ubiegłym roku Saab Klub Polska (14 tysięcy osób piszących na forum internetowym) wyraził chęć zorganizowania obchodów dziesięciolecia Klubu w 2010 roku w Mosinie, właśnie ze względu na atmosferę. I zrobili to we wrześniu ub. roku w gminie Mosina.

W tym roku Saaby do nas jednak nie przyjadą

– Zlot Saabów to duże przedsięwzięcie. O zjazd pytają ludzie z kraju i Europy. Informujemy na naszych „saabowych” stronach internetowych, że impreza odbędzie się w przyszłym roku, tzn. 2012 – wyjaśnia Krzysztof Rozenblat. – Będziemy musieli ograniczyć się do samochodów wyprodukowanych przed rokiem 1980. Młodszych nie możemy przyjąć, nie dalibyśmy sobie po prostu rady z taką ilością chętnych.

Krzysztof Rozenblat obawia się, że nie udźwignąłby przedsięwzięcia pod względem logistycznym, dwa poprzednie zloty zorganizował z pomocą żony i córki oraz, co mocno podkreśla, ze wspaniałym współudziałem ze strony władz Mosiny, Straży Miejskiej, Policji, Domu Kultury. Specjalnie dla uczestników Zlotu dyrektor Wielkopolskiego Parku Narodowego, Adam Kaczmarek otworzył muzeum, które było w tym dniu nieczynne.

A co pisały europejskie gazety?

Że uczestnicy byli zauroczeni serdecznością mieszkańców, ich zainteresowaniem zlotem, niezwykłością kórnickiego Arboretum, Wielkopolskim Parkiem Narodowym. Że zwiedzili Poznań i będąc po raz pierwszy w Polsce wyjechali stąd z bardzo dobrymi wrażeniami. Można śmiało stwierdzić, że większość uczestników nigdy by do Polski nie przyjechała, gdyby nie ten zjazd. Wielu obiecało, iż wróci jeszcze do Polski turystycznie.

Eric Carlsson

– W międzyczasie był w Afryce i w Szwajcarii, informuje K. Rozenblat. – Raz w tygodniu rozmawiamy ze sobą telefonicznie.

Do Anglii wędrują toruńskie pierniczki i miód z pasieki Jerzego Bangiera z Krosna. Śniadania mistrz w dalszym ciągu spożywa na serwetce ręcznie wyhaftowanej przez mieszkankę Krosinka, panią Janinę Kozłowicz. I w dalszym ciągu podtrzymuje to, co powiedział w Mosinie, że nigdzie nie było mu tak dobrze, jak u nas.

– Jest to człowiek, który jeździł fantastycznie, mówi pan Krzysztof. – Miał cały świat u stóp, a dzisiaj, kiedy ma 82 lata nie dla wszystkich jest taki ważny. Myślę, że docenił to, że oprócz Anglii, Szwecji i Finlandii, gdzie jest bardzo ceniony i zapraszany na wielkie uroczystości motoryzacyjne, pamiętają o nim także Polacy, przechowujemy unikalne, czarno-białe filmy dokumentalne z czasów jego świetności i unikalne pamiątki z jego imprez sportowych. Eric Carlsson jest wdowcem, jego żona Pat Moss była najszybszą kobietą w rajdach samochodowych. Jej brat z kolei – Stirlig Moss (ma dzisiaj ponad osiemdziesiąt lat i ciągle staruje na Mercedesie 300sl) to wielokrotny mistrz świata.

Najlepszym chyba dowodem uznania Szwedów dla swojego ambasadora jest wyprodukowanie w 2010 r. na rynek brytyjski krótkiej serii Saaba o mocy 300 KM w ilości 600 egzemplarzy, który nazywa się Carlsson (na zdjęciu).

A my możemy się tylko cieszyć, że nazwa Mosina pojawia się w tylu konfiguracjach…

Elżbieta Bylczyńska

Podobne artykuły:

Samochód z duszą na fortepianową strunę

Nikt tego jeszcze w Polsce nie zrobił

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 7.4/10 (Głosujących: 21)
Mosina lepsza od Monte Carlo?, 7.4 out of 10 based on 21 ratings

Elżbieta Bylczyńska

Redaktor naczelna Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej (lata 2007-2016)

Skomentuj