Pięć interwencji policji w jednym roku szkolnym – wszystkie dotyczą przemocy rówieśniczej. To dane dotyczące Szkoły Podstawowej nr 1 w Puszczykowie. Sprawa, która zaczęła się od anonimowego wpisu w mediach społecznościowych, prowadzi dziś do pytań o skalę problemu i reakcję instytucji.
Liczby, których nie da się rozmyć
Wspomniany post nawiązywał głównie do radiowozu pod SP1 w Puszczykowie. Niby nic dziwnego – często mierzona jest tam prędkość samochodów. Co jednak na to Komenda Miejska Policji w Poznaniu?
Jak przekazał oficer prasowy KMP, od września 2025 roku dokonano pięciu interwencji dotyczących przemocy rówieśniczej, zgłaszanej zarówno przez dyrekcję, jak i rodziców. Materiały z nich trafiły do sądu rodzinnego. Dodatkowo dzielnicowy regionu prowadzi plan działania priorytetowego w tym rejonie, a w tej sprawie odnotowano aż 22 spotkania z mieszkańcami. Może to świadczyć o zwiększonej liczbie zgłoszeń lub działaniach prewencyjnych policji w tym rejonie. Dla porównania, w tym samym okresie w SP2 doszło do dwóch interwencji policji, z czego jedna tyczyła się przemocy rówieśniczej a jedna palenia papierosów w toalecie.
Odmienne informacje wynikają z danych Kuratorium Oświaty. We wspomnianym okresie wpłynęła do nich tylko jedna skarga od rodzica. Poskutkowała ona jednak kontrolą 15 stycznia, a 9 lutego przeprowadzono spotkania, w których udział brali: dyrektor placówki, rodzic ucznia zgłaszający przemoc rówieśniczą, pedagog szkolny, przedstawicielki Kuratorium Oświaty w Poznaniu, rodzic ucznia, którego dotyczyło zgłoszenie, oraz społeczny kurator sądowy. Zestawienie ze sobą dostępnych danych może rodzić pewne pytania.

źródło danych: Komenda Miejska Policji w Poznaniu
Początek szukania informacji
Oczekując większej ilości informacji, wysłałem pilne zapytanie prasowe do Urzędu Miasta Puszczykowo, który jest organem nadzorującym placówkę. Urząd potwierdza, że posiada wiedzę o interwencjach policji na terenie placówki, dodając, że sama obecność policji jest działaniem o „charakterze prewencyjnym i wychowawczym”.
Co ciekawe, Urząd twierdzi też, że nie odnotowano zdarzeń wymagających działań wykraczających poza „standardowe procedury” obowiązujące w placówce. Sytuacja ma być „stale analizowana”, a przypadki agresji są objęte wsparciem kadry i specjalistów. Na koniec w oficjalnej odpowiedzi czytamy, że: „pełen nadzór nad działaniami dydaktyczno-wychowawczymi sprawuje Wielkopolski Kurator Oświaty”.
Brak komentarza ze strony szkoły
Postanowiłem więc zapytać o zdanie dyrektora. Głos szefa placówki, jako pierwszego odpowiedzialnego za bezpieczeństwo dzieci, mógłby naświetlić problem lub wyjaśnić sytuację lepiej niż oficjalne urzędowe pisma.
Jednak w trakcie rozmowy telefonicznej z sekretariatem powiedziano mi, że dyrektor odsyła mnie do Urzędu Miasta i nie będzie się wypowiadać. Bezpośrednia wizyta w placówce też nie przyniosła skutku. Obiecano mi, że dyrektor „może zadzwoni”. Szkoła odmówiła również wydania krótkiego potwierdzenia stanowiska. Dyrektor odmówił komentarza.
Relacja rodzica
Odmienną relację przedstawia jeden z rodziców ucznia tej szkoły. W trakcie długiej rozmowy telefonicznej słyszę opowieść o rozwijającej się skali przemocy. Opowieści te, nie są jednak potwierdzone przez redakcję, a stanowią tylko punkt widzenia rozmówcy, który zastrzegł anonimowość ze względu na dobro dziecka.
Najpierw miało zacząć się od wyzwisk w stosunku do dziecka przez rówieśników. Gdy te zaostrzyły się i padały stwierdzenia typu: „Nienawidzę cię”, „Zabiję cię, jeżeli jutro przyjdziesz w tych spodniach” – sprawa została zgłoszona wychowawczyni klasy. Czy to poskutkowało? Według tej relacji, zgłoszenie nie przyniosło oczekiwanych skutków. Rodzic twierdzi, że zachowania wobec dziecka miały się utrzymywać, a jego sytuacja w grupie rówieśniczej ulegała pogorszeniu. Skargi do wychowawczyni miały nic nie wskórać, dlatego zmartwiony rodzic postanowił udać się wyżej – do dyrektora.
Relacja rodzica – ciąg dalszy
Rodzic relacjonuje, że jego dziecko miało wrócić do domu z wyraźnym urazem oka. Zdaniem rodzica, reakcja wychowawczyni była niewystarczająca – sugerująca, iż może to być jedynie ślad po kredce.
Co jednak okazało się, gdy dziecko zostało sam na sam z rodzicem? Rodzic twierdzi, że dziecko miało relacjonować przepychanie przez grupę rówieśników w szkolnej toalecie. Na stwierdzenie rodzica, że natychmiast trzeba zgłosić to do dyrektora, dziecko zamknęło się w sobie i błagało, by tego nie robić. Mój rozmówca twierdzi, że jego przypadek nie jest odosobniony i podobne sytuacje dzieją się również w innych klasach. Wspomniane zrelacjonowane przez rodzica sytuacje i odzywki mają dotyczyć siedmiolatków.
Redakcja nie była w stanie niezależnie potwierdzić opisanych zdarzeń w innych źródłach.
44 strony teorii
Na straży bezpieczeństwa dzieci mają stać również wprowadzane na mocy tzw. „Ustawy Kamilka” Standardy Ochrony Małoletnich. Każda szkoła ma obowiązek je wprowadzić i się do nich stosować.
Co jednak okazuje się, gdy zajrzymy na stronę www SP1 w Puszczykowie? Że dokument opublikowany na stronie szkoły, według stanu na dzień 26.03.2026, nie zawierał widocznego podpisu ani daty wprowadzenia.
Inne szkoły w Puszczykowie, jak liceum, opublikowały standardy opatrzone datą i podpisem, a SP2 – datą wprowadzenia.
W opublikowanym dokumencie zagadnienie przemocy rówieśniczej ujęto w czterech punktach. Ale zobowiązują one szkołę do przygotowania odpowiedniej dokumentacji gdy przemoc rówieśnicza występuje. Postanowiłem zapytać Kuratorium, czy znaleziono ją w trakcie styczniowej kontroli.

