Wielkopolski Park Narodowy odpowiedział na pismo wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Puszczykowie Filipa Ryglewicza dotyczące blokowania dojść do Jeziora Jarosławieckiego. W obszernym stanowisku Park przedstawia podstawy prawne swoich działań, argumenty przyrodnicze oraz odnosi się do części zarzutów sformułowanych przez samorządowca.
Spór o dostęp do tzw. dzikich plaż nad Jeziorem Jarosławieckim trwa od kilku tygodni. Jak informowaliśmy na łamach GMP 20 lipca 2026 roku, Filip Ryglewicz zwrócił się do Wielkopolskiego Parku Narodowego oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska o wskazanie podstaw prawnych działań ograniczających dostęp do jeziora oraz o udostępnienie dokumentów i materiałów, które miały uzasadniać zablokowanie nieformalnych dojść do wody.
W przesłanej 29 lipca odpowiedzi dyrektor Wielkopolskiego Parku Narodowego szczegółowo wyjaśnia, że podejmowane działania wynikają z ustawowych obowiązków ochrony przyrody oraz z planu ochrony Parku. Przypomina również, że zgodnie z zarządzeniem dyrektora WPN z 1 marca 2018 roku jedynym miejscem przeznaczonym do kąpieli nad Jeziorem Jarosławieckim pozostaje teren dawnej plaży strzeżonej.
Dyrekcja wskazuje, że nielegalne zejścia i miejsca plażowania prowadziły do niszczenia roślinności brzegowej, erozji gleby, zaśmiecania oraz zwiększania presji człowieka na cenny przyrodniczo obszar. Według Parku wcześniejsze działania edukacyjne i interwencje Straży Parku nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, dlatego zdecydowano się na zabezpieczenie części dojść przy użyciu naturalnego materiału, takiego jak gałęzie, konary i karpy pozostałe po pracach leśnych.
Znaczną część odpowiedzi Park poświęca argumentom naukowym. Dyrekcja odwołuje się do opracowań przygotowanych na potrzeby planu ochrony oraz badań prowadzonych przez naukowców zajmujących się ekosystemem Jeziora Jarosławieckiego.
W piśmie przywołano między innymi ustalenia dotyczące wpływu zniszczenia strefy przybrzeżnej na jakość wód oraz znaczenia roślinności dla ograniczania dopływu zanieczyszczeń do jeziora. WPN podkreśla również, że stan jeziora pozostaje stabilny, ale tylko pod warunkiem ograniczenia dalszej presji człowieka.
Park zaznacza również, że będzie monitorował efekty podjętych działań ochronnych i ich wpływ na środowisko.
Oprócz argumentów prawnych i przyrodniczych odpowiedź zawiera również fragmenty odnoszące się bezpośrednio do Filipa Ryglewicza.
W jednym z fragmentów czytamy:
„Skoro jednak zechciał Pan tak oficjalnie podjąć ten temat, upowszechniając publicznie swoje stanowisko, nie znajdując jednocześnie czasu na to, by wcześniej skontaktować się z Parkiem, by wyjaśnić swoje wątpliwości w interesie mieszkańców gmin…”
Pod koniec dokumentu ton odpowiedzi staje się jeszcze bardziej polemiczny. Dyrekcja zarzuca Ryglewiczowi między innymi kierowanie się emocjami i populizmem oraz pyta, na jakich ekspertach oparł swoje stanowisko. Pada również apel o większą odpowiedzialność w prowadzeniu publicznej debaty dotyczącej ochrony przyrody.
Choć Park ma pełne prawo polemizować z argumentami kierowanymi pod swoim adresem, część końcowych uwag wykracza poza rzeczowe wyjaśnienie kwestii prawnych i przyrodniczych, przechodząc w ocenę działań samego autora pisma.
