Redakcja GMP | wtorek, 21 Lut, 2012 |

Na tropie Eleganta z Mosiny

A w 2003 roku przytrafiła mi się taka oto przygoda. Zacząć trzeba od tego, że dzień wcześniej w podziękowaniu za dobrą współpracę, właścicielom hotelu w Poznaniu wręczyłem statuetkę Eleganta z Mosiny. Został z wielką radością ustawiony w recepcji, jak to się mówi, na widocznym miejscu. Miał być atrakcją turystyczną dla przyjezdnych.

Elegant z Mosiny

Na wieść, że przyjechałem, z restauracji, która mieści się też obok wyszedł bardzo dystyngowany, starszy pan. Powiedzenie, że wyszedł, nie w pełni oddaje jego zachowanie. On właściwie nie tyle, że energicznie się poruszał, ale wręcz prawie wybiegł bardzo mocno podekscytowany. Na pierwszy rzut oka przypomniał jako żywo jakiegoś eleganckiego Cygana, ciemna karnacja skóry, krzaczasty, gęsty czarny wąs, oczy duże, wyraźne, mięsiste uszy, bardzo jasny garnitur, biały kapelusz i uśmiech szeroki, radosny. Niemalże dopadł mnie i zaczął uświadamiać mniej więcej w ten sposób:

– Panie, pan możesz nie wiedzieć, ale jak panu zaraz opowiem bardzo dokładnie jak było z tym Elegantem z Mosiny. Bo to jest, proszę pana, bardzo stara historia, tak stara jak miasteczko. Otóż wszystko rozgrywało się dawno, za czasów Stefana Czarneckiego jak on ze swoimi żołnierzami walczył w czasie potopu. Był dobrym dowódcą i mądrze stosował swoją taktykę walki partyzanckiej. Na koniach jeździli po całym kraju, siedzieli prawie cały czas w lasach i Szweda panie znienacka atakowali. Jak się zaczęła zima, wtedy akurat byli w okolicy Mosiny. W tamtych czasach jak przyszły mrozy i spadł śnieg, to wojska normalnie nie prowadziły żadnych walk i odpoczywały. Konie też musiały odpocząć. Okolica wszak była ładna, do Poznania, jak to się mówi, żabi skok i ludzie przyjaźni. Mosina, panie, już wtedy słynęła z dobrych krawców, a ci żołnierze zaniedbani, mundury mieli brudne i obdarte. Jak ich ta wiara zobaczyła, jak się wzięli do roboty, to mówię panu. Wszystkich panie obszyli, że hej! Nowiutkie umundurowanie na miarę dostał każdy żołnierz. Pan sobie wyobraża? No nie patrz pan tak na mnie, bo w tym czasie w Mosinie krawców było bardzo dużo panie, na każdej ulicy paru panie, podobno w każdym domu.

– No dobrze, proszę pana, ale gdzie tutaj Elegant?

– Już panu mówię. Zimy kiedyś były srogie i długie. W tym wypadku szczęście im sprzyjało. Wszyscy zdążyli się wykurować, obszyć i odpowiednio zabezpieczyć przed trudami czekającej ich wojaczki. Kiedy nastała wiosna, wypoczęci ruszyli dalej ubrani od stóp do głów. Tryskali energią, chęcią do dalszych działań, a nade wszystko wspaniałym samopoczuciem. Wszak byli odziani tak, jak jeszcze nigdy dotychczas i mosiniacy żegnali ich ze wzruszeniem, pełni dumy z dobrze wykonanej pracy. A z kolei w Poznaniu jak ich zobaczyli, to zaczęli się dowiadywać skąd ci eleganci jadą. A oni na to, że z Mosiny. I masz pan, widzisz pan, tak już zostało do dzisiaj, a było to ze 200 albo 300 lat temu. A pan myślałeś, że co?

Roman Czeski

tag: elegant z mosiny 

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.0/10 (Głosujących: 18)
Na tropie Eleganta z Mosiny, 8.0 out of 10 based on 18 ratings
Napisano przez Redakcja GMP Posted in Felieton

Tagi:

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj