Redakcja GMP | wtorek, 14 Maj, 2013 |

Dni Artystyczne z Gitarą – pierwsze oznaki (muzycznej) wiosny

Na początku kwietnia br. Mosinę ozdobiły niepozorne, biało-czarne plakaty. Przedstawiały one swego rodzaju mozaikę różnych twarzy, współtworzących dosyć spójną całość. Przypominają one po fakcie, że reklamowane na nich siódme Ogólnopolskie Dni Artystyczne z Gitarą w Mosinie były równie spójne i zgrane jak owe plakaty.

Ogólnopolskie Dni Artystyczne z Gitarą

Oficjalne otwarcie festiwalu nastąpiło 12 kwietnia. Dokonali go przedstawiciele władz miasta z burmistrz Zofią Springer na czele, członkowie Mosińskiego Towarzystwa Gitarowego oraz dyrektor Mosińskiego Ośrodka KulturyMarek Dudek. Podczas oficjalnego otwarcia zabrakło jednak Remigiusza Szumana, pomysłodawcy, inicjatora i „dobrego ducha” tej wspaniałej imprezy. Po części oficjalnej, składającej się z podziękowań sponsorom i patronom festiwalu, na scenę wyszedł młody zespół eugeniusz kowalski – finalista konkursu Skoda Auto Muzyka. Grupa ta może pochwalić się jeszcze innymi ważnymi osiągnięciami, ale najlepszą próbą ich umiejętności był występ inaugurujący Dni Artystyczne z Gitarą. Trzeba przyznać, że panowie bardzo pozytywnie zaskoczyli mosińską publiczność, zyskując jej sympatię oraz poklask. Ciepły głos Michała Sobierajskiego, jego gra na klawiszach, do tego rytmiczny bas mosiniaka, Pawła Stachowiaka, melodyjna gitara Fryderyka Szulgita oraz porządne rytmy perkusisty Andrzeja Koniecznego stworzyły niesamowity klimat podczas tego występu. Soul, trochę funku i elementów elektronicznych znakomicie wprowadziły publiczność w nastrój całego festiwalu, wręcz zaostrzyły apetyty głodnych muzycznych wrażeń fanów dobrej muzyki.

Dni artystyczne z gitarą Mosina

Dni artystyczne z gitarą Mosina

Wybitni gitarzyści w specjalnym składzie

Nie trzeba było długo czekać na kontynuację tej muzycznej przygody. Na festiwal przybyli jego stali już bywalcy, którzy postanowili stworzyć oryginalny skład specjalnie na potrzeby gitarowej imprezy w Mosinie. Kwartetem dowodził wybitny basista Krzysztof Ścierański, wspierali go na gitarach Marek Raduli oraz Marek Napiórkowski. Wszyscy gościli już na mosińskiej scenie, ale najwięcej razy ten drugi, który swoimi barwnymi i humorystycznymi opowieściami po raz kolejny zagadywał dobrze już znaną sobie publiczność. Na perkusji wspomagał ich mocnym rytmem uznany muzyk sesyjny, Przemysław Kuczyński. Panowie nie owijali zbytnio w bawełnę pokazując, jaką frajdę sprawia im wspólne muzykowanie. Grali głównie instrumentalne utwory Krzysztofa Ścierańskiego – „naszego mistrza” jak ujął to Marek Raduli. Artyści ci zabrali słuchaczy na muzyczną przygodę i pogadanki o charakterze geograficznym – tytuły utworów Ścierańskiego nawiązywały bowiem do różnych rejonów świata. By nie szukać daleko, wymienić można chociażby „Bułgarski blues”, „Pustynna burza” czy „Massage from Spain”. Ich pełne ognistej pasji wykonania przeciągały się w długich improwizacjach poszczególnych muzyków. Najpiękniej tego wieczoru wybrzmiewała jednak nastrojowa ballada „Księżyc, ty i ja”. Dwukrotne bisy oddają uznanie, jakie panowie po raz kolejny zdobyli u mosińskiej publiczności.

Marek Raduli z warsztatowiczami

Marek Raduli z warsztatowiczami

Z głosem jak dzwon – Grażyna Łobaszewska

Wiele stracili ci, którym nie było dane wysłuchanie piątkowych koncertów. Jeśli jednak przybyli na sobotnią część festiwalu, to otrzymali solidną porcję muzycznych wrażeń na cały rok. Scenę zajął zespół Ajagore z Maciejem Kortasem na gitarze, Sławomirem Kornasem na gitarze basowej oraz Michałem Szczeblewskim na perkusji. Chwile później dołączyła do nich gwiazda polskiego mikrofonu, Grażyna Łobaszewska. Pełna scenicznego wdzięku, z głosem jak dzwon, na dodatek ze świetnym zespołem towarzyszącym, zaprezentowała piękne aranżacje swoich oraz cudzych utworów. Usłyszeliśmy między innymi słynny „Czas nas uczy pogody” oraz porywającą interpretację utworu „Płonie stodoła” Czesława Niemena. Tutaj dochodzimy do sedna tego występu, ponieważ ktoś może zapytać, co takiego robi, doskonała skądinąd wokalistka, na festiwalu gitarowym? Kluczem do odpowiedzi na tak postawione pytanie niech będzie potencjał zespołu Ajagore, a zwłaszcza iskrząca się solówkami gitarowymi gra Macieja Kortasa. Zespół był po prostu doskonale zgrany z tego formatu osobowością sceniczną, jaką jest Grażyna Łobaszewska. Ten doskonały występ zakończył się zaskakującą interpretacją piosenki…”Piejo kury piejo” z repertuaru Grzegorza z Ciechowa.

Grażyna Łobaszewska & Ajagore

Grażyna Łobaszewska & Ajagore

Friend & Fellow

Po tym dosyć nietypowym pożegnaniu na scenie zagościł na chwilę Dionizy Piątkowski, który jako wybitny znawca jazzu zapowiedział występ kolejnej gwiazdy – niemieckiego duetu Friend & Fellow. Ta szczególna zapowiedź okazała się nieprzypadkowa – profesjonalny znawca muzyki przedstawił publiczności prawdziwych fachowców w swojej dziedzinie. Constanze Friend oraz Thomas Fellow tworzą bowiem duet niezwykły, inspirujący swoimi akustycznymi jazzowymi recitalami. Magiczny wokal i sceniczny wdzięk Constanze oraz nieprzeciętne opanowanie gitary klasycznej przez jej współtowarzysza zaczarowały publiczność od samego początku. Był to pełen pasji występ, harmonijny i żywiołowy zarazem. Nie zabrakło licznych anegdot i opowieści serwowanych na zamianę przez członków duetu. Według wokalistki, swoim przybyciem Friend & Fellow przywiózł do Mosiny wiosenną atmosferę. Było w tym wiele prawdy, ponieważ akurat w tych dniach zima definitywnie zaczęła ustępować pola cieplejszej aurze. Na ile w tym zasługi duetu zza zachodniej granicy, trudno powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że atmosfera ich występu była pełna radości i niezwykłego ciepła. Doskonałe wykonanie utworu „Ring Of Fire” Johnny’ego Casha czy “I Still Haven’t Found What I’m Looking For” U2 to tylko niektóre jasne punkty ich występu. Niezwykły wokal Constanze Friend i nieziemska wręcz zręczność palców Thomasa Fellowa – tak niewiele było trzeba, by zagrać jeden z najlepszych koncertów w historii mosińskiego festiwalu. Nieobecni na koncercie stracili wieczór artystycznych atrakcji na najwyższym poziomie.