Stan na 26.03.2026
Druga odpowiedź od Kuratorium
W swojej drugiej odpowiedzi na zapytanie redakcji Kuratorium nie potwierdza ani nie zaprzecza problemowi – podkreśla jedynie, że nie posiada pełnych danych i nie prowadzi w tym zakresie oceny.
Zaznacza też, że „nie wie, ile było interwencji [Policji – przypis red.] ani kogo dotyczyły”, oraz że nie analizowali dokumentacji na miejscu a sprawdzali czy procedury istnieją. Informuje też, że wspomniane spotkanie 9 lutego tyczyło się tylko konkretnej sytuacji i wypracowane sposoby radzenia sobie nie mają mieć szerszego zastosowania.
Finalnie, w odpowiedzi kuratorium zaznacza, że ocena działań szkoły odbywa się w przewidzianych prawem formach nadzoru pedagogicznego, a za wdrażanie i stosowanie procedur odpowiada dyrektor placówki.
Niektóre pytania bez odpowiedzi
Urząd Miejski traktuje pięć interwencji policji i kontrolę kuratoryjną jako 'standardową procedurę’. Relacja jednego z rodziców przedstawia odmienny obraz sytuacji, który nie został niezależnie potwierdzony. Kwestia transparentności nie została też szerzej rozwinięta w przekazanych odpowiedziach.
Zapewnienie bezpieczeństwa uczniów należy do podstawowych obowiązków szkoły. Jednocześnie przeciwdziałanie przemocy rówieśniczej wymaga współpracy wszystkich stron – zarówno instytucji, jak i środowiska domowego uczniów. Brak jednoznacznych odpowiedzi ze strony instytucji publicznych pozostawia część pytań bez rozstrzygnięcia.
Do czasu publikacji artykułu szkoła nie przekazała swojego stanowiska.
Gazeta Mosińsko-Puszczykowska


Ktoś mi dziś powiedział, że w mobilnym punkcie urzędu przy ul. Farbiarskiej krążą słuchy, iż przy uchwalaniu Planu Ogólnego w naszej gminie ma być… ochrona.
Nie wiem, czy mówimy o czymś w stylu „Secret Service”, straży miejskiej, czy może po prostu ktoś weźmie gwizdek i kamizelkę odblaskową, ale podobno temat jest poważny.
No i teraz pytanie – czy włodarze czegoś się obawiają? Czy to taka zwykła przezorność… czy może ktoś ma coś na sumieniu?
A tak swoją drogą – serdecznie zapraszam panów burmistrzów do siebie. Klęcznik już przygotowany, Biblia odkurzona… możemy zacząć od rachunku sumienia.
Czy to prawda, że mój serdeczny kolega, radny Grygier, wystawiał faktury szkołom za realizację usług transportowych – TAXI?
Pytam, bo temat zaczyna się pojawiać w rozmowach i chciałbym mieć jasność, jak to faktycznie wygląda.
Wnikliwie sprawdzić temat, zadać pytania radnemu na najbliższej sesji. Ten radny niedawno dostał Medal Rzeczypospolitej Mosińskiej.
Więcej tabletów instagramów i patusów z neta,napewno będzie lepiej haha
w SP 1 Mosina to samo sie dzieje! przyjrzyjcie się tematowi – Dyrektorka zamiata sprawy pod dywan. jeden chłopiec dusił drugiego blokadą od roweru, rodzice sprawę do sądu zgłosili, toczy się już rok, a oprawca z ofiarą nawet nie zostali rozdzieleni w klasie. dyrektorka kryje się za szczytnymi akcjami a w szkole malo robi realnie aby pomóc uczniom!
Zacznijcie wychowywać własne dzieci, ludzie.
Ah ta puszczykowska elitarna patola.
„I nie zmienia sie nic…”