Minister Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska odwiedziła Urząd Miejski Gminy Stęszew. Tematem spotkania były niebezpieczne odpady, które przez lata były składowane w Wielkiejwsi, w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego.
Wizyta dotyczyła działań już podjętych oraz konsekwencji prawnych związanych z podobnymi przypadkami w przyszłości. – „Zakończyło się usuwanie bomby ekologicznej w gminie Stęszew” – poinformowała 9 lutego 2026 r. Paulina Hennig-Kloska, minister Klimatu i Środowiska. – „W otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego od 2018 roku, w jednej z hal na terenie Wielkiejwsi, znajdowało się nielegalne składowisko substancji niebezpiecznych. W każdej chwili mauzery z chemikaliami mogły zacząć przeciekać” – podkreśliła minister. – „Pomogliśmy gminie przekazując prawie 10 mln złotych. Teraz mieszkańcy i przyroda mogą odetchnąć z ulgą” – dodaje.
Minister spotkała się z burmistrzem Stęszewa Włodzimierzem Pinczakiem, przedstawicielami Wielkopolskiego Park Narodowego oraz pracownikami Referatu Ochrony Środowiska stęszewskiego urzędu. Przypomniano, że w grudniu ubiegłego roku wszystkie niebezpieczne odpady zostały całkowicie wywiezione i przekazane do utylizacji. Było to możliwe dzięki środkom z budżetu państwa, uruchomionym po interwencjach samorządu i administracji rządowej. Jak informowaliśmy na łamach GMP, sprawa ciągnęła się od 2018 roku i przez lata stanowiła zagrożenie dla środowiska (zwłaszcza wód) oraz mieszkańców gmin położonych w sąsiedztwie, m.in. gminy Mosina.
W trakcie rozmów w Stęszewie zwracano uwagę, że obecne przepisy nie chronią samorządów przed skutkami działalności nieuczciwych podmiotów. Podkreślano potrzebę zmian prawa tak, aby odpowiedzialność finansowa i karna spoczywała na właścicielach nieruchomości i sprawcach procederu, a nie na gminach czy Skarbie Państwa.
Delegacja udała się również do Wielkiejwsi, aby na miejscu zobaczyć teren, na którym wcześniej magazynowano odpady. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Piotr Szczepański – szef gabinetu politycznego minister, Zbigniew Sołtysiński – dyrektor WPN oraz Rafał Kurczewski – zastępca dyrektora WPN ds. ochrony przyrody.
Magazyn z chemikaliami znajdował się około 300 metrów od Jeziora Wielkowiejskiego, przez które przepływa Samica, łącząca się dalej z Kanałem Mosińskim i Wartą. Oznaczało to potencjalne zagrożenie także dla Puszczykowa, Mosiny i kolejnych gmin położonych w dolinie rzeki.
Skala problemu była znana od lat. Kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały uszkodzone pojemniki, wycieki i brak oznaczeń substancji. Zarzuty przedstawiono trzem osobom, jednak mimo tego odpady przez długi czas pozostawały na miejscu.




Gazeta Mosińsko-Puszczykowska



Sukces. Niebywały sukces. Podatnik Polski zapłacił 10 milionów złotych, a jakiś Janusz biznesu zarobił pewnie kilka milionów do własnej kieszeni i siedzi teraz w jakimś Paragwaju, gdzie nie ma umowy ekstradycyjnej. Gazeta mogłaby napisać kilka zdań co ustaliła prokuratora w tej sprawie. Przepisywać tylko potraficie oficjalne komunikaty urzędowe.
Druga sprawa co z tykającą bombo nad jeziorem Dymaczewskim w postaci nielegalnego osiedla slumsów bez szamba? Cienkie bolki z GMP napiszcie coś o tym. Albo niech park się wypowie. Nie potraficie palcem kiwnąć.
Niedobrze mi się robi jak widzę tych zawszonych polityków. Pani niezależna ma dwa nazwiska i obok stary dziad pozują do zdjęcia jakby to z ich kieszonkowego te chemikalia usunęli.