Friend 'n'Fellow

Friend ‘n’Fellow

Na pierwszy ogień poszły panie – warsztaty muzyczne

Ostatni dzień, czyli 14 kwietnia to koncerty w wykonaniu uczestników warsztatów muzycznych, które odbywały się od początku festiwalu. Na pierwszy ogień poszły panie, które ćwiczyły swoje zdolności wokalne pod okiem samej Grażyny Łobaszewskiej. Każda z nich miała na scenie swoją szansę, by zaprezentować się przed mosińską publicznością. Muzyka połączyła pokolenia, bowiem zaprezentował się tutaj cały przekrój wiekowy wokalistek. Na scenie zagościli również uczestnicy gitarowych warsztatów Marka Radulego, koncertując wraz ze swoim nauczycielem, który zachęcał ich do grania solówek. Było akustycznie, bluesowo i rockowo zarazem, nawet z elementami muzyki klasycznej. Piękna to rzecz, gdy daję się młodym muzykom szansę wystąpienia u muzycznych autorytetów.

Magiczna walizeczka Renaty Przemyk – Akustik Trio

Zwieńczeniem całego festiwalu był koncert zespołu Renaty Przemyk – Akustik Trio. Tworzą go, oprócz wokalistki, Maciej Mąka na gitarze akustycznej oraz Błażej Chochołowski na bezprogowej gitarze basowej. Ich wspólny, kameralny występ przepełniony był tajemniczą atmosferą, którą od początku budowała wokalistka. Było to coś w rodzaju koncertu poezji śpiewanej, połączonego z przedstawieniem teatralnym. Renata Przemyk co chwilę wyciągała różne przedmioty ze swojej „magicznej walizeczki” – instrumenty perkusyjne, kwiaty, które wplatała we włosy, różnego rodzaju obuwie. Tymi środkami próbowała przedstawić swoją narrację całego przedstawienia, przeplatając je swoimi opowieściami. Te były równie zagadkowe jak cały koncert. Wokalistka wraz z zespołem stworzyli błogi i niezwykle klimatyczny nastrój tamtego wieczoru, ale mimo to pozostał pewien niedosyt. Zespól wydawał się być z lekka nieobecny, za bardzo „bujający w obłokach”, a przez to nawiązujący mało kontaktu z publicznością. Ten rodzaj ekspresji może nie trafić do każdego, lecz mimo to mieliśmy okazję do obcowania z muzyką na bardzo wysokim poziomie.

Tak oto skończyły się kolejne dni koncertowania, muzycznych warsztatów oraz wspólnej zabawy w Klubie Festiwalowym. W tym roku Ogólnopolskie Dni Artystyczne z Gitarą wydawały się być mniej rozbudowane i zróżnicowane niż w latach ubiegłych. Ilość koncertów zdecydowanie nie szła jednak w parze z jakością, a większa spójność paradoksalnie dodała im dużego kolorytu. Warto pamiętać o tym, że to za sprawą koncertu zespołu Friend & Fellow do Mosiny zawitała wiosna, jak żartowała Constanze Friend. Nie tylko w sensie atmosferycznym, ale także muzycznym.

 

Wojciech Czeski

 

PODZIĘKOWANIE

Organizatorzy VII Ogólnopolskich Dni Artystyczne z GitarąMosińskie Towarzystwo Gitarowe oraz Mosiński Ośrodek Kultury pragną złożyć serdeczne podziękowania wszystkim patronom i sponsorom za pomoc organizacyjną oraz wsparcie finansowe. Honorowego patronatu oraz wsparcia finansowego udzielili nam: Pan Marek Woźniak, Marszałek Województwa Wielkopolskiego oraz Pani Zofia Springer – Burmistrz Gminy Mosina, Powiat Poznański. Sponsorami imprezy byli:

Spółdzielcza Grupa Bankowa, Gospodarczy Bank Spółdzielczy w Mosinie, Stora Enso Mosina, Hotel Morena Mosina, Hotel Szablewski Dymaczewo Nowe, Salon Muzyczny Rock’n’Roll Poznań, Komputronik – Salon przy ul. Słowackiego w Mosinie, Paco Cases Puszczykowo , Era Jazzu, Serce TV. (mok)

VN:F [1.9.22_1171]
Ocena artykułu: 8.8/10 (Głosujących: 31)
Dni Artystyczne z Gitarą - pierwsze oznaki (muzycznej) wiosny, 8.8 out of 10 based on 31 ratings

Redakcja GMP

Autor: Redakcja Gazety Mosińsko-Puszczykowskiej.

Skomentuj