Spór o dostęp do Jeziora Jarosławieckiego pozostaje więc otwarty. Po wcześniejszym wystąpieniu Filipa Ryglewicza mieszkańcy poznali stanowisko samorządowca, teraz natomiast Park przedstawił własną argumentację. Niewykluczone, że kolejnym etapem będzie ocena sprawy przez właściwe instytucje.
Pełna odpowiedź dyrektora WPN na pismo wiceprzewodniczącego Rady Miasta Puszczykowa znajduje się TUTAJ.

Gazeta Mosińsko-Puszczykowska Lokalne wiadomości z Mosiny, Puszczykowa i regionu.


Szkoda tylko że nawet zablokowali ścieżkę co szła dookoła jeziora, a nie tylko same dojścia.
Brawa dla Dyrekcji WPN – postawili się hejterom i pokazali, że cel Parku Narodowego jest najważniejszy w tym przypadku. Jak ktoś chce się pokąpać w jeziorze, to są do tego wyznaczone strefy. Czy Pan Filip Ryglewicz przyzna się do błędu i przeprosi za bezsensowną falę hejtu, do jakiej doprowadził? Cieszy mnie, że Dyrekcja WPN ma cojones i nie tylko udzieliła merytorycznej odpowiedzi, ale również pokazała p. Ryglewiczowi, ile negatywnych skutków wywołał jego wniosek. P. Ryglewicz – pierwszy do kręcenia afery, czy teraz będzie pierwszy do przeprosin?
Jedyne co dyrektor WPN pokazał to ignorancja, buta i hipokryzja.
Taka osoba nie powinna kierowniczych funkcji sprawować.
W pełni popieram działania WPN !!!!!!!!!!!!!
Oby tak dalej. Życzę wytrwałości i konsekwencji w działaniu.
Odpowiedź WPN bardzo emocjonalna i mało w niej profesjonalizmu, a szkoda bo argumenty bardzo rzeczowe. Park nie jest dla ludzi. Park jest ustanowiony przez ludzi po to by chronić przyrodę.
Warto również zaznaczyć, że Rada Miasta Puszczykowo wkrótce będzie procedować zmiany w planie ogólnym, między innymi dotyczące zabudowy wielorodzinnej na terenie gminy. Podczas ostatniej sesji padło ważne pytanie: czy miasto chce, aby ilość mieszkańców się zwiększała? Jeśli tak, proszę wziąć pod uwagę, że WPN będzie obciążony o będzie zmuszony coraz bardziej ograniczać dostęp dla mieszkańców i turystów.
Nie da się zjeść ciastka (podzielić i posprzedawać działki dla zabudowy wielorodzinnej i zarobić na PIT nowych mieszkańców) i mieć ciastka (wskakiwać o poranku w slipki i pluskać w jeziorku w sercu Parku Narodowego). Wóz albo przewóz. Jak chcemy mieć dużo mieszkańców i drugie Komorniki to liczmy się z tym, że nasza okolica nie będzie już taka jak dawniej.
Święte słowa. Samorządowiec to polityk. Polityk to cyniczna kreatura. On chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Dlatego ja mam taktykę nigdy. Nie głosuję na tego samego radnego. Puszczykowo nie idźcie śladem Mosiny czy Komornik. Tu się nie da żyć już.
Najlepiej jakby zamknąć miasto dla „nowych” ?
Idzie do w złym kierunku… Puszczykowo to nie jest jakaś twierdza, ogarnijcie się ludzie i idźcie do przodu.
Tu nie chodzi o zamykanie dla nowych bo to byłoby aroganckie. W rozwoju każdego miasta następuje moment przesycenia, gdzie liczba korzyści płynących z mieszkania w mieście zaczyna być mniejsza niż liczba wad. Mosina już ten punkt przegięcia osiągnęła. Mieszkanie tu jest już nieznośne. Ja najchętniej bym się stąd wyprowadził tylko dlaczego ja mam uciekać z mojego miasta? Szanujcie swoje Puszczykowo i nie idźcie śladem Mosiny.